Będziemy „Murzynami” Europy dopóki nie zbudujemy własnego VW Garbusa

Prześlij dalej:

Mamy świeżą dyskusję wywołaną przez planowane stawki akcyzy na rok 2017. Przejrzałem ten projekt i przede wszystkim zapoznałem się z tabelą zamieszczoną na końcu felietonu. Złudzeń nie ma żadnych, chodzi o zablokowanie handlu niemieckim złomem i niczemu innemu proponowane stawki akcyzy nie służą. Rozumiejąc co się dzieje, dawno nie miałem tak mieszanych uczuć i poczucia, że siedzimy w matni własnych marzeń o zachodnim stylu i poziomie życia. Mieszkam w zagłębiu szrotu ściąganego z Niemiec, mała mieścina, jakieś 11 tysięcy mieszkańców. Przez lata Chojnów na Dolnym Śląsku był gminą o najwyższym bezrobociu w Polsce, ale co ciekawe nie znajdziesz tu chałupy, gdzie nie stoi przynajmniej jedno auto na podwórku.

Ze sprowadzania szmelcu zza Odry i innych krajów, utrzymuje się tu sporo ludzi. Często bywałem i nadal jestem klientem handlarzy używanych aut i części. Praktycznie całe życie jeżdżę trupami wytłuczonymi przez Niemców, z wyjątkiem krótkiego okresu, gdy moja firma przynosiła zyski pozwalające wyleasingować nowy samochód. Robię ten wstęp, aby nie wdawać się w tradycyjnie durną dyskusję o politycznych preferencjach i stanie posiadania. Zwiększenie stawek za akcyzę bije we mnie bezpośrednio, jednak nie jestem w stanie uznać, że to, co się dzieje w Polsce na rynku motoryzacyjnym ma cokolwiek wspólnego z normalnością. Dziś sobie zrobiłem mały rachunek sumienia i wyszło mi, że z biedy można stracić rozum. Najczęstszym argumentem, jaki słyszę w kontekście używanych samochodów to ten, że „nie stać nas na inne”. Zgadza się, nie stać mnie, Ciebie, Ją i Jego, doskonale powiedziane!

Sęk w tym, że nie stać nas na wiele innych rzeczy, na przykład na nowe mieszkania, nowe domy, kina domowe i wycieczki do Egiptu, ale jakoś masowo z tych dóbr korzystamy i to na wyrost. W Chojnowie w najtrudniejszym okresie, gdzie w co trzeciej chałupie troje było na zasiłku i babcia z renty wszystkich utrzymywała, potrafiło stać na chodniku BMW7, a z anteny satelitarnej wróble na maskę robiły. Takie cuda! Prawda niestety jest taka, że się przyzwyczailiśmy do dziadostwa, dotyczy to w całej rozciągłości również i mnie. Po 45 latach PRL-u Polacy mieli i mają przemożną chęć, aby żyć na poziomie Niemców, Francuzów albo chociaż Norwegów. Pragnienie jak najbardziej zdrowe i pożądane, jednak realizacja tych marzeń odbywa się w chorych realiach.

Niemcy w latach 50-tych nie ściągali Cadillaców i wypasionych Fordów z USA, ale masowo jeździli prostym jak siekiera VW Garbusem. Podobnie francuscy rolnicy, nie parkowali przed stodołą Rolls-Royce z klimą, tylko orali w polu legendarną „Cytryną”, którą jeździła siostra zakonna w komediach z Louisem de Funèsem. Nie inaczej wyglądał rozwój motoryzacji we Włoszech i w Wielkiej Brytanii. Ba! W Polsce mieliśmy Fiata 126p i nad morze do Bułgarii czteroosobowa rodzina, z bagażem na 2 tygodnie, jeździła w obie strony. Dziś Niemcy i Francuzi są potęgami motoryzacyjnymi, ale od czegoś musieli zacząć. My w Polsce, pozamykaliśmy własne fabryki i nawet licencje dla rodzimej produkcji i od tego czasu drepczemy w miejscu. Ściągamy złom, który w 90% nie przechodzi przez badania techniczne w Niemczech i udajemy, że wytłuczone na śmierć graty dają nam poczucie komfortu i zamożności.

W prawie każdym złomie liczniki są kręcone i wiedzą o tym wszyscy, Internet pęcznieje od dowcipów zebranych w czasie rozmów z handlarzami i co z tego? Dalej siedzimy w szmelcu po uszy i jeszcze krzyczymy, żeby nam tej rzadkiej przyjemności nie odbierać. Nigdy nie wygrzebiemy się z biedy, jeśli nieustannie będziemy dziadować. Nie można na jednym oddechu słusznie protestować przed zalewem niemieckich dyskontów, montowni i innej tandety, a z drugiej samemu „ciągnąć z Niemiec” 20-letnie graty. Czas to przerwać i od razu powiem, że wcale tu nie bronię pomysłu z akcyzą, ale jednocześnie pytam o skuteczniejszy sposób? Musimy przeciąć dziadowanie i zacząć budować własny rynek motoryzacyjny, bo pochodną biedny jest między innymi głupota. Polacy Polakom wciskają chłam, oszukują samych siebie i utrzymują się na poziomie „Murzynów” Europy, przy tym cieszą się jak durni z czegoś, w czym Niemiec nie chce kur hodować.

