Będziemy „Murzynami” Europy dopóki nie zbudujemy własnego VW Garbusa

Prześlij dalej:

Mamy świeżą dyskusję wywołaną przez planowane stawki akcyzy na rok 2017. Przejrzałem ten projekt i przede wszystkim zapoznałem się z tabelą zamieszczoną na końcu felietonu. Złudzeń nie ma żadnych, chodzi o zablokowanie handlu niemieckim złomem i niczemu innemu proponowane stawki akcyzy nie służą. Rozumiejąc co się dzieje, dawno nie miałem tak mieszanych uczuć i poczucia, że siedzimy w matni własnych marzeń o zachodnim stylu i poziomie życia. Mieszkam w zagłębiu szrotu ściąganego z Niemiec, mała mieścina, jakieś 11 tysięcy mieszkańców. Przez lata Chojnów na Dolnym Śląsku był gminą o najwyższym bezrobociu w Polsce, ale co ciekawe nie znajdziesz tu chałupy, gdzie nie stoi przynajmniej jedno auto na podwórku.

Ze sprowadzania szmelcu zza Odry i innych krajów, utrzymuje się tu sporo ludzi. Często bywałem i nadal jestem klientem handlarzy używanych aut i części. Praktycznie całe życie jeżdżę trupami wytłuczonymi przez Niemców, z wyjątkiem krótkiego okresu, gdy moja firma przynosiła zyski pozwalające wyleasingować nowy samochód. Robię ten wstęp, aby nie wdawać się w tradycyjnie durną dyskusję o politycznych preferencjach i stanie posiadania. Zwiększenie stawek za akcyzę bije we mnie bezpośrednio, jednak nie jestem w stanie uznać, że to, co się dzieje w Polsce na rynku motoryzacyjnym ma cokolwiek wspólnego z normalnością. Dziś sobie zrobiłem mały rachunek sumienia i wyszło mi, że z biedy można stracić rozum. Najczęstszym argumentem, jaki słyszę w kontekście używanych samochodów to ten, że „nie stać nas na inne”. Zgadza się, nie stać mnie, Ciebie, Ją i Jego, doskonale powiedziane!

Sęk w tym, że nie stać nas na wiele innych rzeczy, na przykład na nowe mieszkania, nowe domy, kina domowe i wycieczki do Egiptu, ale jakoś masowo z tych dóbr korzystamy i to na wyrost. W Chojnowie w najtrudniejszym okresie, gdzie w co trzeciej chałupie troje było na zasiłku i babcia z renty wszystkich utrzymywała, potrafiło stać na chodniku BMW7, a z anteny satelitarnej wróble na maskę robiły. Takie cuda! Prawda niestety jest taka, że się przyzwyczailiśmy do dziadostwa, dotyczy to w całej rozciągłości również i mnie. Po 45 latach PRL-u Polacy mieli i mają przemożną chęć, aby żyć na poziomie Niemców, Francuzów albo chociaż Norwegów. Pragnienie jak najbardziej zdrowe i pożądane, jednak realizacja tych marzeń odbywa się w chorych realiach.

Niemcy w latach 50-tych nie ściągali Cadillaców i wypasionych Fordów z USA, ale masowo jeździli prostym jak siekiera VW Garbusem. Podobnie francuscy rolnicy, nie parkowali przed stodołą Rolls-Royce z klimą, tylko orali w polu legendarną „Cytryną”, którą jeździła siostra zakonna w komediach z Louisem de Funèsem. Nie inaczej wyglądał rozwój motoryzacji we Włoszech i w Wielkiej Brytanii. Ba! W Polsce mieliśmy Fiata 126p i nad morze do Bułgarii czteroosobowa rodzina, z bagażem na 2 tygodnie, jeździła w obie strony. Dziś Niemcy i Francuzi są potęgami motoryzacyjnymi, ale od czegoś musieli zacząć. My w Polsce, pozamykaliśmy własne fabryki i nawet licencje dla rodzimej produkcji i od tego czasu drepczemy w miejscu. Ściągamy złom, który w 90% nie przechodzi przez badania techniczne w Niemczech i udajemy, że wytłuczone na śmierć graty dają nam poczucie komfortu i zamożności.

W prawie każdym złomie liczniki są kręcone i wiedzą o tym wszyscy, Internet pęcznieje od dowcipów zebranych w czasie rozmów z handlarzami i co z tego? Dalej siedzimy w szmelcu po uszy i jeszcze krzyczymy, żeby nam tej rzadkiej przyjemności nie odbierać. Nigdy nie wygrzebiemy się z biedy, jeśli nieustannie będziemy dziadować. Nie można na jednym oddechu słusznie protestować przed zalewem niemieckich dyskontów, montowni i innej tandety, a z drugiej samemu „ciągnąć z Niemiec” 20-letnie graty. Czas to przerwać i od razu powiem, że wcale tu nie bronię pomysłu z akcyzą, ale jednocześnie pytam o skuteczniejszy sposób? Musimy przeciąć dziadowanie i zacząć budować własny rynek motoryzacyjny, bo pochodną biedny jest między innymi głupota. Polacy Polakom wciskają chłam, oszukują samych siebie i utrzymują się na poziomie „Murzynów” Europy, przy tym cieszą się jak durni z czegoś, w czym Niemiec nie chce kur hodować.

