„Do Rzeczy”, czyli lokowanie produktu „zdroworozsądkowym Smoleńskiem”?

Prześlij dalej:

Nie wiadomo o co chodzi? Eee tam, wiadomo, że o nakład. Do wiadomości publicznej trafiły najnowsze wyniki sprzedaży tygodników i pierwsze, co się rzuca w oczy to dwa spadki po prawej stronie. Traci „Gazeta Polska”, co mnie nie zaskakuje, traci „Do Rzeczy”, co mnie nie zaskakuje jeszcze bardziej. Tygodnik Sakiewicza musiał polecieć w dół odkąd na rynku, w tym samym czasie, pojawiły się dwa nowe tytuły, w dużym stopniu konkurujące z „Gazetą Polską”. Chodzi rzecz jasna o „W Sieci” i „Do Rzeczy”. Na stracie świeżości wydawnicze szły w łeb w łeb, potem zyski z nakładów zaczęły się delikatnie rozjeżdżać i wreszcie można mówić o zdecydowanej przewadze tygodnika Karnowskich. Pewnie nad takim mało korzystnym stanem rzeczy od wielu tygodni zastanawiają się największe tuzy redakcyjne, z redaktorem Lisickim na czele. Dobrze robią, trzeba się zastanawiać, ale wiele wskazuje na to, że zastanowili się chwilę zamiast solidnie i tak prawdopodobnie powstał pomysł na „musimy się wyróżniać”. „Gazeta Polska” i „W Sieci” mają radykalne stanowisko w sprawie Smoleńska, po drugiej stronie same tygodniki domalowujące turban Macierewiczowi, no to my, „Do Rzeczy”, będziemy o Smoleńsku pisać „zdroworozsądkowo” – wydumała redakcja. Gdyby mnie ktoś poprosił o konkretne wskazanie autorów tej mało rozsądnej i z góry skazanej na porażkę strategii, jako pierwszego wymieniłbym Ziemkiewicza, dopiero później Lisickiego. Ziemkiewicz od dawna starał się pozycjonować w kierunku dawnego sentymentu, to jest „oryginalności” UPR i coraz gorzej na tym wychodzi. Zapewne podświadomie potrzebował towarzystwa, bo człowiek jednak się starzeje i pierwszy do towarzystwa znalazł się podenerwowany spadkiem sprzedaży Lisicki. Codzie głowy to nie jedna i dalej poszło gładko, najpierw artykuł o zamachu jako najmniej prawdopodobnej hipotezie, potem Gowin miał pogodzić sektę z mafią. Jedna głupota goni drugą, bo przecież nie o żadne nowe odkrycia i nowe horyzonty intelektualne chodzi, ale o zwyczajną i nieudaną sztuczkę marketingową.

Stratedzy „Do Rzeczy” zamiast robić uczciwe intelektualnie pismo, pisać o tym co widać i co się ukrywa, uwierzyli w magię swoich nazwisk oraz siłę „świeżego” intelektualnego przekazu. Teoretycznie prosiło się o podobne wypełnienie luki rynkowej, w prawie każdej branży produkt środka się sprzedaje, w dodatku bardzo często sprzedaje się najlepiej. Niestety tuzy redakcyjne zapomniały o kilku istotnych elementach, które nijak nie pasują do środka oferty w segmencie tygodników opinii. Przede wszystkim „Do Rzeczy” od początku ulokował się po prawej stronie, nie w żadnym mdłym środku. Po wtóre „Do Rzeczy” jest tygodnikiem politycznym, z tego żyje i gdyby redakcja myślała, to by wymyśliła, że marketingowe przesuwanie się w stronę środka da dokładnie taki sam efekt, jak budowanie PJN i partii Gowina. Nie ma czytelników politycznej prasy, którzy byliby zainteresowani „gazetą środka”, czyli PJN-em w formie papierowej. Jeśli istnieje jakakolwiek rynkowa luka, to jest nią deficyt gazet prawicowych, konserwatywnych, czy jak je tam zwał, w każdym razie mowa o przeciwwadze dla głównego nurtu. Karnowscy zrozumieli o co w tej zabawie chodzi i zamiast szukać wiatru w polu, po prostu konsekwentnie robili swoje. Dla Karnowskich konkurencją od początku było „Do Rzeczy”, nie „Wprost”, nie „Polityka”, nie „Newsweek” i o swój konserwatywny kawałek podłogi walczyli. Myślenie, praca i strategia przyniosła pożądany efekt, tygodnik Karnowskich stał się numerem jeden po prawej stronie i w tej chwili, w przeciwieństwie do Lisickiego, bliźniacy w ogóle nie muszą, a wręcz nie powinni kombinować.

