Donald Tusk walczy jak lew o drugie miejsce

Prześlij dalej:

Wy, którzy chcecie coś wiedzieć o egzekutywie PO porzućcie pierdoły! Konwencja PO miała wiele zabawnych fragmentów, chociaż padały dowcipy dla prawdziwych koneserów, trzeba lubić smażoną szarańczę i oczy krokodyla w galarecie, żeby docenić poczucie humoru Tuska. Dowcip u Tuska jest jak wino, im starszy tym lepszy i tutaj ponownie się pojawia kwestia wykwintnego smaku koniecznego do kosztowania stuletnich kawałów. Objadłem się i opiłem jak bąk i paroma smaczkami zamierzam się podzielić. Wszystkie odgrzewane dowcipy sprowadzały się do jednego dania głównego, a właściwie drugiego dania. Donald Tusk usiłował rozbawić zebrane gremium skeczami zagrzewającymi do walki o drugie miejsce. Jedno Donaldowi trzeba przyznać, marzycielem to on nigdy nie był, najdalej oglądał się za siebie, żeby mu któryś z towarzysz kosy nie sprzedał pod żebro i tyle wizji w liderze drugoligowej partii da się zauważyć. Niemniej po 6 latach bieganiny w kółko oklapł zapał i realia wbiły jęzor w glebę. Dziś cel jest jeden – wygrać z Leszkiem Milerem. Rytualnie parę słów o Kaczyńskim, rzecz jasna, padło, że spać w Warszawie nie daje, że stalinizm, że zakłóca ciszę nocną, jednak to tylko rytuał. Potem Donald dodał coś, z czym sobie do teraz poradzić nie umiem, ale chętnie skorzystam z pomocy tęgich głów. Otóż padło takie zdanie: „Wnuki pamiętają życie swoich dziadków i pradziadków w czasie wojny”. Chyba też dowcip, ale nie wiem czego dotyczył, pewnie padł dla rozluźnienia atmosfery po stalinizmie, niemniej rozbiór logiczny wiekopomnego zdania, niekoniecznie w sensie gramatycznym, bardzo mnie interesuje. Kto potrafiłby wytłumaczyć, co Donald miał na myśli, będzie miał u mnie wielkie uznanie i wdzięczność. Żarty, żartami, jednak najważniejsza jest walka o drugie miejsce i 3/4 prelekcji Tuska temu właśnie zostało poświęcone.

Walka od razu przybrała charakter dramatyczny, zaczęło się od stanu wojennego i wizyty papieża, następnie mieliśmy nowy okrągły stół i na końcu bój toczył się o europejskość firmowaną parytetowy udziałem kobiet, ale też niemiecką zdradą. Tak, tak, nie pomyliłem się Donald zarzucił Leszkowi Millerowi sprowadzenie Krzyżaków na zjazd SLD, dokładnie chodzi o komtura Martina Schulza. Zdrada! Krzyknął Niemiec z Sopotu. Tam na zjeździe SLD Leszek Miller zdradza Polskę z Martinem Schulzem, oddaje Niemcowi władzę w UE, a my w PO nie chcemy niemieckiej Unii. Fajnie brzmią takie żarty, ale za chwilę trzeba będzie stanąć przed mamą Merkel i porządnie natrzeć sobie dupę cebulą nim mama przełoży przez kolano. Drugą stratą bardzo szybko się okaże riposta Millera, bo przecież prosi o naturalną odpowiedź: „Pan premier Tusk już nie przypomina Kaczyńskiego, on po fobiach niemieckich, po prostu się Kaczyńskim stał”. No i strata trzecia, najważniejsza ze strat, Tusk na własne życzenie stracił nieśmiertelnego wroga, którym dotąd straszył i dzięki wywoływaniu strachu wygrywał. Walka Tuska z SLD nie tylko jest wyznacznikiem pojedynku o drugie miejsce, ale też daje szerokie pole manewru PiS. Gdy dwóch się bije o drugie miejsce, trzeci może tylko zwiększać dystans i czynić pierwsze miejsce nieosiągalnym. Warta uwagi jest również ewidentna przewaga jednego z dwóch, czyli Leszka Millera, który wewnątrzpartyjną jatkę skończył jakiś rok temu, natomiast Tusk jatkę ciągle podsyca i podgrzewa. Odsunięcie Schetyny niczego nie załatwia, teraz Grzegorz nie ma czego bronić, został upodlony po granice wytrzymałości i musi wykonać gest ratujący resztki twarzy.

