Prześlij dalej:

Czas na mały eksperyment polityczny i socjologiczny. Patrząc na to, co się dzieje w polskiej polityce, jak wygląda układ sił i preferencje wyborcze, prawie każda władza na miejscu PiS poszłaby po linii najmniejszego oporu. Wszelkie zamieszanie wokół poczynań koalicji rządzącej i do niedawna Prezydenta Andrzeja Dudy odnosiło się wyłącznie do radykalnych reform i projektów. Zadymy uliczne i wygłupy w parlamencie to wynik walki o Trybunał Konstytucyjny, a potem o sądy. Po drodze były jakieś ruchy związane z „obyczajówką”, mam na myśli „czarne marsze”, ale to kuku PiS zrobiło sobie na własne życzenie, żonglując projektami ustaw aborcyjnych. Pozostaje jeszcze kwestia repolonizacji i tutaj, w mojej ocenie, będzie znacznie większy ogień niż przy sądach, bo same „media” zaczną walczyć o własny interes.

Politycy zwykle posiadają prostą konstrukcję organizmu, zwłaszcza jego wnętrza, chodzi o władzę, władzę i jeszcze raz pieniądze. Jeśli jakieś ugrupowanie posmakowało władzy, to zrobi więcej niż potrafi, aby się przy władzy utrzymać. W związku z tą oczywistością gros podjętych działań przez sprawujących władzę zawsze i wszędzie odnosi się do przedłużenia kadencji. W tej chwili jest tak, że PiS ma przed sobą dwa przedsięwzięcia, które stoją w całkowitej sprzeczności z polityczną kalkulacją. Na jesienie będziemy mieli powrót do wojny o sądy i dojdzie wspomniana repolonizacja mediów. Obie sprawy wiążą się z gwarantowanymi protestami, zadymami i ogólną jatką, czyli starym scenariuszem, jaki większość Polaków zna na pamięć. Spora część analityków i wyborców wychodzi z założenia, że PiS jest skazany na przeprowadzenie tych refom, bo inaczej elektorat zaniechania w kluczowych obszarach nie wybaczy.

Założenie samo w sobie jest słuszne i trafne, ale też bardzo naiwne. Oczywiście, że otwarte postawienie kwestii, nie robimy, bo nam słupki polecą i zaczną się histerie opozycji, to samobójstwo, ale od czego politycy mają politykę. Kilka prostych ruchów i PiS może nie robić nic, a jednocześnie pokazać, że chciał zrobić wszystko. Po zawetowaniu ustaw sądowniczych przez Prezydenta stworzyły się zupełnie nowe warunki. Pomijam i nie dyskutuję z głupotami o przemyślanym działaniu, dogadaniu się dwóch ośrodków władzy. Mamy konflikt i widzi to każdy, kto nie zamyka oczu. Zmiana układu politycznego na prawicy ma same wady i tylko jedną zaletę. Radykalne projekty PiS, czytaj Kaczyńskiego, mają od miesiąca alibi. PiS zawsze może tak przygotować projekty ustaw, że Prezydent w życiu ich nie podpisze. Co to w politycznej praktyce oznacza? Dokładnie tyle, ile napisałem parę zdań wyżej.

Prostymi środkami PiS jest w stanie pokazać, że chciałby przeorać wszystko do spodu, ale nie może z przyczyn obiektywnych, czyli stanowiska Prezydenta i niewystarczającej liczby głosów, która nie jest w stanie odrzucić weta. Proste? Bardzo proste i tak kuszące, że aż się boję. Śmiem podejrzewać, że na 100 polityków, najmniej 95 rozegrałoby tę partię właśnie w taki sposób. Gdyby PiS inteligentnie wycofał się ze swoich flagowych reform, paradoksalnie miałby drugą kadencję pewną, bo wycinaniem puszczy i pozostałymi pierdołami rewolucji się nie zrobi, nawet tak marnej, jak wcześniejsze „ciamajdany”. Wystarczy puścić ciepłą wodę z kranu, dołożyć kolejne programy socjalne i cała opozycja zostanie wciągnięta nosem. Zadanie proste, łatwe i przyjemne, do tego nie wymaga większego wysiłku, w zasadzie „robota sama się robi”.

