Prześlij dalej:

Trzeci dzień trwa produkcja artykułów i wypowiedzi po słowach Prezydenta Andrzeja Dudy, który wyjaśnił, że kult polskich bohaterów jest zwalczany, bo w mediach i na wielu eksponowanych stanowiskach zasiadają dzieci i wnuki zdrajców Ojczyzny. Prawdę powiedziawszy byłem zaskoczony, aż tak ostrymi, chociaż oczywistymi słowami Prezydenta. Równie mocno zaskoczył mnie spodziewany odzew. Nie było żadnej niespodzianki w tym, że natychmiast odezwała się cała redakcja Gazety Wyborczej i wycie na Czerskiej nie milknie do dziś. Zupełnie inaczej zachował się TVN, który z zawodowego obowiązku oglądam niemal non stop. Dla TVN wypowiedź Andrzeja Dudy nie istnieje, co jest bardzo, ale to bardzo dziwne.

Widziałem w wykonaniu TVN24 setki akcji, w których byle pierdołę maglowali cały tydzień. Daleko nie szukając kornik w puszczy albo koń z Janowa, były absolutnymi hitami radzieckiej stacji. TVN bardzo chętnie zajmuje się też zupełnie nieistotnymi komunikatami z Pałacu Prezydenckiego, choćby wpisami Andrzeja Dudy na Twitterze. W przypadku wnuków i dzieci zdrajców Ojczyzny nie usłyszałem ani jednego „dzielenia Polaków”, czy też „te słowa są dyskwalifikujące”. Dziwne, bo dałoby się z wypowiedzi Prezydenta zrobić propagandową akcję co najmniej na poziomie „stało ZOMO” i aż się prosiło o analogię do „najgorszego sortu”. Nic z tych rzeczy, cisza na Wiertniczej, którą sobie tłumaczę tylko w jeden sposób. TVN najpewniej wyszedł z założenia, że lepiej przemilczeć coś, co bardzo szybko mogłoby się okazać więcej niż niewygodną prawdą. Podobnie się zachowali w sprawie Durczoka, czy agenta Suboticia.

Cały ciężar oburzenia przejęła na siebie coraz biedniejsza Gazeta Wyborcza, nie wytrzymali i bardzo osobiście odebrali słowa Andrzeja Dudy. Przy lekturze broszury wyznawców marksizmu-leninizmu z Czerskiej, zachowuję się dokładnie tak samo, jak ich czytelnicy, rzucam okiem na tytuł i co najwyżej przeczytam lead, czasami pierwszy akapit. Jest to świadoma higiena ciała i umysłu, dlatego nie potrafię w szczegółach opisać, jakie konkretne żale wylewały wnuki i dzieci zdrajców Ojczyzny. Wiem natomiast, że popłynęła cała rzeka lamentu, chyba każdy redaktor GW wypowiedział się w tej sprawie i jeszcze na pomoc wezwali zaprzyjaźnione rodziny zdrajców Ojczyzny. Na pewno słyszałem wycie Passenta, Środy i ogólny skowyt całej redakcji. Powtarza się w tej fałszywej egzaltacji ta sama bolszewicka nuta, którą znamy od lat.

Dochodzenie do prawdy jest mową nienawiści, wskazanie zdrajców, to dzielenie Polaków, no i na koniec największy wynalazek marksistowskiego relatywizmu – dzieci nie odpowiadają za czyny rodziców. Na tym ostatnim patencie zbudowały karierę takie tuzy Polski Ludowej jak Adam Michnik, Monika Olejnik, Grzegorz Miecugow, Justyna Pochanke, Hanna Lis, a także Jerzy Owsiak i Jakub Wojewódzki. Jak już pisałem swego czasu, sam jestem synem sekretarza POP PZPR, który pełnił swoją funkcję w zapyziałym Państwowym Ośrodku Maszynowym w mieścinie Chojnów. W pełni się podpisuję pod tym, że dzieci nie odpowiadają za grzechy ojca, ale mnie w przeciwieństwie do Olejnik, Miecugowa i Owsiaka wolno tak powiedzieć. Nigdy nie otrzymałem od ojca żadnego wsparcia, stanowiska, czy choćby punktów za pochodzenie i nie mówię o gratyfikacjach związanych ze śmieszną funkcją sekretarza POP, ale o całym wkładzie w moje życie.

Z jednej strony mogę mieć żal, którego nigdy nie miałem, z drugiej jestem czysty jak łza, cokolwiek w życiu osiągnąłem zawdzięczam wyłącznie sobie. Ważne jest również i to, że ani przez sekundę nie uważałem, że PRL był fajny, a PZPR zawdzięczamy odbudowanie Warszawy i zniesienie analfabetyzmu. Słowem nie mam nic wspólnego z polityczną przeszłością mojego ojca i jego grzechami, które nawiasem mówiąc polegały głównie na tym, że całe swoje życie łącznie z PZPR po prostu przepił. Zupełnie inaczej potoczyło się życie potomków zdrajców Ojczyzny, którzy bronią grzechów i systemu „wartości” wyznawanych przez rodziców budujących komunizm.