W PO nie skończy się bój o wszystko, przeciwnie, zaczyna się drugi etap walki na noże. Płomienne przemówienie Niesiołowskiego, przy którym okrzyki „Jarosław Polskę zbaw”, to ledwie stonowane prośby, było swego rodzaju podsumowaniem dowcipów Tuska, ale też skromne brawka wskazały jak wielka jatka w PO trwa. I to nie jest najgorsza informacja dla Donalda, bo zgodnie z przewidywaniami i znanym od lat porządkiem medialnym, na ekrany telewizorów trafi Grzegorz Schetyna, Ewa Kopacz, Paweł Graś, a dopiero gdzieś pod koniec serwisów „okrągły stół” i ataki na Leszka Millera. Cała para pójdzie w gwizdek i co więcej coś jeszcze może pójść się… gwizdać. Powtórka z POPiS, tak widzę początki prorokowanej koalicji POSLD, no i trzeba pamiętać, że pierwsze uprzejmości między PiS i PO zaczęły się w zasadzie w kampanii wyborczej, a nie na dwa lata przed wyborami. Miller nad Tuskiem ma jeszcze i tę przewagę, że najpierw będą wybory do PE, co oznacza najlepszy z możliwych dla SLD scenariuszy. Komuchy z SLD mają najwyższe notowania w sondażach „europejskich” tak dobre, że cześć z nich pokazuje wygraną z PO. O ile pierwsze wybory partia Donalda, bo to już nie jest żadna PO, przegra z Millerem, to kwestia drugiego miejsca stanie się dziewiczym marzeniem i wizją Tuska.

PS Ktoś zadał pytanie, co na propozycję okrągłego stołu powinien odpowiedzieć PiS. Dla mnie odpowiedź układa się sama: „Tusk potwierdził diagnozę Kaczyńskiego, że jego rządy doprowadziły Polskę do stanu PRL. Donald Tusk jak Rakowski proponuje okrągły stół, żeby uciec od rozliczenia za katastrofę gospodarczą i polityczną, do której doprowadził Polskę”.

5.34
13657 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

27 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    To byłoby tak durne, jakby w 1945 pozwolić Hitlerowi na dalsze rządzenie raichem. "No przecież teraz już na peeeeewnoooo nie popełni błędów". Siadłby sobie Adolf przy okrągłym stole z Josifem, Winstonem i Trumanem. Uradziliby, pościskali się, odłożyli na bok "zoologiczny antyfaszyzm" i aldik stworzyłby IV Rzeszę. Oczywiście całkowicie antyfaszystowską! Przecież tworzyłby ją z takimi ludźmi honoru, jak Goering, Eichmann, Mengele, Doenitz, etc.. :)

    A "Das Wyborcza Zaitung" kazałaby "odpie...olić się od kanclerza" jakimś nawiedzonym antyfaszystom ! :):)

  2. avatar

    pod jednym wszak warunkiem, bez udziału PO. A mówiąc poważnie, sytuacja w kraju jest katastrofalna, nard ogłupiony i nie jest w stanie wyłonić poważnej reprezentacji do rządzenia. Kampania wyborcza dodatkowo spłyca agendę i sprowadza się do kopania po kostkach i lukrowanych debat. A tu trzeba wielkiej koalicji żeby się nie dać do końca wydudtkać eurokołchozowi.

  3. słowo daję zachciało mi się rzygać ...

  4. avatar

    przynajmniej ma coś do zaproponowania

  5. ma coś do zaoferowania. Ludziom którym nie powinno się podawać ręki

  6. avatar

    i wybierać najlepsze pomysły. Daleko nie zajedziesz jak będziesz słuchał tylko siebie i przyklaskiwaczy

  7. i co? Wywiad Mazurka z Krajewską najlepiej to podsumował ...

  8. Jestem ze wsi, mam wrodzony wstręt do czerwonego po dziadkach jeszcze ... Z Polski Bee a może nawet Ceee ...
    Miller już raz udowadniał, że ważne jak się kończy, tylko wtedy mieli klamrę w postaci niekoronowanego króla Polski a teraz mają tylko i wyłącznie wygłodniałe ryje ... I liczą na sentyment emerytów w stosunku do złotych czasów peerelu ... Będą przywracać szkoły, zaludniać wsie, podnosić emerytury, mnożyć województwa żeby obywatel miał blizej do I sekretarza KC oraz pewnie jeszcze zakładac zespoły ludowe po wsiach  ... dobrodzieje ... 
    Instynkt wiesniaczki podpowiada mi, że skończy się tylko na ścisłej współpracy z Palikotem w kwestii wyzwolenia seksualnego zwierząt, przymusowego zatrudniania transwestytów w żłobkach oraz wprowadzenia skrobanek jako podstawowego prawa człowieka od 7. roku życia bez względu na płeć bo a nuż jakiś ON czuje się kobietą ...

