Podróż po Polsce w ruinie upudrowanej aluminium i szkłem

Prześlij dalej:

Bardzo przepraszam i to od razu za dwie rzeczy. Nastrój mam tak podły, że mogę niepostrzeżenie zagryźć, a po drugie tytuł trochę daje grafomanią. Jedno nałożyło się na drugie i sam jestem ciekaw, co z tego wyjdzie. Pierwszy raz od dłuższego czasu wybrałem się w Polskę i to nie był wybór, ale przymus. W szczegóły nie wchodzę, bo jak napiszę, że usiłowałem kupić jakiś samochód, to każdy człowiek, który choć raz w życiu przeczytał pół książki i potrafi rozwiązać równanie z jedną niewiadomą, wie doskonale czym to pachnie i pewnie teraz wydaje się z siebie charakterystyczne sssss. Po wielu przygodach trafiłem do Wrocławia, trasą zwykłą, nie autostradą. Pierwsza dzielnica Wrocławia od tej strony nazywa się Leśnica i klimatem przypomina wczesne lata 90-te. Był tam kiedyś taki bazarek, jakich tysiące w Polsce było. Pewnego pięknego dnia „liberalne” władze stolicy Dolnego Śląska stwierdziły, że to fatalna wizytówka miasta i nakazały handlowcom się ucywilizować. Kupcy wspólnymi siłami postawili halę targową i nie wyglądało to źle, chociaż oczywiście tak piękne jak „Biedronka” nie było. Obok hali syfu co niemiara, ruina na ruinie, za i przed, ale do tego miasto już się nie czepiało. Na polskich bazarach doświadczona gospodyni do dziś kupuje produkty, które w hipermarketach są wykonane z plastiku. W moim mieście jest taka „działkowa babcia”, u której można jeszcze kupić prawdziwe malinowe pomidory. Pozostał z działek wspomnień czar, a hala w Leśnicy zamieniła się w opustoszałą ruderę. Dlaczego? Kupcy olali swoje źródło dochodu? Nie, kupcy walczyli jak lwy do końca, ale gdy obok powstał aluminiowy Lidl, który w przeciwieństwie do hali targowej nie płacił grosza podatku, polski biznes rodzinny zginał w mękach. Hala w ruinie, miasto zapomniało o estetyce, przed Lidlem sznury samochodów.

Dwukrotnie okradzeni i sponiewierani polscy handlowcy, wyrzucili swoje pieniądze, pracę i kawałek życia na wysypisko, obok niemiecka sieć rżnie na chłamie polskich klientów, w tym niegdysiejszych handlowców z hali targowej. Jadę dalej. W centrum Wrocławia 134 galerie, obwodnice, estakady, stadion, wszystko jak z obrazka, ale na parkingach 70% to zdezelowane rzęchy ściągnięte z Niemiec. Przed galeriami, po chodnikach drepczą dwa rodzaje przechodniów. Większość w tych samych jesionkach od trzech sezonów i butach z dermy marki CCC. Mniejszość wypindrzona na żurnale, faceci z obleśnymi brodami, panny zaczesane w lakierowaną kitkę. W środku galerii dziwne zjawisko, wśród klienteli o 11.30 w sobotę dominują… mamy z dziećmi. Socjologicznie wszystko układa się w jakiś koszmarek. Między ekskluzywnymi fasadami i markowymi cenami prosto z Europy, przechadzają się bezrobotni kupcy, w najlepszym razie obecni ochroniarze i kasjerki „zachodnich” centrów handlowych. Na monstrualnym stadionie kopią szmaciankę jacyś grajkowie, którzy zaraz spadną do II ligi. Życie rodzinne toczy się we współczesnych świątyniach konsumpcji, ale życiowe sprawy załatwia się z ogłoszenia – sprzedam tanio, jak nowe. Gdy się napatrzyłem na ten kontrast walący po oczach w pierwszym odruchu zapomniałem po co tu w ogóle jestem i zatęskniłem za lasem na wsi. Głupio było jednak wracać, bodaj nie zerkając na używane, jak nowe. Jadę i słyszę, że jakiś idiota z tyłu trąbi, nie mam pojęcia dlaczego, ale widać, że wychował się w sąsiedniej wsi. Dojeżdżam i z daleka stwierdzam, że to nowe z trzech kawałków poskładane i nawet „ofercie prywatnej” nie chciało się wszystkiego zapastować.

