Donald w mediach porozwieszał swoje klepsydry

Prześlij dalej:

Pozawalam sobie, a właściwie jestem zmuszony popełnić mały eksperyment. Dość nieoczekiwanie pewien magister historii rozpoczął medialną obiegówkę, zabawa z początku mnie nie bardzo interesowała, ale zobaczyłem, że dzieją się naprawdę ciekawe rzeczy. Magistrem obiegającym media, jest oczywiście skończony Donald Tusk i proszę mi nie poczytywać tej powtarzającej się frazy, za brak inwencji, to po prostu promocja epitafium. Mój eksperyment ma polegać na tym, że póki co widziałem Tuska tylko w programie córy Milicji Obywatelskiej, Moniki Olejnik, gdzie skończony Donald wypadł poniżej wszelkiej krytyki i co skończyło się krytyką najwierniejszych publicystów ćwierkających na plotkarskim portalu. Tego wieczoru skończony Donald Tusk będzie jeszcze siedział w Lisiej norze i jak zapowiedział na komendzie MO, zażąda od naczelnego Lisa sprostowania oraz przeprosin za artykuł zamieszczony w tabloidzie Newsweek, który przedstawił Donalda jako paranoika lękającego się podsłuchów. Ta jedna informacja jest właściwie jedyną, którą jestem w stanie zrelacjonować, wcześniej i później rozmowa się nie kleiła. Gdybym musiał coś napisać, to napisałbym, że Donald mówił o tym jak poprosił, by minister zdrowia RPIII pojechała do Smoleńska w roli Ewy Kopacz i w związku z tym Ewa Kopacz pojechała jako minister oraz Ewa Kopacz. Na pytanie kapitan Olejnik, czy Ewa Kopacz i minister zdrowia, to różne osoby, padła wyczerpująca odpowiedź: „tak i nie”. W podobnym duchu padały odpowiedzi na inne pytania i może dodam jeszcze jedną „perełkę” i żeby nie było zarzutów co do mojej felietonistycznej niemocy, niech wyraźnie ukaże się perłowy talent Donalda.

Kapitan Olejnik spytała czyje zaufanie Donald chciał sprawdzić, organizując głosowanie w sejmie? I tutaj pojawiła się seria eee…, yyy…, no więc. W końcu pod siłą światła reflektorów komendy TVN24, padała wymuszona odpowiedź: „żeby Kaczor sobie nie myślał”. Kto nie wierzy w moje zdolności i relacje, powinien koniecznie odwiedzić ćwierkający portal, na którym szanowani publicyści prześcigają się w opiniach. Śmiem twierdzić, że w swoim sprawozdaniu i tak wyłowiłem więcej sensu wypowiedzi Tuska niż on sam chciał przekazać, czy też wystękać. W tym miejscu przerywam eksperymentalny felieton, właśnie wybiła 21:48 i zaczyna się spektakl w Lisiej norze. Za godzinę najprawdopodobniej potwierdzę swoje wyobrażenie na temat drugiej odsłony medialno obiegowej żałości. (…) Minęło równo 25 minut i tyle wystarczy, aby potwierdzić pierwsze wyobrażenie zenie, które podsumuję słowami ćwierkanymi przez reaktora Piaseckiego: ”Donald zardzewiały”. Niech będzie taki eufemizm, dla mnie skończony, dla Piaseckiego zardzewiały, dla jeszcze innych śmieszny, ważne, że wszystkie opinie ludzi zajmujących się polityką i potrafiących wznieść się ponad poziom Lisa, co jest stosunkowo łatwe, wrzucane są do jednego wora. Seksy to on był, ale się zmył, nie poderwie Donald ani tłumów, ani nawet prostej dziewuchy w remizie. Ściema! Krzyczą młodzi politolodzy. Bajer, krzyczą bezrobotni spawacze. Cienka lurka, krzyczą domowe gosposie i tak dalej, żargonem, sloganem, gwarą i poprawną polszczyzną są podsumowywane wysiłki skończonego Donalda.

