Ciemny ludzie nie podniecaj się trotylem!

Prześlij dalej:

Chyba nawet najwięksi zwolennicy Macierewicza oddając mu cały szacunek, przyznają mi rację, że przy specach z KGB Macierewicz nie ma szans. Z wielu powodów tak twierdzę, ale gdyby nawet odrzucić powód najważniejszy, czyli po prostu lata doświadczeń i potężną profesjonalną machinę, która Macierewicza może wciągnąć nosem, to powód drugi jest niepodważalny. Ruscy mają wszystkie karty i mogą je znaczyć jak chcą, Macierewicz i cały zespół są w stanie, co najwyżej wykryć te największe i oczywiste kanty, ale do talii nie mają najmniejszego dostępu. Postaram się poukładać sprawy na chłodno, tak jak mi rozum podpowiada i podobnie jak Macierewicz siłą rzeczy muszę odgadywać, co nam Ruscy podrzucają. Kluczowe pytanie brzmi: „Kto zmusił NPW do badań po 2,5 roku, do tych badań, które teraz prokuratura stając na granicy śmieszności sama rozpaczliwie dezawuuje?”. Pierwszy strzał w moim wykonaniu celuje w Ruskich. Moim zdaniem tylko Ruscy bezpośrednio lub pośrednio, poprzez swoich szkolonych w Moskwie oficerów, walczących w prokuraturze o wpływy, mogli zmusić NPW do badań i zmusić to bardzo dobre słowo. Zwracam uwagę, że zarówno przebieg badań, jak i przekazanie próbek nastąpiło niezwykle sprawnie, biorąc pod uwagę dotychczasowe wyczyny radzieckie. Wszędzie tam, gdzie Ruskim na czymś zależy, sprawy toczą się w bardzo dobrym tempie. Sekcje zwłok z zamienionymi ciałami też odbyły się na zawiadomienie ruskich prowokatorów. Jednym słowem Ruscy chcieli, by przeprowadzono badania na obecność materiałów wybuchowych, następnie te badanie umożliwili i oddali Polakom materiał dowodowy, likwidując tym samym alibi Tuskowi i NPW. O ile ten strzał uznać za celny, dalej strzelać należy w dwóch kierunkach.

Pierwszy kierunek. Ryscy chcą by polskie śledztwo poszło na całego w zamach, tak postępuje pewne siebie mocarstwo, które bez ceregieli daje do zrozumienia, że może sobie zabijać kogo tylko zechce. W polityce taki sygnał ma przemożną siłę rażenia, małych przestrasza, średnim daje do myślenia, wielkich zachęca do wielkich interesów. Gdyby zamach stał się oficjalną wersją wydarzeń kompletnie nic się nie stanie, w sensie międzynarodowego oburzenia. Pozostaniemy jak zwykle sami ze swoimi żalami, tego jestem więcej niż pewien. Naturalnie „przyznanie” się do zamachu, ze strony radzieckiej, odbyłoby się po radziecku, wszyscy wiedzą o co chodzi, ale to ekstremiści czeczeńscy lub afgańscy wysadzili samolot. Niewykluczone też, że towarzysze radzieccy podrzucą zamach, „polskiej wewnętrznej rozgrywce politycznej”. Rzecz jasna dyskretnie podrzucą, swoimi metodami. Drugi kierunek. Zupełnie przeciwny, a mianowicie Ruscy zauważyli, że 150 polskich naukowców plus mniej lub bardziej realny dostęp do materiałów natowskich, niebezpiecznie prowadzi do bardzo złej odpowiedzi na wielką zagadkę. W takim wypadku podrzucają trotyl i paradoksalnie trotylem rozładowują wybuchy. Materiał tak pospolity jak trotyl i nitrogliceryna doskonale nadaje się do zadań specjalnych, zawiera w sobie nieograniczone możliwości ośmieszenia wszelkiego zamachu. Polacy kupują trotyl z nitrogliceryną, robią rejwach na cały świat, Ruscy czekają na punkt kulminacyjny, po czym odpalają swoją bombę w odpowiedniej randze, być może samego Putina, który sprzedaje światu polską rusofobię zobrazowaną pijanym generałem lub innym kagiebowskim numerem.