Wszyscy szukają oszczędnego kombi w dieslu, z przebiegiem 90 tys., klima, alufelgi, tempomat, za 7 tysięcy z opłatami, po emerytowanej nauczycielce z Berlina. Polak na pamięć zna te numery i mimo wszystko większość się w tak absurdalne klimaty pakuje, nie wyłączając mnie. Dopóki nie zbudujemy własnego „Garbusa” albo przynajmniej Fiata 500 na licencji, będziemy dostarczać Niemcom rozrywki widokiem „zamożnych” Polaków za kierownicą Passata 1.9 TDI z 1999 roku, w idealnym stanie. Pół życia przeleżałem pod gorszymi gratami i wreszcie do mnie dotarło, że motoryzacyjne „zastaw się, ale postaw się”, jest ślepą i komiczną uliczką. Trzeba zejść z ambicji, wysiąść z wypasionych fur, w których tylny amortyzator obija żebra i przesiąść do mniejszego, ale naszego lub przynajmniej zrobionego i kupionego u nas. Wiem też jeszcze jedno, że drogą ewolucji to się nie zmieni, 26 lat „ewoluujemy”. Doskonale pamiętam Polskę „za kratami”, te Mercedesy S udające ciężarówki, ze szmelcem trzeba skończyć w ten sam sposób.

Przechwytywanie_1.PNG

4.8825
26314 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

99 (liczba komentarzy)

  1. z autorem tekstu. Oszczędzając 8 lat kupiłem sobie nowa Astrę. Przez 2,5 roku odzwiedzam tylko stację benzynową i wulkanizację sezonowo.

  2. Czy Polaka nie będzie wtedy stać na zakup 20-letniego złomu, czy może nadal będzie go stać, ale opłacalność tego zakupu stanie pod poważnym znakiem zapytania ? Zapewne nie wszyscy, ale wielu Marianów  i Januszy rozważy wtedy zakup może nie nowego Golfa za 100 tys.zł., ale nowej Dacii Logan (lub trochę droższej Fabii, Rapid, Polo) z wyprzedaży rocznika za ok. 35 tys. zł. z instalacją LPG.  
    Błędnym jest założenie, że każdego, kto kupuje 15-20-latka nie będzie stać na nic nowego. Jak nie będzie miał gotówki, to weźmie kredyt na "preferencyjnych" warunkach. Znam osobiście  gołodupca, który nie miał grosza przy dupie żeby kupić szrota po Niemcu, a że środek transportu był pilnie potrzebny to..... poszedł do salonu i kupił nowego Peugeota 301 z gazem. Kluczowe było to, że rata do zapłacenia przyjdzie dopiero za miesiąc :) Takich jak on jest  cała masa.

    Spadek akcyzy będzie i to wyraźny ? Absurd. Będzie co prawda znaczący sadek rejestracji 20-letnich wraków, ale samochód 12-letni o wartości kilkunastu tysięcy nadal będzie się opłacało ściągać.
    Planuję na wiosnę kupno czegoś z rocznika 2004-2008 i przetrawię jakoś z bólem dupy tą akcyzę, nie mam wyjścia.

  3. najpierw piszesz,że akcyza ma skłonic ludzi do zakupu nowych samochodów, a następnie stwierdzsz,że i tak kupisz szrota, bo nie masz innego wyjścia. Tak serio to ta akcyza nie jest taka straszna. Za 10 latka z silnikiem 1,5 2 litrów zapłacisz 2 k z hakiem. To nie przekreśli opłacalności zakupu. Przekreśli za to w przypadku jakichś komplentych trupów za 2-4 tysiące. I bardzo słusznie. bo jak coś ma 20 lat to moim zdaniem albo powinno jeździć z żółtą blachą albo wcale. Większość ludzi nie jest wystarczająco kumata technicznie, żeby bezpiecznie eksploatować tak stare auto zmęczone przez wielu kolejnych właścicieli. Ja takim jeździłem i sprowadzało się to do strachu przed wyjazdem dalszym niż 100 km i nasłuchiwaniu co znów zaczęło pukać lub popiskiwać. Ale kto tak do tego podchodzi? większość jeździ aż się coś nie urwie i powoduje zagrożenie.

    Przykład gołodupca z Peugeotem 301 IMO nie ma wiele wspólnego z tym o czym rozmawiamy. Znam takich co sobie pobrali wyżyłowane kredyty mieszkaniowe. Nawet nie chodzi o franki, po prostu pobrali takie kwoty,że jak jedno z małżonków straci pracę to są w ciemnej dupie, przestanie im wystarczać na bieżące potrzeby. Takich też jest cała masa i wcale nie zmuszała ich sytuacja życiowa tylko chęć posiadania czegoś, co jak zobaczy wujek Zenek to mu kapcie spadną z wrażenia. Bo przecież młode małżeństwo bez dzieci nie pomieści się na 50 m2, dla nich takie mieszkanie jest za małe i muszą mieć conajmniej 80 m2. Znam takich i to wcale nie jednych.  Zawsze będą tacy, którzy będą kupować rzeczy, na które ich nie stać. Tyle,że jak widzę takie 301 na drodze to nie zachodzę w głowę skąd właściciel wziął kasę. Mijam i jadę dalej. Co innego jak spotykam jakieś pordzewiałe 309 - wtedy zastanawiam się ile mam mu miejsca zostawic na wypadek gdyby akurat pękł mu przewód hamulcowy. 

