Prześlij dalej:

Na dzisiejszej wokandzie zajmiemy się przypadkiem „sędziego” Wacka Kapuśniaczka, na którego miejscu mężczyzna strzeliłby sobie w łeb, nie w kolano. Każdego dnia ujawnia się jakość sądownictwa, poprzez ujawnianie jakości kadr. Nie potrzeba do tego procesu żadnego katalizatora, „sędziowie” sami się prezentują poprzez swoje dokonania. Normalnie powinno to wywołać powszechne zgorszenie, ale od czego są kneble, które nakłada się marudzącej gawiedzi? W formule pisma procesowego na wstępie zważyć należy, że wszelkie brednie odnoszące się do ataków na prywatne życie sędziów, są bredniami oderwanymi nie tylko od realiów, ale i od prawa.

Sprawą prywatną funkcjonariusza publicznego, jakim jest sędzia, może być to, czy jada na śniadanie płatki z mlekiem, czy jajecznicę na kiełbasie. Jeśli chodzi o to, w jaki sposób sędzia prowadzi się w życiu prywatnym, to nie ma tutaj żadnej prywatności, ale zachowanie sędziego podlega publicznemu i co więcej prawnemu osądowi. Toporne kneblowanie maluczkich, którym się wmawia, że nie jest ich sprawą, gdzie sędzia chodzi na panienki, przepija wypłatę, utrzymuje kochanki albo przepuszcza pieniądze na hazard, jest z jednej strony dyscyplinowaniem, z drugiej patologią w każdym wymiarze: ludzkim, społecznym, prawnym. Zawód sędziego należy do tej grupy zawodów, które się wkłada na półkę „zaufania publicznego”. Sędzia w myśl prawa musi się cieszyć nieposzlakowaną opinią, a jego zachowanie nie może budzić żadnej wątpliwości, ani w kontekście wykonywanego zawodu, ani w kontekście prowadzonego postępowania.

Prosty przykład. Prywatnie sędzia jest bratem pani X, która wniosła pozew przeciw pani Y. Trzeba tłumaczyć, że taki sędzia z mocy prawa powinien się wyłączyć z postępowania? Nie trzeba, bo wyjaśnia to kodeks postępowania cywilnego:

Art. 48. Wyłączenie sędziego z mocy ustawy - iudex inhabilis

§ 1. Sędzia jest wyłączony z mocy samej ustawy:
1) w sprawach, w których jest stroną lub pozostaje z jedną ze stron w takim stosunku prawnym, że wynik sprawy oddziaływa na jego prawa lub obowiązki;
2) w sprawach swego małżonka, krewnych lub powinowatych w linii prostej, krewnych bocznych do czwartego stopnia i powinowatych bocznych do drugiego stopnia;

Przywołany przypadek jest prosty i nawet w polskim wymiarze sprawiedliwości sędzia nie ma wyjścia, musi się sam wyłączyć z postępowania. Jednak prawdziwe ludzkie dramaty zaczynają się tam, gdzie nie działa art. 48 k.p.c., tylko art. 49 k.p.c. Wyobraźmy sobie, że sędzia sądu rodzinnego jest rozwiedziony i nie wypełnia obowiązku alimentacyjnego, jednocześnie jest stroną w postępowaniu cywilnym, a ściślej pozwanym przez swoją żonę. W sprawie uczestniczy też niepełnoletnia córka sędziego, której sędzia „za namową profesjonalnego pełnomocnika” wysłał wezwanie i pod groźbą wniesienia pozwu zażądał zwrotu wypłaconych alimentów. A teraz wyobraźmy sobie drugą stronę procesowego medalu. Do sądu przychodzi powódka, której były mąż zalega z alimentami i szantażuje swoje nieletnie dziecko procesami cywilnymi i to postępowanie trafia do sędziego, który „prywatnie” ma takie same problemy. Czy taki sędzia, nazwijmy go Wacek Kapuśniaczek, powinien orzekać? Odpowiada na to pytanie art. 49 k.p.c.

Art. 49. Wyłączenie sędziego na żądanie lub wniosek - iudex suspectus

Niezależnie od przyczyn wymienionych w art. 48 wyłączenie sędziego z mocy ustawy - iudex inhabilis, sąd wyłącza sędziego na jego żądanie lub na wniosek strony, jeżeli istnieje okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności sędziego w danej sprawie.

