Prześlij dalej:

Wszelkiej maści „wolnościowcy” powtarzają swoje mantry o tym, że każda ingerencja państwa w życie obywatela jest zbrodnią. Czysty bzdet i naiwność na poziomie pensjonarki, bo tak się jakoś dziwnie składa, że najmocniejsze politycznie i gospodarczo kraje, swoją potęgę opierają na sile państwa. Szkoda mi czasu na rytualne bicie piany i tracenie amunicji na wojnie„wolnego rynku” z „socjalizmem”, pierwsze to utopia, drugie nie ma nic wspólnego z rozsądnym funkcjonowaniem państwa, nie wyłączając polityki socjalnej.

Istnieją jednak takie granice, których rzeczywiście państwo nie powinno przekraczać, bo robi się niebezpiecznie dla obywatela i nazbyt atrakcyjnie dla państwa. Wszędzie tam, gdzie wybór jest osobistym i tym bardziej intymnym wyborem, państwo powinno się trzymać z daleka od obywatela, oczywiście jeśli obywatel ze swojej prywatności nie robi publicznych jaj, czy wojny ideologicznej. Jedyne, co państwu wolno, to wspierać takie postawy obywatelskie, które służą ogółowi, ale pod żadnym pozorem nie można karać za decyzje życiowe ze sfery prywatnej. Odnosząc się do konkretów, czym innym jest program 500+ likwidujący obszary biedy i stymulujący wzrost demograficzny, a czym innym nakładanie podatków na obywateli w stanie kawalerskim i panieńskim. Wiem, że takie rozwiązania gdzieś tam w świecie istnieją, ale dla mnie to jest właśnie realny socjalizm i centralnie sterowane szczęście podatnika.

Miałem okazję zapoznać się z pierwszymi opiniami zwolenników tego kuriozum i najczęściej zwolennicy twierdzą, że jako rodzice razem z dziećmi dostarczają do budżetu znacznie więcej kasy niż samotni. W dodatku rodziny muszą utrzymywać chociażby bezdzietnych tęczowych dewiantów. Znam ten „argument” na pamięć. Ateiści płaczą, że utrzymują kościoły, miłośnicy disco polo narzekają na sponsorowanie filharmonii, a wegetarianie na dotacje do kilograma tucznika. Jak świat światem ludzie nie chcą łożyć na coś, co nie jest im potrzebne, jednocześnie chętnie biorą od innych na swoje potrzeby i nie pytają, czy te potrzeby są potrzebami ofiarodawców. Dajmy sobie spokój z takim poziomem argumentacji zgranej na śmierć. Tak to jest, że podatnik zrzuca się do wspólnego wora i dalej zabezpiecza się potrzeby wielu grup. Sam nie mam najmniejszych problemów ze zrozumieniem tego mechanizmu, chociaż 500+ i bykowe w najmniejszym stopniu mnie nie dotyczą. Argument „za moje pieniądze” odrzucam, jak wszystkie argumenty z tej półki.

Nie wiedzę żadnych pozytywów w opodatkowaniu ludzi, którzy bardzo często nie z własnej woli, ale w wyniku osobistych dramatów nie odnaleźli swojej drugiej połówki. Państwo nie ma prawa ich rozliczać i tym bardziej represjonować, a mówienie, że to ich skłoni do odnalezienia miłości i płodzenia dzieci jest czystym idiotyzmem. Nikt normalny nie uwierzy też, że przepisami fiskalnymi uda się oddzielić bawidamków i ideologów LGBT od kawalerów i panien, którym tak się potoczyło życie i niekoniecznie czują się z tym dobrze. Dokładnie w tym miejscu przebiegają dwie linie życia: prywatnego i społecznego i nie mogą się krzyżować w taki sposób, aby życie społeczne brutalnie narzucało życiu prywatnemu zasady wiecznej szczęśliwości. Podatek od samotności to jeden z najgłupszych podatków o jakim słyszałem i nie wiem w jaki sposób miałaby mnie ta kara dla bliźniego uszczęśliwić, czy też wzmocnić państwo.