Analizując tę radziecką, niebywałą dobroduszność i przyzwolenie na swobodę działań, trzeba się postawić na miejscu Ruskich, nie na miejscu Macierewicza. Jeśli coś zostaje dane od największego wroga, jako dary lub amunicja, którą teoretycznie można strzelać, to głupi się zastanowi, czy w tym koniu nie siedzą Grecy. Ruscy chcieli trotylu i warto do trotylu podchodzić jak do każdego ładunku wybuchowego, sto razy się zastanowić, gdzie w tym wszystkim jest pułapka, zamiast na oślep przecinać czerwony, czy też niebieski kabelek. Nie wierzę w trotyl dany ot tak sobie, coś mi tu śmierdzi na odległość, w dodatku śmierdzi KGB. Ostrożnie, krok za krokiem należy rozbroić tę minę i proponuję rozbrajać z głową. Konkretnie wyobrażam to sobie w taki sposób, że rozbrajając nie narażamy się na śmieszność. Skoro specjalistyczne urządzenia wykryły trotyl, każda prokuratura i każdy zespół parlamentarny ma obowiązek zająć się badaniem źródła pochodzenia. Przypomnę również, że Ruscy zażyczyli sobie „zdublowanych próbek”. Badać i mówić o tym trzeba, byłoby czymś bardzo głupim, pomimo niebezpieczeństwa prowokacji, gdyby trotyl po prostu odrzucić, zresztą nie tylko z prawnego, również z politycznego punktu widzenia. Kaczyński mówiący teraz, że trotyl jest prowokacją zabiłby cały wątek, wskrzeszony przez Ruskich, czego nie wolno popsuć. Ważne jest, że hipoteza zamachu będzie prawnie rozważana, a trotyl spada z nieba, nie zwalnia to jednak z odpowiedzialności. Moim zdaniem da się doskonale połączyć ogień z wodą, nie odrzucać trotylu i jednocześnie przy rozbrajaniu stawiać same pewne kroki. Co jest pewne? Dwie rzeczy bez dwóch zdań. NPW kłamała podczas konferencji 30 października, Gmyz napisał prawdę i mimo wszystko przeprowadzono na dwóch gazetach polityczną akcję pacyfikacyjną z udziałem członków rządu. Bezcenna siła trotylu, do wykorzystania bez żadnych obaw.

Kolejne pewne kroki. Wszelkie chrzanienie o mundurach, Afganistanie, poligonach, II WŚ, nadają się po kolei do łatwego rozbrojenia. Poligon w Smoleńsku. Prosta sprawa, prosta odpowiedź na proste pytanie. Gdzie się rozbił tupolew? Z tego co mi wiadomo nie więcej niż kilometr od pasa i w pobliżu: hotelu, komisu, drogi, stacji benzynowej, ogródków działkowych, natomiast samo miejsce było podmokłym zagajnikiem. W Smoleńsku może i był poligon, może i jest wojskowe lotnisko, ale chyba na miły Bóg nie strzelano z armat, czołgów i samolotów kilometr od zabudowań i lotniska. Tam gdzie spadł tupolew nie było żadnego poligonu. Tyle wystarczy, a jeśli nie to dołożyć porównanie ziemi z elementami samolotu pod kątem stężenia śladów ładunków wybuchowych. Jest oczywiste, że jeśli samolot zebrał ślady trotylu podczas katastrofy, to w ziemi smoleńskiej musi być znacznie większe stężenie niż w samolocie, w idealnych warunkach równe, ale w przyrodzie tak się nie zdarza. Dziś wiadomo, dzięki NPW, że pobrano próbki ziemi smoleńskiej, zatem tutaj cuda wyrzeźbić będzie bardzo trudno. Inne źródła pochodzenia trotylu. Afganistan na przykład, rozumiem, że taki trotyl siłą rzeczy musiałby być zanieczyszczony jakimiś mikro śladami włókien z mundurów, afgańskiej gleby i tak dalej. Trzeba pytać o substancje „towarzyszące” trotylowi, nic to nie kosztuje, nie jest groźne i głupoty wybija z głowy. Podobnie z II WŚ i innymi wyprawami wojennymi tupolewa. Współcześnie da się bez trudu określić wiek substancji, pochodzenie i nawet miejsce produkcji. Nie ma też problemu by ustalić, czy trotyl był „surowy”, czy też „wybuchnięty”. Wszystkie te pytania i jeszcze wiele innych można bezpiecznie zadawać i tym samym racjonalnie korzystać z podłożonego przez Ruskich trotylu, pomijając radykalną hipotezę „zamach trotylowy”. W ten sposób nie pali się mostów, na wypadek właściwego zamachu z użyciem bardziej rozsądnych środków i jednocześnie edukuje się ciemny lud, który kupuje bajeczki NPW. Taka jest moja propozycja, co z tym zrobią ważniejsi ode mnie, trudno powiedzieć, ale chętnie wysłucham jakie błędy popełniłem w powyższym rozumowaniu.