Prawicowy czytelnik, który od gazety oczekuje jasnej, czytelnej, deklaracji ideowej, nie żadnych manipulacji treścią docelową i wolt lokujących produkt, ma swój liczbowy potencjał. Mówiąc brzydko do zagospodarowania jest około 200 tysięcy kupujących konserwatyzm i prawicę w formie drukowanej i o to się toczyła równa walka między wydawcami „Gazety Polskiej” „W Sieci”, „Do Rzeczy”. Aż tu nagle genialna redakcja pod wodzą Lisickiego postanowiła sobie odpuścić pojedynek o istniejącego czytelnika i wymyślić nowego odbiorcę prawicowej prasy. Tak, prawdopodobnie, narodziła się idea „zdroworozsądkowego Smoleńska”, która nie była wynikiem intelektualnej pracy, czy nawet przekonań, ale efektem paniki wywołanej spadkiem sprzedaży. Pomysł w złożeniu wydawał się prosty do zrealizowania, skoro prawie cała prawica prześciga się kto w kwestii Smoleńska ustali nowe fakty i mocniej je zinterpretuje, to przecież można zrobić fantastyczny unik, pozwalający zbudować zupełnie nową świadomość czytelniczą. Z jednej strony czytamy „ląduj dziadu”, z drugiej „był zamach”. Wniosek? Czas najwyższy by trochę zajść w ciążę. No może i był zamach, ale to najmniej prawdopodobna hipoteza.

Nie podziałało? Wręcz odwrotnie? A co tam, kierunek jest słuszny, tylko czytelnik nie dojrzał, zatem dowalamy „Wkurzam sektę”, popieram endecję i nawet Gowina z Migalskim, byle nie mafię. Skutek? Prawicowy czytelnik na forach zaczął składać właściwe dla siebie deklaracje: „Więcej gówna nie wezmę do ręki”, „Lisicki i Ziemkiewicz się skończył”, „Od dziś tylko GP i W Sieci”. Deklaracje próbowano zbywać śmiechem, a gdy nie pomagało, redaktorzy zaczęli dokładać do pieca i tym sposobem 30 tysięcy nakładu poszło z dymem. Najgorsze jednak dopiero przed Lisickim i Ziemkiewiczem, bo te wyniki sprzedaży nie uwzględniają ich pomysłów, one dopiero zostaną podsumowane w kolejnym zestawieniu. Tak się kończą durne, czy jak kto woli przeintelektualizowane pomysły, które najlepiej podsumuje rechot historii wydawniczej. Lisicki wyleciał z „Uważam Rze”, które dziś zalicza kompletne dno, zdaje się, że spadli do poziomu 13 tysięcy sprzedanych egzemplarzy. Pierwszy błąd jaki popełnił świeżo upieczony redaktor „Do Rzeczy” nazywa się bardzo podobnie, bo Lisiecki, również gorący zwolennik środka. Drugi błąd, w mojej ocenie nie do naprawy, popełnił Lisicki do spółki z Ziemkiewiczem, a polegał on na tym, że obaj pozazdrościli swojemu byłemu szefowi Hajdarowiczowi wyjątkowych skłonności do spieprzenia czegoś, co działało całkiem dobrze.

