Detronizacja

Prześlij dalej:

W sobotę 19 listopada w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach odbyły się obchody uznające Jezusa Chrystusa za Króla Polski.

W uroczystości udział wziął prezydent Duda z mamą i występował tam prywatnie a nie jak się spodziewano oficjalnie.

Nie zabrakło też przedstawicieli sekty księdza Natanka. Czy sam Natanek był obecny, nie wiadomo, chociaż niektórzy przekonują, że był. Obawiano się tego kontrowersyjnego kapłana oraz jego. "rycerzy" - najbardziej agresywnych przedstawicieli ruchów intronizacyjnych. Noszą czerwone płaszcze z wizerunkiem Jezusa w koronie. Nazywają Watykan siedliskiem Sodomy i Gomory, głoszą specyficzny, a wręcz ośmieszający Kościół, kult aniołów i Matki Bożej. Natanek 5 lat temu został zawieszony w funkcjach kapłańskich. Nie przeszkadza mu to jednak w prowadzeniu swojej krucjaty w kraju i za granicą.


 




Czy Jezus może w ogóle zostać królem Polski?

Absurdalność tego pomysłu z całą bezwzględnością obnażył znany heretyk i były neonowy ideolog Krzysztof J. Wojtas: http://brakszysz.salon24.pl/736576,intronizacja

Jednak ci, którzy dosłownie odczytują przesłanie Celakówny chcą Go widzieć na tronie Polski.
Władze w Polsce stanęły wobec trudnego zadania: przeprowadzić tak Intronizację aby jej de facto nie było. Bo dosłowne wypełnienie przesłania trąciło by herezją i bałwochwalstwem. I co gorsze wodzeniem Jezusa na pokuszenie.

Przebrał się diabeł w ornat i na mszę ogonem dzwoni - powiadano niegdyś w Polsce.

"Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. (...)
Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»" /Biblia Tysiąclecia Mt 4. 8-10.

Posadowienie Jezusa Chrystusa na polskim tronie i danie mu władzy świeckiej, albo inaczej głosu decydującego w sprawach świeckich, jak zakres dopuszczalnej aborcji, lojalki dla innowierców albo zakaz pracy w niedziele było by zmuszaniem Jezusa do uznania władzy szatana nad światem. A Jezus nie mieszał się do polityki. - Co najmniej z trzech powodów. Po pierwsze, znał pogląd swego Ojca na niezależność ludzi, w tym na ich samodzielne rządy. Po drugie, był świadomy, że istnieją potężne, niewidzialne siły, które udaremniają nawet najszlachetniejsze wysiłki człowieczych władców. Po trzecie, wiedział, że Bóg chce ustanowić Królestwo Boże. Był to główny temat nauk Jezusa (Łukasza 4:43) Lecz on im rzekł: „Również innym miastom muszę oznajmiać dobrą nowinę o królestwie Bożym, gdyż po to zostałem posłany”. Jana 17:16: „Nie są częścią świata, jak i ja nie jestem częścią świata”.

Jana 6:15: „Jezus zaś, wiedząc, iż chcą przyjść i go porwać, żeby go uczynić królem, oddalił się znowu na górę sam jeden”. Później powiedział do rzymskiego namiestnika: „Moje królestwo nie jest częścią tego świata. Gdyby moje królestwo było częścią tego świata, moi słudzy walczyliby, żebym nie został wydany Żydom. Ale przecież moje królestwo nie jest stąd” (Jana 18:36).

Jak. 4:4: „Cudzołożnice, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Kto więc chce być przyjacielem świata, czyni siebie nieprzyjacielem Boga”. (1 Jana 5:19) Wiemy, że pochodzimy od Boga, lecz cały świat podlega mocy niegodziwca.

Intronizacja czy Uznanie Jezusa Chrystusa?

Episkopat w marcu 2008 roku twierdził, że ogłaszanie Chrystusa Królem Polski jest "niewłaściwe i niepotrzebne", a w 2012 r. uważał, że "nie trzeba Chrystusa ogłaszać Królem, wprowadzać Go na tron". Znaleziono później jednak zadowalającą formułę, aby jak to się mówi wilk był syty i owca cała. Nazwę "intronizacja" zastąpiono słowem "uznanie". W styczniu 2016 roku bp Andrzej Czaja oświadczył: „Stwierdziliśmy, że uznanie przez wspólnotę ojczysta panowania Jezusa Chrystusa nad nią jest teologicznie dopuszczalne”.

Dlatego nie było żadnej Intronizacji. Powiedziano tylko to, co ludzie wiedzą od zawsze, że słońce wschodzi na wschodzie. Póki co w mediach trwa w najlepsze kabaret. Zwolennicy Intronizacji zaklinają rzeczywistość i przekonują, że Intronizacja była; ci którzy w Intronizacji widzieli herezję i bałwochwalstwo podkreślają, że zamiast Intronizacji było "uznanie". Obrazu groteski dopełniają dociekania, czy premier Szydło była na uroczystości. Większość doniesień podaje, że Beata Szydło była w Łagiewnikach, komentatorzy twierdzą, że nikt jej nie widział. Nie wiem jak było, bo też tam nie byłem, chociaż akcję "uznania" popieram całym sercem.