  4. Jesteśmy złomowiskiem bo jesteśmy biedni, nie na odwrót. Nie można menelom zakazywać gmerania w śmietnikach tylko dlatego że robią obciach przed elegancką częścią społeczeństwa.

  5. avatar

    Nie powiesz mi chyba, że jesteśmy biedniejsi od Rumunów i Bułgarów? Grzebiemy w śmietniku, bo mamy blisko i wszyscy udają, że siedzimy w luksusowej restauracji. Zostawmy tę nieszczęsną akcyzę. Zastanówmy się dlaczego akurat my, Polacy, jesteśmy największym szrotem Europy, a tacy Czesi wcale nie bogatsi poradzili sobie zupełnie inaczej.

  6. Kwestia polskiej struktury płac całkowicie nietypowej dla Europy. Tego, że średnia wyplata jest fikcją u nas, a w Czechach nie. Mamy tylko 5% zatrudnionych dostających brutto 5 i więcej miesięcznie. W Czechach płace pracowników najemnych są spłaszczone i wyrównane celowo, do poziomu akurat 5 tysięcy zł. Klucz leży w płacach.

  7. avatar

    i to jest dobry trop!
    Co wiadomo na powyższy temat? Rząd się sam wyżywi, to jest oczywiste, ale kto faktycznie to  utrzymuje?

  8. Pani Premier wprawdzie obiecałe podniesienie kwoty wolnej od podatku, ale się nie udało niestety. Banki czy duze korporacje nie płacą podatku dochodowego w Polsce, transferują zyski za granicę i płacą zero-nic na Kajmanch, wyspie Jersey czy Szwajcarii wg. indywidualnych stawek. Podatki płacą pracownicy i drobni przedsiębiorcy i ten cały cyrk to my utrzymujemy. ZUS , akcyza , cło , podatek dochodowy czy VAT w dobrach konsumpcyjnych to wszystko płacimy my albo jako pracownicy, albo jako konsumenci.

  9. avatar

    ?

  10. Dowodów trzeba by poszukać w strukturze dochodów państwa pewnie.

  11. avatar

    rezultat badania wyjaśni naszą sytuację społeczno-gospodarczą, a i polityczną też.

    Jak rozumiem, brak w sieci takiej analizy?

  12. Obecność i doskonała kondycja wszystkich wielkich tego świata inzynierów podatkowych na polskim rynku świadczy o dużym zapotrzebowaniu na optymalizację podatków. Nie chodzi tu o PIT Kowalskiego czy Malinowskiego. Żadna wielka firma nie zapłaci w Polsce CIT , a takze innych danin bo opłaca się robić to w innych krajach.

  13. Tak, to jest totalna durnota, te stawki akcyzy.
    Efektem bedą szroty złozone z drutu, szpachli i tasmy na krokodyle, w których ulice przez podłogę bedzie widać.
    O tym czy samochód może być dopuszczony do ruchu na polskich drogach powinien decydować tylko i wyłącznie jego stan techniczny.
    Będą ściągane przysłowiowe "przystanki autobusowe" max pięcioletnie. Na miejscu, tu w Polsce, "naprawiane" szpachlą, spawane z ćwiartek, ale mające mniej niż pięć lat, bo to się najbardziej będzie opłacało handlarzom.
    Przegrywać będą dziesięciolatki w doskonałym stanie, bo poprostu handlarzom nie bedzie się opłacało takich ściągać.
    Ludzie więc będą jeździć potencjalnie niebezpievcznymi autami, ale za to wzglednie nowymi w papierach, choć mogącymi się rozpaść bez powodu w każdej chwili.
    Polecam historię opisaną tutaj
    tak samo prawdziwa jak poprawa stanu technicznego aut tymi stawkami akcyzy,

  14. Przesada. Takie prawie nowe trupy nawet tutaj nie przejdą badań. To są mity. Tylko niewielu ludzi ma dobre chody w stacjach kontroli.

  15. avatar

  16. Oby to nie była prawda.

  17. avatar

    .

  18. Kandydatki nie muszą się cieszyć, bo kandydatki wiedziały o fakcie (jeśli taka jest prawda) przed jego zaistnieniem.

  19. Całkiem możliwe niestety..

    Aczkolwiek z tym odcięciem internetu to chyba nie chodziło o zablokowanie jakieś konkretnej karty/kart  prepaid, ale odcięcie kabla i blokadę wszelkiego sygnału z powietrza w obszarze ambasady.

  20. avatar

  21. No i mamy dzisiaj felieton pełen demagogii i ignoranctwa. W Polsce jest około 14 politechnik, a "polski przemysł" nie może nawet wyprodukować głupiego skutera, nie mówiąc już o samochodach.
    Porównanie dzisiejszej Polski do Francji czy Niemiec w 50-tych latach ubiegłego wieku, jest delikatnie mówiąc, nie na miejscu. Wtedy nie było jeszcze Unii Europejskiej, a tamtejsze rządy prowadziły politykę odwrotnie proporcjonalną do liberalnej. Nie było też w tamtych czasach w przemyśle motoryzacyjnym niezwykle ostrych przepisów dotyczących stref zgniotu, czy emisji szkodliwych spalin.

