23. Super Kubak i Holandia
Super Kubak uparcie twierdził, że jest typem spokojnym i refleksyjnym. Lubił sobie poczytać Spinozę lub inne dziwactwo. Teatr lubił. Po cichu czytywał wiersze. Ale ludzie oczekują od super bohatera czegoś zupełnie innego.
Ludzie oczekują, że będzie męski. Może trochę brutalny. Że będzie miał samochód, o jakim można tylko śnić i tysiące kobiet. A Kubak nie lubił. Odmawiał.
Nie mógł jednak, żadnym sposobem znaleźć się na liście stu najbardziej pociągających mężczyzn na świecie. Zupełnie nie rozumiał – dlaczego. Jest przecież, do licha, super bohaterem! A na liście piłkarze, koszykarze, biznesmeni, nawet przestępcy – a On nie. Był załamany. Trzy lata w zawodzie, a tu nic. Ile można znosić te niepowodzenia?
Poczuł się taki nieatrakcyjny. Zauważył, że Jego pelerynka jest jakaś wymięta. Buty trochę stare. I nikt się nim nie zachwyca. Przez tydzień nie wychodził z domu. Czuł, że nie ma na nic ochoty. Wreszcie, nie mogąc już wytrzymać, zwierzył się ze swoich zmartwień Koledze. Kolega była akurat typem macho, od podstawówki już dość skutecznie uwodzącym kobiety.
Kolega orzekł: Jedziesz, Stary, ze mną do Holandii! Jest to kraj rozpusty i przyjemności. Nauczysz się, oj nauczysz, jak to jest być mężczyzną! Możesz nawet zabrać tę swoją pelerynkę – nikt tam nie zwróci na takie szkaradzieństwo uwagi. Taki to kraj!
Kubak myślał, myślał, aż w końcu zdecydował. Dawno nie był na wakacjach, przydałby się taki odpoczynek. Może rzeczywiście czegoś się nauczy.
Pierwsze wrażenia napawały optymizmem. Było wietrznie. Wiatr sprawiał, że pelerynka falowała w powietrzu. Jak na filmach, zupełnie jak na filmach. Zawsze o tym marzył! Poczuł się pewniej.
Mina mu jednak zrzedła kiedy usłyszał, że należy wypożyczyć rower. Kolega wyjaśniał i przekonywał, że nie mogą odróżniać się od miejscowych. Trzeba poczuć klimat! Kubak wiedział, że to głupi pomysł. W wypożyczalni nieśmiało napomknął, że On chętnie wziął by taki z bocznymi kółkami, co wszyscy uznali za świetny dowcip. Nie wiadomo czemu. Rower nie był stabilny. Zresztą jak może być stabilne coś, co ma tylko dwa koła? Ale Kubak był dzielny, odważny i mężny więc ruszył. Właściwie wszystko szło całkiem nieźle. Tylko jakoś tak czuł, że jest Mu coraz mniej wygodnie. Nie wiedział o co chodzi, do póki nie pociągnęło Go za szyję i nie spadł z roweru. Pelerynkę wciągnęło w szprychy.
Powiedział, że koniec. Będzie chodził piechotą. Było więc całkiem przyjemnie. W sklepach mieli sporo czekoladowych przysmaków i już zaczął lubić Niderlandy.
Tylko ten Kolega taki nudziarz. Cały czas, żeby do coffeeshopu i do coffeeshopu. A tymczasem Kubak odkrył przyjemną kwiaciarnię w bocznej uliczce, w której wykupił już połowę cebulek tulipanów i miał ochotę na więcej. Kolega natomiast wzgardził tulipanami i zarzucił Kubakowi, że jest baba.
Kubak wzbraniał się. Nie chciał. Taka rozpusta! Nie przystoi to przecież porządnemu super bohaterowi. Przez próg Kolega przepchnął Go siłą. Śmierdziało. Kubakowi zakręcił się w głowie od samego wdychania. Wkoło – nikogo normalnego. Ciemnoskórzy mężczyźni o zamglonych oczach. Kubak udał, że idzie do ubikacji. Z pelerynki zrobił linę. Uciekł.
Śmierdział mu sweterek i jeansy. I śmierdziała pelerynka. Czerwony i zielony – niedobre połączenie.
A Kolega nie dawał mu spokoju. Następnego dnia wyciągnął Go siłą z muzeum Van Gogha.
Zrobimy sobie, Przyjacielu, przyjemny wypadzik do Czerwonej Dzielnicy. Panie stoją w oknach, pooglądasz, może wybierzesz coś dla siebie – ceny nie są wygórowane.