Lisicki i Ziemkiewicz idą krok w krok za Hajdarowiczem, ta sama genialna myśli wydawnicza, te same spektakularne ruchy samobójcze, ten sam „marketing” i takiego samego biznesmena, jak Hajdarowicz, wybrali sobie na mecenasa „niepokornych”. Za chwilę będą tak samo pyskować do Lisieckiego, jak pyskowali do Hajdarowicza, wszak dwa lecące na twarz tygodniki tego samego wydawcy muszą skutkować kanibalizmem i raczej nie „Wprost” będzie pożarty. Gdyby to było takie proste wymyślić sobie „środek” i to przy pomocy gry smoleńskiej, Axel Springer albo Agora dawno zarabialiby na tym krocie, tymczasem bankrutują kolejni sprzedawcy kowbojskich krawatów i używanych samochodów, którzy postanowili zostać polskimi Murdoch’ami. Zapotrzebowania na poziomie 100 tysięcy egzemplarzy dla „tygodnika środka” nie ma i nigdy nie było, poza wszystkim cóż to za genialna wolta, która ma polegać na prawieniu truizmów „nic nie jest pewne, zachowajmy rozsądek”? Kto to kupi? Sensacja ma polegać na braku sensacji? Jeśli już coś kombinować, to trzeba było kombinować mniejszą dawką Smoleńska i stawianiem na inne ważne dla prawicy tematy, zamiast składać bzdurne deklaracje ideowe celujące między mafię i sektę. Lisicki i Ziemkiewicz liczyli, że nowa siła polityczna wykupi im nakład? Paradne! Chyba musieli wiedzieć, że na Gowina, czy Bosaka będą głosować czytelnicy sciaga.pl, a nie dorośli wyrobieni zwolennicy konserwatyzmu. Jednak najgorsze w tej głupiej zabawie jest to, że parę punktów w politycznych słupkach poszło się… „jak nosorożec z żyrafą” i wcale nie osłabiło sekty, ale wzmocniło mafię. Kombinujcie tak dalej Panowie „niepokorni”, a będziemy wszyscy razem świecić gołymi dupami na Zielonej Sycylii!

6
15096 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

24 (liczba komentarzy)

  1. "będziemy wszyscy razem świecić gołymi dupami na Zielonej Sycylii!" jeżeli stan świadomości Prezesa wyrażają jego słowa: "aby zmienić Polskę „wystarczy wrzucić kartkę, pilnować legalności wyborów i nie dać się oszukiwać”. - ostatni wywiad JK dla GP, przytoczony przez http://wpolityc...

  2. ja od jakiegoś czasu mam problem z tym samym.

    Magia dawnego zespołu "Uważam Rze" i jego sukcesu na rynku tygodników  powoli przestaje działać. Ziemkiewicza twórczości nie znam i raczej już nie poznam. Nie trawiłem go i nie trawię. Pozostaje P. Lisicki i tu do pewnego momentu miałem problem z jego tygodnikiem. Nie trafiał do mojej świadomości tak jak "wSieci". Brakowało mu pazura. Po tym kiedy "wSieci" ujawnił nieznane zdjęcie Tuska ze Smoleńska, "Do rzeczy" poszło za ciosem i ujawniło całą sekwencję zdjęć, które wyraźnie i jednoznacznie pokazywały, że Tusk z Putinem ten cały teatrzyk z żałobą odegrali cynicznie i w diabelskim sznycie. Zaraz po tym Lisicki, jakby chcąc zatrzeć wydźwięk płynący z tych zdjęć, opublikował w S24 notkę o tym jak on osobiście odbiera te zdjęcia, wklejam fragment:

    "I rzecz trzecia, najgorsza. Tusk wstydzi się swojego zachowania i nie ma odwagi, by po prostu wyjaśnić, co się stało. Wstydzi się tego uśmiechu, tej nieostrożności. Nie chcę osądzać, czy była to krótka chwila rozprężenia, wyładowanie napięcia, ujście nerwów czy coś innego. Prawdę powiedziawszy, podejrzewam, że to pierwsze."

    Lisicki tłumaczy Tuska wstydem po przyłapaniu na  "nieostrożności". Paradne. W tym momencie Paweł Lisicki przestał dla mnie istnieć.
    W przedostatnim numerze zamieścił, powielony później na S24, artykuł "Najmniej prawdopodobna hipoteza", w którym rozprawił się z hipotezą zamachu w Smoleńsku. Jak na osobę inteligentną, a taką Lisicki jest, jego artykuł jest prostacki. Nie wiedzieć czemu rozważył tylko jedną osobę dramatu, że to Putin stał za zamachem. Ani razu w tekście nie pada słowo o WSI lub służbach w ogóle. Wg Lisickiego tylko Putin mógł mieć interes w zamachu. Ale nie miał.

    Podobny problem mam z TV Republika. Niby jest "nasza", ale brylujący w niej Ziemkiewicz i nachalne reklamy "Do rzeczy" odpychają mnie, jak mówi Kaczor: czuję absmak.

