Anglicy mnie biją, czyli przygody Bolka na lotnisku

Prześlij dalej:

Zawsze mam sporo problemów z odpowiednim wyważeniem ocen, gdy chodzi o traktowanie rasy wschodniej, przez znamienitych przedstawicieli kultury zachodniej. Miałem problem z Janem Marią, mam problem z Lechem Bolesławem. Chciałoby się bronić, nawet Bolesława. Wystarczy, że jeden pajac z biało-czerwoną flagą prowadził boso polską delegację, przez lotnisko w Waszyngtonie. Ten incydent pamięta się najsłabiej, ale był przecież hit nad hity – Donald poszedł boso, po rejsowym locie, bo jakaś lotniskowa Portorykanka nie odróżniła go od kierowcy ciężarówki. Wówczas na tapecie pojawiło się „tanie państwo” i korona miała z głowy nie spadać delegacji rządowej jeżdżącej autobusem do Lecha Kaczyńskiego i fruwającej LOT-em do Ameryki. Wyznaczono pewien standard, polscy przedstawiciele władzy mieli się wtopić w tłum algierskich emigrantów i wschodnioeuropejskich gastarbeiterów. Powiodło się bardzo szybko, a to z tej przyczyny, że oczywiście niczego nie trzeba było robić, pożądany stan obowiązywał od wielu lat. Bolek chyba się nie zorientował, że brał udział w wypracowaniu standardu i dopiero jak mu gacie przetrzepali to się obudził z dumą. Na lotnisku w Londynie potraktowano Bolesława, ani gorzej, ani lepiej, tylko tak jak się pasażera klasy „anonim” traktuje. Dokumenty i bagaże do kontroli proszę ! I znikąd ratunku, co chcieli, to zrobili, a wszelkie wątpliwości wyjaśniła polska ambasada tłumacząc, że „takie jest prawo”. Lech Bolesław nie jest aktualnym prezydentem i nic nadzwyczajnego mu się nie należy od Anglików i polskiej dyplomacji. Bolesław może podziękować, że Bogu, że nie przyszło mu do głowy wymachiwać łapami, czy też szarpać walizkę. W takim wypadku dostałby paralizatorem pod żebra, a z zdaje się, że to przy bajpasach nie działa jak defibrylator.

Dumny premier Tusk wprawdzie obiecał, że się zajmie sprawą, ale to oznacza, że poza żalami wylanymi na blogu Bolesław żadnej satysfakcji nie otrzyma. No tak, ale gdzie w tym wszystkim problem z oceną? Problem jest, właściwie kilka problemów. Obojętnie jakie prawo obowiązuje w Anglii, nikt mi nie powie, że służby lotnicze trzepałaby gacie Matki Teresy, Bono, czy Leonarda Cohena. Przetrzepali Bolka z jednego powodu. Okazało się, że ten „wszędzie rozpoznawalny Polak”, jest kompletnie anonimowy dla brytyjskich bojów hotelowych i służb porządkowych. Nie inaczej wygląda rozpoznawalność Bolesława w szerszych kręgach zachodu. Rozumiem, że tak na pierwszy rzut oka można się pomylić, zwłaszcza, że uroda Bolesława jako żywo przypomina z twarzy i postury kierowcę ciężarówki. Niemniej gdy już doszło do awantury i Bolesław krzyknął: „Wiecie kim jak jestem? Ja jestem Bolek!”, służba z lotniska dalej nie miała pojęcia z kim się musi uporać, a to już oznacza, że w Anglii żaden polityk, żaden sławny pisarz albo piosenkarz w telewizji o Wałęsie nie wspomina. Tyle mamy z rozpoznawalności Bolesława na zachodniej części świata i to niestety jest smutne oraz świadczące o Polsce. Jaki by te Bolek nie był, z pozycji Polaka trudno czuć satysfakcję, że lider największego ruchu robotniczego w historii świata i prezydent Polski, znaczy dla brytyjskiej służby, tyle co John z Ohio.