Wszyscy szukają oszczędnego kombi w dieslu, z przebiegiem 90 tys., klima, alufelgi, tempomat, za 7 tysięcy z opłatami, po emerytowanej nauczycielce z Berlina. Polak na pamięć zna te numery i mimo wszystko większość się w tak absurdalne klimaty pakuje, nie wyłączając mnie. Dopóki nie zbudujemy własnego „Garbusa” albo przynajmniej Fiata 500 na licencji, będziemy dostarczać Niemcom rozrywki widokiem „zamożnych” Polaków za kierownicą Passata 1.9 TDI z 1999 roku, w idealnym stanie. Pół życia przeleżałem pod gorszymi gratami i wreszcie do mnie dotarło, że motoryzacyjne „zastaw się, ale postaw się”, jest ślepą i komiczną uliczką. Trzeba zejść z ambicji, wysiąść z wypasionych fur, w których tylny amortyzator obija żebra i przesiąść do mniejszego, ale naszego lub przynajmniej zrobionego i kupionego u nas. Wiem też jeszcze jedno, że drogą ewolucji to się nie zmieni, 26 lat „ewoluujemy”. Doskonale pamiętam Polskę „za kratami”, te Mercedesy S udające ciężarówki, ze szmelcem trzeba skończyć w ten sam sposób.

Przechwytywanie_1.PNG

4.8825
37068 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

40 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    co do genialności polskiej mysli technicznej rodem z pl to nikomu chyba nie będę przedstawiał samochodu ARRINERA HUSSARYA...
    a co do reaktywacji polskiego przemysłu samochodowego..to se ne wrati..starzy inżynierowie z FSO już dawno powymierali..a absolwenci polskich uczelni technicznych pracują w zachodnich koncernach lub daaaaaawno wyjechali do angli;holandii..etc..

    a cesarzowa wraz z całym eurokołchozem nigdy do reaktywacji polskiego rzemysłu motoryzacyjnego nie dopuści..mowy nie ma!!!!!!!!
    ...po 1sze..ze względu na rynek zbytu dla niemieckich rzęchów..a i zapewne liczy tez na to ze bedzie nas mniej..(dalej bedziemy sie zabijać w 15-20 letnich VVpassatach lub tego typu podobnych)
    a przecież o to im tylko chodzi..
    ma byc tak jak było..
    i nie bedzie niczego
    moze za jakies 20 lat z polskiej fabryki zjedzie nasza osobówka....(jak sie eurokołchoz rozleci!!)

  2. Ciekawe czy  Michnik wypuściłby historyczny numer gazety, "prezydent Adolf trump" "Amerykanie wybrali III rzeszę" "USA największym zagrożeniem dla świata".

    Transparentność organizacji "pozarządowych" działających w sferze publicznej, za pieniądze publiczne, to państwo policyjne. Róża wystrzeliła z pancerfausta, ich "medialną" funkcją była transparentność instytucji publicznych...

  3. avatar

    Bez porownania tu sie nie da zdania wyrobic.

  4. avatar

    Dotąd stawki były wyliaczane na podstawie wartości auta (czysta fikcja) i pojemności silnika. www.obliczakcyze.pl

  5. Chciałam podać ten sam link.
    :)
    Jeśli ktoś zaniży cenę, to i tak urząd celny wyliczy według własnych "cenników".
    A jeśli faktycznie mało zapłaci, nie wiem, czy wystarczy ekspertyza i jakaś wycena biegłego.
    Już chyba lepiej zapłacić tę akcyzę i mieć spokój.
    W przypadkach spornych brana jest pod uwagę średnia cena rynkowa w Polsce, o ile się nie mylę, ustalana według tabel Eurotax.

  6. A dlaczego nie Syrena? Prawa do nazwy wykupił Polak mieszkający w Kanadzie, bo FSO nie było zainteresowane. PO kładła, chłopakowi, kłody pod nogi, bo dotowali swoich - do dzisiaj czekamy na zainteresowanie się PIS-u tą sprawą - tak bardzo przecież namawiają Polaków mieszkających zagranicą na inwestowanie w Polsce. Tu przypomnienie sprawy:http://poloniat...