Co ten Kurka wypisuje? Spokojnie! Opisałem pi razy oko, nowy sposób na uprawianie polityki, ale ten kierunek na szczęście obrał Prezydent Andrzej Duda i jego nowi przyjaciele: Gowin, Kukiz, Kosiniak-Kamysz. Wśród tych pięciu polityków na 100, na pierwszym miejscu jest Jarosław Kaczyński. Nie ma takiej możliwości, aby Kaczyński zamienił swoje marzenie o budowie wielkiej Polski na ciepłą wodę w kranie. Będzie PiS szedł po bandzie z pełną świadomością, że ryzykuje wszystko i to się nie zmieni do czasu, w którym Kaczyński będzie szefem partii. Politycznie Jarosław Kaczyński ma drugą kadencję na wyciagnięcie ręki i On wie lepiej ode mnie, jak to osiągnąć, ale takie rozwiązanie nie przejdzie. Jestem pewien, że PiS na jesieni otworzy dwa albo i trzy fronty, dlatego czyszczę stary sprawdzony karabin i gromadzę parę wiaderek amunicji. Wolę iść na wojnę o wszystko niż w niewoli moczyć giry w ciepłej wodzie i tak ma, co najmniej parę milionów Polaków, czyli armia!

6
12940 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

20 (liczba komentarzy)

  1. Tak trzymać, kurka jego mać. Do boju. Jeszcze Polacy pokażą na co nas stać.

  2. avatar

    OK. Może. Kłopot z Freudowskim  "Ja bym chciał być emerytowanym zbawcą narodu."

  3. avatar

    BTW, bym zapomniał. Obejrzymy tabelkę w: 
    en.wikipedia.org/wiki/Estimated_number_of_guns_per_capita_by_country
    Rzeczona porządkuje kraje wg. zawartości broni. Nasi mili lądowi sąsiedzi, 'w kolejnośći zgodnej z zegarem', mają: 
    8,9 # 0,7 # 7,3 # 6,6 # 8,3 # 16,3 # 30,3 guns_per_100_residents.
    My posiadamy wg. policji 1, możliwe że i +0,3 nielegalnie(?) czyli 1,3 łącznie.  Patrząc 'liniowo', jesteśmy na 141 miejscu, tuż nad Burundi, średnia dla świata to 10,2, jak dla Argentyny.

  4. ...i do tego wszystkie należą do ex-komuchów i ich pociech.

  5. @cmss - I dobrze, ja wcale nie tęsknię do wiejskich kowbojów z pistoletami za pazuchą. Od obrony jest policja i wojsko. Jak ktoś bardzo kocha broń, to może sobie kupić czarnoprochowego colta bez żadnych pozwoleń - też skuteczny. Nie chcę na polskich ulicach 10 mln ludzi z pistoletami. Może ktoś do tego tęskni, ja nie bardzo.

     

    Zaś co do artykułu, to sam nie wiem... Wybór jakiego musi dokonać Kaczyński jest ograniczony, ale co wybrać? Czy walkę, krótkotrwałe zwycięstwo (tylko 2 lata do wyborów), a potem utratę wszystkiego? Bo przecież totalna opozycja z góry zapowiada, że w razie ich zwycięstwa cofnie wszystkie zmiany systemowe. A przez 2 lata, które nam zostały, te zmiany nie zdążą odcisnąć takiego piętna, aby zostawiły trwały ślad po cofnięciu ustaw przez zwycięską opozycję.

    Czy może lepiej "zażyć kunktacji" jak mawiał Zagłoba, przeczekać, nie otwierać kolejnych frontów, wygrać następne wybory i wtedy dokończyć przemiany? Po 2 kadencjach PiS-u zmiany instytucjonalne zajdą tak daleko, nastąpi tak głęboka wymiana kadr (w tym sędziów), naturalne obumarcie lewych układów i interesów (nie da cię czekać z lewymi geszeftami przez 8 lat), że odwrócenie tego wszystkiego będzie praktycznie niemożliwe. Trudny wybór. 