Dalej też się łzy leją. Jaki by te Bolek nie był, fakt, że wypięła się na Bolka polska ambasada świadczy o przyzwoleniu na traktowanie Polaków, jak się służbie brytyjskiej podoba. Pewnie, że przepisy i terroryści, jednak jeszcze raz zwrócę uwagę, że taki przeciętny angielski Bob narobiłby wcześniej w porcięta, niż poprosił Billa Clintona o pokazanie gaci i żadnych przepisów nie potrzeba. Jak widać jest dokładnie odwrotnie, niż propagandowe ośrodki polskojęzyczne biadolą. Bolek nie ma żadnego szacunku na świcie, jedynie w Polsce jeszcze jakaś grupka kojarzy typa i obwozi po odpustach, jako autorytet. Wozi się i grzmi całkowicie na opak! Nie szanujecie Bolka! Polskie piekło! Cały świat Bolka ceni! Nikt o Bolku w świecie nie pamięta, łącznie z polską ambasadą, ale prawdę pisząc nie wiem, czy to jest powód do satysfakcji. Z problemami raczej pozostanę do końca rozważań, chociaż chciałbym się szczerze ubawić wyznaczeniem właściwego miejsca w szeregu, kabotynowi szkodzącemu Polsce od lat. Z drugiej strony to powinniśmy załatwić we własnym domu i jednak trochę żal, że brytyjska służba rozstawia po katach polskiego prezydenta, choćby i o tej pomyłce dziejowej należało jak najszybciej zapomnieć i więcej do podobnej biedy nie dopuścić. Słodko-gorzki smak czuję patrząc na przygodę Bolka, należeć się należało, ale mimo wszystko w domu, nie na wyjeździe.

6
11662 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

17 (liczba komentarzy)

  1. Taż to jest mieżdunarodnyj skandał, nie rozpoznać tego co sam jeden, samotrzeć, obalił komunę, zburzył berliński mur i własną piersią obronił dojście do władzy tym strasznym Kaczorom, wrogom pluralizmu, demokracji zachodniej, rewanżystom, odwetowcom, faszystom, homofobom... o pardon, sadzanie za murem to nie ich autorstwo.
    Parafrazując samego Bolka - miała być demokracja, a tu trzepią gacie Łojcom Demokracji.
    Londyn zapłaci za to straszną cenę - nigdy więcej noga Bolka nie tknie tej przeklętej ziemi. No chyba, że będzie jakaś kasiora do odebrania, to co innego. Jak się ma tyle dzieciów na garnuszku, to człowiek nie powinien wybrzydzać, co nie?

  2. Nie czytałem żadnego artykułu o upodleniu Bolęsy. Wiedziałem, że będzie mi wstyd.
    To się podobno nazywa "wyparcie"

  3. Wyparcie to po zdarzeniu, przed zdarzeniem to obrona percepcyjna.

  4. W moim przeglądzie prasy właśnie wyczytałem, że Hilary Clinton zaparkowała w centrum Londynu, nie zapłaciła za parkowanie, podszedł policjant, zaczął wypisywać mandat, wyskoczyli ochroniarze Clinton, chcieli przegonić, odznakami straszyli, a ten, niczym nie zrażony mandat za 80 funtów zostawił. Morał: nawet jak wiedzą, co to za figura, to mało ich to obchodzi. 

    http://www.dail...

  5. Zachodnie kraje tym różnią sie od wschodnich, że tam procedura to świętość. Więc jeśli na takiego Clintona nie ma innej procedury niż na Johna Smitha to też mu gacie mogą przetrzepać.
    Być może jest na Clintona inna procedura i amerykańska ambasada pewnie by mu ją załatwiła, ale polska ambasada albo nie dała rady, albo ma Bolka w d.....