    Z Warszawy? Nie, nie chadzam do starbusia  i nie obstawiałam, że tam może kogoś mdlić na widok Millera i Tuska ...  :)

  9. Platforma stoi na niskich dwudziestkach podpartych dwoma dziewiętnastkami z homo homini i ona sama dobrze wie, że powyżej tego już nie podskoczy. Natomiast jedyne co robi (o zgrozo robi dobrze) to trafia dzięki swojemu głównemu ściekowi precyzyjnie we wroga. PiS w grudniu przeżywa wg mnie wielki spadek formy - jedynie wybór rzecznika Dudy i Kaczyński w Kijowie to plusy - reszta to mizeria.
    1. Walenie w Macierewicza jest prymitywne, ale skuteczne. Jestem zszokowany jak nieumiejętnie z tego wychodzi ZP i Antek. W sprawie tłumaczki na rosyjski zamiast z miejsca przywalić wysokością od jakiej rozpisuje się przetarg i od razu podać skan umowy (to co dopiero wieczorem wczoraj podała "Niezależna") to Antek brnie w jakieś meandry. No to we wtorek będziemy mieli speckomisję z ruskim agentem AM w roli głównej.
    2. Z łatwą do odparcia sprawą Cieszewskiego nie poradzili sobie kompletnie.
    3. Posłanka Pawłowicz jest to człowiek, którego typuję jako główny element rozpieprzenia dobrej kampanii. Tyle razy pisaliśmy o układzie w mediach, tyle razy pisaliśmy o konieczności wyrugania pisowskiego "szczrodupstwa" - akcja Kaczyńskiego z Merkel w kampanii 2011 powinna być do końca XXI wieku wzorem czego się nie robi w kampaniach.
    4. Przyszli do nich nadal oszukani podwykonawcy dróg - zamiast Kaczyńsi wystąpić z nimi to wysłał Błaszczaka, więc tematu nie ma...
    5. Grudniową klęskę zakończy NPW stwierdzając, że nie było żadnych materiałów wybuchowych.
    Reasumując: za grudzień PiS ma u mnie - wyborcy PiS, ocenę poniżej miernej (niedostatecznej nie dostali dzięki inteligentnemu nowemu rzecznikowi i Majdanowi). Na najbliższe tygodnie mam taką propozycję: zaprosić Kliczkę i Jaceniuka jako gościa PiS do sejmu i debatować godzinami - prosty zabieg, k.o. w pierwszej rundzie.
    Co do "okrągłego stołu" Tuska i Bula - :"Proszę państwa, PO rządzi siódmy rok z rzędu. Mają obecnie w swoich rękach wszystkie stanowiska i pełnię władzy w kraju. Odpowiadają za wszystko co się w Polsce dzieje" - tyle byłoby o okrągłych meblach.

  10. powinna być pozytywna, a nawet nacechowana elementami humoru. Tak, zasiądziemy, jak się cała ta partia Donalda i każdy z osobna wyspowiada ze wszystkich grzechów - kto, kiedy, co złego dla Polski zrobił. A potem z tak oczyszczonymi duszczyczkami pogadamy przy okrągłym meblu. Bo inaczej będzie jak za pierwszego mebla - nikt nic nie zrobił, a właściwie to sami ludzie honoru są.

  11. że Miller z Tuskiem przykryli "antykorupcyjną konwencję" Zbyszkowi Ziobro. Jeszcze śmieszniejsze jest to, że ponownie wybrali ex Delfina na szefa zyzoli, wobec braku kontrkandydata na to honorowe stanowisko. Tak się pruli na Kaczora, że zamordyzm, że nie pozwala, że w ogóle bez Kaczora PiS wygrałby wszystkie możliwe wybory, a jak przyszło co do czego, to nawet dla picu nie wystawili Kempy czy Mularczyka:-P
    Tuskowi ślepia się dziś świeciły bardziej niż zwykle, nawet moja ślubna zauważyła dziś wilczą mordę z grymasem Nerona u ryżego herszta. Czekam na ruch Szetyny, układ się nie domyka, trup z szafy może jakiś wypaść, wszystko jest możliwe...

