A frekwencja, frekwencja?
No właśnie, frekwencja. Obserwowałem ostatnie podrygi kampanii wyborczej, z telewizyjnymi debatami z udziałem dwóch pretendentów, włącznie. Cóż, sądząc po przebiegu debat, zwłaszcza po poziomie odpowiedzi na pytania dziennikarzy, treść pytań, to osobne zagadnienie, doszedłem do wniosku, że politykom nie zależy na masowej obecności wyborców przy urnach.
Wyświechtane hasełka, niewiele różniące się od równie wyświechtanych sloganów, znanych z poprzednich kampanii. Te tanie chwyty, w rodzaju: A pan chciał likwidacji dopłat, w zamian za europejską armię, a pan nie chciał szklanki mleka dla naszych dzieci, skierowane były do tak zwanego żelaznego elektoratu każdego z kandydatów. Nie było niczego adresowanego do bardziej wymagającego wyborcy. Żadnych nowych pomysłów.
Nie można za szczególnie odkrywcze uważać głównych haseł: Zgoda buduje, czy Polska jest najważniejsza. A zupełnie kabaretowym zagraniem było wyciąganie prezesa zza blatu stołu, aby podpisał broszurkę z treścią konstytucji, opatrzonej w zapis połączonego hasła dwóch komitetów wyborczych. Żenada.
Oglądający takie przedstawienia inteligentny wyborca, raz, że pewnie do końca transmisji nie wytrzymał i wcisnął przycisk na polocie, dwa, w trakcie debaty zaczął w myślach komponować składniki marynaty, w której zanurzy mięsko przed grillowaniem w wyborczą niedzielę, dochodząc do wniosku, że szkoda jego czasu na oglądanie tego niby sporu. Przekonanie o stracie czasu zostanie przez niektórych rozciągnięte na sam akt głosowania. Przy wyborczych urnach zobaczmy więc tylko żelazny elektorat, plus wyborców, którzy w niedzielę dyżury mieli i w plener wyjechać nie mogli. I znów mniejszość narzuci swe zdanie większości.
Tu od razu się wytłumaczę: Nie mam nic do żelaznych elektoratów. W żadnym razie. To są ludzie o trudno "zmienialnych" poglądach, którym potrzebne są takie właśnie informacje z kampanii, aby w głosowaniu wziąć udział. Wyboru dokonują zwykle w myśl zasady, głosuję na naszego, startującego pod naszym szyldem. To nic złego. W demokracji głosowania na podstawie instynktów stadnych, to rzecz znana i przez wszystkich akceptowana. Tylko w tym jest problem, że żelazne elektoraty nie są w stanie zmienić kierunku rozwoju państwa, w którym żyją i głosują.
Teraz chodzi o to, aby wyrobić w sobie potrzebę udziału w wyborach. Czynnego udziału, na wzór cyklicznych odwiedzin u dentysty, czy wizyt w warsztatach samochodowych w celu okresowego przeglądu pojazdu.
Ktoś tu może powiedzieć, bajdurzysz, gryzonu, po co mam chodzić na wybory, kiedy do wyboru mam tylko dżumę i cholerę? Dobre pytanie, w dzisiejszych realiach. Ale w szerszej perspektywie, nie wyrabiając u siebie potrzeby głosowania, na sto procent stracimy szansę na wybór grypy. Przecież grypa, do diabła, kiedyś w końcu nadciągnie!
Dajmy sobie szansę na grypę w przyszłości i chodźmy głosować już jutro.
Uff, przekonałem choć jedną osobę? Będzie jak biblijna owieczka.
Wyświechtane hasełka, niewiele różniące się od równie wyświechtanych sloganów, znanych z poprzednich kampanii. Te tanie chwyty, w rodzaju: A pan chciał likwidacji dopłat, w zamian za europejską armię, a pan nie chciał szklanki mleka dla naszych dzieci, skierowane były do tak zwanego żelaznego elektoratu każdego z kandydatów. Nie było niczego adresowanego do bardziej wymagającego wyborcy. Żadnych nowych pomysłów.
Nie można za szczególnie odkrywcze uważać głównych haseł: Zgoda buduje, czy Polska jest najważniejsza. A zupełnie kabaretowym zagraniem było wyciąganie prezesa zza blatu stołu, aby podpisał broszurkę z treścią konstytucji, opatrzonej w zapis połączonego hasła dwóch komitetów wyborczych. Żenada.
