Hania Lis próbowała wejść w buty za 60 zł, czyli „Jurki” w kosmosie

Prześlij dalej:

Po trzech latach mogę się przyznać, że przy pierwszym procesie w Złotoryi nie tyle się bałem dnia, w którym będzie zeznawał Jerzy O., ale zakładałem, że będzie to największy jego atut. Wiadomo przez 20 lat zdążył się nauczyć tej typowej dla medialnych gwiazd mowy trawy i „błyskotliwości”. Założyłem, że będzie w sądzie przedstawiać te same tanie spektakle, uciekając od odpowiedzi na pytania i przy tym sprzeda sędziemu bajkę o biednym „Jurku” i wściekłej Kurce. Mając tę przewagę Jerzego O. na uwadze wymyśliłem sobie, że zmienię kolejność i hierarchię. Korzystając z praw oskarżonego mogłem w każdej chwili wstać i powiedzieć, że chcę złożyć wyjaśnienia i tak też zrobiłem, w dniu, w którym wszystkie media i cała ekipa nastawiła się na jedno – gwiazda „Jurek” rozjedzie „hejtera”. W Internecie jest dostępny film z tamtego posiedzenia, każdy może sprawdzić co się na sali sądowej działo, powiem tylko tyle, że po tamtej wokandzie Jerzy O. nagrał słynny materiał, w którym oświadczył, że rzuca wszystko, by zaraz potem wrócić z kosmosu na ziemię. Jerzy O. przyzwyczajany do hołubienia i stawiania warunków, do gwiazdorstwa i brylowania, musiał grzecznie usiąść i jeszcze grzeczniej wysłuchać ponad 2 godzin prawdy o sobie przekazanej przez prostego chłopa z Biskupina. Gotował się jak czajnik z gwizdkiem i po wyjściu z sali sądowej natychmiast zdetonował w swoim „stylu”. Na kolejnym posiedzeniu od progu było widać, że jest całkowicie zbity z tropu, gdy składał swobodne oświadczenie, jeszcze jakoś to wyglądało, całkowicie przepadł w trakcie zdawania pytań. Na bardzo konkretne i precyzyjne pytania, od których nie dało się uciec, sąd i później opinia publiczna usłyszała żenujące odpowiedzi. Najsłynniejszą pozostanie: „Nie pamiętam, czy jestem prezesem Złotego Melona”.

Opisałem tę historię, żeby pokazać dwie rzeczy naraz. Większość znanych i lubianych, wykreowanych przez media, w codziennym życiu wygląda jak całkowite zaprzeczenie swojego medialnego wizerunku. Prezentują się pospolicie, zachowują się pospolicie, gubią się intelektualnie i towarzysko. Byłem absolutnie zaskoczony poziomem, który „na żywo” prezentuje Jerzy O. i bez kokieterii powiem, że to nie ja okazałem się wybitnym przeciwnikiem, to „Jurek” zaprezentował się jak nocny stróż z fabryki parników. I druga ważna rzecz. Argumentem często używanym przez lepsze towarzystwo jest to, że tylko przed komputerem, pod anonimowym podpisem nieudacznicy mają odwagę pyskować do wielkich ludzi, natomiast przy spotkaniu w cztery oczy nie wiedzą gdzie uciekać. Rytualne dodawanie sobie otuchy i oszukiwanie własnego potencjału, tymczasem wielokrotnie marność celebrytów została zweryfikowana i przez Internet i przy spotkaniach osobistych. Największa słabością i lękiem świętych krów jest ich wielka tajemnica chowana przed całym światem. Jaka to tajemnica? Przeciętność intelektualna, w najlepszym razie, charakter pozbawiony wszystkich cech, który się makijażem uwydatnia w mediach, pospolitość po prostu. Gwiazdy i gwiazdeczki wyprodukowane w ramach negatywnej selekcji przeraźliwie się boją, że wyjdzie na jaw, co tak naprawdę sobą reprezentują, jednocześnie kuszą los i pchają palce między… Internet.