    Polski przemysł zlikwidowano w latach 90-tych, żeby robole nie buntowali się przeciwko władzy i żeby zachodnie firmy nie miały ŻADNEJ konkurencji dzisiaj i w przyszłości.  Teraz żeby to odtworzyć potrzeba kapitału i doświadczenia, którego Polska nie posiada.
    Mogliby polscy inżynierowie z pospolitego ruszenia skonstruować jakiś pojazd, który by nawet jeździł. Tylko teraz w obliczu niezwykle ostrej konkurencji cenowej, marketingowej i bardzo wyśrubowanych norm zderzeniowych, emisji spalin (z którymi nawet zachodnie i uznane firmy motoryzacyjne mają olbrzymie kłopoty spełnić), nie wiem czy ktoś znalazłby się chętny zaryzykować swoje niemałe przecież pieniądze, i takie jeżdzidło kupić.

    Wiadomo też,  że małe, miejskie samochody trudniej skonstuować, niż luksusowe, bez oglądania się na koszty. Dlatego nawet w Polsce co jakiś czas się czyta, że mała firemka skonstruowała prototyp jakiegoś sportowego samochodu, luksusową Warszawę, Syrenę za 60 tysięcy euro. Nikt jakoś się nie podejmuje zrobienia samochodu "dla ludu", za niewygórowaną cenę, bo jest to bardzo trudne.

    http://www.auto...

    Fabrykę Ursus doprowadzono celowo do upadku. Teraz jedna firemka kupiła prawa do nazwy Ursus, i montuje jedynie traktory z części chińskich i tureckich. Polskiej myśli technicznej jest w tych produktach tyle, co kot napłakał.
    Samochody elektryczne mogą być nowym wyzwaniem dla polskich firemek, które by poszły tą samą drogą co własciciele "Ursusa". Jednak to też drogo wychodzi, i nic nie wskazuje że szybko się zmieni. A optymizm niejakiego Morawieckiego, że za 10 lat w Polsce ma jeżdzić milion samochodów elektrycznych, można między bajki włożyć.

    http://www.forb...

    Chińskie fabryki samochodów, od wielu lat produkują rocznie co najmniej kilkanaście milionów pojazdów. Ciągle nie mogą sprostać wyśrubowanym normom europejskim, które są robione głównie po to, żeby tanie chińskie samochody nie zalały rynku europejskiego.

  22. Jak mówiła moja babcia: - Z takim nastawieniem to lepiej od razu kłaść się do grobu. Po cos ty Archer na PiS głosował? Trzeba się było zakręcić pod ramię z UW/KLD/PO/PSL i doić resztki z tej Polski, skoro i tak nadziei nie ma..

  23. Szanse były, tylko w ogromnej większości zaprzepaszczone przez rządy postkomunistyczne i "solidarnościowe". Taka Białoruś, której fabryki stały na niższym poziomie technologicznym niż polskie. Sprzedaje teraz ciągniki na niemal we wszystkich kontynentach, z wyjątkiem Antarktydy.
    Poczytaj sobie też o ogromnych  'Wozidłach' wykorzystywanych w kopalniach do transportowania urobku. Na świecie zostały właściwie tylko dwie liczące się firmy. Jedna w USA, a druga na Białorusi. Zachodni "inwestorzy" chcieli kupić firmę BiełAZ i zlikwidować, tak żeby nie było konkurencji, ale Łukaszenko się nie zgodził, bo firma jest dochodowa.

  24. avatar

    I jeszcze lampy naftowe mamy w Polsce, bo oczywiście nie wymyśliliśmy światłowodu, nie opracowaliśmy technologii produkcji grafenu, a jeden facet nie produkuje pociągów Pesa, które kupują Niemcy, bo drugi nie produkuje Solarisa. Bredzisz kolego i jeszcze coś o ignorancji wspominasz. Trzeba mieć jakiś głęboki kompleks albo defekt, żeby produkcję samochodu w 40 milionowym kraju w XXI wieku uważać za nie realną fanaberię. Podpowiem Ci, w dronach jesteśmy na celowniku najlepszych, Wszystko się da, pod warunkiem, że takich marudzących na taśmę się odeśle, nie "do biura".

  25. Oczywiście że się da, tylko jakim kosztem. Do tego dochodzi też czynnik ludzki, którego nie można lekceważyć. Jakbyś miał wydać ciężko zarobione pieniądze na samochód, co byś kupił? Nowego Nissana, Opla, po których wiesz mniej więcej czego się można spodziewać. Czy auto od niedawno co założonej nowej polskiej firmy w porównywalnej cenie, o marce której prawie nic nie wiesz jak jest z niezawodnością ich produktów w przeciągu kilku lat użytkowania. Dlatego też Chińczycy wykupują coraz częściej marki zachodnich firm, i pod nimi sprzedają swoje produkty.
    Pojazdy elektryczne byłyby pewną szansą dla polskich firm zaistnieć na rynku, bo to jest jeszcze mało znane. Kto na początku się do tego zabierze, ten może odnieść sukces jak Tesla, czy produkcja i wykorzystanie grafenu w przemyśle.