6
11362 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

17 (liczba komentarzy)

  1. Wszystko zależy od tego czy tutejszy rząd jest tylko wykonawcą poleceń zza obu granic, czy też ma jakieś resztki suwerenności w zakresie stosunków zagranicznych.
    Jeśli jedynie ma "pilnować interesu", to można co najwyżej go obszczekiwać i gryzć  po nogawkach aby opóznić likwidację sp.z o.o. Poland. Wtedy środki mogą być dowolne i nie muszą być sensowne. Trotyl, zamach, knowania marsjan, manifestacje narodowo-wyzwoleńcze, cokolwiek wciągającego publiczność.
    Tego akurat nie wiemy, więc na coś trzeba się zdecydować w ciemno.
    W przypadku założenia  istnienia resztek suwerenności trzeba niestety więcej myśleć i prowadzić umiejętnie grę z władzą, tak żeby czegoś nie spieprzyć niechcący. Czyli jątrzyć sprawę tam gdzie śmierdzi najmocniej (sprowadzenie i badanie wraku, dziwne zmiany i podmiany elementów, dokończyć sprawę domniemanego trotylu, nie zapominać że są inne środki niż trotyl, popchnąć analizę matematyczną przebiegu katastrofy), a nie pakować się w sprawy na razie nie możliwe do udowodnienia, zaś łatwe do obalenia przez czekistów tutejszych i obcych.

    PS
    Nie wiadomo czy był zamach, wiadomo aż tyle,  że sprawa jest zafałszowana, i jest to pewne.

  2. avatar

    Tak sobie jeszcze pomyślałem, że mogła też zadziałać "ręka boska". Nie wykluczone, chociaż chyba mało prawdopodobne, bo związane z ryzykiem właśnie, że panowie z NPW chcieli zamknąć ostatecznie gęby wszystkim "zamachowcom". Jak? Ano tak, że nabiorą 300 bezsensownych 2,5 rocznych próbek i ilością zabiją jakość. Niestety dla nich i na szczęście dla nas, panowie biegli dostali zabawki i sami zaczęli głupieć. Kaczor, Kaczorem, ale coś tu k..a nie gra, pokazuje trotyl. No i się zaczęło bieganie do redaktorów. To jest też możliwe, ale raczej jako skutek uboczny. Odpowiedź na pytanie, kto zmusił NPW do tej eskapady pozostaje kluczowym. Co do suwerenności myślę, że ona jest, może nawet większa niż za PRL, ale pod pełną kontrolą i w takich chwilach jak Smoleńsk lub inne ważne biznesy, jednym rozkazem z Moskwy, średniego szczebla, obecne pajace robią pod siebie, a wraz z nimi cała suwerenność. Coś jak z demokracją niby jest, ale pod warunkiem, że wygrywają właściwi ludzie. Coś jak z wolnością słowa niby jest, ale w postaci wypożyczania sobie oszołomów do TVN, którzy dają głos da kolejnych kampanii "Żydzi roznoszą tyfus".