Wiele zmian i nowości przyniósł Internet, jedną z nich jest hurtownia obnażonych pospolitości uchodzących za wybitne osobowości. Co i rusz kolejne produkty medialne przekonują się, że w zderzeniu z żywym człowiekiem, bo za monitorami komputerów siedzą żywi ludzie, wychodzi z nich cała nicość. Ostatnie zdemaskowanie Hani Lis pokazuje dobitnie, że z takich „Jurków” w sądzie zbudowana jest cała „elita”. Kobiecina daje wywiad do kolorowej prasy, który może moderować i autoryzować dowolnie i co się dzieje? Już w pierwszych akapitach można się dowiedzieć, że jest biedną prezenterką telewizyjną, która na greckiej plaży opiekuje się chorą matką w butach za 60 złotych. Żadnej gospodyni domowej nie przyszłoby do głowy, żeby zrobić siebie taką kretynkę. Jako żywo „Nie pamiętam, czy jestem prezesem Złotego Melona” i do tego podróż w kosmos, bez powrotu na Ziemię. Przez trzy tygodnie można Polakom w telewizji pokazywać, że demokracja umarła razem ze śmiertelną sraczką klaczy w Janowie. Temat numer jeden eksponowany na pierwszym miejscu, a w tle rozerwane ciała na francuskich i belgijskich ulicach. Przerabianie gówna na brąz i brązu w gówno było procesem bezkarnym, dopóki fabryka i produkty nie weszły do Internetu, czyli do ludzi. Lepsze towarzystwo nieustannie zapomina o Internecie albo ciągle żyje w przekonaniu, że to taka telewizja tylko komputerowa. Nic z tych rzeczy, to nie telewizja, to szkoła, podwórko, osiedle, hipermarket – życie, brutalnie, ale sprawiedliwie oddzielające jakość o d tandety.

5.893332
17652 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. O do licha, aż musiałem poszukać o co chodzi z tymi butami. No więc to nie buty, tylko jakieś espadryle, 'espadryl" sugeruje pochodzenie od "krokodyl", czyli szlachetny surowiec.
    Tak koszmarnego natężenia buractwa i zwykłej ludzkiej głupoty jaki bije od wywiadu tej baby w jakiejś gazecie, nie spodziewałem się. Będzie więc zarabiać kokosy na programie o podróżach i gotowaniu? Nasze elity wracają do zawodu przodków, zawodu karczmarza i handlarza podróżnego.

  2. Okazuje się, że Hanny i Jureczki to taki odpowiednik Karyn i Sebixów, z których tak się naśmiewają. Różnica jest tylko taka, że tych pierwszych PRL awansował na salony, a ci drudzy zostali "na dzielni", ale mentalność ta sama.

     

  3. Janusze Grażyny Klaudie Karyny i Sebixy haha

  4. ...to nie telewizja, to szkoła, podwórko, osiedle, hipermarket – życie, brutalnie, ale sprawiedliwie oddzielające jakość o d tandety...

    Amen

  5. To już nawet na sushi nie będzie mogła sobie wyskoczyć. Zaraz, zaraz to był inny błazen, ale podobieństwo mimo różnicy płci niesamowite.

  6. pieknie powiedziane
    pozdrowienia

  7. Link: Hanna w pracy

    Ale to nie zmienia faktu, że ma prawo ponarzekać, biedactwo.

  8. Dyspozycyjnosc <-> dar mentalnej prostytucyjnosci -> redukcja poziomu debaty do poziomu inteligentnych jamochlonow -> sloganizacja argumentow -> przede wszystkim propagowanie kosmopolityzmu w naszym spoleczenstwie -> no i oczywiscie prawidlowe pochodzenie + nieco wiecej innych "cech" charakteru = najprostsza recepta na blyskotliwa kariere w lewackich mediach, oraz nieograniczona "pomoc" z NWO.

  9. Jechal ja...Lis.

  10. Dlatego już niedługo zniknie całkowicie z życia publicznego to lewackie nasienie. W całej Europie szlak ich trafi, a "nasze"gnojki niech dziękują katolom, że te ich durne łby po chodniku się nie turlają.

  11. To że medialni pajace w większości nijak się mają do ich kreowanego wizerunku to nic nowego.,Jako wyjątekj mogę wspomnieć J.Kobuszewskiego zaś przeciwwagę niejaki Damięcki (wyjątkowy buc i cham).Większości naszych "artystów" czy "sportowców" nie oglądam bo po prostu nie zasługują na uwagę człowieka posiadającego jakąkolwiek inteligencję.Co zaś do "medialności"Jurka itp - źle to świadczy o potencjale inteligencjii Polaków że dają się manipulować (i nie tylko w jego przypadku) tak idiotycznymi socjotechnikami.Osobiście rozstrzelałbym każdego "socjotechnika" czy innego debila eksperymentująccego za psychice choćby pojedyńczego Polaka.
    Mógłbym napisać większy elaborat na temat tego jak się Polakom robi już nawet nie wodę ale szambo z mózgu za pomocą kebaretowych "jełopów",filtrowanych newsów czy religii - ale po co?.
    Zbaczając od tematu:Rząd PiS - jakieś 20 lat poszło się "pi...tolić" - co prawda mądrze,ale też niebezpiecznie.Kuraka "w góre osła" nadal obowiązuje,choć wytdaje się iż przy dyszlu ktoś baczy by wóz nie przeważył osła.Chwiejna to strategia,ale z nadzieją na trwałość.Oby tylko nikt nie próbował badać "wytrzymałości materiału".