  7. avatar

    Nie tędy droga. Szroty nie znikną z dróg w ten sposób, przeciwnie pojawi się ich więcej. Zestarzeją się i skapcieją teraźniejsze, kilku(nasto) letnie pojazdy a z braku możliwości finansowych nie będą wymieniane na nowsze, ale na wszelkie sposoby reanimowane drutem i taśmą klejącą. Mój przykład: Poruszam się wraz z rodziną 22 letnim samochodem, który jest w dobrym stanie, ale z powodu powiększenia się rodziny przestaliśmy się już do niego mieścić. Wyjazd do teściów 60 km, to w bagażniku 2 wózki, kilka toreb, wanienka, itp. We wnętrzu foteliki i złożona gondola od wózka, plus oczywiście rodzina. Logistyczny dramat przy pakowaniu. Padł więc pomysł na kupno mini vana. Nie pojechaliśmy na wczasy, oszczędzamy aby kupić ściągniętego ze Szwajcarii, w stanie o niebo lepszym, no i większego, bezpieczniejszego niż nasz środka transportu w wieku 10 lat. I co teraz? Połowę ceny za auto zjada nowa akcyza a jeśli tak, to ja już biegnę do salonu po nowego. Kolejny kredyt? A takiego! Przed końcem roku kupię tego vana, choć planowałem na wiosnę. Prognozuję kolejki lawet na granicach i oblężenie urzędów celnych... Przykład z maluchem i 4 osobową rodziną bez sensu. Wtedy dzieci jeździły na kolanach rodziców, nie w fotelikach, to po pierwsze, a po drugie to chyba nie chcemy zmierzać w stronę PRL-u? Może zamiast karać podatkami, to je obniżyć, żebyśmy mogli na początek sprowadzać masowo 5 letnie pojazdy, a z czasem wymieniać na nowe w salonie, bo będzie nas na to stać? Zagrywka z akcyzą to nawet nie jest strzał w kończyny dolne, tylko prosto w skroń rządu PIS.

  8. avatar

    Bądź pewien, że do tego szrota dołożysz następne 10, oczywiście rozłożone na raty i oby na tym się skończyło, a za 5 lat oddasz go za darmo. Przerabiałem to X razy. No i idziesz dokładnie tym schematem, którym opisałem. Prawda jest taka, że na ten komfort, który sobie zaplanowałeś najzwyczajniej w świecie Cie nie stać, podobnie jak mnie. Wygodniej do teściów latałoby się Cesną i co z tego? Prawie żaden Niemiec nie kupuje auta, na które go nie stać, u nas odwrotnie, prawie wszyscy kupują szroty na wyrost.

  9. Naprawy używanego staruszka (nie dotyczy korozji, bo z tą ostatecznie i tak się nie wygra) i tak okażą się mniejszym kosztem niż utrata wartości w przypadku nowego auta. Wydam 15000zł i po 5 latach niech nawet wartość tego spadnie do zera, zaś w przypadku nowego samochodu po wydaniu chociażby 60000zł po 5 latach jest on warty również o połowę mniej. Im droższy nowy, tym ta utrata wartości bardziej dotkliwa. Czytając gazety motoryzacyjne (oczywiście niemieckie - innych się tu nie wydaje, a co dopiero polskie samochody nam się marzą) można odnieść wrażenie, że za rozsądne nowe auto dla rodziny trzeba zapłacić przynajmniej 100tys. i nie będzie to żadna z luksusowych marek. Nowe auto też trzeba serwisować. I ubezpieczyć chociaż od kradzieży. To kosztuje. A usterki nowoczesnych samochodów bywają zaporowo drogie w naprawach. Owszem, chętnie zamienię swoją 9 letnią Dacię na nową, ale jeszcze nie teraz...

  10. jak policzysz wszyskie naprawy (teraz sam nic poważniejszego nie zrobisz - automatyka i elektronika) to wyjdzie Ci w perspektywie powiedzmy 12 lat na to samo.

    A spokój komfort, pewność  i przede wszystkim bezpieczeństwo masz gartis przy tych kalkulacjach . 

    Problem tylko skąd wziąć 40 - 60tys. ?

  11. sens ekonomiczny kupna nowego samochodu istnieje tylko wtedy, jeżeli planuje się nim jeździć przez co najmniej 10 lat. I można być pewnym zakupu i dbać należycie, oczywiście jeżeli nie będzie się miało pecha i nie wybierze "pechowego" silnika - o co ostatnio coraz łatwiej (np. reprezentatywne kłopoty WV z silnikami 2,0 TDI i wszelkiej maści TSI).