  3. No i skąd to hasło "trotyl", a nie np dynamit? Dynamit za stary, tym wysadzali w westernach, więc trotyl. Każdy wie co to trotyl, a co azydek ołowiu, już nie każdy. Taki przyrząd musiałby mieć ze sto przełączników na każdy materiał, więc zapewne jest uczony przed pomiarem jak pies, wyczulony tak aby czuł trotyl albo nic.
    A oni od razu pomyśleli o trotylu. Czyli byli pewni że akurat jego nie ma, albo wiedzieli że ma być, i chceli to pokazać.
    Niezła zagwozdka.

  4. avatar

    No dwie prawdziwe ciekawostki:

    a) te urządzenia są robione na ruskiej licencji i pod ruskie materiały kalibrowane.
    b) ten gość, który to produkuje musi być umoczony w służbach, bo inaczej by nie produkował i nie wygrał przetargów na dostarczenie urządzeń dla rządu i innych placówek. Pomimo tego miał odwagę przyjść na komisję Macierewicza i bronić swego, nie jakoś dyplomatycznie, ale wprost kpiąc z prokuratorów.

    Też pytam. Po co ten trotyl? Zwłaszcza, że już prochu to cudo nie wykryło. Prochu, zwykłego prochu. Tak było skalibrowane, pod trotyl i nitroglicerynę. A co ze środkami, które aż się proszą o przebadanie, czyli wszelkiej maści: semtex, C4, termit itd? Trotyl łatwy i nośny dla ciemnego ludu, podobnie nitrogliceryna. Idealna przykrywka, idealny materiał do ośmieszenia zamachu, idealny materiał do ośmieszenia wielu innych rzeczy i ludzi. Bardzo, bardzo ostrożnie do tego bym podchodził, ale z drugiej strony nagłaśniał wszystkie pewne aspekty związane z trotylem, to można i trzeba wykorzystać, tylko z głową.

  5. avatar

    Nie jest tak że jak szukasz trotylu to ustawiasz na trotyl, bo to by było bez sensu. Mnie na lotniskach dwa razy takim odkurzaczem wąchali (jeszcze jak wyglądałem jak talib) i nic przy nim nie majstrowali w trakcie.

  6. Bo te lotniskowe, do masowej kontroli inaczej działają. Wykrywają cokolwiek wybuchowego, czegoś co zawiera np grupy nitrowe, wtedy wykrywa proch, saletre, trotyl i wszystko tego typu.
    Selektywne są do dokładnego badania i ustalenia konkretnej substancji.