Wróciłem do domu i tak zwyczajnie, po ludzku, czuję się jak Michael Douglas w „Upadku”. Wziąłby solidnego drąga i napieprzał po tej zasranej rzeczywistości. Kurwa mać, mam 44 lata, wyższe wykształcenie, prowadzę rozpoznawalny i cytowany portal, jestem autorem książki i szlajam się po jakiś szrotach w poszukiwaniu wypierdzianego przez moich rówieśników z Niemiec i Francji złomów. Takich jak ja są miliony i z dużym prawdopodobieństwem trafią na pralkę z ekspozycji albo zużyte przez niemiecką salową auto kompaktowe i poczują się prawdziwymi Europejczykami, dopóki na pierwszym zakręcie koło nie odpadnie. Wytrzymam te wszystkie kontrasty i fasady, ale jak mi się który nawinie z hasłem „Polska nie w ruinie” to wywalę z laczka i poprawię z kopyta. To jest nasz wielki NARODOWY problem, że jesteśmy dziadami we własnym kraju, pomimo tego, że harujemy trzy razy więcej, uczymy się 5 razy lepiej, za to jesteśmy okradani 10 razy bardziej. Aluminiowe i szklane drapacze europejskich właścicieli, są kpiną z polskiej kolonii, to nic innego, jak pałace kolonizatorów. Polska nie będzie w ruinie, gdy w dzielnicy Wrocław Leśnica po Lidlu zostanie szkielet, a przed sklepem polskiego kupca zaparkuje polski klient samochodem z salonu, którego, po przejechaniu 150 tys., kupi od Polaka oszczędny Niemiec.

5.87625
51371 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

78 (liczba komentarzy)

  1. i to się spełni. Tyle, że nie Niemiec, tylko muzułmanin (a może jeszcze ktoś inny?)

    A komu to będziemy zawdzięczać? Oto zagadka godna Sfinksa.

  2. avatar

    U nas dominują ochłapy z pańskich, zagranicznych stołów, mało tego, wielu sprzedaje się za te nędzne odpady. Kto winien? Gdzie leży przyczyna? Wiele by o tym pisać, wiele winy jest w nas samych.

  3. "Polske trzeba przytulic". To oznacza, ze z fazy traktowania nas jako "krnabrnych" przechodzimy do fazy oswajania gupka wioskowego. przychodzi mi na mysl taki film, tytulu nie pomne, kiedy uczony na jakiejs wyspie zaczipowal malpy i uczynil z nich material doswiadczalny oraz niewolnikow. pewnego dnia malpy odkrywaja, ze sa zaczipowane i b. sie zdenerwowaly.

    czekam z utesknieniem na ten dzien w Polsce.

  4. To była "Wyspa doktora Maureau".
    A w Polsce jest w tej chwili etap po przebudzeniu świadomości małp.

  5. oby, oby ten etap nastapil w rozkwicie!

  6. Tą czy tę? sam już nie wiem. Niedawni panowie Polski cmokali na widok prostaka z ośmioma wyrokami, targali jego samolot i całowali z dubeltówki, bo sypnął groszem na film o Bolku i ufundował klatkę dla lwów. Tak zaczynali, z Grobelnym i tak skończyli z Plichtą na zapleczu.

    Musi dużo wody w Wiśle spłynąć, zanim zaczniemy czuć się właścicielami "tenkraju" i znowu to będzie nasz Kraj.

  7. Chyba teraz dopuszczalne są obie formy. Język ewoluuje zgodnie z uzusem, bo jest żywy i to jest słuszne, chociaż początkowo pewne formy trudno jest zaakceptować. A jeżeli chodzi o "tenkraj" to należy on do nas. Żadne Plichty czy Adamowicze tego nie zmienią. Vide pierwsza linijka hymnu, że użyję wzniosłych słów.

  8. Można już mówić "tą", ale wciąż pisze się "tę".
    Ja na stosuję "tę" na obu tych "nośnikach" mowy.

    Niektórzy twierdzą, ze reguły powinny stosowac się do uzusu; inaczej mowiąc - iść za uzusem. Jednak to jest dość ryzykowne ze względu na to, że szkoły wypuszczają obecnie analfabetów i uzus jaki jest każdy widzi.

