Matka Kurka - blog



share

Niech będzie, że mam obsesję, ale najlepiej rzeczywistość i prawo również, tłumaczy się na tych przykładach, które się zna od początku do końca. Parę dni temu zapadło postanowienie w sprawie przekleństw Owsiaka i na wstępie uprzedzę, aby nie mylić tego z wyrokiem, bo SR Wrocław Śródmieście przez taką pomyłkę nie prześle kopii orzeczenia w trybie dostępu do informacji publicznej. Co innego była prezes Małgorzata Gersdorf, która dziś pomyliła „postanowienie” Sądu Najwyższego wydane w żadnym trybie, z wyrokiem właśnie i nikt nie śmiał jej zwrócić uwagi. Ale to dopiero początek!

Moja druga prośba jest taka, żeby do poniższego wątku nie włączać argumentacji, za „kurw..ę skazywać, to już przesada”. Jestem gotów dla przejrzystości analizy przyjąć taką ocenę, ale przypominam, że z art. 141 kw Owsiakowi realnie groziło 200 zł mandatu, a nie żadne skazanie. Ważne jest jednak coś innego, mianowicie na jakiej podstawie prawnej zapadło umorzenie. Wypunktuję to:



share

Nie tylko lewicowe media rozdmuchały wpis „Bolka” Wałęsy, prawicowe też się dają nabrać na jeden z najstarszych numerów świata, bardzo chętnie stosowanych przez esbecję. Za chwilę przywołam słowa „Bolka” w całości, bo nie ma tego bełkotu wiele, ale wcześniej kategoryczna ocena, jakby się komuś w taki upał nie chciało czytać niczego więcej poza wstępem. Nie dajcie się nabrać na prymitywną prowokację kapusia SB, która jest klasyką gatunku i broń Boże żadną refleksją, nawróceniem, czy choćby szczerym wyznaniem. Wszystko jest hucpą, cynizmem i poniżaniem ludzi.

Co takiego naskrobał Wałęsa. Wygląda to dokładnie tak:

Bracie Kaczyński.

Za chwilę Ja i Ty wraz z naszym pokoleniem przeniesiemy się do wieczności.

Chciałbym po sobie pozostawić porządek.

Chciałbym też przenieść się pojednany z nieprzyjaciółmi.

Nawet udało mi się pojednać z Gen Jaruzelskim a z Kiszczakiem nie zdążyłem.



share

Przyznam się, że w ogóle chciałem pominąć temat Powstania Warszawskiego, z tego powodu, że od lat nie da się niczego nowego przeczytać i napisać chyba też. Stanowiska, najczęściej radykalne, są doskonale znane, „gdybologia” mnie zwyczajnie nudzi i nie widzę miejsca dla siebie. Poza tym jest mi o tyle trudno i głupio wychodzić z kategorycznymi ocenami, bo sam pisałem niesamowite bzdury i biegałem od krawężnika do krawężnika, od zbrodni AK na cywilach, po „polskie Termopile”. Dziś mógłbym sobie dać spokój z klepaniem w klawiaturę, które niczego nie zmieni, a i o profanację może się ocierać.

Strony