  7. Wczoraj in minus zaskoczył mnie Mariusz Kamiński - tak jak Macierewicz okazał się w gorącej wodzie kąpany. Przecież wczoraj zdarzyło się coś o czym nikt wierzący w zamach nie mógł śnić: szef NPW własnymi ustami 5 tygodni po manipulacji Szeląga podczas transmisji live powiedział, że na urządzeniach wyświetlała się nazwa TNT. Czyli na dziś to najwięcej co można było uzyskać, a tymczasem kilku gości odczuło niedosyt. To co powiedział przygwożdżony Artymiak było na wczoraj planem maksimum. I to się stało. Teraz to NPW będzie musiała się z tego trotylu wymigać, chyba, że w międzyczasie ruscy dadzą nową wrzutkę (może w czasie szusowania Tuska w Dolomitach).
    Zwolennicy wersji zamachu nie są w stanie nawet wykorzystać tego co 150 gości odkryło lub co podważa. Jest kilka zdjęć z wyrwanymi w całych rzędach nitami. Jest zrobione 10 kwietnia zdjęcie tego największego fragmentu z blachami wygiętymi na zewnątrz (ruskie na szybko specjalnymi wielkimi kombinerkami odginali czy jak?). Kombinacja dwóch zdjęć -  z brakiem nitów i fragment z odgiętymi blachami to powinno być tło w czasie występów sejmowego zespołu Antka. Oni tymczasem nie są w stanie nawet wykorzystać zdjęć wrzucanych choćby przez ojca milicjanta o kosiarce brzóz Tu 204 w marcu 2010 i zapytać czy dość podobna konstrukcja, która zmasakrowała wiele tych pięknych drzew, mogła przegrać z tą pancerną półbeczkową.
    Jednak coś się stało - dziś w polsat news prowadząca, niejaka Wioletta Madej z tejże stacji, mówiła o "bełkocie prokuratury" i o tym czy Gmyz powinien zostać przywrócony skoro napisał prawdę (podkreślam:dziennikarka Solorza). Zuzanna Dąbrowska z platformerskoeseldowskiego polskiego radia powiedziała, że NPW się cały czas kompromituje i co o tym sądzi Graś z Hajdarowiczem. Nie do pomyślenia było coś takiego dla mnie 2 dni temu, żeby w tej stacji w ten sposób.

  8. avatar

    ,,Rzepa" już odzyskana i żadnego słowa trotyl ani Gmyz. Czyli: Polacy nic się nie stało.
    Gdzieś czytałem(bo nie oglądam w ogóle), że blond zootechnik Olejnik przepytywała syna ofiary ,,katastrofy smoleńskiej" , którą tak spointowali: niech se ten niedowiarek jeden z drugim wsiendzie w samochód, rozpędzi do 300km na godzine i walnie w brzoze. To zobaczy.
    Na tym poziomie, non stop, odbywa się w tym kraju dyskusja.
    A takich ludzi jak Binienda,Szuladziński,Berczyński deprecjonuje się,mimo iż każde osiągnięcie Polaka, nawet 9 miejsce na 10 starujących, w jeżdzie wózkami tyłem, jest przedstawiane jako ,,wielki sukces naszego rodaka" podobnie jak występ piłkarza trzeciej ligi tureckiej sprzedanego z klubu Bałtyk Rzeszów.
    Dopóki nie zmieni się linia programowa tzn. propagandowa TVN albo nie powstanie medialna alternatywa dla tego wielkiego, zjednoczonego frontu antypolskiego, antynarodowego, antykaczystowskiego - nic się nie zmieni. Nawet kryzys, krach i bezrobocie (a la Grecja Hiszpania).
    W kwestii śladów trotylu, mogło być i tak, że ktoś przesadnie pedantyczny, odkrył na ,,starej" próbce takie ślady i to, być może, spowodowało wrześniową ,,wyprawę smoleńską" z detektorami.Albo groźba: jak nie wy to my to pokażemy ,,polskiemu społeczeństwu". W każdym bądź razie nie było w tym żadnego przypadku ani, tym bardziej, żadnej samodzielnej inicjatywy ociężałej prokuratury wojskowej.

  9. avatar

    Tym kimś "przesanie pedantycznym" mógł być Stanisław Zagrodzki którego kuzynka Ewa Bąkowska zginęła w katastrofie smoleńskiej. On dostał część jej garderoby w który wtopił się duży fragment pasa bezpieczeństwa i - jak wiadomo - przesłał do USA do analizy.

  10. avatar

     że ,,prokuratorzy i biegli pojechali do Smoleńska zgodnie z planem pracy".
    Ale jak typowy trep ludowego wojska - najpierw mówi a dopiero później myśli.
    Bo w kwietniu 2011 mówili(NPW) że ,,wątek zamachu został definitywnie wykluczony i nie będzie kontynuowany". W tył zwrot, odmaszerować!