Kubak zamykał oczy, starał się. Ale pokusa była silniejsza. Zerkał sobie na Panie w Oknach. Co jedna to brzydsza! Wyglądały na doświadczone – tego im odmówić nie można, ale poza tym? Kolega twierdził za to, że nie ma co kręcić nosem. Panie są miłe, niedrogie i takie holenderskie. Nie skorzystać – to jak być w Paryżu i nie wejść na wieżę Eiffla. A Kubak miał lęk wysokości i do głowy by mu nawet nie przyszło wspinanie się gdziekolwiek.
Był zmęczony. Nie chciał już być pociągający. Skoro to ma Go tyle kosztować to sobie odpuści. Ma Kota. Kot Go uwielbia. I już.
Zdecydował, że wraca. Miał ochotę na pierogi ruskie. A tutaj – nie uświadczysz. Kolega niech sobie robi, co chce. On, Kubak, może być baba, może być cokolwiek, ale dłużej tu nie wytrzyma.
Wysłał kartki do przyjaciół. Kupił jeszcze kilka tulipanów. I wiatrak na balkon. Nazajutrz był w Krakowie. Na balkonie posadził tulipany, kupił nowy tomik Szymborskiej i cieszył się spokojem. A w telewizji odkąd śnieg stopniał mówią, że teraz będzie moda na wrażliwych mężczyzn. Podobno czas macho przeminął. Kubak poprawił sobie pelerynkę i rozsiadł w fotelu. Super bohater nigdy się nie myli.
Ludzie oczekują, że będzie męski. Może trochę brutalny. Że będzie miał samochód, o jakim można tylko śnić i tysiące kobiet. A Kubak nie lubił. Odmawiał.
Nie mógł jednak, żadnym sposobem znaleźć się na liście stu najbardziej pociągających mężczyzn na świecie. Zupełnie nie rozumiał – dlaczego. Jest przecież, do licha, super bohaterem! A na liście piłkarze, koszykarze, biznesmeni, nawet przestępcy – a On nie. Był załamany. Trzy lata w zawodzie, a tu nic. Ile można znosić te niepowodzenia?
Poczuł się taki nieatrakcyjny. Zauważył, że Jego pelerynka jest jakaś wymięta. Buty trochę stare. I nikt się nim nie zachwyca. Przez tydzień nie wychodził z domu. Czuł, że nie ma na nic ochoty. Wreszcie, nie mogąc już wytrzymać, zwierzył się ze swoich zmartwień Koledze. Kolega była akurat typem macho, od podstawówki już dość skutecznie uwodzącym kobiety.
Kolega orzekł: Jedziesz, Stary, ze mną do Holandii! Jest to kraj rozpusty i przyjemności. Nauczysz się, oj nauczysz, jak to jest być mężczyzną! Możesz nawet zabrać tę swoją pelerynkę – nikt tam nie zwróci na takie szkaradzieństwo uwagi. Taki to kraj!
Kubak myślał, myślał, aż w końcu zdecydował. Dawno nie był na wakacjach, przydałby się taki odpoczynek. Może rzeczywiście czegoś się nauczy.
Pierwsze wrażenia napawały optymizmem. Było wietrznie. Wiatr sprawiał, że pelerynka falowała w powietrzu. Jak na filmach, zupełnie jak na filmach. Zawsze o tym marzył! Poczuł się pewniej.
Mina mu jednak zrzedła kiedy usłyszał, że należy wypożyczyć rower. Kolega wyjaśniał i przekonywał, że nie mogą odróżniać się od miejscowych. Trzeba poczuć klimat! Kubak wiedział, że to głupi pomysł. W wypożyczalni nieśmiało napomknął, że On chętnie wziął by taki z bocznymi kółkami, co wszyscy uznali za świetny dowcip. Nie wiadomo czemu. Rower nie był stabilny. Zresztą jak może być stabilne coś, co ma tylko dwa koła? Ale Kubak był dzielny, odważny i mężny więc ruszył. Właściwie wszystko szło całkiem nieźle. Tylko jakoś tak czuł, że jest Mu coraz mniej wygodnie. Nie wiedział o co chodzi, do póki nie pociągnęło Go za szyję i nie spadł z roweru. Pelerynkę wciągnęło w szprychy.
Powiedział, że koniec. Będzie chodził piechotą. Było więc całkiem przyjemnie. W sklepach mieli sporo czekoladowych przysmaków i już zaczął lubić Niderlandy.
Tylko ten Kolega taki nudziarz. Cały czas, żeby do coffeeshopu i do coffeeshopu. A tymczasem Kubak odkrył przyjemną kwiaciarnię w bocznej uliczce, w której wykupił już połowę cebulek tulipanów i miał ochotę na więcej. Kolega natomiast wzgardził tulipanami i zarzucił Kubakowi, że jest baba.