  26. Ha, Wreszcie się z Tobą MK w 100% zgadzam. Na przekór większości! To mi sie podoba :)

    [reszta wpisu usunięta, bo kogo interesują moje auta]

  27. Wszystko fajnie, jestem gotowy zgodzić się z każdą literą tego artykułu, ale przez samo zrozumienie i akceptację tematu nie będzie mnie nagle stać na kupno nowszego samochodu.
    Pomimo że zarabiam całkiem nieźle, moja żona również nie najgorzej, ale na wszystko na co nas stać to stara marea z lpg. I choćbym jak dodawał, mnożył czy dzielił, sam fakt, że przeczytałem artykuł z wyrozumiałością i akceptacją tematu, by kupować nowsze, a przede wszystkim nasze, mi nie pomoże. Kupowanie na raty? Jest jeszcze stanowczo za drogie.

  28. Zdecydowana większość ludzi na tzw Zachodzie kupuje na raty, bo ich NIE STAĆ na nowe auta za gotówkę. Idiotyzmem jest kupować starego złoma po wypadku za gotówkę. Nie stać cię na auto za gotówkę, to kup na raty. Nie chcesz przepłacać? To odkładaj 3-5 lat i kup za gotówkę. Proste.

  29. Czarny Marsz kopcących Volkswagenów TDI. Znaczy nie wiem, o co chodzi, poza tym, że rząd w postaci "grupy rekonstrukcyjnej Sanacji" szykuje jakieś regulacje (szkoda czasu to śledzić, wszystko znane jest z historii i wiadomo, jak to się skończyło np. nakazem demontażu amatorskich radiostacji krótkofalowych w przededniu wojny 1939r.), które mają nas uszczęśliwić (wbrew naszej woli). Rząd na siłę szuka konfliktu z popierającymi go dotychczas, biednymi warstwami społeczeństwa - co innego, gdyby akcyzą obłożyć np. SUV-y i wynagrodzenia w fundacjach mgr Stępnia i prawicowej blogerki Kataryny. Znaczy się, rząd uważa, że ma zbyt mało otwartych frontów z "opozycją" i potrzebuje mieć ich więcej, tym razem ze społeczeństwem. Już pan Gwiazdowski czy inny Kaźmierczak (przepraszam, nie pamiętam kto to, ale z tej "paczki") pisał na TT o jakiś planach PiS limitowania liczby aptek na jednostkę powierzchi. Jak rozumiem, rząd uporał się już ze wszystkimi dotychczasowymi problemami, więc wymyśla nowe ... znaczy nie ma ważniejszych spraw do załatwienia.

  30. avatar

    komentarzach jest dużo racji. Moim zdaniem wpływy z akcyzy drastycznie spadną i ustawodawcy umoczą dupę na tym pomyśle. Z drugiej jednak strony trudno nie przyznać racji Panu Piotrowi, że jakoś trzeba zablokować napływ złomu. Podwyższenie akcyzy znacznie zmniejszy sprowadzanie gratów, ale skutek będzie taki, że Polacy z konieczności przez długie lata będą jeździli jeszcze gorszymi gratami niż teraz. Innym zagadnieniem w tym temacie jest rola handlarzy. To, co wyprawiają ze sprowadzonym złomem przechodzi ludzkie pojęcie i jak widać bez strachu "produkują" nówki sztuki i dobrze się mają.
    Jeżeli chodzi o mnie, to zawsze sam jadę po samochód do Niemiec. Dotychczas sprowadziłem chyba 6, albo 7. Oczywiście wiem, że nie każdy może, z różnych powodów. Kupując bezpośrednio od Niemca nigdy nie miałem problemu z otrzymaniem książki przeglądów, Niemcy zawsze dają przy zakupie.Może miałem takie szczęście, ale nigdy też nie byłem oszukany przy zakupie.O kręceniu licznika nie ma mowy, to przestępstwo, jak już ktoś wcześniej napisał. Więszość z nas nie ma jednak wyboru i żeby jeździć czymś w miarę przyzwoitym kupuje u handlarza. Radość jednak zazwyczaj trwa bardzo krótko.Dlatego, kto może niech kupuje sam, nie jest to problem, nawet jeśli nie zna języka. Na miejscu poprowadzą za rączkę, to oni chcą sprzedać. Nie muszę też wspominać, że wychodzi dużo taniej.

  31. Co ty za bzdury wypisujesz. Samochody 3-8 letnie w dobrym stanie od pierwszego właściciela, bezwypadkowe, z prawdziwym przebiegiem, są porównywalne cenowo w Polsce jak i w Niemczech. Są oczywiście okazje, ale to bardzo rzadko się trafiają. Tam też ci nie sprzedadzą dobrego samochodu za bezcen, a dochodzi jeszcze dojazd do Rajchu, noclegi, koszty przerejestrowania i tłumacza przysięgłego. 
    Opłaca się natomiast sprowadzać kilkunastoletni złom z Niemiec od turasa, albo prawie nówki, ale powypadkowe. Które polscy mistrzowie blacharstwa nieźle się muszą nagłowić, żeby to sklecić do kupy.