Bardzo prosty przepis, tyle że jego stosowanie to czysta fikcja. Opisana powyżej sytuacja dla każdego myślącego człowieka jest jasna, sędzia nie tylko nie powinien prowadzić tego jednego postępowania, ale w ogóle nie powinien orzekać w sprawach rozwodowych i rodzinnych, przynajmniej do czasu prawomocnych wyroków, które zapadną w jego sprawie. Jak to wygląda w praktyce? O wyłączeniu Wacka Kapuśniaczka, na wniosek strony, decydują koledzy i koleżanki Wacka i to jeszcze nie koniec. Jeśli Wacek jest prezesem sądu albo wydziału, to o jego wyłączeniu decyduje podwładny, Krzysiek, Józek, Halinka. Oczywiście wiadomo jak się kończy rozpoznanie 99 wniosków na 100. Treść tych postanowień znam na pamięć, mógłbym je wystawiać tak, jak pani w mięsnym kroi salceson – z zamkniętymi oczami. Gdy wnioskujący nieborak ma szczęście, to przeczyta kilka wygibasów dlaczego kolega sędzia jest fajny, ale zwykle nikt się nie wysila i orzeczenie brzmi bardzo czytelnie: „wniosek nie zasługuje na uwzględnienie, brak podstaw do zastosowania art. 49 k.p.c.”

Nie istnieje coś takiego, jak „prywatna sprawa” sędziego, to znaczy nie powinna istnieć, de facto istnieje i to na każdym kroku. Pół biedy jeśli Wacek Kapuśniaczek jest sędzią sądu rejonowego, wtedy pojawia się szansa, że ktoś w okręgowym go nie trawi i chętnie pomoże zarówno powódce, jak i żonie Wacka. Gorzej jeśli sędzia Kapuśniaczek siedzi w apelacji, a nie daj Boże w SN albo w KRS. W takim przypadku nie ma siły, może Wacek cuda wyczyniać, nie płacić alimentów, zalegać z alimentami, nie wyrażać zgody na operację dziecka, szantażować własne dziecko pismami procesowymi i wolą wniesienia pozwu. Włos mu ze łba nie spadnie! Koledzy i podwładni załatwią mu wyrok po 500 zł alimentów na dziecko, przy zarobkach 8000 zł. Skargi do KRS może sobie żona pisać, ale z kodem pocztowym Berdyczowa. Kapuśniaczek jako szef KRS będzie „osądzany” przez tych, którzy mu co dzień na korytarzu czapkują i tęsknym wzrokiem wypatrują awansu.

Dzięki temu, że ten „system” oparty jest nie tylko na patologii „wymiaru sprawiedliwości”, ale na polityce, mediach i brudnym biznesie, sędzia Kapuśniaczek może z siebie zrobić totalnego drania i błazna i nic mu się nie stanie. Choćby Wacek opowiadał w gazecie, że profesjonalny pełnomocnik kazał mu szantażować dziecko, mediom nie przyjdzie do głowy, że sędzia, którego podstawowym zadaniem jest weryfikowanie, jaki kit w trakcie procesu wciskają mu zawodowi adwokaci, kompromituje się w sposób niewyobrażalny. Zaprzyjaźnieni politycy wydrą japę na szaraczków, że włażą z buciorami w osobiste życie niezawisłego sędziego, a „biznesmeni” zapłacą rachunki, które sobie odbiją na wokandach i przetargach. Koło fortuny się zamyka i kręci po myśli Wacków Kapuśniaczków i będzie tak się kręciło, dopóki obiecana reforma sądownictwa nie stanie się faktem.

6
16411 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

26 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    bardzo spodobała mi się operacja "żurek"..nie chciał odejść dobrowolnie to sie go zlinczuje medialnie..w ten oto sposób weszliśmy do kręgu "rozwiniętych" krajów świata...

    w ten sposób można wiele zrobić..naprawdę duuuużo...!!!!

    chciałbym móc kiedyś usłyszeć POnoć już legendarne wrzaski kierownika na p. Ewę Kochanowską..podczas zamnkniętego spotkania rodzin z urzednikami KPRM i nim samym..

    jak dla mnie osobiście dobrze by było "przecieknąć" troszku więcej kompromatów z restauracji u sowy..szybciej się POzbędziemy tych ..jak im tam..a jak mawia G.Braun;cytat!!! :.."a pies ich je..ał"

  2. Następne ludzkie ścierwo w todze.

  3. Coś mi się zdaje ,że szybciej znajdziemy dziewicę w burdelu ,niż "normalnego" sędziego w naszym wymiarze sprawiedliwości Jeżeli jakiś gangster idzie siedzieć ,to chyba tylko dlatego .że jego konkurencja PRZEPŁACIŁA sędziego.Innej możliwości nie widzę.
    To trzeba tak zrobić, jak z chorym lasem .Wyciąć w pień wszystko ,zaorać i posadzić zdrowy mieszany las .A jak las rośnie to oczywiście chore pojedyncze sztuki WYCINAĆ !!
    Dzisiejszy temat felietonu Piotra napisany jak na zamówienie Ziobry !! Tylko jak On przekonał "kapuśniaczka"do takiej kompromitacji.....