Kubak wzbraniał się. Nie chciał. Taka rozpusta! Nie przystoi to przecież porządnemu super bohaterowi. Przez próg Kolega przepchnął Go siłą. Śmierdziało. Kubakowi zakręcił się w głowie od samego wdychania. Wkoło – nikogo normalnego. Ciemnoskórzy mężczyźni o zamglonych oczach. Kubak udał, że idzie do ubikacji. Z pelerynki zrobił linę. Uciekł.
Śmierdział mu sweterek i jeansy. I śmierdziała pelerynka. Czerwony i zielony – niedobre połączenie.
A Kolega nie dawał mu spokoju. Następnego dnia wyciągnął Go siłą z muzeum Van Gogha.
Zrobimy sobie, Przyjacielu, przyjemny wypadzik do Czerwonej Dzielnicy. Panie stoją w oknach, pooglądasz, może wybierzesz coś dla siebie – ceny nie są wygórowane.
Kubak zamykał oczy, starał się. Ale pokusa była silniejsza. Zerkał sobie na Panie w Oknach. Co jedna to brzydsza! Wyglądały na doświadczone – tego im odmówić nie można, ale poza tym? Kolega twierdził za to, że nie ma co kręcić nosem. Panie są miłe, niedrogie i takie holenderskie. Nie skorzystać – to jak być w Paryżu i nie wejść na wieżę Eiffla. A Kubak miał lęk wysokości i do głowy by mu nawet nie przyszło wspinanie się gdziekolwiek.
Był zmęczony. Nie chciał już być pociągający. Skoro to ma Go tyle kosztować to sobie odpuści. Ma Kota. Kot Go uwielbia. I już.
Zdecydował, że wraca. Miał ochotę na pierogi ruskie. A tutaj – nie uświadczysz. Kolega niech sobie robi, co chce. On, Kubak, może być baba, może być cokolwiek, ale dłużej tu nie wytrzyma.
Wysłał kartki do przyjaciół. Kupił jeszcze kilka tulipanów. I wiatrak na balkon. Nazajutrz był w Krakowie. Na balkonie posadził tulipany, kupił nowy tomik Szymborskiej i cieszył się spokojem. A w telewizji odkąd śnieg stopniał mówią, że teraz będzie moda na wrażliwych mężczyzn. Podobno czas macho przeminął. Kubak poprawił sobie pelerynkę i rozsiadł w fotelu. Super bohater nigdy się nie myli.
Super Kubak - pozostałe wpisy
- 7 lutego 2010 r.
22. Super Kubak i Fanatyczny Fan
Cała sprawa śmierdziała z daleka i to już od dawna. Śmierdziała brzydko, jak przypalony kalafior, albo i coś gorszego. Ale Kubak akurat miał katar – i nic nie czuł. Nic też więc nie podejrzewał.->> - 29 stycznia 2010 r.
21. Super Kubak i Przeklęta Księżniczka
Co to się czasem człowiekowi nie przydarzy! No naprawdę. Aż ciężko uwierzyć.->> - 18 stycznia 2010 r.
20. Super Kubak i sztuczna inteligencja
Sześć garnków, piętnaście talerzy. Łyżek i widelców nie liczył. Wszystko to czekało w zlewie Super Kubaka i coraz głośniej błagało o pozmywanie.->> - 18 stycznia 2010 r.
Super Kubak alarmuje
Super Kubak stwierdził, że instytucja delegatów na konkurs upadła. Obgryzał nerwowo paznokcie śledząc rankingi. Był szósty. Potem siódmy. Dziewiąty. Dziesiąty. JEDENASTY. ->> - 14 stycznia 2010 r.
19. Super Kubak i przygoda z kulturystyką
Spojrzał na siebie krytycznym okiem. Wreszcie. Czas był już najwyższy. Obraz nędzy i rozpaczy. Nic dziwnego, że Superman jest sławniejszy niż On. Naprawdę – nic dziwnego. ->> - 9 stycznia 2010 r.
18. Super Kubak i wegetarianizm
Super Kubak nie był telemaniakiem. Włączał od czasu do czasu jakiś pouczający program i to wszystko. Ale akurat nie było nic nadzwyczajnego.->> - 5 stycznia 2010 r.
17. Super Kubak i Telefonia Kubeczkowa
Super Kubak już wiedział, dlaczego psy szczekają na Listonosza. Sam by zaszczekał. I pogryzł mu spodnie. Taki już los posłańców złych wiadomości.->> - 1 stycznia 2010 r.