     

  6. ...ja wcale nie tęsknię do wiejskich kowbojów z pistoletami za pazuchą. Od obrony jest policja i wojsko

    Polecam Pana uwadze portal trybun.org.pl prowadzony przez pana Andrzeja Turczyna a zwłaszcza cały cykl "broń ratuje życie". Nie podejmuję się rozwijania tu tego tematu, tylko dla zachęty podam parę myśli:

    1. Statystyki przestępczości pokazują, że Polacy nie są bardziej agresywni niż ich sąsiedz, raczej są spokojniejsi, skąd więc bierze się pogląd, że jak dostaną broń to się wystrzelają? Kto to sufluje? Kto puszcza do nas oko twierdząc "OK, ty jesteś rozsądny i zrównoważony, ale reszta Polaków to nieobliczalni debile"?

    2. Skoro czarnoprochowca może kupić dziś każdy, w tym każdy wiejski kowboj, to gdzie są dzisiaj te wieszczone stosy trupów?

    3. W kontakcie z przestępcą ofiara ma statystycznie 90 sekund na reakcję obronną. Jakie jest prawdopodobieństwo, że w tym czasie przyjedzie policja? A jakie jest prawdopodobieństwo, że ofiara w ogóle zdoła wezwać policję?

    4. Czy kraj, w którym w co drugim domu jest broń, łatwiej jest zająć wrogiej armi czy trudniej w porównaniu z krajem, w którym broń ma tylko wojsko i policja?

    To tylko kilka luźnych myśli, naprawdę nie chcę w tym miejscu otwierać dyskusji o dostępie do broni. Zapraszam na trybun.org.pl i na www.hoplofobia.....

     

  7. Ad 1. 
    Statystyki pokazują, że w każdym kraju w którym jest swoboda w dostępie do broni, jest więcej zabójstw z tejże broni. Nawet Szwajcaria, wydawałoby się spokojna, przoduje w Europie pod względem morderstw z broni palnej w przeliczeniu na 100.000 mieszkańców (mówimy o morderstwach, nie o zabójstwach w obronie koniecznej).  Nikt, nigdy nie twierdził, że Polacy to debile, natomiast korelacja pomiędzy dostępem do broni, a morderstwami z jej użyciem jest nie do podważenia. W Polsce nie będzie inaczej. Skutek jest taki, że masowy dostęp do broni nie tylko nie zwiększa bezpieczeństwa obywateli, ale wprost przeciwnie, zwiększa ryzyko śmierci niewinnych ludzi od kuli.

    Nawiasem mówiąc, argument iż Polacy są spokojniejsi niż sąsiedzi można odwrócić: skoro tak jest, to znaczy, że Polacy nie potrzebują tyle broni co sąsiedzi.

    Ad 2.
    Nie ma stosów trupów z bardzo prostej przyczyny: czarnoprochowce bardzo słabo nadają się do szpanowania na ulicach, bo zwyczajnie mogą zawilgotnieć i nie odpalą, a nawet jak odpalą, to do strzelanin się nie nadają, bo ponowne ładowanie bębenka jest kłopotliwe i czasochłonne. Co innego w cieplarnianych warunkach domowych - wówczas ta broń jest nie mniej skuteczna niż współczesny pistolet, a może nawet bardziej ze względu na potężny kaliber pocisku i wynikającą stąd dużą siłę obalającą.

    I tutaj ponownie można argumentację odwrócić. Koronnym argumentem liberałów (bo to oni wywierają takie ciśnienie na swobodny dostęp do broni) jest prawo każdego obywatela do obrony swojego domostwa, na zasadzie "mój dom, moja forteca". Skoro tak, i skoro mamy w Polsce zatrzęsienie broni czarnoprochowej (niektóre szacunki mówią, że w posiadaniu Polaków jest kilkaset tysięcy sztuk tej broni), to dlaczego nie słyszymy w Polsce o regularnych strzelaninach w obronie domostwa? Bo nie ma takiej potrzeby, Polacy posiadają czarnoprochową broń palną, ale jej nie używają, bo nie istnieje wymyślone przez liberałów rzekome masowe zagrożenie bezpieczeństwa polskich gospodarstw domowych. To fikcja. Polska to nie Afganistan.