Oglądający takie przedstawienia inteligentny wyborca, raz, że pewnie do końca transmisji nie wytrzymał i wcisnął przycisk na polocie, dwa, w trakcie debaty zaczął w myślach komponować składniki marynaty, w której zanurzy mięsko przed grillowaniem w wyborczą niedzielę, dochodząc do wniosku, że szkoda jego czasu na oglądanie tego niby sporu. Przekonanie o stracie czasu zostanie przez niektórych rozciągnięte na sam akt głosowania. Przy wyborczych urnach zobaczmy więc tylko żelazny elektorat, plus wyborców, którzy w niedzielę dyżury mieli i w plener wyjechać nie mogli. I znów mniejszość narzuci swe zdanie większości.
Tu od razu się wytłumaczę: Nie mam nic do żelaznych elektoratów. W żadnym razie. To są ludzie o trudno "zmienialnych" poglądach, którym potrzebne są takie właśnie informacje z kampanii, aby w głosowaniu wziąć udział. Wyboru dokonują zwykle w myśl zasady, głosuję na naszego, startującego pod naszym szyldem. To nic złego. W demokracji głosowania na podstawie instynktów stadnych, to rzecz znana i przez wszystkich akceptowana. Tylko w tym jest problem, że żelazne elektoraty nie są w stanie zmienić kierunku rozwoju państwa, w którym żyją i głosują.
Teraz chodzi o to, aby wyrobić w sobie potrzebę udziału w wyborach. Czynnego udziału, na wzór cyklicznych odwiedzin u dentysty, czy wizyt w warsztatach samochodowych w celu okresowego przeglądu pojazdu.
Ktoś tu może powiedzieć, bajdurzysz, gryzonu, po co mam chodzić na wybory, kiedy do wyboru mam tylko dżumę i cholerę? Dobre pytanie, w dzisiejszych realiach. Ale w szerszej perspektywie, nie wyrabiając u siebie potrzeby głosowania, na sto procent stracimy szansę na wybór grypy. Przecież grypa, do diabła, kiedyś w końcu nadciągnie!
Dajmy sobie szansę na grypę w przyszłości i chodźmy głosować już jutro.
Uff, przekonałem choć jedną osobę? Będzie jak biblijna owieczka.
gryzon - pozostałe wpisy
- 2 lipca 2010 r.
„Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”
W ostatniej chwili przed ciszą wyborczą, ale to głupi przepis, zabieram głos w sprawie niedzielnych wyborów prezydenckich.->> - 24 czerwca 2010 r.
Jak ktoś kłamie w jednej sprawie, to zwykle nie mówi prawdy w sprawach innych
"Warszawski sąd apelacyjny przychylił się do wyroku sądu pierwszej instancji.->> - 22 maja 2010 r.
Nie będzie kabaretu, będzie chór!
Z opóźnieniem pan prezes Jarosław Kaczyński przemówił do swoich sympatyków zgromadzonych na warszawskim Placu Teatralnym.->> - 22 maja 2010 r.
PiS leje wodę. Czy wały wytrzymają?
„Opracowanie Krajowego Planu Zabezpieczenia Przeciwpowodziowego, w którym wskazane zostaną tereny objęte całkowitym zakazem zabudowy - przewiduje złożony w piątek w Sejmie przez PiS projekt ustawy o z->> - 13 maja 2010 r.
Kiedyś czekało się dziewięć miesięcy
Wyciągnięty z lamusa, po tragicznej katastrofie pod Smoleńskiem, pan Marek Kuchciński, pełniący obowiązki szefa klubu PiS, zamiast zająć się administrowaniem w klubie, a administrowania właśnie żąda s->> - 12 maja 2010 r.
Co stracił pod Smoleńskiem prezes Jarosław?
Cudownie od śmierci ocalony, prezes partii Prawo i Sprawiedliwość, pan Jarosław Kaczyński, prowadzi dziwną kampanię wyborczą.->> - 11 maja 2010 r.
Czy dobrym „Ojcem Narodu”, będzie bezdzietny kawaler?
W czerwcu 2003 roku w narodowym referendum 73 proc. uprawnionych do głosowania opowiedziało się przeciwko przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej.->> - 9 maja 2010 r.
Nie przyjedziemy, bo wulkan. Nie przyjedziemy, bo kryzys
Dziwnymi domatorami stali się przywódcy wiodących państw świata. Cenią sobie spokój domowego ogniska, niechęcią reagują na zaproszenia, z okazji różnych. Ostatnio okazje były faktycznie różne. ->> - 7 maja 2010 r.
