Bez dwóch zdań abdykacja Benedykta XVI jest osłabieniem KK i oby nie wstępem do „postępu”

Prześlij dalej:

Jest okazja, żeby pomilczeć, bo mają racje wszyscy krytycy, którzy apelują by się tak bardzo sprawami Kościoła nie zajmowali ludzie spoza Kościoła. Teoretycznie jestem członkiem KK, chociaż duchowo i praktycznie trudno mnie uznać za owieczkę bożej trzódki, gdyż grzeszę śmiertelnie ateizmem. Z drugiej strony interesuje mnie KK z tej przyczyny, że będę się upierał przy swojej diagnozie głoszącej społeczną i narodową tragedię, którą zapoczątkuje upadek katolicyzmu, zwłaszcza w Polsce. Łącząc moje rozterki w całość od razu da się zauważyć nieuchronną recenzję – dostanę w zadek od wszystkich, ale co cię skopie i nie zabije, to cię wzmocni. Małą anegdotę na wstępie przytoczę i nie wiem, czy ją gdzieś słyszałem, czy właśnie wymyśliłem. Powiadają mądrzy ludzie, że jak chcesz wiedzieć co jest zaprzeczeniem faktów, to przeczytaj biuletyn z Czerskiej. Coś w tym jest, a nawet nie coś, tylko całość. Pierwszy raz od dłuższego czasu widzę pewne pogubienie po obu stronach barykady, wzajemnie zwalczające się siły „postępu” i „ciemnogrodu” nie bardzo wiedzą, co z abdykacją papieża uczynić, ale to nie znaczy, że nie zarysowały się pewne trendy. Niezwykle ciekawe i wiele mówiące są dwa kierunki komentarzy. „Postępowi” nie mogą się nachwalić decyzji papieża, uważają ją za słuszną i dyskretnie puszczają oko do pontyfikatu JPII, który był „ciągnięty na siłę”. „Ciemnogród” odruchowo broni się przed abdykacją, a powodem jest skojarzenie z heroizmem JPII, które było zaprzeczeniem abdykacji. Wrócę do anegdoty i rozszerzą ją, jak nie wiesz co sądzić, to zobacz jak postępują twoi przeciwnicy. Postępowi chwalą precedens w KK, bo jest im to na rękę, każde odstępstwo od tradycji, to destrukcja hierarchicznej instytucji.

W najmniejszym stopniu nie chodzi o to, czy Benedykt XVI ma zdrowie, czy go nie ma, „postępowych” cieszy wyłom i odstępstwo od żelaznych reguł. Z kolei konserwatywni katolicy znaleźli się w potrzasku, w klasycznej pułapce logicznej na miarę innej pułapki: „Czy Pan Bóg może stworzyć taki kamień, którego by nie podniósł?”. Nie da się rozsądnie odpowiedzieć, podobnie jak się nie da madzie odpowiedzieć na inne pytanie: „Czy papież jako najwyższy przedstawiciel Kościoła, ma taką władzę, żeby znieść władzę papieża”. Wszystko co budzi konsternację, co zaskakuje, co powoduje chaos, nie może wzmacniać, musi osłabiać. Abdykacja Benedykta XVI w żadnym razie nie wzmacnia KK i mówię to ze sporego dystansu, w sensie wiary i zaangażowania emocjonalnego, tym samym łatwiej mi zachować obiektywizm. Jednocześnie w ogóle mnie nie cieszy ten fakt, przeciwnie mam spore pretensje do ludzi Kościoła, że tak łatwo dają się wmanewrować i to w co? W słusznie znienawidzony główny nurt medialny. „Postępowi” podpowiadają, że mamy do czynienia z wielką decyzją i wielkim papieżem, w podtekście większym niż JPII, a „ciemnogród” niestety kupuje tę propagandę. Pontyfikat Benedykta XVI to oczywista i największa porażka KK od wieków. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że tak jest, chociaż nie zachęcam, żeby ten fakt odtrąbić, przeciwnie tak na ucho dzielę się uwagami. Abdykacja to zła wiadomość niebezpieczny precedens i może dać impuls do przepoczwarzenia KK w tak zwany „nowoczesny kościół”, a wówczas uczciwiej będzie się rozejrzeć za jakąś dziuplą, nim Armagedon zapowie pierwszy czarny, czy „kobiecy” papież.