    Ad 3.
    Patrz pkt. 1. Przy masowym dostępie do broni dosłownie każdy bandyta będzie miał pistolet. Dokonując napadu on nie będzie sięgał po broń, on zacznie napad od wymierzenia broni w głowę ofiary, zanim ta się zorientuje, że to napad. W tej sytuacji ofiara ataku, nawet jakby miała przy sobie karabin maszynowy i wiązkę granatów, musi się poddać, albo natychmiast zginąć. Przy masowym dostępie do broni każdy będzie ją miał, i ten zły i ten dobry, więc to niczego nie zmienia, a jedynie eskaluje ryzyko, podnosi je na nowy, wyższy poziom.

    Ad 4.
    "Czy kraj, w którym w co drugim domu jest broń, łatwiej jest zająć wrogiej armi czy trudniej w porównaniu z krajem, w którym broń ma tylko wojsko i policja?"

    Oba kraje jest tak samo łatwo zająć. Ktoś, kto posiada pistolet, nie będzie z nim porywał się na potyczkę z wyszkolonymi oddziałami regularnej armii. A jeżeli zacznie strzelać z zaskoczenia, zza węgła, to mieliśmy już ze wszystkich wojen, począwszy od II W.Ś. po Wietnam, Afganistan i Irak, doświadczenie co się robi w takich sytuacjach: żołnierze wycofują się, a cały kwartał ulic skąd padły strzały zostaje zbombardowany lub ostrzelany z artylerii. Że to niehumanitarne? Ups... Mamy wojnę... Być może nie każdy wie, że po naszym ostrzale wioski Nangar Khel, Amerykanie byli niezmiernie zdumieni, że prowadzi się u nas jakieś postępowanie prokuratorskie przeciwko naszym żołnierzom. Słuchałem wypowiedzi amerykańskiego pułkownika, dla którego było oczywiste, że obszar z którego padły strzały pokrywa się ogniem, a straty wśród ludności cywilnej są stałym elementem wojny, natomiast o swoją ludność cywilną powinni się raczej martwić ci, którzy strzelają z okien zamieszkanego osiedla... Ruscy, bo oni są naszym perspektywicznym wrogiem, w Afganistanie wpadali na kontrole do podejrzanych domów, a tam gdzie znaleźli broni, rozstrzeliwali na miejscu jej właściciela albo zakatowali go w lokalnej ekspozyturze wywiadu. W porówaniu do sowieckiego wywiadu, gestapowcy to były sympatyczne misiaczki. A jeżeli padły strzały z wioski, to Ruscy równali z ziemią całą wioskę.

    Mniej więcej tak wygląda użyteczność prywatnej broni strzeleckiej w starciu z bezwzględną armią wielkiego imperium. Moja sugestia jest taka, aby w naszej strategii bardzo silnie uwzględniać mentalność barbarzyńców z którymi ewentualnie przyjdzie nam walczyć.

     

     

  8. Ładnie w tej twej łepetynie się poorzestawiało,szkoda nawet dyskutować z tobą.Takich bzdur dawno nie słyszałem.

  9. @Jędrzej

    Jak tylko znajdziesz jakiś merytoryczny argument, daj znać. Ja chętnie podyskutuję.

     

     

  10. avatar

    idąc lewackim tokiem rozumowania proponuję zdelegalizować noże, bo o ilę się nie mylę, to nóż jest najczęściej używanym narzędziem zbrodni w Polsce.

    W związku  z zamachami należałoby się też zastanowić nad delegalizacją ciężarówek

    A tak na serio: poproszę o źródło "rewelecyjnych" informacji na temat Szwajcarii.

