Gender nie zagraża Cywilizacji Łacińskiej

Prześlij dalej:

Doktryna „Gender” sama w sobie nie jest groźna dla Cywilizacji Łacińskiej, ani nawet dla Polskiej tradycji i kultury. Ona nawet nie zachowuje pozorów ideologicznej spójności. To kolejna prymitywna i wewnętrznie sprzeczna herezja posiadająca takie same właściwości, z jakimi wielokrotnie mieliśmy już do czynienia w przeszłości. Pamiętamy subkultury hipisów, rastafarian, punków, skinheadów, popersów, new age, emo... itp. Ich cechą charakterystyczną jest raczej charakter rozrywkowy, płomienny rozkwit głównie w mediach komercyjnych, a potem szybkie wypalenie się.

W normalnych warunkach takie światopoglądowe zawirowania wynikają z prób zaszufladkowania specyfiki dojrzewania kolejnego pokolenia młodych. Jego bólów związanych z narzuconym przymusem poszukiwania i definiowania swej oryginalnej tożsamości. Są niegroźnym zaburzeniem w procesie wchodzenia w życie społeczne i brania za nie odpowiedzialności. Każde pokolenie zmuszone jest przez taką fazę „durnoty” przejść, zwłaszcza od kiedy kapitalizm zwietrzył w tym okazję do nakręcania sztucznych koniunktur zwanych „modą”. Nasza kultura wręcz zachęca do tego rodzaju pseudointelektualnych eksperymentów, gdyż przynoszą one pewien powiew świeżości i stanowią rodzaj odmładzającego liftingu dla Cywilizacji.

Wyjątkowość „Gender” zrodziła się w momencie gdy został on dostrzeżony przez współczesny imperializm. Odświeżył on na bazie gender stare narzędzia do osaczania, niewolenia i upośledzania własnego społeczeństwa, a następnie tym już sprawdzonym w praktyce orężem posłużył się do ekspansji na terytorium narodów sąsiednich, przedstawianych jako pośledniejsze i zacofane; ksenofobiczne, skatoliczałe, niereformowalne, antysemickie... zasługujące na eksterminację itd. itp.

Wszyscy znamy te demagogiczne zarzuty, te pokrętne usprawiedliwienia poprzedzające przygotowywaną na nas agresję. Ich obecność w naszej przestrzeni mentalnej dowodzi, że właśnie jesteśmy poddawani obróbce w celu przytępienia naszej czujności i zdolności intelektualnych.

Imperializm inwestuje dziś w „gender” ogromne środki z nadzieją na wielkie zdobycze i zyski ekonomiczne z przyszłego rabunku. Właściwie to agresja o której mówię i rabunek, już się rozpoczęły. Na prawdę nie zauważacie tego? Masowo rabuje się nasze zasoby, owoce naszej pracy, naszą własność, naszą kulturę, nawet nasze dzieci...

Społeczeństwo np. w Niemczech jest tego świadome od lat i gotowe ponosić nawet pewne wyrzeczenia konieczne dla realizacji tego planu. Wielu znajomych pracujących w Niemczech opowiadało mi jak to w chwili szczerości przeciętni Niemcy z dumą dowodzili, że właśnie sprytnie i tanio wygrywają II Wojnę Światową, „ bez jednego wystrzału”.

Rzeczywiście można tu dostrzec wiele analogii z sytuacją, jaka miała miejsce po demokratycznym dojściu Hitlera do władzy w Niemczech.

Sądzę, że przyszedł czas, żeby lepiej poznać ówczesne „gender” czyli rasizm zwany nazizmem, oraz siłę dającą mu życie, którą ja nazywam faszyzmem.