  9. Zasada: tĘ konwaliĘ, tĄ konwaliĄ. Ta innowacyjność, tĄ innowacyjnością. Jak widać sa jednakowoż wyjątki:-) 
    Mnie bardzo bli, kiedy ludzie wyedukowani używają rusycyzmów. "Na Sejmie", "na komisji", "na rządzie", co to kuźwa ma być? Kagda ja rabotał na awtozawodie. 

  10. Nie ma żadnych wyjątków i broń Boże, żeby miały powstać. Biernik od "ta" zawsze brzmi "tę", obojętnie jaki uzus. Żadnego legitymizowania ordynarnych błędów, trzeba je tępić, a nie neutralizować. To nie ludzie wykształceni powinni się dopasowywać do ćwierćinteligentów, niezdolnych nawet poprawnie odmienić prostego wyrazu w ojczystym języku. Zero kompromisów, bo inaczej za 50 lat będziemy pisać encyklopedie slangiem na poziomie przeciętnego dresiarza, a bronkowską ortografię w stylu "bulu i nadzieji" (tudzież "ożeł morze";)), uznamy dla świętego spokoju za poprawną, tylko dlatego, że paru nieuków, którzy najwyraźniej nigdy nie mieli książki w ręku, miało trudności z zapamiętaniem właściwej formy. Żadnych ustępstw. Nie, nie, nie i już.   

    PS. A co do rusycyzmów, to 100% racji. Szczególnie irytujące jest to całe "pomógł jemu", "dał jemu", "uratował jemu życie", do jasnej cholery! Żeby to tylko starsze pokolenie prostych ludzi, którzy się przez dziesięciolecia nasłuchali radzieckich analfabetów udających polskich dziennikarzy telewizyjnych - to jeszcze bym zrozumiała. Ale nie, tak bełkocze dzisiaj nawet młodzież. Gdzie oni się tego nauczyli? Na demonstracjach KOD-u?  

  11. Pomyliłeś (albo ta nauczycielka) biernik z narzędnikiem. Widzę (co?) tę konwalię, zachwycam się (czym?) tą konwalią.

    W sieci coraz częściej widuje się lepsze kwiatki, biorące się z braku czestego kontaktu z dobrym słowem drukowanym. Na przykład "dziwię się tym ludzią" i temu podobne.

    Tak przy okazji. Na podstawie błędów w starych napisach np. na murach można odtworzyć ówczesną wymowę. Wtedy nie było wszak nośników dźwięku.
    Pewnie, tak samo, kiedyś w przyszłości na podstawie błędnych zapisów na murach i wiatach niecenzuralnego słowa jednosylabowego będzie można ustalić, kiedy "h" zaczęto wymawiać tak samo, jak "ch", podobnie jak np. - duzo wczesniej - "ż" i "rz". Identyczna wymowa jest przyczyną błędów.

  12. Absolutna racja. A generalnie biernika to chyba już nie ma. Ciągle słychać, że ktoś idzie na grilla, zje hamburgera, ma ochotę na kotleta. Też jestem za czystością języka. Na przykład nie podoba mi się obecna norma dotycząca pisowni z "nie". Matoły nie radziły sobie w przypadku imiesłowów i to w końcu ujednolicono. A w ogóle to u nas na pisemnej maturze z polskiego można było zrobić tylko trzy błędy, w tym interpunkcyjne. Natomiast podobno teraz jest coś takiego, jak czytanie ze zrozumieniem, i to nie tylko w podstawówkach. No to ja tego w ogóle nie rozumiem.

  13. Sądzę, ze to nie tyle zanik biernika, ile stosowanie końcówki biernika dotąd zastrzezonej dla rzeczowników męskoosobowych. Na przykład "widzę człowieka" i przez analogię "jem hamburgera".

    Ja z kolei zauważam powolne zanikanie dopełniacza po przeczeniu. Mówi się "widzę krzesło", ale "nie widzę krzesła". Coraz częściej jednak po przeczeniu występuje biernik. Oczywiście nie w takim prostym przykładzie, jaki podałam. Nie przychodzi mi w tej chwili na myśl żaden przykład "z życia", ale jeśli będziemy zwracać na to uwagę słuchając czyjejś wypowiedzi, sami to bez trudu wyłapiemy.