  11. Szanowny Panie,
    Wspomina Pan niejaką red. Madej. Akurat ta ma odwagę podważać,wytykać, ironizować... Pracuję w radiu śledzę treść wszystkich mediów elekronicznych, taka moja praca. Pech (Pański) chciał, że widziałam tę rozmowy. I pamiętam doskonale od czego rzeczona dziennikarka zaczęła: że wychodzi na to, że trotyl to nie trotyl i że trzeba ustalić nową definicję trotylu. Jeśli Pan odważa się wytykać palce, to popełnia błąd. Otóż rozmowa wytykała absurdy. Widać, ze Pan tej subtelności nie odczytał. Za to łopatologicznie przyjął słowa bez wyczucia podtekstu i ironii. Z najlepszymi życzeniami i prośbą o staranniejsze wsłuchiwanie się w ludzi, pozdrawiam, N.

  12. avatar

    Trotylu w glebie Smoleńskiej nie było, bo gdyby był - a na pewno to sprawdzono na miejscu - to masz jak w banku, że pierwsza strona Gazowni już by o tym trąbiła.

    Sprawa druga - są wyniki badań które zlecił członek rodziny w USA przysyłając fragment kiecki i wtopiony w nią fragment pasa bezpieczeństwa. Badanie stwierdza jednoznacznie, że na kiecce nie znaleziono śladów TNT, natomiast na pasie ślady takie znaleziono.

    Jeśli to prawda, to jest to jeden z faktów który raczej potwierdzałby "Afgańskie" pochodzenie śladów.

    P.S.
    Aha jeszcze ciekawe oświadczenie Śmiłowicza - zaciekłego w końcu członka sekty brzozowej.
    http://www.wpro...
    Tak w ogóle, ostatni wywiad Wprostu z Seremetem też pokazał, że gdzieś się tam jeszcze tli iskierka prawdziwego dziennikarstwa.

  13. avatar

    i udaje, że nie wie w jakiej Polsce (PRL II) żyje. 
    Tak się właśnie rozgrywa poważne sprawy - zamilczając. A w zamian - agent Tomek i księżna w ciąży.
    Ktoś tu kiedyś napisał, że trybunał stanu dla Kaczyńskiego to autopromocja. Niestety - to skrajna naiwność. Będzie dokładnie jak z trotylem. Albo - z komisją hazardową i komisją w/s Olewnika.
    A w kwestii ,,afgańskiego pochodzenia trotylu" to wypada przypomnieć ilu saperów, dokładnie - minerów, było w składzie kontyngentu.Bo wszyscy żołnierze wytarzani w trotylu - to lekka przesada.

  14. avatar

    W kwestii trotylu na pasku to jednak nie wiem jak mógł się na nim znaleźć "omijając" fragment garderoby bezpośrednio pasem przykryty.

  15. avatar

  16. avatar

    na pomoc Ameryki albo tzw. zachodu, na międzynarodowe śledztwo w sprawie smoleńskiej ,,ktastrofy":

    Response to We the People Petition on Smolensk Air Crash

    By Phil Gordon

    The White House has received your petition requesting support for an international investigation of the Polish Air Force Tu‑154 crash that occurred near Smolensk, Russia, on April 10, 2010. The people of the United States share your grief over this tragedy and regret the loss of life, including that of President Lech Kaczynski and his wife Maria. As President Obama stated on that terrible day, "Our thoughts and prayers are with the Kaczynski family, the loved ones of those killed in this tragic plane crash, and the Polish nation. Today's loss is devastating to Poland, to the United States, and to the world." During his trip to Poland in May 2011, President Obama visited the memorial to the victims at the Field Cathedral of the Polish Military in Warsaw, and expressed his condolences to the families of those lost in the crash.

    In response to your petition, we note that the Polish and Russian governments each conducted their own investigations. In conducting their investigations, Poland and Russia agreed to follow the protocols of the Convention on International Civil Aviation, which establishes the standards and recommended practices for civil aviation accident investigations. Both countries published the results of their investigations, which are available at the links below:

    The Polish Committee for Investigation of National Aviation Accidents report published on July 29, 2011 (.pdf)

    The Russian Interstate Aviation Commission (MAK) report published on January 12, 2011 (.pdf)

    The United States again expresses its deepest condolences to the Polish nation and all of the families affected by this tragedy.