Pochwała decyzji Benedykta XVI na kilometry zalatuje niedźwiedzią przysługą i wstępem do kolejnych destrukcyjnych ”innowacji”. Obstawianie i sugerowanie wyników konklawe pokazuje wyraźnie, że zaczął się tani spektakl, jak swego czasu wokół Obamy i u nas wokół Bęgowskiego vel Grodzka. Zwykła polityka, osłabianie przeciwnika poprzez wyciąganie pomocnej dłoni, która w ostatniej chwili się wymsknie i sokoro już jestem przy polityce, ośmielę się nie zostawić suchej nitki na śmiesznej asekuracji, co niektórych teologów. Naprawdę nie warto budować takiej propagandy wiary, która odrywa Watykan od ostrej, wręcz brutalnej polityki i z fałszywą naiwnością sprowadza rozgrywki polityczne Stolicy Apostolskiej do ingerencji Ducha Świętego. Nie zależy mi na wspomaganiu głosów z wiadomego środowiska i tym samym osłabianiu KK, ale tak między nami „oszołomami” trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że tam się zawsze działy cuda i niekoniecznie Pan Bóg o nich wiedział. Intrygi i walka o władzę, układy z politykami i nie tylko z Mussolinim, ale i komunistami, no i to co zawsze – potężna kasa. Powiem brutalnie, że bawią mnie te oficjalne interpretacje – papież jest stary i zmęczony, no pewnie, że jest, ale co i kto go tak zmęczył. Watykan musi sobie zdawać sprawę, że precedensy mu nie służą i skoro poszli tak daleko, jest pewne co było powodem takiego ryzyka. Walka o władzę w Watykanie wyrzuciła Benedykta XVI poza strefę wpływów, co oznacza, że walczący nie żartują. Mnie w tej sytuacji interesuje tylko jedno, czy KK wyjdzie z wewnętrznej rozgrywki silniejszy, czy pójdzie na stracenie drogą „postępu”. Innymi słowy interesuje mnie, jaka frakcja kurii wygrywa, ta od pierwszego papieża z Afryki, czy też konserwatyści pozostający w kontrze do postmodernistycznego chłamu.

Nie ośmielam się ośmielić, ale gdyby ktoś po cichu pytał mnie o radę, to z jeszcze większą dyskrecją podpowiem konklawe, żeby wybrała papieża z Ameryki, ale nie łacińskiej, tylko z USA. Genialnym politycznym ruchem Watykanu była decyzja o wyborze papieża z bloku komunistycznego i teraz „etap dziejowy” jednoznacznie podpowiada papieża amerykańskiego. Te mity, że Kościół rozwija się w krajach trzeciego świata są przecież ukochaną strategią wrogów KK, bo co to oznacza? Ano tyle, że już tylko dzikie plemiona i biedota z trzeciego świata może się katolicyzmu nie wstydzić, słowem propaganda „obciachu”. Na obrzeżach świata KK jeszcze długo będzie miał swoje wpływy i nie potrzebuje żadnych spektakularnych gestów, tam gdzie jest bieda i cierpienie ludzie zawsze poszukają pocieszenia. Problemem KK jest odpływ i „postępowość” wiernych w Europie i USA. Papież z USA jest najlepszym z możliwych wyborów politycznych i religijnych, bo to jest sygnał, że KK nie ucieka na pustynie i prerie, ale walczy o swoje pozycje w centrum świata. Europa z różnych względów wydaje się słabszym kierunkiem wyboru, tutaj potrzeba jakiegoś wstrząsu, żeby się nihilizm zaczął przyglądać jak to po bożemu robią pszczółki i tygryski, a nie dwa osobniki z jaskiniowym popędem. USA potrafi swoich traktować z należytym szacunkiem, tam się ceni potęgę władzy i dość szybko zbywa dowcipy serwowane przez francuskich lewaków i ukraińskie czarownice z cyckami na wierzchu, co akurat mi się podoba – cycki oczywiście, bo reszta przypomina sabat. Taka jest moja ocena, o którą nikt mnie nie prosił, ale ja proszę by „ciemnogród”, czyli moja mała Ojczyzna, zechciał życzliwie spojrzeć na taki chłodny głos z boku, który za Boga nie chce mieć nic wspólnego z „postępem”.