Kaczyński zebrał podpisy już. Ile z nich to parafki martwych dusz?
Jestem pod wrażeniem, jeden milion siedemset tysięcy podpisów popierających kandydaturę pana Jarosława Kaczyńskiego, na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, zebrał jego osobisty sztab wyborczy.->> - 6 maja 2010 r.
To nasz prezydent, nasz samolot i nasza katastrofa. Rosjanie precz od śledztwa
Dziś koło parlamentarne Prawa i Sprawiedliwości, zanim jeszcze ogłoszone zostały wyniki akcji zbierania podpisów za kandydaturą Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta, zwołało konferencję prasową.->> - 5 maja 2010 r.
Sondaże, sondaże, czyli komu rośnie, a komu opada
Sondaże. W trakcie trwającej kampanii wyborczej pyta się i będzie pytało. O preferencje.->> - 4 maja 2010 r.
Złotówka gwałtownie spada
Dzisiaj na giełdzie nastąpiło poważne tąpnięcie. Poleciała, na łeb, na szyję, wartość złotego. Z jakiej przyczyny? Jakie wydarzenie, czyje działanie doprowadziło do tak spektakularnych ruchów? ->> - 3 maja 2010 r.
Wicepremiera pomysł na kasę dla starych ludzi
Do napisania tej notatki zachęcił mnie wpis na blogu kolegi Dżuma http://kontrowersje.net/tresc.->> - 2 maja 2010 r.
Wywieszać, czy też nic nie manifestować?
Dziś obchodzimy ustawowe święto. Dzień flagi RP. Po raz siódmy dopiero, także święto całkiem młode. ->> - 30 kwietnia 2010 r.
Co wolno marszałkowi, pełniącemu obowiązki prezydenta RP
Po zaglądnięciu na stronę internetową Prawa i Sprawiedliwości i przeczytaniu niektórych komentarzy, można odnieść wrażenie, że marszałkowi niewiele wolno. ->> - 29 kwietnia 2010 r.
Co nowego piszczy w PiSie
Strasznie się dla Was, Szanowni Czytelnicy, poświęcam i codziennie zaglądam na stronę internetową partii, która ma obecnie przerwę w sprawowaniu władzy.->> - 28 kwietnia 2010 r.
A gdyby tak wstąpić do partii Prawo i Sprawiedliwość?
Zastanawiam się na tytułowym pytaniem, głośno i publicznie. Popatrzmy jakie warunki spełnić trzeba, aby, sorry, członkiem zostać. Trzeba mieć ukończone osiemnaście lat.->> - 27 kwietnia 2010 r.
Jak prezes do decyzji dojrzewał
Do ostatniej chwili czekał pan prezes Jarosław Kaczyński, na zgłoszenie swojej kandydatury w czerwcowych wyborach prezydenckich.->> - 26 kwietnia 2010 r.
Żałobnik oświadcza
Dzisiaj pan Jarosław Kaczyński ujawnił swoją decyzję, spodziewałem się takiej właśnie decyzji, o swoim przystąpieniu do wyścigu o prezydencki pałac. Prezes PiSu wydał nawet stosowne oświadczenie.->> - 16 kwietnia 2010 r.
Nie zamieniłbym się dzisiaj z Lechem Kaczyńskim
Bez zawiści obserwuję przygotowania do pogrzebu prezydenckiej pary. Nic nie zazdroszczę obfitości znakomitości, którzy w gości na pogrzeb przylecą. Jeśli Eyjafjallajökull przylecieć pozwoli.->> - 13 marca 2010 r.
Konkurs, a sprawa polska
Przebrzmiały już pierwsze zachwyty nad spektakularnym sukcesem Portalu kontrowersje.net, w konkursie zorganizowanym przez redakcję, przy pomocy sponsorów oczywiście, Wiadomości24.pl.->> - 11 marca 2010 r.
Znamy wyniki, więc łyk statystyki
W poszczególnych kategoriach nasi przedstawiciele zdobyli następujące ilości głosów internautów: Polityka MatkaKurka-893 głosy Ruum-9 głosów Przyjaciel Moniki- 3 Pan_Glosn- 2 ->> - 11 marca 2010 r.
Matka Kurka wygrywa jak chce!