  32. avatar

    wypisujesz bzdury porównując samochód kupiony od Niemca z tym wytłuczonym po polskich drogach.
    Czy ty uważasz, że handlarz sprzedając ci sprowadzone auto nie ma wliczonych wszystkich opłat, za które to ty płacisz, a przecież on musi jeszcze dobrze  zarobić.Ale mam dla ciebie dobrą radę - kupuj tu w kraju i patrz tylko na cenę, a na pewno będziesz zadowolony. Jeżeli uważasz, że te samochody można porównać to graruluję, tak trzymać.

  33. Nie będę bronił ani potępiał kroków podwyższenia akcyzy. Mogę jedynie wypowiedzieć się we własnym imieniu. Nie mam bladego pojęcia jaki będzie efekt wprowadzenia powyższych zmian. Wiem jedno. Nie bierze się kredytu w walucie w której się nie zarabia i nie kupuje się rzeczy na które nas nie stać. Pisząc nie stać, nie mam na myśli jedynie kupna za gruby zwitek pięćsetzłotówek. Mam na myśli długoterminową ocenę naszych zdolności finansowych. Trzymając się tych dwóch prostych zasad teoretycznie mamy ogromne szanse nie popaść w niespłacalne długi. Wiem, łatwo mówić jeśli zarabia się przyzwoite pieniądze. Nie zawsze zarabiałem przyzwoite pieniądze. Ale kiedy jeszcze ich nie zarabiałem nie myślałem tylko o tym żeby jak najszybciej iść do sklepu i kupić telewizor, wieżę, PSX czy inny bibelot nikomu nie potrzebny. Nie uogólniam ale właśnie takie zachowania mnie otaczały w owym czasie. NIE stać mnie było na to. I owszem, dzisiaj mogę iść do salonu, pooglądać, umówić się, podpisać umowę i wyjechać nowiutkim Passerati czy innym czadowym wozem, ale po co? Żeby przez najbliższe kilka lat spłacać kredyt za swoje widzimisie? Polakom potrzeba przede wszystkim opamiętania. Rok i pół temu musiałem kupić drugie autko (pierwsze już sprzedane za 3,5k zł), nie szukałem najtańszego świetnie wypasionego passeriati rocznik 2010+ przyprowadzonego prosto od płaczącej niemki. Pierwszym i najważniejszym kryterium było to, że kupujemy auto na które nas stać. Auto kupione w POLSCE!!! I tylko takie. Tym sposobem stałem się posiadaczem przecudnej Astry II 1.7DTI kombi z 2004 roku. Jedyne 8,4k zł. Jeździ, wozi mnie i żone co dzień do pracy 20km i psuje się jak każde inne. Ale w głębokim poważaniu miałem to ile wynosi akcyza. Choćby i 100%. Biorąc pod uwagę fakt, że piszę ten komentarz z domu, w którym już mieszkam od 4 lat, który sam budowałem, choć jeszcze parę drobiazgów w nim muszę zrobić, nie mam hipoteki na karku i w przyszłym roku o tej porze pozostane bez żadnych zobowiązań finansowych, mogę powiedzieć sobie i innym, że moje (moje i żony) wyrzeczenia były warte tej świadomości.
    Trzeba zmienić myśłenie Polaków. To co opisałem powyżej to jest właśnie patriotyzm gospodarczy. Są kwestie, których się nie przeskoczy, nie ma uniwersalnego rozwiązania. Ale nawet w Biblii przeczytacie, że jeśli ktoś jest uczciwy w małych rzeczach uczciwy będzie i w wielkich. Jeśli zachowamy rozsądek, umiar i gospodarność począwszy od drobnych rzeczy tak będzie i z wielkmi. Nasi Rodacy muszą tylko to zrozumieć i przyjąc jako zasadę.

  34. avatar

    Dokładnie to chciałem napisać, widać nie do końca mi się udało. Nie ma co się oszukiwać mamy jakiegoś sporego bzika z tymi samochodami "wypas fura". Sam byłem głupi przez lata, dopiero Żona mnie wyleczyła. Samochód to narzędzie, ma jeździć gdzie trzeba i tyle. W Polsce jest to na łbie postawione i stąd te 15 letnie BMW na gaz, których utrzymanie kosztuje rodzinę połowę budżetu, ale się ma. Ludzi sprawa, nie moja, ale gdy te złomy wyjeżdżają na autostradę zaczyna się sprawa nas wszystkich. Jesteśmy szrotem Europy i drogową ruską ruletką i z tym trzeba zrobić porządek.