    Uważam, że podawanie ilości morderstw tylko z broni palnej jest manipulacją, bo :

    istotna jest całkowita ilość morderstw na 1000 mieszkańców - chyba nie ma wielkiego znaczenia czym ofiara została zabita

     

    Z mojej strony inne źródła:

    https://www.hop...

    http://www.pch2...

  11. @antyLewak

    To zdecydowanie nie jest "lewacki tok rozumowania", tylko umiejętność czytania statytystyk zabójstw i posiadania broni. Noże i ciężarówki zostały stworzone do zastosowań domowych lub gospodarczych, więc propozycja ich delegalizacji, nawet ironiczna, jest absurdalna. Broń to co innego, ten instrument został stworzony tylko w jednym celu: do zabijania. Zatem tak jak nie da się zdelegalizować noży i ciężarówek, tak zupełnie odwrotnie z bronią.

    Zresztą ten argument, niemal jak każdy argument liberałów, można odwrócić: skoro nożem i ciężarówką też można zabić, czyli to też może być broń, to po co komu kolejna broń, palna? To jednak nie to samo, prawda? A jeżeli to nie to samo, to dlaczego liberałowie z taką lubością stosują ten argument, porównując rzeczy nieporównywalne? 

    Dla jasności: ja wcale nie chcę delegalizacji broni. Jestem przeciwnikiem swobodnego dostępu do broni, ale to nie znaczy, że chcę całkowitego zakazu jej posiadania. Mówię jedynie o statystycznych faktach i zaprzeczam wziętym z sufitu, z chciejstwa, teoriom o rzekomym zbawiennym wpływie swobodnego dostępu do broni na bezpieczeństwo obywateli.

    Podawanie ilości zabójstw w danym państwie, dokonanych tylko z broni palnej to właśnie jedyna sensowna miara zagrożenia ze strony tej broni. Natomiast podawanie całkowitej ilości zabójstw, bez wskazania czy to było z broni palnej byłoby manipulacją, statystyką bezużyteczną w dyskusji o zagrożeniu z powodu tej broni. To chyba oczywiste?

    Na Pańskie życzenie i na serio podaję źródło "rewelecyjnych" informacji na temat Szwajcarii:

    https://en.wiki...
     

    Proszę zauważyć, ze Polska ma w tej statystyce wynik 5-krotnie niższy niż Szwajcaria, i oby tak pozostało.

     

  12. Od zawsze miałem broń pod ręką. Długą, krótką i różnych kalibrów. Wiem, że posiadanie broni jest bardzo kłopotliwe i do obrony zbędne. Uważam jednak, że dostęp do broni powinien mieć każdy, pod warunkiem odbycia wielodniowego przeszkolenia i corocznych sprawdzianów, odbywanych na własny koszt. Argumenty przedstawione tutaj przez MarcoPolo powinny dyskwalifikować taką osobę jako posiadacza broni palnej, nawet takiej na proch dymny.

  13. 100/100.

  14. avatar

    jeśli chodzi o szerszy dostęp do broni, to :
    * proszę sprawdzić ile wynosi średni czas reakcji policji na zgłoszenie zdarzenia (rozgarniętej osobie chyba nie muszę tłumaczyć, że napadniętej osobie może się wogule nie udać wykonać zgłoszenia)
     czy napadnięta kobieta ma prosić chcących ją zgwałcić lub okraść bandytów, żeby łaskawie poczekali ze swoim atakiem, do przybycia policji?
    * pisze Pan on "wiejskich kowbojach z pistoletami za pazuchą", a jednocześnie nie boi się Pan posiadaczy czarnoprochowców. Gdzie tu logika?
      Zaznaczę, że nie słychać o przestępstwach dokonywanych przez legalnych posiadaczy czarnoprochowców, czy też zwykłej broni.

    * polecam poczytać historię obrony Przebraża podczas rzezi wołyńskich
    http://trybun.o...