Pan Piotr Wielgucki po raz drugi, raz za rokiem, został blogerem roku. Tym razem 2009. Wpisywać miejscowości, które gratulują. Szczecin ->> - 27 lutego 2010 r.
JUSTYNA!!!
Jest złoto!!! Wpisywać miasta, które gratulują.->> - 17 lutego 2010 r.
Komu, komu, bo idę do domu
Konkurs Wiadomości24.pl wkracza w decydującą fazę. Już tylko tydzień można glosować na naszych, kontrowersyjnych Blogerów.->> - 7 lutego 2010 r.
Cmentarz, a gra w kulki wideo loterii
Tak zwana ”afera hazardowa” bulwersuje głównie dziennikarz i polityków, ale nie ma wpływu, specjalnego wpływu, na prostego wyborcę.->> - 31 stycznia 2010 r.
Jak sami o siebie nie zadbamy, to KTO ?
->> - 29 listopada 2009 r.
Co jest ważne?
Nie ważne jest w tej chwili dywagowanie o ewolucji cywilizacji, tonącej w śmieciach, mało istotne jest zastanawianie się nad wojną kultur, odpuścić możemy sobie najnowsze wieści na temat spisku na wag->> - 20 listopada 2009 r.
Dziesięć dni, jeszcze
Tytułowe dziesięć dni dotyczy, oczywiście, konkursu na najlepszy tekst. To pierwszy konkurs ogłoszony przez redakcję Kontrowersje.net, oby nie ostatni.->> - 15 listopada 2009 r.
Psy za ogrodzeniem
Dawno temu, gdzieś tak w połowie czasu pomiędzy stanem wojennym, a okrągłym stołem, miało miejsce zdarzenie, które chciałbym opowiedzieć. ->> - 18 października 2009 r.
Trzeba być nikim i nie znać Nikogo, aby nie skompromitować się gadaniem przez telefon
Podsłuchy, wdzięczny temat do medialnego bicia piany. A przecież to normalna działalność służb. ->> - 13 października 2009 r.
Czy premier Tusk złamał prawo, pana Kamińskiego odwołując?
Nie jestem fachowcem w dziedzinie przepisów ustawowych, ale, tak na chłopski rozum, to nie złamał. Zacytuję odpowiednie artykuły z ustawy o CBA: art. 6 ->> - 3 października 2009 r.
Kiedy zaczyna i kiedy kończy się człowiek
Dyskusja o aborcji, w świetle przypadku Pani Tysiąc, trwa w najlepsze i zaniknie, jak się zdaje, nie prędko. ->> - 21 września 2009 r.
Ich troje
Zaniepokojony zmianą stanowiska Stanów Zjednoczonych, a raczej obecnej administracji tego mocarstwa, postanowiłem sprawdzić, co polskie władze zamierzają robić, aby zapewnić bezpieczeństwo polskim oby->> - 16 września 2009 r.
Trzysta sześćdziesiąt pięć dni minęło
Może nie jak jeden dzień, ale też szybko. Rok temu powstawał portal, najpierw salunem zwany, dziś miano Kontrowersje.net noszący. To Kurak portal nazwą taką mianował.->> - 25 sierpnia 2009 r.
Czy można być na własnej stypie?
Pytanie tytułowe, tylko pozornie jest bez sensu. ->> - 1 lipca 2009 r.
Ja już nie mogę, przez ten upał
"Strategia Szczecina Szczecin rusza do walki. Cel - jak najszybszy rozwój i przegonienie innych miast. Jednak zanim spełni się ten sen o potędze potrzebna jest strategia rozwoju miasta". ->> - 11 czerwca 2009 r.
List gończy!!!
->> - 7 czerwca 2009 r.
Iść? Nie iść? Iść!!!
->> - 20 maja 2009 r.
My niewinni, to niemieccy naziści
[?] To boli, Okropnie boli, Kiedy to nie żaden obcy wróg, Ale oni! Synowie i córki Polski Która kiedyś jeszcze Będzie się za nich wstydzić. Śmieją się, dławią ze śmiechu, Widząc jak na ulicy ->> - 8 maja 2009 r.
Czy Donald Tusk jest zomowskim tchórzem?
Jak kraj długi i szeroki, rozgorzała dyskusja, czy mogą się pojawić zakłócenia rocznicowych uroczystości. ->> - 29 kwietnia 2009 r.
W górę Kurę.
Dzień dobry. ->> - 8 lutego 2009 r.
Słów parę o grze w kulki. Kurak nie czytaj.