  14. I jeszcze jedna zachodząca zmiana: coraz częstsze "jakikolwiek" zamiast "żaden".
    Na przykład "nie widzę tu jakiegokolwiek problemu" zamiast prawidłowego "nie widzę tu żadnego problemu". Według mnie to wpływ angielskiego.

    Polski jest jednym z bardzo niewielu języków, w których są dwa przeczenia ("nie" i żaden", jak w powyższym przykładzie). W zdecydowanej większości języków wystarcza jedno przeczenie, w niektórych są dwa, ale dają wtedy silne potwierdzenie (np. łacina). Tak jak w matematyce: dwa minusy dają plus. W naszym języku dają minus ;-)

    PS. Nie znam wszystkich języków świata;-) i dlatego asekuracyjnie napisałam w powyszym akapicie, że polski jest "jednym z niewielu" i "w większości języków". Bo może w jakichś też tak jest, tylko ja tego nie wiem.

  15. Dziś na TT ktoś podał że Lidl się właśnie przekształca w wiele spółek komandytowych, żeby dalej "optymalizować" podatki. Od początku się zastanawiam, czemu PiS poszło w nowy podatek a nie zlikwidowało możliwości kantowania przez wrzucanie w koszty fikcyjnych usług świadczonych przez spółkę matkę.

  16. 1. Inf. o Lidlu podała p. Irena Szafrańska https://twitter.com/ISzafranska/status/693445110449754114
    2. Nie wiem, jak teraz wygląda rynek samochodów używanych, ale gdyby jednak przyszło mi kupować takowy, to brałbym raczej "po firmie" niż "po Niemcu, który tylko jeździł do kościoła". Niestety, chyba takie okazje, kiedy firma wymienia flotę, trafiają od razu do rodzin i znajomych tych, którzy takimi samochodami jeździli (pracowników). Zaletą takiego układu jest znajomość historii pojazdu. Przynajmniej tak było kilkanaście lat temu, kiedy w ten sposób kupiłem używane wozidełko.

  17. Oficjalne rozporządzenie w tej sprawie  I tego typu podobnych. Szałamacha i Morawiecki znają te sztuczki w "optymalizowaniu" podatków.

  18. Już powinien być w "ustawie o podatku od hipermarketów" opracowywany bezpiecznik o opodatkowaniu "czap" spółek (dowolnej formy) z siedzibą dowolną (kraj, zagranica), a ściśle rzecz  ujmując o wspólnym opodatkowywaniu CIT i VAT spółek będących własnością (współwłasnością) innych spółek lub tego samego fizycznego właściciela.
    I jeszcze o VAT - zdaje się, że tak jak CIT właściciele hipermarketów prawie nie płacą VAT - jakim cudem?
    I jeszcze o zwolnieniu podatkowym (lub ulgach) dla (m.in.) hipermarketów - chyba to jeszcze funkcjonuje, potrzebne to nam? Zwolnienia dla fabryk wysokich technologii to inna bajka.

  19. avatar

    przecudny felieton..trafiłes wasci gospodarzu w samo sedno..takiego upodlenia nie sposób wytrzymac ani minuty dluzej..a co dopiero mowic o czasie jeszcze JEDNEGO lub nastepnego pokolenia..do zobrazowania sytuacji w niemczarni przytoczyłbym jeszcze niegdysiejsze slynne enerdówki-plywaczki..ktore po "kuracji-dopingowo-chormonalnej" same dzis nie wiedza kim są..podobno jednej znich panowie herr profesorowie kiedys powiedzieli ze lepiej gdyby zmieniła plec na męską..bo szkod wywołanych przez anabole nie sposób juz zrownowazyc ŻADNĄ z obecnie znanych w medycynie terapii na swiecie (bylo to chyba z ponad 15 lat temu o ile mnie pamiec nie myli)....ale...NIC TO...
    swiat sie zmienia..w zyciu bym sie nie spodziewał ze w "dzienniczku" tvp1 o 19.30 ktos odwazy sie tak pojechac po bandzie jak dzisiaj autor materiału o kanclerowej...pokazano m.in...ze nie ma ponoc zadnego innego kandydata na kanclerowa niz ona sama (wtf!!??@#$%*&)..baaa..nawet puszczono zajawke ze jakas pani w niemczarskiej tv powiedziala do kamer ze kanclerowa rozwaza ponoc ucieczke do ameryki południowej.(jeden z poprzednich kanclerzy Adolf Hitler podobno tez uciekł)..
    co zrobia zatem nasi milusinscy POsłowie Platformy i inni niemiecko-jezyczni "polacy"...co zrobi dzisiaj jego*najmsciwsza*wroclawska*ekscelencja ktory zapowiedzialbym nowe POrzadki z zarzadzie partii??

