Prześlij dalej:

Nic nie poradzę, muszę się podzielić pierwszym wrażeniem, jakie miałem po pierwszym medialnym spotkaniu z Fransem Timmermansem, brukselskim traktorzystą, który poczuł się kierownikiem całego PGR-u. Na tym samym oddechu przepraszam wszystkich traktorzystów, których szanuję, bo to ciężka praca, ale wiadomo o co chodzi. Jest taki szczególny archetyp tej profesji, mianowicie pan w „beretce” z atenką, odziany w siatkowy podkoszulek, drelichowe spodnie i nieodłączne gumiaki. Cała ta „stylówa” też mi niespecjalnie przeszkadza, pamiętam dziadka z lat dzieciństwa i wyglądał bardzo podobnie. Syndrom traktorzysty, którego mam na myśli zaczyna się dopiero wówczas, gdy rzeczony „bierze się za robotę”.

Hasło po polu niesie się jedno „ku..a jego mać, wy mnie tu będziecie robili, jak ja zachce, bo pojęcia o robocie nie macie”. Jaki jest odzew pola? Śmiech i machanie ręką. Wszystkie „orki” Fransa Timmermansa wyglądają dokładnie tak samo. Niby się wbija w garnitur z bogatego domu mody, ale atenka na bercie dynda za każdym razem. Stanowczo, kategorycznie, zegar tyka, koniec żartów i chodź się Polsko bić! Do kogo ta kabaretowa mowa, przecież to jest wyraz kompletnej bezsilności, desperackiego machania łapami i słowami na oślep. Człowiek wiedzący czego chce i zdający sobie sprawę, że ma do zamiarów odpowiednie siły i kompetencje, nie biega jak smarkaty i nie wygłasza po dziesięć „gróźb” na dzień. Jak bym cię kopnął, to byś w powietrzu z głodu umarł! Tyle traktorzysta z podstawówki ma Polsce do powiedzenia.

Pomijając formę i brak treści oraz osobę wygłaszającą pustosłowie, warto się pochylić na tym, co dla Polski jest ważne. Wydaje się, że ciągle popełniamy ten sam błąd. Timmermans jest w UE i w swoim kraju absolutnym politycznym planktonem. Podrzędny brukselski urzędas i marginalny polityk holenderski. Trudno zrozumieć po co Polska wystawia do dialogu z kimś takim przedstawicieli w randze ministra, a zdarzało się, że Premiera i Prezydenta? Jeśli w ogóle powinien odbywać się jakiś dialog z Timmermansem, to do rozmów trzeba oddelegować naszego traktorzystę. Chociaż… nie, zły pomysł, bądźmy ponad to. Do rozmów z komisją europejską prawem symetrii potrzeba powołania polskiej komisji i mamy w tym zakresie olbrzymi potencjał.

Internet zajął się promowaniem kandydatury Marka Suskiego na Prezydenta RP i jest przy tym sporo „zabawy”. Wydaje się, że komisja Suskiego mogłaby być niezłą kampanią dla posła Suskiego, który radzi sobie w komisjach znacznie lepiej o Timmermansa, no i Bruksela poczułaby się w końcu dowartościowana. Takim rozwiązaniom sprzyja też czas, mamy wakacje, w Polsce sezon ogórkowy, a przecież pan traktorzysta dał naszemu krajowi tylko miesiąc. W ciągu wakacji temat załatwimy, wyjaśnimy naszym europejskim przyjaciołom, że Polacy nie mają już siły się śmiać z kabaretu Fransa Timmermansa i tak się połączy przyjemne z pożytecznym. Szczerze polecam pomysł i nie chcę żadnych tantiem, gratis dodam, że jak najbardziej jest to oferta poważna i adekwatna do stanowiska UE. Wypadałoby w pewnym miejscu felietonu wyłożyć przynajmniej kawałek rzeczowej analizy?

Po 154 odcinku telenoweli, taki zabieg nie ma większego sensu, ale dla porządku skreślę parę słów. Znając brukselskie narzecze, przy frazie „wszczęta procedura” można umościć sobie gawrę i razem z niedźwiedziem zapaść w zimowy sen. Procedura europejska to jest coś, co ma początek, ale nie ma końca. W tym przypadku wszczęta procedura i "grożące sankcje" w najgorszym razie oznaczają skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. O ile do tego dojdzie, w co szczerze wątpię, to najkrócej po 3 latach Luksemburg wyda niekorzystny wyrok i zasądzi…kilka milionów złotych kary. Chyba teraz widać, że wszelkie próby poważnego traktowania wygłupów traktorzysty Timmermansa są równie śmieszne, jak sam traktorzysta.

6
16873 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. Podstawowa rożnica pomiędzy polskim traktorzystą w siateczkowym podkoszulku, a Timmermansem jest taka, że z polskim traktorzystą napiłbym się wódki (piłem zresztą), a Timmermansowi dałbym w mordę za głupie gadanie.

  2. avatar

    Ależ niech trybunał w Luksemburgu zasądzi nawet i kilka miliardów kary. Bo traktorzysta, to w ostateczności może dac w mordę, a instytucji eurokomornika jak na razie nie ma nawet w planach.

  3. Można napisać list do Pana Fransa. Timmermansa:

    Frans Timmermans
    European Commission
    Rue de la Loi / Wetstraat 200
    1049 Brussels Belgium
     
    A tutaj coś na wzór. Ponoć Prezes zaśmiewał się w Sejmie czytając ten kozacki list:
     
     
     
     

  4. I nie dziwię się...sama nie śmiałam się dawno tak głośno....

  5. Jego należy zignorować w sposób boleśnie widoczny 

  6. Praworządność nie zależy od jakości prawa zapisanego, lecz od jakości ludzi je stosujących. Timmermans nie jest jakimś wyjątkiem, jego postawa jest dzisiaj normą. Po wetach Prezydenta w Polsce, SN stanie się decydującym graczem, nie tylko politycznym, w kolejnych wyborach samorządowych i parlamentarnych. Duduś zafundował nam wyborczą dintojrę, której skutki są nieprzewidywalne. Czeka nas wyborczy Armagedon, przy jakim KE to pikuś.

    [edit]    Sąd Najwyższy ma wiele możliwości wpływania na przebieg wyborów. Rozpatruje wszystkie protesty wyborcze i decyduje o ważności wyborów. Każda instytucja realizuje cele polityczne określonej grupy społecznej. Jak się już przekonaliśmy sądy nie są wyjątkiem. Od Dudusia zależy teraz wynik wyborów samorządowych i parlamentarnych. Duduś zaczął niebezpieczną dla Polaków grę.

  7. @ Marian Konarski      Jeszcze jedna konsekwencja wynikająca z pozostawienia obecnego składu SN jest pewna. Gdy w wyborach zdecydowanie wygra PiS, to SN uzna za słuszne tysiące protestów wyborczych skierowanych przez obecną opozycję i unieważni wybory... nastąpi paraliż państwa demokratycznego i tak do czasu, gdy wynik wyborów usatysfakcjonuje opozycję. Od Andrzeja Dudy zależy teraz wszystko.