  12. avatar

     
    „Wnuki pamiętają życie swoich dziadków i pradziadków w czasie wojny” Szalenie wyrafinowane. Na przykład moi dziadkowie już obaj nie żyli, toteż żaden w Wermachcie nie służył na pewno. Bardziej mnie martwi skucha Halickiego. Jak mógł się aż tak pomylić stawiając na Schetynę? Z czasów referendum, co mieliśmy HGW odwołać pamiętam, że był potęgą.

  13. na tym samym wózku. Idą ciężkie czasy, wybory, trzeba się policzyć, komu jedynka, a komu czarna polewka, będą się żarli... Halicki ma pewnie pozamiatane tak samo jak Szetyna więc się upomniał.

  14. avatar

    Kluska Kopacz i Biernat od jezior w dziwnych miejscach?
    http://www.yout...

  15. a pradziadka Niemce pogłaskali kolbami prawie na śmierć ...

  16. Bo wygląda, jakby Donek miał schizofrenię. Z jednej strony obwieszcza wszem i wobec, że PO ma same sukcesy, z drugiej już bada grunt pod ewakucję przez okrągły stół.

  17. Jak wiadomo okrągłe stoły organizuje władza w gardłowej sytuacji. Ich celem jest dopuszczenie opozycji do wspólnego koryta w zamian za zachowanie bezkarności i majatków. Z faktu krótkiej kołdry oznacza to poglębiony udój zasobów ludzkich.
    Słowa Tuska o pamiętliwych wnukach są chyba pogróżką. On jako szeroko pojęty wnuczek całego narodu ma chyba jakieś kwity na dziadków niewiernych towarzyszy partyjnych robiąciących dziś w wielkim biznesie.
    Trudno dziś być przemysłowcem, jeśli dziadek nie zaczał kariery od skupu złotych zębów za Niemca.

  18. niech płoną...
    http://www.yout...

  19.  „Wnuki pamiętają życie swoich dziadków i pradziadków w czasie wojny”

    Wydaje mi się, że to są niemrawe słowa zwrócenia uwagi na to, że część tych dziadków i pradziadków walczyła po fałszywej stronie i to nie był jednoznaczny wybór, ale pod przymusem czasów.
    To nic innego jak cienka próba wybielenia własnych korzeni, herr Thusk......
     

  20. avatar

    Imo,
    Guma MUSI nawiązać bezpośredni kontakt z dołami partyjnymi, bez pośredników,  bo to one wykonają całą wyborczą robotę. Straszy, że wprawdzie wstąpiły po drabinie ale mogą i zstąpić też, co i łatwo nastąpi. 

    Tak zwiężle: w miarę rozwoju socjalizmu zaostrza się walka klasowa.

  21. Dobra, ch*j  tam z ryżym, za pięć lat nie będziemy o nim pamiętać. Ja chciałem o czymś co przetrwa dłużej niż pięć lat. "Berka" skończyłem.  Teraz musze kupić kilka egzemplarzy dla rodziny pod choinkę. Nie będę się rozpływał - powiem co mi się nie podobalo.  Uwaga! Moga być spoilery, więc ci co nie czytali, zamykają oczy szybciutko, szybciutko.

    Część I - trudna w odbiorze. Eco napisał pierwsze 100 stron "Imienia róży" tak aby odgonić niewyrobionego czytelnika. Tutaj podobnie, ale chylę czoła za oddanie klimatu. Nie wiem czy z rodzinnych opowieści, czy robiłes reaserch, ale widać pracę włożoną w zbudowanie sceny. Trzeba czytać małymi dawkami, żeby smak zdań rozpuszczał sie powoli. Koniaczek. (Kurcze, mialo być co się nie podobało)

    Część II - Wypłynęłiśmy na morze, łodka płynie szybko, ale parę razy ocieramy się o mieliznę. Niektóre opisy (oczami Gduli) jakby je pisała kobieta. Tzn. tyle szczegółów jest. Nie sądzę aby młody mężczyzna był to w stanie dostrzec. I nie pasuje mi ta jego niechęć do słowa pisanego. To w końcu było dziecko z ineligenckiej rodziny i z inteligentnej rasy. Środowisko było oczywiście buraczane, ale skoro potem ma z niego pisarz wyrosnąć, to ta przemiana jest zbyt radykalna. 

    Część III - No własnie - z jednej strony pamiętamy Jurka - burka, którego odrzuca od maszyny, mamy wizję jego kompletnego braku gustu i smaku, a z drugiej - te jego wypowiedzi w wywiadzie zbyt inteligentne. Wróć, nie inteligentne - okrągłe i poukładane. Myślę, że te kilka lat w wojskowej bezpiece i potem w MON powinno pozostawić większy ślad w jego sposobie mówienia. Trepy miały swój styl mówienia.

