Matka Kurka - blog



share

Czym się różni tresura od edukacji? Wszystkim. Metodami pozyskiwania wiedzy, nauczycielami i tym co z poddanego praktykom wyrośnie. Poszła plotka i wkrótce doposażyła się w potwierdzenie, przeszkolono wybranych spośród nielicznych i ci będą opisywać, czego my nie dostrzeżemy. Do takiej sztuki potrzeba tresury czy edukacji? Nie wiem, nie poddawałem się ani tresurze, ani edukacji. Edukacja próbowała się ze mną mierzyć, zebrała baty, tresury nie znam w ogóle, o ile nie liczyć lat młodzieńczych i szeregu inicjacji. Z tym większym zainteresowaniem przyglądam się efektom, którymi mogą pochwalić się wytrwali, tacy co przeszli selekcję. Okazuje się, że jedni się nadają, inni nie dadzą rady, nie wiadomo tylko do czego się nadają, do tresury czy edukacji. Obie procedury umownie i roboczo nazwę szkoleniem.



share

W każdej rodzinie są tacy krewni, co to niby są kochani i akceptowani jak wszyscy, ale jedzą przy oddzielnym stole, żeby gości nie płoszyć i w czasie wizyt odsyła się ich do swojego pokoju. Rodzina dbając o zewnętrzny wizerunek wystawia pod sąsiedzki osąd tych co prezentują się najlepiej i ?do czegoś w życiu doszli?. Halinka pełniąc rolę zdolnego dziecka skończyła studia i bez łapówek leczy ludzi, mąż dostał awans, mnie się udała karpatka, takie słyszy się rozmowy po obu stronach płotu. Ma to swoją nazwę, nazywa się dulszczyzna, albo drobnomieszczaństwo. Jako pasjonat oglądania rzeczy od nieznanej strony znów przysporzyłem sobie dylematu i zastanawiam się nad jednym. Czy to zachowanie, które wywołuje dreszcze na kręgosłupie miłującego wolność i swobodę, użytkownika człowieczego losu, w każdych okolicznościach są niepożądane? Czy może są takie okoliczności, kiedy drobnomieszczańskie nawyki mają swoją błogosławioną moc sprawczą?



share

Zapukał do moich drzwi nieznajomy, pora była nieprzyzwoita, o tej porze śnią się plany na jutro. Otwarłem spojrzałem na nieznajomego, a on nie patrząc na mnie wszedł, zdjął płaszcz i kapelusz, usiadł na moim fotelu, przesunął mój komputer w stronę sofy i poprosił o mocną kawę. Napił się i oświadczył, że pijał lepsze kawy, a eklektyczna witryna nie pasuje do dębowej ławy, po czym poprosił abym odsunął komputer, ponieważ oczy ma wrażliwe. Odsunąłem, spojrzałem na szafę i dębowa ławę i wszystko grało, wziąłem łyk kawy z filiżanki, którą odstawił, smakowała jak zawsze. Kim pan jest? ? spytałem. Pan nie wie? ? odpowiedział pytaniem. Pan się jeszcze nie zorientował? No tak późno już, ale mimo wszystko niepodobna tak pytać.

Zrozumiałem, zachowanie, obyczaje, słowa, pewność siebie układały się w jedno. Pan jest politykiem ? stwierdziłem poniewczasie.

Strony