Uznanie Jezusa Chrystusa za Króla i Pana w wymiarze osobistym

- to nie to samo co Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Ten sprytny manewr pozwolił władzom duchownym wyprzedzić ruch wiernych i umożliwił przejęcie inicjatywy. Tylko czy zwolenników Intronizacji to zadowoli?

Wielu z nich nie podoba się to, że nie padło słowo Intronizacja albo, że nie padło określenie Król Polski.

Przeciwnicy Intronizacji tłumaczą, że słowo "Intronizacja" obrażało by Jezusa Chrystusa który przecież jest Królem wszystkich Królów, wszystkich narodów i całego wszechświata.

O żadnej Intronizacji więc mowy być nie może.

W ocenie zwolenników Intronizacji a nie uznania podnoszone są głosy że ten ważny akt zredukowano do aktu zawierzenia jakich w kościele wiele. Zarzucają iż efekt końcowy skutkował bardzo powierzchownym charakterem owego aktu strzelistego, tak typowego dla współczesnego polskiego katolicyzmu. Żadnej duchowej głębi, żadnego mistycyzmu. Tylko słowa, słowa, słowa. I deklaracje bez większego praktycznego znaczenia...

Czy aby na pewno?

Przesłanie Rozalii Celakówny jest jasne i nie budzi wątpliwości:

"(...) jeśli Polska chce ocalić siebie, musi uznać Jezusa swym Królem w całym tego słowa znaczeniu poprzez Akt Intronizacji. Ma być on dokonany przez cały Naród, a w szczególności przez władze państwowe i kościelne, które w imieniu Narodu mają wspólnie dokonać w sposób uroczysty tego Aktu..."

W takim kontekście należy zapytać: jest to spełnienie woli Jezusa, czy nie? Jeżeli przyjmiemy, że takie życzenie Pan Jezus rzeczywiście wyjawił. A zatem, gdzie były władze państwowe? Czy wspólnie dokonały aktu Intronizacji Jezusa na Króla Polski?

Wg Celakówny taki akt jest nie wystarczający, gdyż najwyższe władze państwowe miały poprzez inicjatywę ustawodawczą wprowadzić Boże Prawo w Ojczyźnie. Jezus powiedział Rozalii: "z rządem na czele". Tymczasem brak rządu bardzo rzucał się w oczy. Brakowało zobowiązania się do tworzenia Bożego prawa. Akt intronizacji powinien być uroczysty i państwowy, a nie ograniczony społeczno-kościelny. Na pewno, to co obserwowaliśmy, nie jest prawdziwym aktem Intronizacji, choć samo w sobie jest w porządku. Jednak nie wypełnia prośby Jezusa przekazanej Rozalii.

Królestwo Boże

Piłat powiedział do Jezusa: "Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie? Piłat odparł: Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?

Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. Piłat zatem powiedział do Niego: A więc jesteś królem? [Odpowiedział Jezus:] Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu."

Spośród wielu tytułów, jakie Pismo święte nadaje Jezusowi jest tytuł króla. Tytuł ten wyeksponowany jest szczególnie w czasie procesu Jezusa i na krzyżu: Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: "To jest król żydowski" (Łk 23, 38).

Jezus objawił swoje królestwo poprzez cierpienie i krzyż. Wtedy i teraz, bo Jezus żyje - jakby ktoś nie wiedział. Właśnie wtedy, gdy zostaje osądzony, znienawidzony, odrzucony, przybity do krzyża…, jest królem. Ten obraz kłóci się z naszym pojęciem króla. Tytuł królewski zwykle wiążemy z władzą, mocą, bogactwem, splendorem, sławą, dlatego zwolennicy Intronizacji przedstawiają Jezusa w złotej koronie. Niestety to jest obraz nieprawdziwy i de facto detronizujący Go…

Jezus Król wskazuje na inne wartości: cichość, pokorę, miłosierdzie, przebaczenie, sprawiedliwość, pokój, cierpienie… Te wartości głosił w swym nauczaniu, życiu, i w końcu w swojej męce i śmierci.

Jednak liczne figury i obrazy przedstawiające Jezusa Chrystusa jako króla pokazują Go ze złotą koroną na głowie.

- To bałwochwalstwo i herezja.

Dlatego potrzeba było aktu detronizacji, czyli zdjęcia tej złotej świeckiej korony z Głowy Pana Jezusa, aby wszyscy zobaczyli tą prawdziwą koronę z cierni, która jest największym znakiem Królestwa Bożego i jest bezcenna, gdyż tej koronacji, która odbyła się tuż przed Jego męczeńską śmiercią na krzyżu dokonał sam wróg. Uznając tym samym Jezusa za króla.

I ta wspaniała uroczystość uznania Jezusa za naszego Pana i Króla jest aktem niebywałej odwagi, wręcz szaleństwa dla każdego, kto to uznanie uznał. Dlaczego? - Bo wiedzie takiego prosto na krzyż. Bo tylko tam można spotkać Jezusa, króla Wszechświata i Polski.

Tylko czy wszyscy o tym wiedzą?

Zapraszam na: https://1do10.blogspot.com

0
1509 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Mind Service

Autor artykułu: Mind Service