    a co do aluminiowych swiatyn perwersjyjnej rozpusty finansowej...brakuje jednego odwaznego..ktory by wyszedl i powiedzial by TAM NIE KUPOWAC!!!(moze sojusz oltarza z tronem by cos nowego wniosł???)..moze jakis kzwykly kaplan lub nawet biskup..lub wiekszego formatu polityk oglosił bojkot na produkty korporacyjne zza odry??choc z gory WIADOMO ze to NIC nie da..dopoki zwykly kowalski bedzie tam zakupy robił.............

  20. avatar

    najmniej mam przeciw. Bo sklepy pod nazwą "Drogeria" poznikały pierwsze

  21. Chyba razem z "Delikatesami". Ale najdawniej zanikły sklepy o nazwie "mleczarnia".

  22. Za moich czasów (jak to brzmi...) oprócz mleczarni była też owocarnia, rzeźnik, papiernia i chemiczny. Bo piekarnia i cukiernia zostały do dziś. Działo się to w mojej ukochanej Łodzi.

  23. Też były takie sklepy. Pamiętam takie w Łodzi i we Wrzeszczu na Grunwaldzkiej. To już była elita.

  24. kilka lat temu zjawił się w Danii. Po roku Rossmana już nie było. Kupujący zawiedli. Znaczy się, Duńczycy woleli swoje drogerie. Tylko jak przekonać Polaków?

  25. W Polsce jest to spadek po czasach komuny i sklepowej szarzyzny. Wtedy wszystko, co zagraniczne, było lepsze albo uchodziło za lepsze. Za bardzo to się w świadomości utrwalilo.

    Pamiętam, jak ciocia wrocila wtedy z pobytu w Danii (czy Szwecji) i opowiadała jako niemal sensację, że tam wolą kupowac swoje produkty, bo lepsze. U nas było odwrotnie.

  26. Żeś mnie zdołował. Choć sam tego często nie oglądam, widzę ten obrazek bardzo wyraźnie. A że nie widzę, to zapominam. Kolejne stracone pokolenie...

    Pzdr.

  27. zrobi desant w Kołobrzegu "po swoje" niż my się odbijemy od dna. "Bez Boga ni do proga"

  28. avatar

    w Polsce jest niemała grupa takich, co wrzeszczą: "prosimy o więcej robienia nas w. ... ". Jak do takich dotrzeć? Ja już straciłam nadzieję. I wtedy przychodzi refleksja, że demokracja ma swoje wady.

  29. nowa premier bs zaczęła od oglądania jbonda w britambasadzie....
    nasinienasi?...
    skąd oni biorą wzor?

  30. ktora powinna mniej więcej brzmieć tak:
    A wystarczyło przełożyć wajchę na pole "słuszne poglądy". Gdybym 8 lat temu, po odebraniu nagrody Onetu wręczonej przez starą lwicę Polityki poszlajał się trochę po salonach, wypił brudzia z Tomkiem, Jarkiem, Jackiem, wspomógł piórem WOSP, dzisiaj jechałbym po auto do salonu, a w internecie wisiłaby mój artykuł z Newsweeka.

    No to tyle gwoli pocieszenia.
    Za komfort nie puszczania pawia na swój widok w lustrze niektórzy płacą wysoką cenę.

  31. avatar

    Żebyś wiedział, banał, ale cenny.

  32. godzić politykę z prawdą, z tego zawsze wychodzi ch..nia z grzybnią. A poza tym w dzisiejszych czasach nie ma miejsca na własne poglądy. Ciesz się wsią i lasem, ja za parę lat zamierzam zaszyć się w głuszy i wieść życie starego mizantropa.