Monika Olejnik pracowałaby w skupie butelek, gdyby jej tata ubek, nie załatwił jej roboty w Trójce. Adam Michnik prowadziłby dziś bloga na Onet.pl, gdyby jego komunistyczni rodzice, zdradzający Polskę wielokrotnie, nie dali mu życiowego startu. Jerzy Owsiak ze swoim średnim wykształceniem, kaleczeniem mowy ojczystej i trajkotaniem bez sensu, co najwyżej byłby wodzirejem na wiejskich weselach, gdyby nie to, że za jego plecami stali wysoko postawieni resortowi rodzice, należący do „elity” PRL i potem RPIII.

Oni wszyscy na chama musieli wymyślić i wciskać ludziom do głowy te pokrętne usprawiedliwienia, bo inaczej ich karier usprawiedliwić się nie da. Dzieci i wnuki zdrajców Ojczyzny nie odpowiadają za grzechy swoich rodziców. Problem w tym, że wiele z nich skonsumowało grzechy rodziców, broniąc życiowego dorobku i ideologii wyznawanej przez komunistycznych zdrajców, tym samym grzeszą wielopokoleniowo i odpowiadają za dziedziczną kontynuację zdrady.

5.288574
16848 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

8 (liczba komentarzy)

  1. A czemu jest dziwna wpowiedź Makarona, dla ktorego Kaczyński jest większym dyktatorem niż Trump, Theresa May, Orban czy sułtan Erdogan razem wzięci, który nawiasem mówiąc został dyktatorem po przeżyciu demokratycznego zamachu stanu, sterowanego przez pozapaństwowe struktury władzy i dokonanego przez demokratyczną armię?

    Przecież od kilku miesiecy politycy francuscy i nie tylko, próbują ratować swoje państwa przerzucajac swoje problemy na niemieckich podatników. Po wyjściu Anglii z UE jedynym dużym panstwem ktory staje na drodze wyjścia europy karolińskiej z nieefektywych struktur europejskich jest Polska. Dla Francji warunkiem utworzenia wspólnego dyrektoriatu z Niemcami jest mocne osłabienie Polski.

    Tylko że imperium niemieckie, nie oddaje tego co raz połknęło. Widać to po Grecji, o ktorej nawet optymiści z MFW mówią że jest bankrutem. A Niemcy sie nie zgodzą i będą ciagneły finansowe zwłoki grecji na postronku za mknącym leopardem 2 a7+. 

  2. Resortowe dzieci i wnuki.

    Istnieją też resortowe bękarty. Wiem, bo to mam.  Brrr.

     

     

  3. Duże wrażenie zrobiła na mnie ostatnia akcja uczenia red. Warzechy wyższej kultury.

    Najpierw polski oddział niemieckiej firmy przeszedł z red Warzechą na ty, a potem pociągnał go za cycki, niczym uchodźca ktory jeszcze nie przyjął wyższej ku.ltury Panów. Przy czym oficjalne tłumaczenie było chyba takie, że nie chce nikogo obrazić narzucając mu płeć. 

    Potem było jeszcze lepiej, bo odezwały sie nowe elity II PRL wychowane w mcdonaldzie, ze ludzie wyższej kultury z zachodu od razu przechodzą ze sobą na ty i w ogole są kumplami.

    Niestety, dyskusje zamknął przedstawiciel wyższej kultury, minister niemiecki, który podał instrukcję. Poznając kogoś nowego, wyciagamy rękę na przywitanie i podajemy nazwisko! Buraki, ktore są chamami przekonanymi, że maja wyższą kulturę. 

  4. Tak to wygląda. Stalinięta swoje kariery mają z nadania, dzięki odziedziczonym koligacjom i układom ojców. Choćby się zapierały, to tak jest. Odciąć się nie mogą, bo by wypadało rozdać majątek biednym i iść do roboty zgodnej z umiejętnościami. Na pocztę, na ochroniarza, czy do biedronki. Z talentów własnych, wyżyć na poziomie do którego przywykli od dziecka nie mogą, bo są za małe. Jak wiadomo, dziedziczy się długi, nawet po krewniakach których nigdy się nie widziało. Zaś te cwaniaki chcą samej kasy bez zobowiązań.

  5. Tytułem komentarza (dawno było, chyba się pochwaliłam, a może nie - nie pamiętam):

     

    ... a wnuk gestapowca z wnukiem UB-owca

    krzyczą "faszysta"

    na wnuka AK-owca...

    Całość tu: http://fraszki-ulotki.info/2015/08/resortowe-dzieci.html

  6. my tu gadu gadu a Amerykanie przenoszą struktury dowodzenia z Niemiec do Poznania. Oj, chyba się niedługo zacznie i to nie od Wschodu. 

  7. No, no, i to jest wiadomość dnia ... bardzo wiele mówiące posunienięcie - a ile niewiadomych się za tym kryje, ho ho ...

  8. Co sie zacznie?