Dobry wieczór, Państwu. ->> - 30 stycznia 2009 r.
Czy potrafimy sami się zorganizować, czyli test na społeczeństwo obywatelskie.
Dzień dobry. Choć po prawdzie,nie najlepszy, ale konwenanse... . ->> - 25 stycznia 2009 r.
Czy pan minister Andrzej Czuma jest oderwany od prawa i rzeczywistości?
Dzień dobry. Tekst dedykuję koledze Ja, który zainspirował mnie do jego napisania i czeka, jak się zdaje, z głosem polemicznym. Zapraszam. ->> - 21 stycznia 2009 r.
Czy politycy, zawsze, muszą wygrywać z obywatelami?
Pytanie dotyczy ostatnich wiadomości z frontu walki o skuter, czy też laptop na wycieczce do Turcji. ->> - 6 stycznia 2009 r.
Czy prawdą jest, że ostatnie regulacje podatkowe wpłyną pozytywnie na popyt krajowy? Czyli utarczek ze statystyką, ciąg dalszy.
Dzień dobry. ->> - 3 stycznia 2009 r.
Czy faktycznie biedniejsi głodni by chodzili, gdyby bogatych zabrakło?
Dzień dobry. Inspiracją do dzisiejszych rozważań, był wpis kolegi Panmodry, który to wpis wczoraj na portalu ukazał się, jako głos w dyskusji. http://kontrowersje.net/node/1347#comment-18954 ->> - 31 grudnia 2008 r.
Od jutra spadają podatki osobiste. Cieszmy się?
Dzień dobry. ->> - 17 grudnia 2008 r.
Czy można ogrzać się w ogniu płonącego budynku KW PZPR?
Dzień dobry. ->> - 13 grudnia 2008 r.
Co ma stolica Finlandii, do rocznicy stanu wojennego
Dobry wieczór. ->> - 1 grudnia 2008 r.
Jakby tu Matce Kurce, w finansowaniu Portalu Kontrowersje, dopomóc.
Dzień dobry. ->> - 5 listopada 2008 r.
Co wspólnego ma czarnoskóry prezydent elekt, do pijanego samochodu.
Dzień dobry. ->> - 3 listopada 2008 r.
Jak Matka Kurka w sześć tygodni i tyleż dni, obamowskie ?change?, w życie chciał wprowadzić.
Skuteczną prowokacją Matka Kurka wypłoszył gryzona z obserwacyjnej nory. I dobrze, kiedyś musiał nadejść czas na poważniejszą wypowiedź.->> - 13 października 2008 r.
Ciąg dalszy interpretacji prawa, przez doktora prawa.
Dobry wieczór. ->> - 10 października 2008 r.
O tym jak doktor prawa dorównać chciał profesorowi prawa.
Pamiętam jak podczas kadencji prezydenckiej sprawowanej przez Lecha Wałęsę, naczelnym prawnikiem był nieodżałowanej pamięci profesor Lech Falandysz. ->> - 6 października 2008 r.
Moje trzy grosze.
Tak sobie czytam, w różnych wątkach, zdania Szanownych Użytkowników na temat naszego wymiaru sprawiedliwości. ->> - 5 października 2008 r.
Jak gryzon, Matce Kurce, w duszę swoją zajrzeć pozwolił.
Dzień dobry, Bo mam nadzieję do dobry wieczór skończyć. ->> - 23 września 2008 r.
Moje, zubożone, trzy grosze.
Dzień dobry. Sam nie wiem, czy koniec lata, to dobry dzień, ale uznałem, że każdy następny dzień zbliżać będzie nas do wiosny. O wiośnie innym razem. ->> - 20 września 2008 r.
Moje trzy grosze.
Dzień dobry. ->> - 18 września 2008 r.
Moje trzy grosze.
Dzień dobry. Bez huku armat, bez fanfar i bulgotu szampana wlewanego do wysmukłych kieliszków, otworzony został portal komentatora o zwodniczym nick?u, Matka Kurka. Strona ta, na której mam zaszczyt pisać bloga, jest długo oczekiwanym projektem, którego powstawanie autor, w sposób dwuznaczny, ogłosił jakiś czas temu na portalu Onet. ->> - 16 września 2008 r.
To ja, wasz stary gryzon.
Tak na początek przywitać chciałem Pana Matkę Kurkę, Zobaczymy ile dobrego można zdziałać. Pozdrawiam.->>