  4. To samo z tymi, którzy zaczęli służbę w MO, LWP i gdzie tam jeszcze.

  5. Środowisko artystyczne i dziennikarskie, które grzało się u stóp poprzedniej władzy ma niezłą schizę. Są wkurzeni że nie mają żadnego wpływu na dofinansowanie projektów artystycznych przez rząd i TVP nie transmitowało gali orłów. Na gali orłów planowali uderzyć w kierownictwo TVP i rząd Polski. Makłowicz złożył pozew, że jest kojarzony z TVP a nie chce. Jest oburzony że TVP nie chce żeby jego program był jednym z flagowych okrętów TVP. 

  6. Ile trzeba zarabiać, żeby nie być szmatą?

  7. Pytanie kompletnie źle zadane. Powinno byc "jak trzeba być wychowanym", "ile rozumu we własne kroki życiowe trzeba włożyć", etc. Inaczej dojdziemy do absurdów, że im kto bogatszy, tym mniej zeszmacony. Nie pamiętam, gdzie to napisane - w Biblii czy innym piśmie świętym: prędzej bogaty przejdzie przez ucho igielne, niż... cos tam.

  8.  ... żeby nie być szmatą w stosunku do własnych dzieci.

    Było nie było: krew z krwi, kość z kości.

  9. Poruszyłeś potwornie ważny wątek - szmaty które dziś się szmacą mają nawet gdzieś swoje dzieci - nie interesuje ich, co z ich dziećmi zrobią Niemce czy Ruskie - byleby im samym było fajnie i dostatnio. Volksdeutsche własnymi rękoma szykują śmierć swoim dzieciom i wnukom. Jebać volksdeutschów!!!

    I a'propos Twojwj wczorajszej myśli (wspomnienia). Nie wiem czemu, ale z kolei mi przyszło na mysl, ze ostatnim Słowianinem byl Niklot. Kto wie - to wie, kto chce wiedzieć - dowie się, kto nie chce wiedzieć - kaplica.

  10. Na głowę swojego wnuka przysięgam, że na codzień tak nie klnę: wyjebać to towarzystwo w całości i natychmiast.

    Wrażliwych proszę o wybaczenie.

     

  11. Minister Ziobro (i cała jego ekipa) nie śpi, więc już niedługo słowo stanie się ciałem.

  12. Ja wybaczam!

    Tez jestem dziadkiem i tez unikam przeklenstw, ale gdy chodzi o te Q***skie scierwa w czarnych togach, to slowo "wyjebac" jest najlagodniejszym ze slow!;))

  13. Sam nie wiem, co o tym sądzić:

    Aleksander Ścios:

    Do tego starcia musiało dojść. I nie z powodu (jak dywagują parciani „analitycy”) - „cech charakterologicznych”, „walki o honory ” czy „różnice interesów”, ale z uwagi na istnienie podstawowej antynomii: z jednej strony, mamy człowieka głęboko ideowego, prawego i niezłomnego w swoich poczynaniach i poglądach, którego cała droga życiowa została zweryfikowana normą prawdy i dobra, z drugiej zaś – zaledwie „projekt pijarowski”, pozbawiony wyższych właściwości moralnych i intelektualnych, skoncentrowany na budowie wizerunku publicznego i pozyskaniu hedonistycznych pseudowartości. 
    Tej antynomii nie można sprowadzić do różnic charakterologicznych, bo dotyka ona samej konstrukcji (struktury) duchowej człowieka. To są różne formaty.

    Ten, kto „wystawił” Andrzeja Dudę na stanowisko prezydenta, musiał lub przynajmniej powinien zakładać, że w konfrontacji z osobą pokroju ministra Macierewicza, który chce przeprowadzić „skok cywilizacyjny” i przeprowadzić armię III RP z bezdroży sukcesji komunistycznej do granic wolnej Polski, nastąpi konflikt. 
    Jeśli to rozumiał, wiedział też, jaki będzie wynik tego starcia.
    Mówiąc zaś wprost – szlag mnie trafia, gdy patrzę, jak ten niedoważony „mężyk stanu”, uległy wobec gierek i wrzasków antypolskiej bandy próbuje pozbyć się Antoniego Macierewicza. 
    Historia będzie dla nas bezlitosna. 

     

    Dla mnie, wydarzeniem przełomowym i w pełni określającym status pana Dudy, była sprawa kierowanych doń petycji o powierzenie śledztwa w sprawie zabójstwa księdza Jerzego, prok. Andrzejowi Witkowskiemu. 
    Ponieważ ten temat jest bezwzględnym probierzem wszelkich intencji, diagnozuje stan ducha i cechy umysłu, zignorowanie tych petycji pozwoliło mi dostrzec Andrzeja Dudę w formacie właściwym dla jego kwalifikacji moralnych, etycznych i politycznych. 
    Od tamtej chwili, nic więcej nie muszę wiedzieć.

    https://bezdekretu.blogspot.com/2017/03/gra-na-wybudzonego-prezydenta.html#comment-form

     

    Chyba jeszcze nigdy tak ostro pan Ścios nie jechał.