    ==================================================================
    Ponieważ jesteśmy już w temacie, to poruszę rzecz, o której pisałem w mailu (brak odpowiedzi, rozumiem nawał pracy). Otóż w przedostatnim "Do rzeczy" (ostatnim, który kupiłem) Matka Kurka zaistniał dwukrotnie. Raz w recenzji "Berka" pióra Krzysztofa Masłonia pt. "Oficerski mundur Berka Szulca" (recenzja chyba rzetelna, chyba bo książki jeszcze nie czytałem) i drugi raz w artykule Ziemkiewicza "Świecki Franciszek Rozgniewany".
    Odniosłem wrażenie, że RAZ chowa się za plecami Matki Kurki, bo podaje tylko to co już zostało napisane wcześniej w tym miejscu. Ale jeden fragment mnie szczególnie poruszył:

    "W tym kontekście przypomniał "Matka Kurka" , iż poza prowadzeniem WOŚP "Jurek" jest także współwłaścicielem spółki Złoty Melon, pozyskującej milionowe kontrakty na zlecane przez urzędy państwowe szkolenia, i zadawał pytania na pograniczu insynuacji, ile milionów "wyjął" Owsiak ze swojej Orkiestry (to sformułowanie jest nawiązaniem do oskarżeń Owsiaka, że "o.Rydzyk wyjął sto milionów z Unii Eurpoejskiej")."
    My tu sobie insynuujemy, a Ziemkiewicz pisze o tym teksty i bierze za to kasę.

  3. Gwoli uczciwości trzeba dodać, że cytat o podejrzeniach pana L. ma dalszą część: A raczej podejrzewałbym tak, gdyby nie późniejsze zachowanie premiera i jego doradców. Próba przemilczenia, niechęć do odpowiedzi, unikanie tłumaczeń. Zamiast zachować się tak, jak należało – opublikować wszystkie zdjęcia zrobione w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. i opowiedzieć uczciwie o tym, w jakich okolicznościach pojawił się na jego twarzy śmiech i o czym rozmawiał wtedy z Putinem – Tusk się przestraszył.
    Co rzecz jasna nie zmienia oceny, że tekst o "najmniej prawdopodobnej hipotezie" jest wyrazem wolności opinii na temat teorii zamachu. Wolności od logicznego myślenia.

  4. scenariusza, że służby, a dokładniej WSI miał interes w takim "scenariuszu" jest niezrozumiałe.
    Jest jeszcze coś takiego jak kontekst. Ten tekst sprawia wrażenie "pomocniczego" do wrażenia, jakie na odbiorcach wywołało zdjęcie Tuska z Putinem zamieszczone "wSieci". To wg mnie próba rozmycia, umniejszenia i osłabienia tego wrażenia. 

  5. Ależ jest to zrozumiałe: po prostu zignorowanie tego wątku ułatwiło "udowodnienie" z góry założonej tezy:)

  6. ja czułem się zobowiązany do kupowania obu tygodników. Ich twórcy i pracownicy tracili pracę w telewizji publicznej, potem w czymś co stworzyli od podstaw. Tracili za swoje poglądy, zbliżone do moich. uważałem zatem, że kupowanie obu tytułów jest w jakimś sensie wspomaganiem "naszych" dziennikarzy. Obecnie oba tytuły kosztują już po 6 złociszy, w miesiącu to jest pięć dych, dla jednych mało, dla innych dużo. Nie oczekuję, że w zamian za to Lisicki będzie głosił, że w Smoleńsku był zamach. MK ma rację, albo w lewo, albo w prawo. Wg Biblii: lepiej żebyś był zimny lub gorący, mówi Pan, bo letniego wypluję.

  7. To nie jest kwestia opowiedzenia się za "dogmatem" o zamachu lub o wypadku, tylko uczciwości intelektualnej. Twierdzenie, że hipoteza zamachu jest najmniej prawdopodobna świadczy o problemach autora z rozumowaniem...

  8. Dla mnie olśnieniem była przeczytanie książki RAZa pt. Polactwo - jeszcze na studiach, 2004r, Ziemkiewicz jest dla mnie osobą, która jako pierwsza dotarła do mnie z przekazem jaką fikcją jest cała skurwiała jak starzejąca się burdelmama III eRPe.