16. Super Kubak i proces starzenia
Był zerem. Kompletnym zerem. A zegar tykał. Tykał tak monotonnie i tak bezwzględnie, że cierpła skórka. Odmierzał sekundy i minuty, a nawet godziny, które układały się w dni i lata.->> - 23 grudnia 2009 r.
15. Super Kubak i wigilijny Karp
Był to drobny problem, którego się nie spodziewał. W wigilijny poranek odwiedził wielkopowierzchniowy sklep, gdzie zamierzał tanio zakupić kilka świątecznych specjałów.->> - 19 grudnia 2009 r.
14. Super Kubak i podróż koleją
Był to zapewne błąd. Nierozsądne. Możliwe. Ale Super Kubak naprawdę nie miał innego wyjścia. Musiał jechać pociągiem.->> - 17 grudnia 2009 r.
13. Super Kubak i Ciepłe Kraje
Super Kubak miał czerwony nos. Z zimna. Miał także odmrożone uszy, palce u rąk i nóg oraz policzki. Włosy elektryzowały mu się od czapki, którą nosił, bo naprawdę dużo ciepła ucieka przez głowę.->> - 13 grudnia 2009 r.
12. Super Kubak i Gabinet Złamanych Serc
Super Kubak miał dość. Wcale nie od dziś, już od pewnego czasu. Dziś tylko nadszedł moment przesilenia, moment krańcowy, kiedy to czarka się przelewa i bęc. Kiedy zamarza woda w butelce i szkło pęka.->> - 9 grudnia 2009 r.
11. Super Kubak i zakupy
Chodzenie po sklepach jest czymś najokropniejszym na świecie! Nie ma gorszej rzeczy. Ani bardziej nudnej. Niewiele bardziej męczących. Koszmar. Ale czasem trzeba.->> - 7 grudnia 2009 r.
10. Super Kubak i wrogowie
Dzisiejsze popołudnie przyniosło Super Kubakowi szokujące wieści. Miał wrogów. Na razie tylko dwóch, ale może inni ukrywali się, nie wiadomo.->> - 6 grudnia 2009 r.
9. Super Kubak i trudna sztuka latania
Nie ma co ukrywać, że jest inaczej. Super Kubak nie jest sławny. Na ulicy przechodnie mijają Go bez słowa. Nikt nie prosi o autografy i wspólne zdjęcia. Nie jest postacią, nie jest nawet celebrytą. ->> - 5 grudnia 2009 r.
8. Super Kubak i jesienna depresja
Super Kubak wdepnął w piątą już kałużę w drodze do tramwaju. Zwykłe to, na pozór, zdarzenie uświadomiło mu, że cierpi na jesienną depresję, o której słyszał w radiu zaledwie wczoraj.->> - 1 grudnia 2009 r.
7. Super Kubak i wędkowanie
Pewne rzeczy wymagają nadludzkiej więc cierpliwości. Ale skąd Super Kubak miał wiedzieć, że wędkowanie jest jedną z nich?! ->> - 30 listopada 2009 r.
6. Super Kubak i Krokodyl
Super Kubak chciał mieć zwierzątko. Tak, tak – miał Kota. Zgadza się, ale – co to za zwierzątko?! Żadne – właściwie.->> - 28 listopada 2009 r.
5. Super Kubak i epoka intelektu
5. Super Kubak i epoka intelektu Siła odchodzi do lamusa! Świat siły umiera. Siła nigdy więcej nie będzie kartą przetargową w dziejach ludzkości. Koniec epoki siły tuż-tuż! ->> - 27 listopada 2009 r.
4. Super Kubak mistrzem badmintona
4. Super Kubak mistrzem badmintona ->> - 26 listopada 2009 r.
3. Super Kubak i problemy wizerunkowe
3. Super Kubak i problemy wizerunkowe Super Kubak był zadowolony ze swojego wyglądu. Właściwie nie było się do czego przyczepić. Nogi jak nogi. Wcale niezłe. ->> - 25 listopada 2009 r.
2. Super Kubak i Egzamin
2. Super Kubak i Egzamin Życie dopadło Super Kubaka w swej najwredniejszej z wrednych postaci – Sesji, bo nawet Super Bohater, żeby coś w życiu osiągnąć – studiować musi. ->> - 24 listopada 2009 r.
HISTORIA SIĘ ZACZYNA - 1.Super Kubak i Grypa
1. Super Kubak i Grypa Dnia pewnego zimowego – pojawił się. Objawił się! Ujawnił się! Wdział czerwoną pelerynę (mylnie, ach mylnie zwaną „polarowym kocykiem dziecięcym”!) i zaczął działać. ->> - 24 listopada 2009 r.
Wstęp
Oooooo! Nie każdy Go zna! Nie każdy! ->>