  14. Chyba Gospodarz nas pogoni, bo piszemy komentarze nie na temat i nie po jego myśli. Co zrobić należy z pRezydentem, to odpowiedziałem Ci w formie political-fiction tu http://kontrowersje.net/comment/214933#comment-214933 (usunięcie PAD z urzędu przez TK). Zdaje się, że następuje jakieś przesilenie, a pan Prezes, całe życie jak dziecko we mgle, dowiaduje się o wszystkim ostatni i rozumie po fakcie (jego opis, jak dowiedział się o wprowadzeniu Stanu Wojennego najlepiej go charakteryzuje). Człowiek, który nie ma szczęścia, zwłaszcza do ludzi, zdecydowanie nie powinien pełnić tak odpowiedzialnej funkcji, jak Naczelnika państwa - dziś zaliczył kolejny, "międzynarodowy sukces" po spotkaniu z Merkel, choć może lepiej, żeby się nie spotykał z T.May, skoro takie sukcesy odnosi. Jego wybraniec, którego ojcu Kornelowi przypisuje się związki z D.Rockeffelerem i dzięki którym to M.Morawiecki zawdzięcza tak błyskotliwą karierę bankową, wymienił poprzez RN dobrego prezesa PZU - bez słowa wyjaśnienia. Już mądrzejszy z braci Karnowskich bije na alarm http://wpolityce.pl/gospodarka/332596-za-malo-chaosu-wokol-rzadu-dla-niektorych-chyba-tak-rada-nadzorcza-pzu-postanowila-dolozyc-kolejny-kryzys . Duda i Morawiecki powinni być pozbawieni stanowiska w trybie awaryjnym.

  15. "Człowiek, który nie ma szczęścia, zwłaszcza do ludzi ..." - może w Polsce, zwłaszcza w polityce, nie ma LUDZI. Są człowieki (c)honoru, jak mawia pan Michalkiewicz.

  16. "Chyba Gospodarz nas pogoni ..." - może śpi; gdy kot spi, myszy harcują.

    A może pisze nową książkę!!!

    Albo rozbiera i składa kolejne auto:-(

  17. To prawda! 

    Niestety, ale musze sie z panem Aleksandrem Sciosem zgodzic!

  18. avatar

  19. Próbowałem to przeczytać, ale kiedy doszedłem do tego zdania:"Nie macie chyba złudzeń co do tego, że umiem operować słowem i czytają to nie tylko ludzie rozgarnięci, ale również tacy mniej kumaci, co rozumieją co piąte zdanie.", stwierdziłem, że koncówka to chyba o mnie i odpuściłem. Za wysoki poziom abstrakcji :-).

  20. avatar

    "Pułapka edukacyjna" zasługuje na pewien wysiłek. :)

    Zresztą, już Shakespeare napomknął o rozwiązaniu problemu:
    "Najbystrzejsi ludzie zaczęli studiować prawo. Socprawo – taką pozytywistyczną brednię o tym, że ludziom można napisać zasady gry i wszyscy nie dość, że się do nich naiwnie zastosują, to jeszcze da się nimi dzięki temu władać i rozwijać.
    Prawo okazało się problemem. Problemem okazali się sami prawnicy, jednym ze sposobów wyjścia z tej pułapki jest zabicie wszystkich, którzy kiedykolwiek studiowali prawo – mają tak wyprane łby, że traktują to co robią jako rzeczywistość.
    Bardzo uprości to zawieranie i egzekwowanie umów – będą one proste, ponieważ nikt nie wymyśli skomplikowanych. Uprości to każdą dziedzinę życia, w tym produkcję."

  21. avatar

    nie otwiera się. 

  22. avatar

    ?

  23. avatar

    I do beg your pardon - To się nie otwiera :

    Bardzo trzeżwy dialog, imo:

    https://zarobmy.se/wpis/warianty-przyszlosci-wstep-teoretyczny/#comment-3216662978

  24. avatar

    Hm. W przeglądarce, w sąsiednim okienku, tak to ustawiłem w opcjach. Sprawdż.

    Można link copy -> paste w pasek adresu. 

    Hm. Coś dziwnego masz do odbioru sieci?

  25. avatar

    Możliwe. Widzę takie coś

    Ta witryna jest nieosiągalna

    Serwer zarobmy.se nieoczekiwanie zakończył połączenie.

    ERR_CONNECTION_CLOSED

  26. avatar

    http://www.elek...

    Pobaw się albo namów kogoś oblatanego z sąsiedztwa :)