  35. A tak nawiasem gratuluję wygranej potyczki z królem żebraków.

  36. Już pisałem o tym wcześniej, ale jeśli budżet na furę wynosi 15-20 koła to wyłożenie dodatkowych 2k to nie jest nic karkołomnego. Trochę dłużej powcina sobie chleb ze smalcem, pożyczy hajs od teścia, ale i tak sobie kupi "auto marzeń" jak się uprze. Natomiast co mnie się osobiście bardzo w tym wszystkim "widzi", to że przestanie się opłacać ciągnięcie totalnego złomu. U mnie na parkingu pod blokiem stoi jakaś rozklekotana Sierra z łuszczącym się lakierem, jakaś Astra F, i jeden Lanos . Normalnie nie zwracałem na to uwagi, ale pajace stanęły tak,że zajmują 1,5 miejsca i tak stoją kilka tygodni już, blokując możliwość parkowania tym, którzy naprawdę ich potrzebują. Takie są własnie skutki ciągnięcia takiego złomu. Kupi takie coś kompletny gołodupiec, bo myśli,że jak sobie zatankuje gazu zamiast kupować bilet miesiączny to super na tym wyjdzie. No nie wyjdzie, bo złom zajedzie na parking i tak zostanie. I pół biedy jeśli zostanie na parkingu, a nie spowoduje jakiejś kolizji. Żal mi tych ludzi, bo nie stać ich na nic innego, ale prawda jest taka,że te złomy i tak ich nie urządzają na dłuższą metę.  W dodatku wpuszczanie takich szrotów na ulice bo przecież żal człowieka, który musi dymać do roboty autobusem to nie pomoc w biedzie tylko pogłębianie motoryzacyjnej patologii. Przywalenie akcyzy przynajmniej w tym aspekcie przyniesie poprawę.

  37. Samochód ma służyc przemieszczaniu się a nie szpanowaniu przed otoczeniem. Zauważam, że auto wśród potomków chłopów pańszczyźnianych to wyznacznik prestiżu. Nie potrzebne im mieszkanie czy dom, tego nikt nie widzi, co innego wozidło.
    Wyznaję starą zasadę, że samochód powinien stanowić max 10 % wartośći mojego majątku.
    Wystarczy obserwować rodzinę, sąsiadów, znajomych i zauważy się 1 prawidłowość: kto trwonił pieniądze na poloneza w PRL , golfa III przed wejściem do UE, dzisiaj nic nie ma.

  38. żaden problem - 500+ x 12= 6000 rocznie, a nie co roku kupuje się auto. Znaczący wzrost stawek ubezpieczenia to tez nie problem na zasadach jw. Ale "akcyza" + "ubezpieczenie" w sumie to już jest problem. Na alkoholu i tytoniu żaden rząd nie zarobi - wiele próbowało, ale kończyło się spadkami wpływów z akcyzy (przy zwiększonym spożyciu). W paliwo też nie da się pchać akcyzy bez końca - i tak ludzie marudzą, bo cena ropy 45$/baryłkę (dwa razy mniej niż dwa lata temu), a paliwa ciut za niedługo dobiją do piątala. Takie moje wieczorowo-nocne rozmyślania.

    Edit 1. Podatek akcyzowy ma tę zaletę, że trafi bezpośrednio do budżetu, żadne korpo nic z niego nie uskubie, ani nie zoptymalizuje.

    Edit 2. Ktoś tu pytał, jakie są dowody, że korpo nie płacą podatków. Dowody są takie, że nie płacą podatków. W sieci można znaleźć mnóstwo materiałów na ten temat.

  39. Coś w tym jest. Z jednej strony odkręcają kurek żeby dolać trochę gotówki a zdrugiej zatykają odpływ żeby ta gotówka nie wypłynęła za granicę. Trzeba patrzeć szerzej.

  40. avatar

    Jakaś fachowa analiza zjawiska? Zaznaczam, nie chodzi o mniemania na temat.

  41. Tak tak panowie i panie - kupując używany wiemy co kupujemy jeśli zrobimy to mądrze i bez pośpiechu - wiemy przynajmniej ile trzeba będzie dołożyć w razie W i nie będzie to nigdy tyle co za części do 3-8 latka.
    Z nowym już tak łatwo nie ma ,owszem są modele które po okresie gwarancji się nie psują ,ale można trafić tak że płakać się chce i włosy wyrywać.
    Jeździłem w firmie wieloma nowymi  i wiem jak wyglądają naprawy serwisowe w ASO , zależnie od marki co 15-20tys km trzeba zostawić od 800zł do 3000zł  za wymianę oleju,filtrów ,klocków i innych dupereli.
    Zwykłego kowalskiego na sam serwis nie stać , bo on serwis u pana Stasia w garażu robi za max 500zł.
    A nie daj Panie Boże trafić na takiego cudownego Passata 1,8TSI co się łańcuszek rozciąga co 60 tys km ,katalizator wysiada zaraz po gwarancji ,a po jego wymianie za 8 tys. okazuje się jeszcze że w kolektorze ssącym coś się nie domyka i trzeba wydać kolejne 3 tysie - i tak ma wyglądać super nowy samochód ?
    Jak obseruję tą modę na nowe silniki 1,5 turbo bost co mają 200KM to już jestem pewny że one długo nie pojeżdżą.
    I tu w całej rozsiągłości zgadam się z autorem że te nowe stawki akcyzy to jakiś smutny żart .

  42. Sprawa z tą akcyzą jest arcyboleśnie prosta.
    To jest/będzie nowy podatek.
    To będzie podatek nałożony na ludzi mniej zamożnych.
    Powyższe powinno zamknąć dyskusję. Każda próba znalezienia jakiegoś do tego pomysłu uzasadnienia to "owijanie w bawełnę".

    Złom jak był kupowany, tak będzie, tylko drożej.
    I nie będzie ten podatek miał, moim zdaniem, większego wpływu na polski przemysł motoryzacyjny.
    Pieniądze są potrzebne na inne wydatki (500+, wcześniejsze emerytury..) ale nie słyszałem o jakimś pomyśle/programie na polski samochód. Nie licząc oczywiście tego fantazjowania o milionie samochodów elektrycznych...