  12. Mam jedno takie co ma 22 lata a drugie 15. 22 latek sprowadzony ze Szwajcarii, dawno temu. Ilu właścicieli miał to ciężko powiedzieć. w Polsce jestem trzecim. Co w nim zdechło do tej pory - pompa wtryskowa, turbo dwa razy, sprzęgło dwa razy, maglownica raz, ale wymieniłem na egzemplarz z odzysku (nówki nie opłącało się pakować) który też nie jest w zbyt ciekawym stanie, a jej wymiana wiąze się z koniecznością odkręcenia kołyski. Spraw typu wycieki to nawet nie liczyłem. Drugie 15 - letnie - też w zasadzie złom, ale kupiony w PL, jestem drugim właścicielem w ogóle. Drugie jest mniej problematyczne od pierwszego nawet kiedy to pierwsze było w wieku tego drugiego. Oczywiście mam par znajomych, co to im nowe diesle się wykrzaczyły i kosztowało ich to ciężkie pieniądze, większe niż wpakowałem w oba wozy razem. Ale i tak uważam,że to żaden interes jest mieć auto, które cisnął najpierw jakiś Helmut, potem sprzedał Karl Heinzowi który też go dociskał, a potem oddał go synowi, Jurgenowi , który przywalił nim w latarnię i sprzedał Turkowi, Turek Polakowi, Polak zespawał z przodem od auta walonego w tył, potem sprzedał jako bezwypadkowe Januszowi, Janusz Mariuszowi, a Mariusz rozwalił go ponownie, po czym wyklepał go Tomek i pożenił jako nie bitą igiełkę. Moim zdaniem dobrze, że zablokują import złomu. Mnie nie stać na nowe auto i prędko nie będzie stać, ale wolę kupić tak jak kupiłem moje drugie auto, od jakiegoś znajomego, krewnego, gdzie znam historię wozu. Marka i model nie mają znaczenia, może być coś małego, byle nie katowanego przez trudną do określenia ilość cwaniaków. A jak mnie nie będzie stać nawet na auto po wujku to przesiędę się z powrotem na rower. Poniemiecki szrot to niestety nie jest rozwiązanie, nawet jak ma tylko kilka lat. Kumpel kupił Octavię II, nie wiem który rocznik ale polift, więc w momencie kiedy to kupował auto miało max 5 lat. Właśnie zatarł mu się rozrząd iza remont silnika 4 koła. Auto na liczniku nie ma 200 000 km. taki to właśnie interes w kupowaniu samochodów "po dziadkach", nawet te które sa w miarę nowe to i tak są zajechane. Gdyby było inaczej to by sprzedawały się na pniu za odrą i nikt by ich nie tacheł do Polski. Trzeba będzie po prostu być mniej wybrednym i kupować być może nie dokładnie takie wozy o jakich się marzy, ale przynajmniej takie, które mają krajową historię, łatwiejszą do zweryfikowania.

  13. avatar

    Na nowe tym bardziej nas nie stać, to dopiero było by na wyrost. Mimo wszystko moja rodzina będzie miała przez 5 lat wygodniej i bezpieczniej niż w 22 latku. Nota bene to przy nowych stawkach wartość szrota wzrośnie już po nowym roku.

  14. do tej dychy trzeba doliczyć wartość dziesiątek (setek?) godzin własnej pracy.
    W czasach gdy nie było pracy rzeczywiście można było to pominąć (brak alternatywy) ale teraz gdy mamy jednocyfrowe bezrobocie (we Wrocławiu poniżej 3% czyli tak naprawdę 0%) a od stycznia każda godzina warta jest minimum 12 zł...

  15. Emisją .Od 2000 któregoś roku zakaz spalania węgla  w starych kotłach(nie eko)
    Idąc tym tropem - samorządy będą dopłacać do wymiany pieca .To kto dopłaci do wymiany aut? Salonom samochodowym się lejce popierdoliły z cenami nowych aut a zmienić nawyki Polaków ? to ciężka przeprawa.
    Na placu obok fabryki FIATA w Bielsku _Białej stoją  nowe "tanie"500 -tki Produkcja EKSPORTOWA ,bo u nas mało co się sprzedaje.Jak znam życie UE zaskarży nowe przepisy ,bo uderzają w ich samochodowy przemysł .
    Papier wszystko wytrzyma NAKAZY ZAKAZ,AKCYZY LIMITY  ,tylko ludzie mogą nie strawić  tego.

  16. W Tychach, Gliwicach i Poznaniu produkuje się setki tysięcy samochodów. Do tego ogromna ilość kooperantow

  17. Przemysłu motoryzacyjnego nie ma, pensje poniżej poziomu pomocy socjalnej dla "uchodźców" więc co będzie? Kupowanie na kredyt "limuzyny marki TATA", albo również na kredyt używanych 5 letnich wyeksploatowanych "firmówek" z Europy Zachodniej.

    Stracą mechanicy, blacharze, lakiernicy, teraz w kazdej wsi ktoś w garażu lub stodole naprawia i sobie dorabia.

    Ale nie, nie doceniłem Polaków, zacznie się import "składaków" oraz reanimacja gratów, którymi teraz nikt szanujący się we wsi do kościoła czy na dyskotekę nie pojedzie.

    Za kilka lat zwiększy się średni wiek pojazdów i zadłużenie Polaków. Morawiecki to bankster i obcy agent, im dłużej to trwa tym bardziej jestem o tym przekonany.

    PS. wyprzedać paserowi srebra rodowe za ułamek ceny, potem je odkupić w najdroższym butiku to dopiero osiągnięcie (#repolonizacja)   .   