    * myślę, że idą cięższe czasy, granice nie są szczelne i musimy się liczyć z coraz większą liczbą osób nie szanujących naszych norm cywilizacyjnych, a szczególnie traktujących kobiety jak zwierzynę łowną.
    W związku z tym obywatele powinni mieć szanse skutecznie bronić swojego życia, mienia i nietykalności cielesnej

    * samo posiadanie broni nie rozwiązuje problemu skutecznej obrony przed napastnikiem, bo do tego potrzebne jest też odpowiednie prawo , no i sądownictwo (eh...)
    * nie słychać by obywatele Izraela, czy Szwajcarii dokonywali dużo przestępstw z legalnie posiadanej broni. Nie zgadzam się na twierdzenie, że Polacy są głupsi od Szwajcarów, czy Żydów i nie powinni posiadać legalnej broni

    Może wypowiedziałem się emocjonalnie, ale miom zdaniem negatywne, populistyczne nastawienie do szerszego dostępu do broni, to raczej domena lewaków.
    Takie podejście kojarzy mi się z poskomunistycznym myśleniem.
    Ciekaw jestem ilu z byłych sb-eków posiada pozwolenie na broń.
    Przykre jest dla mnie, że na tym blogu pojawia się opinia, która przedstawia przeciętnego Polaka jako kogoś gorszego od sb-eka i nie zasługującego na posiadanie broni.
    Sporo nas jeszcze dzieli mentalnościowo do podejścia do swobód obywatelskich w porównaniu do USA.

  15. Zapewne tak na oko jest, czyli rząd pisowy zyskał by więcej koncentrując się na poprawianiu socjalu i na "nie wpuszczaniu", a nie na zmianach systemowych. Z tym, że wszystkiego co oni kombinują nie wiemy. Na socjal są potrzebne pieniądze, a nie wolno pobrać ich z zagranicznych banków, montowni ani z obcych sieci handlowych. Wolno tylko ściągnąć większy haracz z lokalnych. Natomiast prowadzenie szerokich frontów systemowych nic nie kosztuje, a dym robi.To tylko jedno z wyjaśnień taktyki, no ale polityka rządu jest w zasadzie tajna, trzeba zgadywać.

  16. @Autor:

    Myślę, że to trafna analiza. Chyba PiS może spokojnie otworzyć kolejne fronty. Opozycja kompromituje się sama. A, są jeszcze rezerwowe "taśmy prawdy", chyba dostarczane przez Amerykanów:). Np. przy ich pomocy ładnie zneutralizowano Schetynę jako "przywódcę opozycji". Co tam mają w zanadrzu? Nie wiadomo. Wydaje się, że na razie głównym "hamulcowym" reform może być Prezydent. Na ile JarKacz go udobrucha? Zobaczymy.

  17. Rezerwowe taśmy, czyli niespodziewanka na wybory samorządowe, czyli sedno, czyli mniemanologia stosowana. Mniemanologia zajmuje się ludzką obraźliwością. Obecny stan wiedzy mniemanologicznej wskazuje wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi. Bo Święta Bożego Narodzenia są wcześniej.

    Czy veta Dudy to jest ciepła woda?

     

     

  18. Sądzę, że Kaczyński nie zrezygnuje z głębokich reform. Decydującą jest reforma sądownictwa. PAD, prawdopodobnie chce zastąpić zmiany personalne zreformowaniem kompetencji struktur sądowniczych, zwiększając jednocześnie własne uprawnienia. Nie wiem czy takie rozwiązanie usatysfakcjonuje Kaczyńskiego, gdyż pudruje tylko reformę i stwarza nowe zagrożenia.

  19. avatar

    "Prezydent Andrzej Duda i jego nowi przyjaciele: Gowin, Kukiz, Kosiniak-Kamysz."
    "Konserwator" układu wybrał wyborne towarzycho. Jedno tylko pociesza, że po tej kadencji będzie mógł sobie zanucić "miałeś chamie złoty róg" bo już go nie będzie. Jak to mówił Kargul
    " a taki był piękny taki hamerykański". Wycioolał nas bez mydła. To było takie polityczne "szmalcownictwo".

  20. Jeśli Piotr pisze w swoim felietonie o paru wiaderkach amunicji, to jednak bym szykował na jesień kłonice, kosy na sztorc i łańcuchy.