  6. avatar

    To jest nieporównywalna sytuacja, akurat z takich historii, jak ta z mandatem to Bob i wielu prostych urzędników zachodnich słynie. Oni dostają za takie wejścia nagrody, a nie wylatują z pracy, bo wzięli udział w referendum. Z Bolkiem było zupełnie inaczej, otóż Bolek żadnego przestępstwa nie popełnił, Bolek wydał sie podejrzany obsłudze i nawet jak się dowiedzieli, że jest Bolkiem, zrobili swoje. Zdecydowanie jest to różna i upokarzająca sytuacja. Co innego popełnić wykroczenie, a co innego wyglądać na przestępcę, czy też podejrzanego. Mandat i owszem, ale nie wierzę, żeby Clintona na lotnisku wzięto na zaplecze i w gumowej rękawiczce wciskano w dupę palec, a Bolek prawie doświadczył tej przyjemności. Co innego procedura, co innego nadgorliwość i brak respektu dla jakiegoś anonima z Polski. Tak jest smutna prawda i w moim przekonaniu tylko i wyłącznie to zagrało.

  7. avatar

    No i obudził się wreszcie z tym co zafundował Polaków na długie lata.
    Bo(c)hater narodowy.

  8. można załatwić bez problemu całkowicie formalnie i legalnie. Przerabialiśmy to u nas w firmie jak przyleciał do naszego polskiego oddziału prezes wszystkich prezesów swoim prywatnym samolotem. Nie wiem tylko czy w zależności od rangi lotniska poprzeczka dla VIP'a nie zmienia się i czy ten gość, który na polskim lotnisku regionalnym był VIP-em miałby ten sam status na Heathrow.

  9. avatar

    Bolesław albo nie miał karty uprawniającej, albo jej nie okazał, albo jeszcze co innego... A faktem jest, że wygląda podejrzanie.
    Najbardziej rozpoznawalny żyjący Polak? Tak, ale dla tych, którzy już przeszli na emerytury. Przez z górą 20 lat zmieniło się pokolenie, również pracowników lotnisk.

    Przypomina się historia Oprah Winfrey, czarnej miliarderki, która niedawno na lotnisku gdzieś w Szwajcarii wstąpiła do lotniskowego sklepu i chciała kupić sobie torebkę. Sprzedawczyni jej odradziła tę torebkę, bo za droga, i zaoferowała tańszą. Tumult się zrobił o rasizmie, no ale szwajcarska sprzedawczyni nie musiała wiedzieć, że ta czarna opasła kobieta jest w Ameryce wielką figurą.

  10. rasy wschodniej przez zachodnią. Ilekroć słyszę w TV jak odżywa temat wiz do USA, to myślę że mam kompletnie w jelicie grubym czy do USA są wizy, czy nie, za to bardzo interesuje mnie dlaczego mój kraj, Polska nie stosuje zasady wzajemności i do nas Amerykanie wjeżdżają jak do stodoły. Powiecie, że Schengen i nic nie można zrobić. Ale po pierwsze, zanim weszliśmy do strefy Schengen było tak samo, a po drugie myślę (mam nadzieję) że umowa z Schengen zawiera ustalenia co robić żeby przeprowadzić zmianę obowiązku wizowego dla jakiegoś kraju spoza tej strefy. Nie słyszałem, żeby Polska coś próbowała w tym kierunku

  11. Przez długi czas lądując w Gdańsku, wnerwiało mnie gdy słyszałem "Welcome to Lech Walesa airport", ale po tym jak wypowiedział się o gejach za murem, zauważyłem że znów witają w "Gdansk airport". Czyżby zbieg okoliczności? Być może. A może nie....

  12. To ten cichy bohater, który zażądał od gronkowca biletu. Chytra baba pożałowała 5 złotych. Ciekawe czy ten koleś jeszcze pracuje?

  13. Pewnie ma proces sądowy o próbę wyłudzenia 5 zł od bufetowej.

  14. 1. Kontrolę skarbówki
    2. kontrolę lokalówki
    3. kontrolę sanepidu
    Jeżeli ma dzieci:
    1. kontrola czy dziecko nie ma siniaków
    2. ważenie dziecka, może być za chude lub za grube
    Itd. itp.

  15. Toz to skandal, tak Jego Wysokosc Bolka potraktowac i jeszcze nie raczyc przeprosic, toz to podwojny skandal! Strasznie sie ubawilam :)

  16. Proszę bardzo, Clinton też jest traktowana jak każdy człowiek:
    http://niezalez...

    No i co? Jednak nie tylko Polaków traktują normalnie. Wypadnie teraz przeprosić Anglików, nieprawdaż Matko Kurka?