  18. Nie wiem co ma podwyżka akcyzy do produkcji własnego samochodu. Norwegia żadnych nie produkuje, a i tak cło u nich wynosi 100 procent wartości. To tylko podatek do zasilenia budżetu, nie ma on żadnego "szczytnego" uzasadnienia. W krajach bogatych może on być wysoki, bo i tak klienta masowego będzie stać, w biednych jest niski, aby liczba samochodów rosła, bo ich posiadacze znoszą złote jajka do budżetu przez całe swoje życie samochodowe. Znoszą tym większe im pojazd częściej się psuje. Czyli to tylko nowy podatek.
    Jego wpływ poza podatkowy będzie polegał na zmianie zachowań klienta polskiego. Ponieważ wszystkie używane podrożeją, to kupi trochę gorszy niż rok temu miał zamiar kupić.
    Na kupowanie nowych wpływ będzie żaden. Te parę procent kierowców którzy z zasady kupują nówki co 3 lata, nie specjalnie patrzy na cenę.
    Ze szmelcem można skończyć tylko przez wzrost płac.

  19. avatar

    Jeśli zwiększą akcyzę nie tylko nie będzie żadnego wpływu do budżetu, ale ten wpływ zniknie. Spójrz na tabelę. W Polsce 71% samochodów to szroty ponad 10-letnie. Cena takiego średniaka z Niemiec to 5-7 tys., drugie tyle akcyzy. Nie bronię akcyzy, bo tego się bronić nie da, ale tu o żadne dodatkowe podatki nie chodzi, to gołym okiem widać, chodzi o powstrzymanie importu szrotów. Nie jest to normalne, że jesteśmy pośród wszystkich krajów UE największym złomowiskiem, jeździmy gównem i gówno z tego mamy. Sam jestem flagowym przykładem tej zależności.

  20. Jesteśmy złomowiskiem bo jesteśmy biedni, nie na odwrót. Nie można menelom zakazywać gmerania w śmietnikach tylko dlatego że robią obciach przed elegancką częścią społeczeństwa.

  21. avatar

    Nie powiesz mi chyba, że jesteśmy biedniejsi od Rumunów i Bułgarów? Grzebiemy w śmietniku, bo mamy blisko i wszyscy udają, że siedzimy w luksusowej restauracji. Zostawmy tę nieszczęsną akcyzę. Zastanówmy się dlaczego akurat my, Polacy, jesteśmy największym szrotem Europy, a tacy Czesi wcale nie bogatsi poradzili sobie zupełnie inaczej.

  22. Kwestia polskiej struktury płac całkowicie nietypowej dla Europy. Tego, że średnia wyplata jest fikcją u nas, a w Czechach nie. Mamy tylko 5% zatrudnionych dostających brutto 5 i więcej miesięcznie. W Czechach płace pracowników najemnych są spłaszczone i wyrównane celowo, do poziomu akurat 5 tysięcy zł. Klucz leży w płacach.

  23. avatar

    i to jest dobry trop!
    Co wiadomo na powyższy temat? Rząd się sam wyżywi, to jest oczywiste, ale kto faktycznie to  utrzymuje?

  24. avatar

  25. avatar

  26. Wszystko fajnie, jestem gotowy zgodzić się z każdą literą tego artykułu, ale przez samo zrozumienie i akceptację tematu nie będzie mnie nagle stać na kupno nowszego samochodu.
    Pomimo że zarabiam całkiem nieźle, moja żona również nie najgorzej, ale na wszystko na co nas stać to stara marea z lpg. I choćbym jak dodawał, mnożył czy dzielił, sam fakt, że przeczytałem artykuł z wyrozumiałością i akceptacją tematu, by kupować nowsze, a przede wszystkim nasze, mi nie pomoże. Kupowanie na raty? Jest jeszcze stanowczo za drogie.

  27. Czarny Marsz kopcących Volkswagenów TDI. Znaczy nie wiem, o co chodzi, poza tym, że rząd w postaci "grupy rekonstrukcyjnej Sanacji" szykuje jakieś regulacje (szkoda czasu to śledzić, wszystko znane jest z historii i wiadomo, jak to się skończyło np. nakazem demontażu amatorskich radiostacji krótkofalowych w przededniu wojny 1939r.), które mają nas uszczęśliwić (wbrew naszej woli). Rząd na siłę szuka konfliktu z popierającymi go dotychczas, biednymi warstwami społeczeństwa - co innego, gdyby akcyzą obłożyć np. SUV-y i wynagrodzenia w fundacjach mgr Stępnia i prawicowej blogerki Kataryny. Znaczy się, rząd uważa, że ma zbyt mało otwartych frontów z "opozycją" i potrzebuje mieć ich więcej, tym razem ze społeczeństwem. Już pan Gwiazdowski czy inny Kaźmierczak (przepraszam, nie pamiętam kto to, ale z tej "paczki") pisał na TT o jakiś planach PiS limitowania liczby aptek na jednostkę powierzchi. Jak rozumiem, rząd uporał się już ze wszystkimi dotychczasowymi problemami, więc wymyśla nowe ... znaczy nie ma ważniejszych spraw do załatwienia.