    Phil Gordon is Assistant Secretary of State for Bureau of European and Eurasian Affairs

    Tell us what you think about this response and We the People

    Bardzo ciekawy jest status urzędnika, który udzielił oficjalnej odpowiedzi Białego Domu na petycję ponad 30 tysięcy obywateli.W Polsce byśmy powiedzieli: facet, który robi kawę panu, który czyta poranne gazety - ministrowi Arabskiemu.

  17. Sądzę wbrew temu co piszesz że zamach w Smoleńsku i zabicie polskiej delegacji atakiem terrorystycznym nie przeszłoby bez echa w świecie. Przeciwnie! To byłby ogromny wstrząs. Ludzie na zachodzie nie są przygotowani na barbarzyństwo o takiej skali w wykonaniu Rosji. To musiałoby wykluczyć Rosję z grona państw z którymi świat może utrzymywać konktakty. To sie Rosji po prostu nie opłaca.

    Powiedzmy tak: wielki szlem nie wyszedł. Gdyby Jarosław był na pokładzie samolotu byłoby pozamiatane. Polska byłaby państwem bez opcji niepodległościowej. Władzę w PiS przejęłaby Kluzik. Ziobro dokonałby rozłamu. Raport MAK i Millera stanowiłby jedyną wersję - koniec. Niestety szlem bez lewy to wpadka. Trzeba więc teraz grać dalej. Rosjanie osiągnęli co chcieli poprzez przyjęcie przez Tuska ich warunków prowadzenia śledztwa. Pierwszy szok na świecie już minął. Teraz nawet jesli sprawa wybuchu wróci to nie tak gwałtownie. Rosjanie wiedzą iż bronienie wersji MAK jest nie do utrzymania dlatego kierują się w stronę zamachu. Według mnie porzucają pozycję i tak nie do obrony. Co jest do obrony? Wersja zamachu w Warszawie. W chwili obecnej stawiają polską prokuraturę i rozkazujacego prokuratorom Tuska w kłopotliwej sytuacji. Przesłali im szybciutko próbki zawierające trotyl. Czekają co zrobią nasi. Ci mają dwa wyjścia: zmataczyć fałszując wyniki lub podać wyniki prawdziwe. Jesli zmatacza Rosjanie mają ich w garści gdyż próbki zrobiono w dubleteach. W każdej chwili mogą wysadzić Tuska i NPW ujawniając wlasne wyniki. Jeśli podamy prawdę powstanie pytanie kto podłożył bombę: no cóż jakby nie patrzeć to śmiechem musi napawać fakt mozliwości podłożenia bomby w polskim Air Force One. Każdy przeciętnie rozgarniety czlowiek na świecie zrozumie że to niemożliwe bez współudziału Polaków. Putin zawsze jest czysty. Poza tym Komorowski zbudował juz całkiem silny ośrodek władzy i na nim oprze wprowadzenie stanu wyjątkowego i zawieszenie działalności Sejmu. I może o to tu właśnie chodzi. Proszę zrozumieć zgadzam się z Ewą Stankiewicz - jesli w Smoleńsku doszło do zamachu to zakończono w Polsce nawet tę para-demokrację którą mieliśmy w III RP. Jak widac maski juz zdjęto: w mediach już się nie certolą i idą na rympał. Na rympał pójdą tez jesli chodzi o utrzymanie władzy. Jeszcze raz powtarzam Rosjanie opuszczaja pozycje nie do obrony. Błasik i brzoza to bylo tylko dla pierwszego wstrętu. Teraz zacznie się na poważnie. stąd moim zdaniem decyzja o badaniu drugiego Tupolewa - to miało Rosjanom pokazać bombe mogliście podłożyć w Samarze. Niestety nasi durnowaci spece z NPW tylko pogrążyli BOR. Pozdrawiam.

Dziś czytane