    Zakończenie - pewnie miało być ku pokrzepieniu serc, ale wydaje mi się, że takie historie kończa się inaczej, Gdula jest zaproszony po odbior orderu od prezydenta, a młoda dziennikarka idzie do pracy na kasie. Chyba, że to miał być wentyl upuszczający trochę złości na koniec.

    Natomiast bez wątpienia mogę napisać: ta książka to ewenement jesli chodzi o precyzję diagnozy stosunków polsko-żydowskich po wojnie. Motywy, zachowania, powiązania -   creme de la creme i nikt, nawet ze złą wolą nie może powiedzieć, ze ma w sobie cień antysemityzmu. Myślę, że to powód, dla którego nie będzie w TOP10 Empiku. 

    Za jakiś czas z pewnością sobie odświeże, ale teraz z nadzieją czekam na drugą, bo jestem bardzo ciekaw czy mamy do czynienia z narodzinami XXIw klasyka literatury czy był to jednorazowy wyskok związny z historią rodzinną.

    Aaa, i jeszcze jedno - od roku nie przeczytałem książki, ktorej nie mogłem dostac na kindla, i byłem wkurzony, że zmuszasz mnie do dźwigania papieru. Ale opłacalo się - wybaczam ;)

  22. avatar

    Dobre recenzje się powtarzają, mam na myśli takie recenzje, które są dobre, bo trafiają, a nie są dobre, bo są ślepe. To dobra recenzja, ale odpowiem na uwagi równie rzeczowo. Niechęć do słowa pisanego to moja niechęć, w co pewnie trudniej uwierzyć, niż w niechęć Berka. On miał 12 lat jak wyszedł z ortodoksyjnego żydowskiego domu, a tam nie było literatury tylko "słowo Jahwe", można się nabawić niechęci. W III części nie ma mowy o inteligentnej mowie, to pastisz na telewizyjny słowotok, a Jerzy Gdula nie jest żadnym pisarzem tylko "Kosińskim".

  23. No weź przestań. Klimat miejsc, czasów, dialogi, motywy damsko-męskie są fenomenalne. Wszystko tam pasuje jedno do drugiego.
    Nawet jak się sprężam to błedów i wad nie widze. A mam duza praktykę w czytaniu.
    No dobra, są pewne naiwności w postaciach czystych i szczerych dziennikarzy pod koniec opowieści.
    Ale to pryszcz i subiektywny w sumie.

  24. Odpowiadam na pytanie MK dot. wnuków i prawnuków.
    Wieczorem 13 grudnia Tusk przygotowywał się do swojego wystąpienia i usłyszał jak w ciemnościach Kaczyński wykrzyczał:
    "W Polsce różne siły mają wpływy dalece zbyt wielkie, niemożliwe do tolerowania w prawdziwie niepodległym kraju przez prawdziwie niepodległy naród. To zjawisko groźne, ale jeszcze groźniejsze jest to, jaki jest stosunek do tego zjawiska tak zwanych polskich elit. Ten strach, uległość i gotowość do służenia, to przypomina najgorsze czasy w naszych dziejach"
    No więc Tusk dzisiaj zapytał, jakie to czasy mu przypomina? Rozbiory, okupację hitlerowską, stalinizm?
    Chodziło mu prawdopodobnie o to, że Kaczynski nie może takich rzeczy mówić ludziom, którzy jako wnuki pamiętają życie swoich dziadków i pradziadków w czasie wojny.
    Krótko mówiąc, że jednak nie jest tak źle jak za okupacji hitlerowskiej czy czasów stalinizmu 

  25. ale w mojej okolicy biorąc pod uwagę obostrzenia wynikajace z tzw. dyrektyw unijnych, ściganie babek z jajami itp, ludzie mawiaja, że jest "jak za Niemca". I chyba niezbyt się mylą.

  26. nie załapałem czy chodzi o morze członków i działaczy PO, czy dziennikarzy prorządowych, czy może o zwykłych Polaków. przy Donaldzie Stefan wyrasta na największy autorytet moralny i intelektualny. No i kierowniczka przychodni jako I zastępca, niczym Cezar. Schetyna nie ma już nic do stracenia.

    Bielan zasugerował że informacje o jego możliwej pracy dla PiS wychodzą od jego przeciwników i że zbliża się do Gowina.

  27. avatar

    wytrzymałości i musi wykonać gest ratujący resztki twarzy"...

    Na to bym nie liczył, Grzegorz od dłuższego czasu nie ma twarzy...
    ale nie powiem co ma