  28. komentarzach jest dużo racji. Moim zdaniem wpływy z akcyzy drastycznie spadną i ustawodawcy umoczą dupę na tym pomyśle. Z drugiej jednak strony trudno nie przyznać racji Panu Piotrowi, że jakoś trzeba zablokować napływ złomu. Podwyższenie akcyzy znacznie zmniejszy sprowadzanie gratów, ale skutek będzie taki, że Polacy z konieczności przez długie lata będą jeździli jeszcze gorszymi gratami niż teraz. Innym zagadnieniem w tym temacie jest rola handlarzy. To, co wyprawiają ze sprowadzonym złomem przechodzi ludzkie pojęcie i jak widać bez strachu "produkują" nówki sztuki i dobrze się mają.
    Jeżeli chodzi o mnie, to zawsze sam jadę po samochód do Niemiec. Dotychczas sprowadziłem chyba 6, albo 7. Oczywiście wiem, że nie każdy może, z różnych powodów. Kupując bezpośrednio od Niemca nigdy nie miałem problemu z otrzymaniem książki przeglądów, Niemcy zawsze dają przy zakupie.Może miałem takie szczęście, ale nigdy też nie byłem oszukany przy zakupie.O kręceniu licznika nie ma mowy, to przestępstwo, jak już ktoś wcześniej napisał. Więszość z nas nie ma jednak wyboru i żeby jeździć czymś w miarę przyzwoitym kupuje u handlarza. Radość jednak zazwyczaj trwa bardzo krótko.Dlatego, kto może niech kupuje sam, nie jest to problem, nawet jeśli nie zna języka. Na miejscu poprowadzą za rączkę, to oni chcą sprzedać. Nie muszę też wspominać, że wychodzi dużo taniej.

  29. Nie będę bronił ani potępiał kroków podwyższenia akcyzy. Mogę jedynie wypowiedzieć się we własnym imieniu. Nie mam bladego pojęcia jaki będzie efekt wprowadzenia powyższych zmian. Wiem jedno. Nie bierze się kredytu w walucie w której się nie zarabia i nie kupuje się rzeczy na które nas nie stać. Pisząc nie stać, nie mam na myśli jedynie kupna za gruby zwitek pięćsetzłotówek. Mam na myśli długoterminową ocenę naszych zdolności finansowych. Trzymając się tych dwóch prostych zasad teoretycznie mamy ogromne szanse nie popaść w niespłacalne długi. Wiem, łatwo mówić jeśli zarabia się przyzwoite pieniądze. Nie zawsze zarabiałem przyzwoite pieniądze. Ale kiedy jeszcze ich nie zarabiałem nie myślałem tylko o tym żeby jak najszybciej iść do sklepu i kupić telewizor, wieżę, PSX czy inny bibelot nikomu nie potrzebny. Nie uogólniam ale właśnie takie zachowania mnie otaczały w owym czasie. NIE stać mnie było na to. I owszem, dzisiaj mogę iść do salonu, pooglądać, umówić się, podpisać umowę i wyjechać nowiutkim Passerati czy innym czadowym wozem, ale po co? Żeby przez najbliższe kilka lat spłacać kredyt za swoje widzimisie? Polakom potrzeba przede wszystkim opamiętania. Rok i pół temu musiałem kupić drugie autko (pierwsze już sprzedane za 3,5k zł), nie szukałem najtańszego świetnie wypasionego passeriati rocznik 2010+ przyprowadzonego prosto od płaczącej niemki. Pierwszym i najważniejszym kryterium było to, że kupujemy auto na które nas stać. Auto kupione w POLSCE!!! I tylko takie. Tym sposobem stałem się posiadaczem przecudnej Astry II 1.7DTI kombi z 2004 roku. Jedyne 8,4k zł. Jeździ, wozi mnie i żone co dzień do pracy 20km i psuje się jak każde inne. Ale w głębokim poważaniu miałem to ile wynosi akcyza. Choćby i 100%. Biorąc pod uwagę fakt, że piszę ten komentarz z domu, w którym już mieszkam od 4 lat, który sam budowałem, choć jeszcze parę drobiazgów w nim muszę zrobić, nie mam hipoteki na karku i w przyszłym roku o tej porze pozostane bez żadnych zobowiązań finansowych, mogę powiedzieć sobie i innym, że moje (moje i żony) wyrzeczenia były warte tej świadomości.
    Trzeba zmienić myśłenie Polaków. To co opisałem powyżej to jest właśnie patriotyzm gospodarczy. Są kwestie, których się nie przeskoczy, nie ma uniwersalnego rozwiązania. Ale nawet w Biblii przeczytacie, że jeśli ktoś jest uczciwy w małych rzeczach uczciwy będzie i w wielkich. Jeśli zachowamy rozsądek, umiar i gospodarność począwszy od drobnych rzeczy tak będzie i z wielkmi. Nasi Rodacy muszą tylko to zrozumieć i przyjąc jako zasadę.