  33. Nie chce Cie draznic ani dobijac , ale  czlowiek Twojego pokroju i o takiej inteligencji ,  w kraju gdzie Niemcy maja gowno do powiedzenia , na takie auto (nowe), oszczedza  ok 2 lat !

  34. Na zdjęciu jest najdroższa wersja Jeepa Grand Cherooke zwana STR. 486 KM i 5 sek do 100km/h
    W Polsce 360 tys zł, w USA 65 tys. dol.

  35. Napisalem , ze dla czlowieka nieprzecietnego jakim jest MK , zarobki na poziomie  5 tys, USD , to nie jest nic szczegolnego !

  36. Wszytstko się zgadza! :)

  37. Z początku myślałam, że chodzi o Niemcy. Taki przybytek demokracji. 

  38. Sądzę, że ci ogólnikowo wspomniani mają doskonałe samopoczucie i pawia na lustro nie puszczają. Dokładnie tak sobie zaplanowali życie i dostali to co chcieli. W pewnym momencie pojęli że są całkowicie niezdolni, i jeśli ostro się nie wezmą za robienie kariery, to skończą jak statystyczny Polak.
    Rozterki mogą przeżywać ci którzy mimo talentu świadomie się sprzedali, a takich w gromadzie "ludzi sukcesu" jest niewielu.

  39. Ja tam mimo wszystko od satynowej pościeli wolę zgrzebny kocyk.

  40. Generalnie kariery robią ludzie przeciętnie lub mniej niż przeciętnie zdolni w swojej branży, lecz zaprogramowani na sukces. Jakoś nie widzę Lisa jako geniusza który się zaprzedał.

  41. Gość ideowy był a nie chciał się skurwić. No i ma...

    Parę lat temu podobnie szukałem "świetnych stanów". Po południu oglądamy, świetny stan, w ogłoszeniu wszystko OK było napisane, tylko paliły trzy cylindry. Cep mówi: filterek paliwa trza wymienić i będzie git. Wkurzony do niego:jechałem tu sto kilometrów, oddawaj kasę za moje paliwo. Zapultał się i spierniczył
    Tyle tytułem wstępu.
    Polacy już od dawna wychowywani są jak psy. "Pan" rzuca za mało kości i psy muszą o nie walczyć. W kolejce w sklepie, u lekarza, na drogach.
    Pana nie interesuje co się dzieje w sforze, bo on tych resztek nie jada. Nie ważne że ktoś jest zagryziony, widocznie za cienki był. Jakieś prawo, a po co?
    I tak to wygląda, gość na chama sprzedaje trupa jako nówkę. I co? I co mu zrobisz?
    I nie tylko handlarze złomem. A kiełbasa kiełbasopodobna, a sery bez sera, a proszek do prania który nic nie pierze, a piwo z zółcią bydlęcą,świnie śmierdzące rybami, buty firmwe które wytrzymują dwa tygodnie(w porywach), pendolino 60km?h, nowe autostrady do remontu, itd. itd. itd....
    Polacy przyzwyczaili się do dzadostwa!!!!!! Ten syf nikogo nie razi. Te miliony znaków drogowych, jakbyśmy idiotami byli, brakuje jeszcze znaków: wrzuć II bieg, wrzuć III bieg.

  42. 45 lat w PRL karierę robiło się via nomenklatura, a tu żuczki naiwne myślą, że przyszła gruba kreska i od dzisiaj wszyscy stają w tych samych blokach startowych i ruszają na jeden sygnał. Owszem bloki stoją w jednej linii, ale na tor wewnętrzny dostają się tylko z przepustką.

  43. avatar

    Pojawiło się:
     Suchodolski S."Jak sanacja budowała socjalizm"
    z frapującą uwagą 
    SOMMER: Czy nie zastanowiła Państwa kiedyś zadziwiająca łatwość, z jaką zainstalowali się w Polsce komuniści? 
    a i mając w pamięci uwagę Stalina "zdobyliśmy Polskę" możliwe, że mamy ******* w mózgu bardziej, niż nam się zdaje.
    Imo, konieczny ekonomista. 