Wielu czekało na wajchę, tymczasem okazuje się, że na Tuska wystarczyła klapa, która opadła i już się nie podniesie. Przychodzi taki moment i chyba każdy doświadczył tej przykrości, gdy pewnych rzeczy cofnąć się nie da. Na ludowo to się nazywa: „dobrze żarło, ale zdechło”, naukowo definiowane: „trend się odwrócił”. Minęła godzina, żadnych przeprosin, zadeklarowanych na komendzie TVN24, w Lisiej norze nie było, obiegówka zakończyła się jąkaniem i powtórką z komendy. Zanim dopiszę ostatnie zdania eksperymentalnego felietonu sprawdzę kolejne wyobrażenie, lecę na ćwierkający portal i czytam, czy aby nie jestem „naładowany złą emocją”. Wróciłem. Cóż, jako indywidualiście, czy nawet megalomanowi, bardzo mi przykro. skończony Donaldzie Tusku, stwierdzić, że niestety jestem w szarej masie opinii. Portal ćwierka dokładnie tak jak mi się wyobrażało: „Po godzinie obietnica Tuska zweryfikowana, przeprosin nie było”. Tak to będzie wyglądało skończony Donaldzie, każdy dzień w mękach, każdy dzień w upokorzeniu, ludzkim śmiechu, pogardzie, lekceważeniu, w najlepszym razie politowaniu. I bardzo dobrze, bo jeszcze raz powtórzę swoją sadystyczną pieśń, masz Tusku płacić w męce, żeby następcy widzieli, co ich czeka. Powiadają ludzie, że będzie skończony Donald jeszcze wiele miesięcy chodził jak mara z Dziadów, czy inna dzieciobójczyni z balu u Wolanda i to jest dopiero prawdziwy sadyzm, przy moim skromnym czyśćcu. Nie wiem, może tak być, że skończony Donald będzie musiał pchać ten kierat dopóki nie padnie i taki kaprys mecenasów jestem sobie w stanie wyobrazić, ale wydaje mi się, że męki zombie zostaną przerwane. Jeśli nie zmianą władzy, to przynajmniej zmianą partii lub lidera partii.

6
4929 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Który z byłych premierów kończył się w bardziej kompromitujący sposób.? Czy to Buzek, może Miller, a może Cimoszewicz? Z listy skreślma Kazimierza M, bo to w końcu nie był premier. Teoretycznie urzędujący premier nie łapie się do konkursu, ale ponieważ lada moment będzie były, to bardzo proszę uwzględniać.

    Dla bardziej dociekliwych pytanie. Dlaczego tak się dzieje? Czy to jakiś fenomen socjologiczny, czy mamy takie szczęście do nieudaczników.

     

  2. towarów w hipermarkecie. Jeśli ktoś chce zafundować Michałowi Tuskowi kurs spawacza, tu jest ciekawa oferta. Pamiętajcie, no przecież syn premiera nie może jechać na zmywak do Anglii! http://www.szko...

  3. i że Niemcy utrzymują Polskę dla nowej, lepszej Europy: http://www.rp.p...

  4. avatar

    Sekundę po przełomowych sondażach wiedziałem, że zaraz ryży przyjdzie do Liza, a ten z zatroskaną miną będzie mu rzucał koła ratunkowe.

  5. avatar

    No nie  wiem kurka nie wiem                                                                               Wczoraj miałem okazję posłuchać audycji red. Strzyczkowskiego w której występował as socjologii UW profesor (chyba honoris causa (wiem) bo gadał jak Wałęsa)pan Ireneusz  Krzemiński                                                                             Ten facet po prostu piał z zachwytu ( jak kurak na wiosnę) nad expose Tuska, jego wizją , podziwiał odważne plany, upór w dążeniu do celu kibicuje Tuskowi.                                                                                                                  Tradycyjnie jak to pan profesor ma w zwyczaju dokopał Polakom nie zapominając również przyłożyć PiS-owi ( to mi już śmierdzi jakąś fobią) , że nie doceniają osiągnięć rządu, tych wszystkich dróg które wybudował i wyremontował w Polsce, najlepszy od czasów Mieszka I minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej, że wszyscy czepiają się ogona jednej niedokończonej autostrady.                                                                                      Mnie to wygląda na socjologiczne pranie mózgu, gdyż większość wybudowanych i wyremontowanych dróg ba wykonanych inwestycji jest własnością samorządów i została wykonana  przez samorządy z funduszy własnych i europejskich (czyli naszych składek) ale to pryszcz na profesurze.                                                         W audycji pojawiły się głosy , żeby nie zapraszać subiektywnych politruków ale po profesorze spłynęło to jak święcona woda po żydzie.                                         W następnym wejściu piał dalej.                                                                                    I w tym momencie ogarnęły mnie wątpliwości.                                                        Czy tak wybitny profesor socjologii może się mylić?                                                Chyba na pewno jak mawiał pewien klasyk , nie.

    A  może to ja wszystko źle zrozumiałem , przecież mam do tego prawo, jam ci nie profesor socjologii z UW.

  6. avatar

    Zdaje się że do tego samego profesora udała się KRRIT po opinię czy zeszłoroczny Marsz Niepodległości 11.11.11 był nierzetelnie relacjonowany przez telewizje. I pan profesor wydał opinię, że owszem Marsz był przedstawiony bardzo rzetelnie, jednak nieco zbyt mało pokazywano zadymy i bójki wzniecone przez uczestników marszu.