  30. avatar

    Dokładnie to chciałem napisać, widać nie do końca mi się udało. Nie ma co się oszukiwać mamy jakiegoś sporego bzika z tymi samochodami "wypas fura". Sam byłem głupi przez lata, dopiero Żona mnie wyleczyła. Samochód to narzędzie, ma jeździć gdzie trzeba i tyle. W Polsce jest to na łbie postawione i stąd te 15 letnie BMW na gaz, których utrzymanie kosztuje rodzinę połowę budżetu, ale się ma. Ludzi sprawa, nie moja, ale gdy te złomy wyjeżdżają na autostradę zaczyna się sprawa nas wszystkich. Jesteśmy szrotem Europy i drogową ruską ruletką i z tym trzeba zrobić porządek.

  31. A tak nawiasem gratuluję wygranej potyczki z królem żebraków.

  32. Już pisałem o tym wcześniej, ale jeśli budżet na furę wynosi 15-20 koła to wyłożenie dodatkowych 2k to nie jest nic karkołomnego. Trochę dłużej powcina sobie chleb ze smalcem, pożyczy hajs od teścia, ale i tak sobie kupi "auto marzeń" jak się uprze. Natomiast co mnie się osobiście bardzo w tym wszystkim "widzi", to że przestanie się opłacać ciągnięcie totalnego złomu. U mnie na parkingu pod blokiem stoi jakaś rozklekotana Sierra z łuszczącym się lakierem, jakaś Astra F, i jeden Lanos . Normalnie nie zwracałem na to uwagi, ale pajace stanęły tak,że zajmują 1,5 miejsca i tak stoją kilka tygodni już, blokując możliwość parkowania tym, którzy naprawdę ich potrzebują. Takie są własnie skutki ciągnięcia takiego złomu. Kupi takie coś kompletny gołodupiec, bo myśli,że jak sobie zatankuje gazu zamiast kupować bilet miesiączny to super na tym wyjdzie. No nie wyjdzie, bo złom zajedzie na parking i tak zostanie. I pół biedy jeśli zostanie na parkingu, a nie spowoduje jakiejś kolizji. Żal mi tych ludzi, bo nie stać ich na nic innego, ale prawda jest taka,że te złomy i tak ich nie urządzają na dłuższą metę.  W dodatku wpuszczanie takich szrotów na ulice bo przecież żal człowieka, który musi dymać do roboty autobusem to nie pomoc w biedzie tylko pogłębianie motoryzacyjnej patologii. Przywalenie akcyzy przynajmniej w tym aspekcie przyniesie poprawę.

  33. Samochód ma służyc przemieszczaniu się a nie szpanowaniu przed otoczeniem. Zauważam, że auto wśród potomków chłopów pańszczyźnianych to wyznacznik prestiżu. Nie potrzebne im mieszkanie czy dom, tego nikt nie widzi, co innego wozidło.
    Wyznaję starą zasadę, że samochód powinien stanowić max 10 % wartośći mojego majątku.
    Wystarczy obserwować rodzinę, sąsiadów, znajomych i zauważy się 1 prawidłowość: kto trwonił pieniądze na poloneza w PRL , golfa III przed wejściem do UE, dzisiaj nic nie ma.

  34. żaden problem - 500+ x 12= 6000 rocznie, a nie co roku kupuje się auto. Znaczący wzrost stawek ubezpieczenia to tez nie problem na zasadach jw. Ale "akcyza" + "ubezpieczenie" w sumie to już jest problem. Na alkoholu i tytoniu żaden rząd nie zarobi - wiele próbowało, ale kończyło się spadkami wpływów z akcyzy (przy zwiększonym spożyciu). W paliwo też nie da się pchać akcyzy bez końca - i tak ludzie marudzą, bo cena ropy 45$/baryłkę (dwa razy mniej niż dwa lata temu), a paliwa ciut za niedługo dobiją do piątala. Takie moje wieczorowo-nocne rozmyślania.

    Edit 1. Podatek akcyzowy ma tę zaletę, że trafi bezpośrednio do budżetu, żadne korpo nic z niego nie uskubie, ani nie zoptymalizuje.

    Edit 2. Ktoś tu pytał, jakie są dowody, że korpo nie płacą podatków. Dowody są takie, że nie płacą podatków. W sieci można znaleźć mnóstwo materiałów na ten temat.

  35. Coś w tym jest. Z jednej strony odkręcają kurek żeby dolać trochę gotówki a zdrugiej zatykają odpływ żeby ta gotówka nie wypłynęła za granicę. Trzeba patrzeć szerzej.