6
7543 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

13 (liczba komentarzy)

  1. Chyba nikt w Polsce nie ma bladego pojęcia o co chodzi w Watykanie, więc można swobodnie zgadywać.
    Być może B16 czuje się kiepsko,  i dla pewności woli mieć oko na wybór następcy. To jednak oznacza, że w Jego centrali panuje dość burzliwa sytuacja, co grozi wiadomo czym.
    Jednak prawdopodobieństwo dochrapania się kardynalskiej posady przez nowoczesnego księdza jest chyba znikome, więc cholera wie dlaczego papież czuje się przyparty do muru i szarpie za hamulec bezpieczeństwa.

  2. Jedyny wpływ jaki miał B16 na wybór to były nominacje kardynalskie ostatnich 8 lat. 28.02 przestaje być papieżem i szlusss finito. NIe podejmie żadnej rozmowy z nikim na temat kto powinien być papieżem. Nie bieże udziału w konklawe. Nie skomentuje wyboru poza oczywistą oczywistością - że była to decyzja DUCHA ŚWIĘTEGO. Co najciekawsze nie będzie żadnego przekazania władzy - spotkania które ma kierunkować następcę. Pozostanie wyłącznie spuścizna duchowa a nie ma i nie będzie żadnej innej ( formalnej, personalej etc.) B 16 znika całkowicie z życia publicznego. Nie ma innej opcji. Będzie istniał tylko i wyłącznie w pamięci wiernych. Finito. 

  3. avatar

    np. jak niejaki  St.Obirek  ze  swoją  kadencyjnością  pontyfikatu. Wczoraj  zaś (w  Faktach  lub  Wiadomościach) inny, uczony  w  księgach   profesor  rzekł, że  nie  miałby  nic  przeciwko, aby  na Stolicy Piotrowej  zasiadł  czarny (to ok) albo  trans. Co  do  tego  transa  to  nie  jestem  pewna, bo  zabrzmiało  to  tak szokująco, że  zakładam, że  się  przesłyszałam.

  4. 80% kardynałów to ludzie wybrani przez JP2 i Benedykta. Czyli mają absolutną większość podczas Konklawe.

  5. mam przekonanie graniczące z pewnością że to jest jednak 100% niminacji kardynalskich.. jest kilku nominowanych przez Pawła IV ale oni maja powyżej 80 lat i już nie biorą udziału w wyborze papieża

  6. został przedstawiony jako "były jezuita"
    I wszystko na ten temat. Wiadomo, salon kocha tych którzy z KK wystąpili, albo chociaż przestali być księżmi czy zakonnikami. Tacy dostają dostęp do mikrofonu bez żadnych ograniczeń.

  7. avatar

    rozpanoszonego islamu po Afryce oraz poukładania spraw na tym bogatym w surowce kontynencie. Coś jak miękka dyplomacja państw wysokouprzemysłowionych :)

    Ciekawym wyborem byłby jeszcze papież Azjata, może jakiś Chińczyk żeby tam zjednoczyć te wszystkie kościoły katolickie jawne i tajne? Taka próba powtórki antykomunistycznego papieża JP2, w końcu Chiny rosną w siłę, więc sypnąć piachem w tryby partii to byłby dobry pomysł.

    Papież z USA to rzeczywiście niezły wybór jeśli chodzi o sprawy kościelne i ekumenikę, ale politycznie (-poprawnie) to stawiam na czarnego lub żółtego.