    W tej książce RAZ przedstawił zarys tego jak działa system, dlaczego jest jak jest. On od tego czasu  (a nawet wcześniej - od wczesnych lat 90tych) pisze cały czas to samo. Wiem bo staram się czytać wszystko co publikuje na necie. Nawet niektóre anegdoty się powtarzają (ale tak szczerze - ile można znać nowych odświeżających anegdot?).

    Z uwagi na to co napisałem wyżej, mówienie o RAZie, że jest koniunkturalistą jest dla mnie niezrozumiałe - on cały czas papla to samo!! Czy znaczy to, że nie ma wad? Ma wady. Czy jest próżny? - jak się starzeje to coraz bardziej. Czy nie popada w samozadowolenie? - jak najbardziej. Czy nie zaczyna się bawić w polityka? (mimo że grepsuje że nigdy nim nie będzie bo mu się nie opłaca?). Chyba jednak samo przypatrywanie się z boku już mu nie wystarcza... Ale hej, patrzyć z boku i marudzić jest prosto, a z jego pozycją to i popłatne. W jego wypadku myślę, że to wyraz ambicji, a nie karierowiczostwa - tyle, że obawiam się, że RAZ się w tym wszsytkim do końca pogubi bo on na polityka się nie nadaje.

    Odnośnie Smoleńska: RAZ pisze, że bez dowodów nie da się nic definitywnie udowodnić i ma rację. Można obalić kłamstwa cweli, ale udowodnić sprawstwa się po prostu nie da. Trzeba się na skupić na obalaniu kłamstw, reszta o ile będzie można dotrzeć do dokumentów + uczciwe zbadanie sprawy. Przecież po tylu latach niektóre badania nie są jeszczce wykonane - myślę, że dlatego że są jeszcze ludzie, którzy nie chcą żyrować kłamstwa, ale nie mogą powiedzieć prawdy.

    Odnośnie Lisickiego - nie lubię zbytnio, ale mi jakoś specjalnie nie przeszkadza. wSieci trochę lepiej się stargetowało - bardziej na PiSowskie pospolite ruszenie (mówię to bez złośliwości :-)). Do Rzeczy nastawiło się bardziej na "nazwiska" co może wyjść im czkawką - ale myślę też, że konkurencja pozytywnie wpływa na poziom!

  9. Ziemkiewicz chyba postradał rozumy. Dowiedziałem się że poparł Gowina. PiS nazwał sektą. Co do Gowina nie mam wątpliwości że to emanacja PO. Po tylu latach dowiedział się że coś w tej bandzie złodziejskiej jest nie tak. Będąc ministrem, świadomie się do tego przyczynił, a ziemkiewicz tego nie zauważył.Nie ma co ukrywac że wiedział o wszystkich patologiach jakie tam są. Nie wiem dla kogo pracuje ziemkiewicz, ale na pewno nie jest to człowiek już wiarygodny. 

  10. W przypadku Lisickiego nie można chyba mówić (tylko) o chybionym chwycie marketingowym. "Zdroworozsądkowy" Smoleńsk to prostu konsekwentne trwanie w narracji na którą dał się nabrać zaraz po "wypadku". Dobrze podsumował to A. Ścios: http://bezdekretu.blogspot.com/2013/01/smiertelnie-grozny-mit-pawa-lisickiego.html

    Szczególnie ciekawie brzmią teraz teksty typu: "Zainfekowana irracjonalizmem [prawica] będzie musiała przegrywać kolejne batalie o kształt państwa. Ostatecznie liczba osób, które przyjmą, że w zderzeniu z kilku-dziesięciocentymetrowej grubości brzozą nie łamie się skrzydło samolotu, jest ograniczona". O ile wtedy (listopad 2010) można było od biedy uznać to za głos w dyskusji, bo nie były znane powszechnie szczegóły techniczne, analizy naukowe itp., to powtarzanie tych bredni teraz świadczy w najlepszym przypadku o niesamowitym zadufaniu autora.

    W najlepszym, bo niestety z tekstu opublikowanego po 2 Konf. Smoleńskiej można wywnioskować, że pan L. tęski za jakimś dogadaniem się w sprawie Smoleńska http://dorzeczy.pl/poczucie-bezsilnosci/ (pozwoliłem sobie jakiś czas temu skomentować to tu: http://blogpress.pl/node/17814).