Dzięki Bogu to tylko i wyłącznie teoretyczne rozważania, które zainicjował wiceminister resortu infrastruktury i rozwoju Artur Soboń, udzielając wywiadu „Faktowi”. Soboń wyraźnie podkreślił, że bykowe to żart, ale media jak zwykle zrobiły swoje i poszła afera do ludzi. Może i dobrze, dzięki temu nadarzyła się okazja, aby chuchać na zimne i na wszelki wypadek wybijać z głowy głupie pomysły. Na koniec argument ostateczny. Przypomnę szaleńcom, którzy ryzykują życiem, że bykowym byłby obciążany sam Naczelnik i to zamyka dyskusję.

Źródło foto: 
0
7682 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

13 (liczba komentarzy)

  1. No właśnie, "bykowe" to na "dzień dzisiejszy" przestarzały podatek. Bo co, jeżeli dwa byki zechcą SOBIE wziąć i ślub i dziecko, a im się na to nie pozwala i im się tego zabrania, to mają jeszcze płacić? Nic, tylko usiąść i płakać. We dwóch.

  2. avatar

    No ale tacy przynajmniej mogą związać koniec z końcem. 

  3. Herr Adamowicz poszedl dalej niż syn gefraitra Tuska, który pojechał z wehrmachtem kopać umocnienia dla pod oddziału, który miał w nich umrzeć za Fuhrera. A nie wróć! Oficjalna wersja, zgłosił się do Wehrmachtu, żeby kopać rowy mielioracyjne.

    1 września Adamowicz przepędził z Westerplatte Wojsko Polskie. Stocznia imienia Lenina. Port lotniczy imienia Alberta Forstera. Przy okazji wygłosić histeryczna mowę do mieszkańców Wolnego Miasta Gdańsk.

    Mamy nowego Dowodzce Naczelnego i nowych generałów. Tylko wojska nie mamy.

  4. Do Adamowicza chyba dotarło że wojsko może sobie wywalczyć miejsce na uroczystości. Jak na razie Gdańsk nie ma armii, a niemiecka w rozsypce.

  5. avatar

    Adolf-Hitler-Straße też się pojawiła?

  6. avatar

    Daleko szukać nie trzeba. Takie rozwiązanie działa w Niemczech. Nie jest to extra podatek tylko odpowiednio ustalona skała podatkowa.  I nie jest to kara za brak rodziny tylko preferencje ze sie ja na więc się płaci bezpośrednio mniej bo i tak w sumie wyda się więcej. I reguluje to Państwo bo to państwu zalezy na tym żeby byli podatnicy w przyszłości a nie tylko dziś. Jakoś u Niemca nikt nie protestuje.

  7. avatar

    Z wrodzonej przekory zapytam: OK, podatek od nieatrakcyjności erotycznej i tego typu przykrych spraw jest be, ale jak by było z obniżeniem podatków dla małżeństw? ;-)

    Pzdrwm

  8. No właśnie i tu jest Hund begraben. Ale żeby umiec coś sprzedać jednym i ich zadowolić a drugich nie wk....ć to trzeba trochę pomyślunku. 

  9. avatar

    OT.

    Lekki deszczyk i lekki mrozik, +24 C, zapowiadają.

  10. Należy się bać, gdy rządzący zaczynają żartować. Żartują już na temat ilości przymusowych uchodźców i migrantów, przewidywanych świadczeń i podatków, własności gospodarczej oraz rolnictwa - robią sobie z nas jaja. Zmierzamy do tego co już było i czego nie chcieliśmy, ale trochę inną drogą.

  11. avatar

    Pragnę jedynie przypomnieć że uber-demokratyczne, hiper-liberalne, wzorcowe dla debili Niemcy takowy podatek od kawalerów/panien mają od dawna :-) . Szach i mat.

  12. avatar

    W poprzednim PRL'u taki podatek skasowano dopiero za wczesnego Gierka. 

  13. Okolicznościowa facecja: "Dwie rzeczy pewne"

    Kto nie założył rodziny,
    każdy, kto nie ma dziatek,
    powinien płacić z tej racji
    od samotności
    podatek!