    Tak czy inaczej, zobaczymy co się będzie działo a abdykacja może ma jakiś ukryty sens np. bardzo szybko postępująca choroba.

  8. avatar

    Czytałem gdzieś w sieci opinię: Ojciec Święty abdykuje, bo zdaje sobie sprawę, że śmierć jest bardzo blisko i chce mieć wpływ, oczywiście nieoficjalny, na to kogo wybierze konklawe w świetle faktu iż w Watykanie mocno zakotwiczyła się Masoneria.
    Skoro Ratzinger mówił Janowi Pawłowi II, gdy ten był bardzo chory, że lepsze jest pół papieża niż półtora to coś może być na rzeczy.

  9. który każe widzieć nie więcej niż parę lat w przód nie jesteśmy w stanie zrozumieć niektórych ruchów KK. Nie zgadzam się odnośnie pontyfikatu. Jest Papieżem bez pijaru, atakownym ze wszech stron, dlatego wszystko widzimy przez pryzmat wrogich mediów. Tacy jak on uzyskują świętość po 200 latach, nie poprzez "aklamację", a po głębokich studiach. Abdykacja może być genialnym ruchem jak i oznaką słabości.
    Nie chcę wchodzić w dywagację: czarny, żółty, z Afryki, Ameryki. Tu - pisząc dla praktykujących katolików - jedynym pożytecznym co możemy zrobić, to modlitwa.

  10. komentarz po 4 latach: mamy 2 Papieży. Który jest który?

  11. avatar

    Dlaczego sprawami wiary, KK, papieża i Watykanu najbardziej interesują się pejsaci obrzezani , pejsaci nieobrzezani, wojujący ateiści , ateiści i katolicy niepraktykujący?
    Jestem wierzącym praktykującym i wcale mnie to specjalnie nie interesuje bo nie mam na to wpływu podobnie jak na wybór elity narodu, parlamentarzystów.
    KK istnieje ponad 2 tysiące lat, katolicy teraz mają żyć tylko do emerytury gdzie mi tam rozważać konwenanse Kościoła. Przez wszystkie te lata KK radził sobie to i teraz sobie poradzi bez dywagacji i porad tych w/w i mnie.
    Ważne co w kraju , biedny premier nie radzi sobie zupełnie co odbija się kopaniem nas w doopę. Sam od pół roku gmeram się z początkiem badań , skierowaniami od lekarza niewłaściwymi i do powtórki (termin, data itd) czas leci a końca nie widać.
    Pon premier nie dość , że przywiózł z Brukseli ochłapy to na dodatek nie wie co z nimi zrobić.

    Od przybytku głowa boli
    czyli
    rządowa nienormalność

    Wpadł w panikę premier
    od unijnej kasy
    którą mu ciepnęły
    brukselskie fagasy

    wywalone gały
    mózg zmieniony w masę
    bo nie wie niemota
    na co wydać kasę

    tuskobus pucuje
    i rusza PO kraju
    POpytać Polaków
    czego brak do raju

    rajem już rzygamy
    wodzu nasz wspaniały
    na fotoradary
    wydaj budżet cały

    resztek niech nie zgarnie
    jakiś chciwy chomik
    lepiej niech zabierze
    królik i znajomi

  12. Wierni praktykujący wolą nie zuważać pewnych rzeczy łatwo dostrzeganych przez nas - ateistów chrześcijańskich.
    Choćby tego, że od pewnego stopnia hierarchii w zwyż, polityka i układy z władzami świeckimi są wręcz najważniejszą sprawą.
    Zaś wybory papieży, to już czysta polityka, i to międzynarodowa.

  13. avatar

    Zgadzam się z Tobą w pełni.
    Dlatego mnie to nie podnieca bo nie mam na to wpływu.
    Wszyscy wierzący w KK to wierzący w Boga a nie w Pieronka , Głodzia, księdza Czajkowskiego  innego TW czy jakiegoś Paetza.
    Bo najwięcej szkody KK czynią duchowni z krzywymi nosami i naciętą skórką zresztą jak i całemu krajowi.