    Natomiast z Ziemkiewiczem jest większy problem; przypominam że jest on autorem niesamowitego (moim zdaniem) tekstu: http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2012/01/07/zycie-z-dziura-w-potylicy/

    Jego wolta zatem zastanawia i byc może można ją złożyć na karb chęci bycia oryginalnym za wszelką cenę.

  11. avatar

    A może panowie L i R tak prozaicznie szukają tylko miejsca do całowania?
    Bo "jak żyć panie premierze"

  12. Przeczytałem ten zalinkowany przez Ciebie tekst RAZa, bardzo dobry! Nie znałem go wcześniej.
    No dziwny ten świat. 

  13. avatar

    Jako ciekawostkę dodam, że dorzecze, jest wyłożone w hotelach, jako gratis, dla gości.

  14. Wg mnie to w minimalnym stopniu sprawa Ziemkiewicza czy Lisickiego. Sondażowe bęcki PiS w grudniu to wina samej niereagującej partii w grudniu. Obawiałem się tego grudnia, oni w Adwencie czy Wielkim Poście autentycznie  odpuszczają i kontemplują.
    Banda uchwala budżet przy 48 mld defictu z względnieniem zabranego OFE - czy ktoś widział, aby wyszedł Prezes i powiedział, że bez OFE deficyt na 2014 wynosiłby 70 miliardów plus jeszcze parę? W grudniu oni myślą o obchodach stanu wojennego i o świętach.
    Spadki PiS w grudniu są autentyczne. Pogadałem z ludźmi, których nastawiałem pozytywnie do PiS, niektórzy byli nawet skłonni, ale teraz słyszę: no ten Hofman, no ten agent Tomek, ta cholerna Pawłowicz,  ten Macierewicz. Panowie - to działa, akcja z wymienionymi osobami działa i sam to stwierdzam. W kampanii Pawłowicz walnie ze dwa zdania i szlag trafi kampanię.
    PS. Wpływu gazet (URZ czy jakiekolwiek) na sondaże w ogóle nie przeceniałbym. Liczy się tylko to jak celnie trafi Sobieniowski o 19 czy przygłup Kraśko o 19.30. Nawet to co na żółtych paskach leci to śledzi średnio 250 tys. ludzi czyli tyle co nic. Nie liczy się pisanina Michnika i Lisa - liczy się Sobieniowski o 19.

  15. avatar

    deficyt na 2014 wynosiłby 70 miliardów plus...

    Otóż to, Prezes powinien walić smeczami spraw gospodarczych a do tematu smoleńskiego "nabrać wody w usta" i nie tylko On. To nie jest odpowiedni czas.
    Jak pisał MK tych wyznawców "sekta" już ma, innych nie dokooptuje a raczej odstręczy.
    Niech się uczą od Grasia, dziennikarze mu "o niebie" a on im o "chlebie" i gadają "jak gęś z prosięciem".

  16. Hm, przypomnę że Smoleńsk był już taktycznie przemilczany przed wyborami prezydenckimi... I gucio.

  17. Nie stracił czasem miliona widzów?
    Co do taktyki Grasia, to nie jestem pewna czy w drugą stronę ma rację bytu ... W drugą stronę w ogóle mało co ma rację bytu, ten niedobry, ta pyskata, tamten ma penisa, inny znowu go nie ma, jeszcze inny ma oczy. Szalone.
     A z miłych rzeczy "Resortowe dzieci" świetnie się sprzedają a Lis kwiczy zabawnie "Czy jakiś ksiądz zabrał głos w tej sprawie? Czy dalej się zajmują szatanem genderyzmu? Przepraszam bardzo, powiem teraz głośno. Czy opluwanie kilkunastu, a może kilkudziesięciu dziennikarzy opluwanie, obrzygiwanie ich w ohydnym stylu jest czymś co zasługuje na jakąkolwiek reakcję jakiegokolwiek kapłana w tym kraju, czy jest to coś, co jakikolwiek kapłan w tym kraju z radością przeczyta ugruntowując swoje wyobrażenie o świecie, Polsce i mediach."
    Bomba. Czas na Lemańskiego.