  44. Z tej wlasnie perspektywy najlepiej widac co  banda pierdolonych cwaniakow , zlodzieji i zdrajcow , zrobila z Polski . Po Gierku zostalo ok 25 mld USD dlugu i cala gospodarka w polskich rekach . PO Tusku prawie 1bilion USD dlugu i  zadnej  wlasnosci . Oto bilans 35 lat "polskiej wolnosci" , zdobycz Magdalenki i konsekwencja "grubej kreski"! Jak sie na to wszystko patrzy z daleka , majac jednoczesnie swiadomosc , ze wielu z tych skurwusynow  zyje , "odcinajac kupony" i smiejac sie w twarz ludziom , zyjacym na krawedzi egzystencji , to NOZ SIE OTWIERA W KIESZENI !

  45. Za każdym razem, jak robię zakupy.
    Staram się kupować w małych sklepikach, albo na giełdzie rolno-spożywczej
    (NB - ma być likwidowana...)
    Wędliny robimy sami...

    Ale czasem wyjścia nie ma, trzeba coś kupić...
    I co mam do dyspozycji? Wielkie galerie handlowe. Lidle, Biedronki, Auchany, Reale, Tesco, itd. itp... No, w Białymstoku jeszcze świetnie prosperującą sieć sklepów "Społem".

    Szlak mnie trafia! W europejskich miastach, raz w tygodniu, w każdej dzielnicy, organizuje się uliczny targ. Żeby mieszkańcy mogli zaopatrzyć się w żywność - kupując owoce od sadowników, warzywa od rolników, sery od serowarów, wędliny od producentów wędlin, itd.
    A u nas się to wszystko zażyna...

    Jako klient - chętnie kupiłabym przysłowiową pietruszkę od babci, stojącej z wiklinowym koszykiem na rogu. Tylko że taka babcia z pietruszką, więcej nie przyjdzie, bo za handel w miejscu do tego nieprzeznaczonym straż miejska może wlepić mandat przekraczający wielokrotnie jej rentę.

    Absurd goni absurd. Liczę na zmiany - także i tu.

  46. Ja mam takie dwie historyjki które serwuje dyskutantom lemingom.
    Autentyczne.
    1. Parę lat temu będąc w delegacji w Niemcach odwiedziłem rodzinę. Późno wieczorem zaparkowałem na osiedlu z lat 70-tych, bloki czteropiętrowe. Ledwie znalazłem miejsce. Wyjeżdżałem na drugi dzień o 11-tej. Mój samochod stał samotnie, Niemiaszki pojechały do roboty. Osiedle Popowice we Wrocławiu o 11-tej trudno znależć miejsce do zaparkowania. I można sobie pooglądać modele z ostatnich 20 lat, nowych raczej nie uświadczysz. 
    2. Pracując jakiś czas temu dla zachodniego korpo z branży B2B, musiałem od czasu do czasu organizować spotkania z klientami dla przedstawiciela dostawcy w Polsce. I jadę sobie z Niemcem z Poznania do Opola na kolejne spotkanko. Gość wcześniej bywał u nas, ale tylko w stolicy. Gdzieś w okolicach Ostrzeszowa zapytuje "wiesz jedziemy, są miasteczka, wsie, ale nie widzę żadnych fabryk, gdzie oni pracują, z czego żyją" mało w drzewo w wyrżnąłem ze śmiechu.
    Takie spostrzeżenia.

  47. autostrada A2  torun -gdańsk ok 200km       ok 40zł

    Austria karnet                           10 dni      ok   40zł
    słowacja                                   10 dni       ok  40 zł

  48. USA   -     ZA DARMO !

  49. Droga Matko. Niestety nadal jesteśmy ubogim krewnym szukającym aut po szrotach, mówiąc w przenośni. Jestem po studiach i też mam takie doświadczenia. I staram się kupować w mojej podwarszawskiej wsi, nawet gdy jest trochę drożej. W naszym sklepiku funkcjonuje nawet zeszyt - dają na kredyt wszystko oprócz alkoholu. Jako osoby wykształcone i z dużych miast kupiliśmy 7 lat temu zachodnie autko sześcioletnie i nie zanosi się na wymianę. Codziennie stres, czy zapali albo czy się w ogóle nie rozleci. Takimi autami jeździli w latach siedemdziesiątych uczniowie na Zachodzie. Ubogi krewny Europy nadal dziaduje.

  50. Strony