Nazizm, gdy go dziś poznajemy, wydaje nam się odrażający, intelektualnie niepoważny i godny politowania. Rzeczywiście taki jest, zawsze taki był – kto czytał „Mein Kampf” ze zrozumieniem, dobrze to wie. Pewnie dlatego zakazano tego czytać. Nazizm jednak wystarczająco skutecznie usprawiedliwiał zniewolenie i rabunek jednych przez drugich. Podludzi przez nadludzi. W oczach niemieckiego społeczeństwa, które miało nadzieję na udział w zyskach z tego procederu była to atrakcyjna perspektywa. Dziwimy się jak uczciwi, inteligentni, a często nawet wierzący ludzie mogli ulec zaczadzeniu tak niemoralną, wręcz idiotyczną i wewnętrznie sprzeczną ideologią? Jak naród, który wielokrotnie sięgał w swej historii wyżyn intelektualnej twórczości i wniósł do dziedzictwa światowego wiele bezcennych dóbr, mógł nagle tak nisko upaść pod każdym względem, zwłaszcza etycznym?

I koniec! – na tym się zatrzymuje nasza refleksja. Nasza pycha czuje się już wystarczająco dowartościowana więc przechodzimy do spraw, które uważamy za ważniejsze dla współczesności.

Przecież faszyzm to już historia – suflują nam jakieś szemrane autorytety. Nie dociekamy prawdy samodzielnie, bo ktoś nas przekonał, że już ją posiadamy.

Na przykład wciąż przyjmujemy za prawdę absolutną, że „byt kształtuje świadomość” - podczas gdy jest dokładnie odwrotnie. Albo bezkrytycznie przyswajamy tak perfidnie zmanipulowane diagnozy jak ta, że przyczyną 20-wiecznego ludobójstwa była „wojna”. Do tego wojna definiowana nam przez lewacką propagandę jako uosobienie nieprzewidywalnego żywiołu, rodzaj oszalałego demona, którego należy się bardziej lękać niż poznawać narzędziami nauki. A prawda jest taka, że wojna z faszyzmem wybuchła dopiero wówczas, kiedy ktoś w końcu powiedział „dość!” i nie dało się dalej rabować i mordować całych populacji metodami „pokojowymi”. Tym kimś byli nasi ojcowie i dziadkowie, Polacy! Powinniśmy o tym pamiętać i być z nich dumnymi.

Kiedy wybuchała II Wojna Światowa niemiecka biurokracja kończyła już ludożercze konsumowanie bogactw wyszarpywanych z niemieckich Żydów i panicznie rozglądała się za następnym łatwym łupem. Historia uczy, że ówczesny „gender” był równie groźny dla Cywilizacji Łacińskiej jak ten dzisiejszy. Wystarczająco skutecznie tuszował i jednocześnie usprawiedliwiał istnienie tych samych mechanizmów konsekwentnie wiodących do ludobójstwa. O tych mechanizmach przeciętny Europejczyk, nie ma pojęcia, nie chce mieć. Ten dzisiejszy „gender” jest głupszy od hitlerowskiego, co niestety jest jego atutem, a nie wadą z punktu widzenia użyteczności jako oręża do imperialnego rabunku. Ten dzisiejszy równie skutecznie leczy dysonanse poznawcze u zlaicyzowanych funkcjonariuszy systemu, którzy w jego imię „ tylko wykonują rozkazy”. Czyli zdemoralizowanych konformistów, oportunistów, pożytecznych idiotów.

Skoncentrowanie wszystkich sił na walce z gender grozi tym, że kiedy w końcu go pokonamy, wróg wyrzuci zużytą maskę (skompromitowaną skórkę, fasadę, koszulkę) i nałoży nową, równie głupią i w istocie niczym się nie różniącą od wcześniej zużytych, takich jak: liberalizm, nazizm, socjalizm, komunizm, pseudoekologia, trzecia droga itd... Natomiast starannie zamaskowane narzędzia niszczenia realnego dobrobytu generowanego przez Cywilizację Łacińską pozostaną nietknięte. Gender przypomina czerwoną płachtę na byka. Uganiamy się za nią, jak ten przysłowiowy byk, ku uciesze gawiedzi, aż stracimy siły i staniemy się bezbronni, otwarci na śmiertelne ciosy biurokratycznego imperializmu.

Dopóki nie odkryjemy prawdy o tym, w czym chcąc niechcąc, bierzemy udział; nie zrozumiemy i nie zdemaskujemy istoty atakującego nas potwora, skazani jesteśmy na unicestwienie.

http://godnoscojca.salon24.pl/672561,gender-to-wirus

0
3200 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Lech G

Autor artykułu: Lech G