  18. avatar

    a może by jakiś koszerny,
    rabin zabrał?
    Potrafią zabierać ...
    Nie słyszałem opini rabina na temat szatana genderyzmu.
    Co tam u "nas" w Izrael (Ustawa o współpracy itd) w tych szkołach wyznaniowych mówią na ten temat.
    Coś w temacie opluwania i obrzygiwania w ohydnym stylu Lis się zrobił uczulony.
    Zmieniła by Pani Kania ten styl opluwania, jest nie do przyjęcia.

  19. w sprawie Smoleńska mówi: "to był Panie, k....a zamach". To tylko nasze wyższe wykształcenie i wdrukowane nam podczas jego zdobywania przekonanie że umiarkowanie w sądach to niezbędna cecha "inteligencji" powoduje że wiele ludzi ucieka właśnie w taki wygibas: "uważam że raport Millera nie jest do końca prawdziwy, ale nie wiemy i się pewnie nie dowiemy co się tam zdarzyło". I nazywają to zdroworozsądkowym podejściem. Natomiast zdrowy rozsądek podpowiada, że jeśli coś wygląda jak zamach, pachnie jak zamach i brzmi jak zamach, to najpewniej jest to zamach.
    Do Rzeczy momentami pośmiardywało, ale kładłem to na karb wypadków przy pracy. Od czasu wprowadzenie "zdrowego rozsądku" śmierdzi całkiem mocno. Nie wiem tylko co tam wciąż robi Walemar Łysiak, mój ukochany pisarz z dawnych czasów, któremu ostatnio popsuła się nieco polszczyzna - dawnej genialna, a teraz taka sobie.

  20. to kolejny przykład osoby odcinającej kupony od swojej "chlubnej" przeszłości. Wpadłem wczoraj na TV Republika na jej dyskusję z dwoma młodymi ludźmi o książce "Resortowe dzieci" (zamówiłem). Trzeba to zobaczyć na własne oczy, ta kobieta albo oszalała, albo jej przeszłość to stek kłamstw. Chwilami głos jej odejmowało z oburzenia, że można wydać taką książkę. Nie przyjmowała argumentów, że to skutek kwerendy archiwów IPN - książka jest zła, piszący ją to ludzie źli. Ona chce zwołać jakis kongres czy konferencję, na której dziennikarze mieliby szukać przyczyny "pęknięcia". W TVN często się ją obsadza jako prawą stronę sceny dziennikarstwa politycznego. Zwolenniczka Gowina, wcześniej PJN.

  21. A to: " książka jest zła, piszący ją to ludzie źli." Kto im pisze te teksty, Juras?
    Pęknięcie? Czas najwyższy!!!

  22. "Cieszę się, że powstała TV Republika, potrzebne jest inne spojrzenie, niż zglajszachtowany mainstream, ale dziś wołam, opamiętajcie się !  Ukazała się książka „Resortowe dzieci”.  Czytam ją. Jestem w połowie. Dużo zebranych nowych faktów, ważnych dla poznania naszej transformacji. Tylko wszystko podlane obrzydliwie  tendencyjnym sosem . Doświadczyłam tego uczestnicząc w piątkowym, wieczornym programie TV Republika. Młodzi dziennikarze, nie znający realiów epoki,  piją ten sos. Dla nich liczą się tylko nazwiska w tej cieczy  unurzane. Nie potrafią odczytać sensu  zawartych w książce, ważnych  dokumentów, a może nie maja na to czasu, wiedzy ?"

    Jedyna Janina zna prawdę i jako jedyna ma na nią monopol.
    Całość tutaj:
    http://janinajankowska.salon24.pl/556305,jak-rozmawiac

  23. Całkiem jasne - w "Do Rzeczy" oprócz redaktorów jest jeszcze rozkazo- i pieniądzodawca. Warunkiem pisywania jest rytualny samobój. I to wykonują kolejno wszyscy autorzy, czasem musi i naczelny. Może z wyjątkiem Semki, ten ostrożnie wycofał się na pozycje kulinarne.
    Pozdrawiam, gratuluję sukcesu wydawniczego. To z "Resortowymi dziecmi" może da początek rewolucji. Nareszcie.

  24. avatar

    Właśnie się skończył na TVN7. Sponsorem były Militaria.pl
    Dobrze się oglądało.