    Ciekawe, czy słupki poparcia drgną na tyle, żeby się PiS z tego pomysłu wycofał?
    Pozdrawiam

  43. @Morus, arcybolesnie prosta, zgadzam sie jesli chodzi wplywy do fiskusa! Niestety posrednio bedzie wplywac na przyrost naturalny, jak mowia celebryci, "te asocjalne nieroby, kupuja sobie nawet auta z pieniedzy 500+"! Idac tokiem rozumownia celebrytow, "wyksztalconych, z wielkich miast" asocjalni BEDA teraz plodzic wiecej dzieki, aby dogonic akcyze, i pozwolic sobie na auto! Teraz na powaznie, wszystko bylo dobrze, ze biedniejsi ludzie mogli sobie pozwolic na samochod, zeby takze  im sie lepiej zylo! Majac samochod latwiej znalezc prace i do niej dojechac, takze dowiezc dzieci tam gdzie potrzeba, kultura, basen, Sport ! Sprawe "Schrot Autos " od paru lat sie kontroluje, w Polsce jest wymog aby sprowadzane auta posiadaly przeglad techniczny, Niemcy nie daja TÜV, za flaszke wodki! Auto musi byc sprawne! Patrzac na sprawe calosciowo nie ROZUMIEM mrzonek o milione aut elektrycznych, kiedy nawet nie podjeto produkcji zmodernizowanej Syreny, lub Mikrusa w Polsce wlasnymi rekoma, i wlasna mysla technologiczna, ktora ZAWSZE byla jedna z lepszych na Swiecie! To Pan Wozniak w USA zbudowal pierwszy komputer! MK wymienil wyzej dlaczego "Polacy nie gesi" , i swoj rozum maja! NIKT z rzadzacych nie proponuje Naszym rodakom altenatywy w postaci POLSKIEGO samochodu! Wzrost podatkow niczego nie rozwiaze, wiec znow Prezes PiS, musi walnac piescia w stol, lecz tylko w kwadratowy! PO okraglym stole mamy CIAGLE kwadrature kola, chociaz  sam mam dobre motoryzacyjne wspomnienia, gdyz w PRL mialem Mercedesa, lub Forda Torino, ktory przyplynal od ciotki z Kanady, na emigracji "zszedlem na psy ",
    i jezdze jakims tam Audi Q..,!

  44. Jaja z pogrzebu. 3 mln odszkodowania i 5 lat więzienia, co to ma być? Podobno miały być jakieś konfiskaty mienia, tak deklarował Z.Ziobro, a tu jakiś śmieszny wyroczek...

  45. avatar

    Wyrok mnie nie dziwi. - Wy macie swojego prezydenta, sejm, rząd, Ziobrę  no i co z tego? My mamy "niezawisłe" sądy, całą kastę w tym Stępnia, Zola i Rzeplińskiego.

  46. avatar

    Moim zdaniem, kupno samochodu ma sens, gdy się jest np. lekarzem - jedynym specjalistą w regionie. Musi obskoczyć wszystkie szpitale. Kimś, kto musi być w wielu miejscach naraz. Uważam, że jeżdżenie samochodem do pracy w sensie - tam i z powrotem, wyprawy na wakacje, podrzucanie dzieci do szkoły - to naprawdę mieści się w definicji słowa zbytek. 

     
    Mam samochód, bo kiedyś mąż miał wymagającą tego pracę. W tej chwili samochodem jeździmy tylko na zakupy, do pracy oboje jeździmy rowerami (mąż w sumie 16km dziennie, ja jeszcze więcej). Motywacją rezygnacji z samochodu były korki - samochód jednak dużo w korku pali, a poza tym rowerem jest dwa razy szybciej. I zdrowiej. Już trzy lata jeździmy rowerami, i kondycję mamy, że hej! Samochód chcemy sprzedać, a na cotygodniowe zakupy umyśliliśmy pojechać taksówką. W polskich warunkach i przy braku kultury polskich kierowców nie namawiam do przesiadki na rower, ale polecam bilet miesięczny i własne nogi. Nasi praprzodkowie przemierzali po 20km dziennie NA NOGACH, i organizm ludzki w dalszym ciągu jest do tego przystosowany. To, co ja na rowerze, to moje trzy koleżanki i jeden kolega dziennie PRZECHODZĄ. Z wyboru.

     
    Pozdrawiam z Londka.

  47. Szpan na samochód to polska choroba umysłowa. Tu gdzie mieszkam (Australia), smochod to jest pospolity przedmiot użytkowy, nie wzbudzający w nikim żadnych emocji, coś jak kalesony albo widelec. Rzecz, która jest w każdym domu i w powszechnym, codziennym użyciu. Nikt nie marzy po nocach, jak to cudownie będzie, jak sobie kosztem wielkich wyrzeczeń kupi używane kalesony, starannie wypierze i na tyłek założy. Nikt się nie chwali przed drugim, że sobie właśnie kupił takie piękne i ciepłe, zupełnie nowe. Nikt nie uważa, że waro mu się zadłużyć na dziesięć lat, żeby u dealera wykwintnej bielizny męskiej kupić sobie jedwabne kalesony w modnym kolorze, obszyte gronostajami i ze złocistą gumką,

  48. Strony