  36. avatar

    Jakaś fachowa analiza zjawiska? Zaznaczam, nie chodzi o mniemania na temat.

  37. Tak tak panowie i panie - kupując używany wiemy co kupujemy jeśli zrobimy to mądrze i bez pośpiechu - wiemy przynajmniej ile trzeba będzie dołożyć w razie W i nie będzie to nigdy tyle co za części do 3-8 latka.
    Z nowym już tak łatwo nie ma ,owszem są modele które po okresie gwarancji się nie psują ,ale można trafić tak że płakać się chce i włosy wyrywać.
    Jeździłem w firmie wieloma nowymi  i wiem jak wyglądają naprawy serwisowe w ASO , zależnie od marki co 15-20tys km trzeba zostawić od 800zł do 3000zł  za wymianę oleju,filtrów ,klocków i innych dupereli.
    Zwykłego kowalskiego na sam serwis nie stać , bo on serwis u pana Stasia w garażu robi za max 500zł.
    A nie daj Panie Boże trafić na takiego cudownego Passata 1,8TSI co się łańcuszek rozciąga co 60 tys km ,katalizator wysiada zaraz po gwarancji ,a po jego wymianie za 8 tys. okazuje się jeszcze że w kolektorze ssącym coś się nie domyka i trzeba wydać kolejne 3 tysie - i tak ma wyglądać super nowy samochód ?
    Jak obseruję tą modę na nowe silniki 1,5 turbo bost co mają 200KM to już jestem pewny że one długo nie pojeżdżą.
    I tu w całej rozsiągłości zgadam się z autorem że te nowe stawki akcyzy to jakiś smutny żart .

  38. Sprawa z tą akcyzą jest arcyboleśnie prosta.
    To jest/będzie nowy podatek.
    To będzie podatek nałożony na ludzi mniej zamożnych.
    Powyższe powinno zamknąć dyskusję. Każda próba znalezienia jakiegoś do tego pomysłu uzasadnienia to "owijanie w bawełnę".

    Złom jak był kupowany, tak będzie, tylko drożej.
    I nie będzie ten podatek miał, moim zdaniem, większego wpływu na polski przemysł motoryzacyjny.
    Pieniądze są potrzebne na inne wydatki (500+, wcześniejsze emerytury..) ale nie słyszałem o jakimś pomyśle/programie na polski samochód. Nie licząc oczywiście tego fantazjowania o milionie samochodów elektrycznych...

    Ciekawe, czy słupki poparcia drgną na tyle, żeby się PiS z tego pomysłu wycofał?
    Pozdrawiam

  39. avatar

    Moim zdaniem, kupno samochodu ma sens, gdy się jest np. lekarzem - jedynym specjalistą w regionie. Musi obskoczyć wszystkie szpitale. Kimś, kto musi być w wielu miejscach naraz. Uważam, że jeżdżenie samochodem do pracy w sensie - tam i z powrotem, wyprawy na wakacje, podrzucanie dzieci do szkoły - to naprawdę mieści się w definicji słowa zbytek. 

     
    Mam samochód, bo kiedyś mąż miał wymagającą tego pracę. W tej chwili samochodem jeździmy tylko na zakupy, do pracy oboje jeździmy rowerami (mąż w sumie 16km dziennie, ja jeszcze więcej). Motywacją rezygnacji z samochodu były korki - samochód jednak dużo w korku pali, a poza tym rowerem jest dwa razy szybciej. I zdrowiej. Już trzy lata jeździmy rowerami, i kondycję mamy, że hej! Samochód chcemy sprzedać, a na cotygodniowe zakupy umyśliliśmy pojechać taksówką. W polskich warunkach i przy braku kultury polskich kierowców nie namawiam do przesiadki na rower, ale polecam bilet miesięczny i własne nogi. Nasi praprzodkowie przemierzali po 20km dziennie NA NOGACH, i organizm ludzki w dalszym ciągu jest do tego przystosowany. To, co ja na rowerze, to moje trzy koleżanki i jeden kolega dziennie PRZECHODZĄ. Z wyboru.

     
    Pozdrawiam z Londka.

  40. Szpan na samochód to polska choroba umysłowa. Tu gdzie mieszkam (Australia), smochod to jest pospolity przedmiot użytkowy, nie wzbudzający w nikim żadnych emocji, coś jak kalesony albo widelec. Rzecz, która jest w każdym domu i w powszechnym, codziennym użyciu. Nikt nie marzy po nocach, jak to cudownie będzie, jak sobie kosztem wielkich wyrzeczeń kupi używane kalesony, starannie wypierze i na tyłek założy. Nikt się nie chwali przed drugim, że sobie właśnie kupił takie piękne i ciepłe, zupełnie nowe. Nikt nie uważa, że waro mu się zadłużyć na dziesięć lat, żeby u dealera wykwintnej bielizny męskiej kupić sobie jedwabne kalesony w modnym kolorze, obszyte gronostajami i ze złocistą gumką,