In vitro pokazało, że kończy się benzyna, którą podpalano nastroje społeczne

Prześlij dalej:

Spokojnie, nie zamierzam uruchamiać dyskusji ideologicznej na temat pozaustrojowego zapłodnienia i wymieniać wszystkich „światłych” zabobonów, które napędzają obroty prywatnym klinikom. Użyłem magicznego zestawu słów, żeby zwrócić uwagę na zupełnie inną i dużo ważniejszą rzecz z punktu widzenia obywatela. Na początku 25 lat wolności i gdzieś tak do połowy tej epoki, tematem numer jeden była aborcja. Z dzisiejszej perspektywy i dystansu można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że aborcja stanowiła jedną z ważniejszych przyczyn powrotu przefarbowanej PZPR do władzy. Naturalnie główny powód nazywał się zupełnie inaczej, a mianowicie „za komuny było lepiej”. Marksistowski liberał Balcerowicz tak dał w tyłek Polakom, że i Kuroń ze swoimi zupkami nie był w stanie odwrócić społecznych nastrojów, które sprowadzały się do paniki przed utratą podstawowych zabezpieczeń egzystencjalnych. Biedę jak zwykle próbowano zagłuszyć igrzyskami i nagle z nieba spadła aborcja. Rozgorzała gorąca debata na jakieś 10 lat, w której brały udział dwa ścierające się światopoglądy, upraszczając sprawę kłócili się lewacy z katolikami. Pamiętam te czasy doskonale, ponieważ byłem wówczas samotny jak pies. Jako ateista stanowczo sprzeciwiałem się zabijaniu dzieci dla sportu i w imię „nowoczesności”, jednocześnie w skrajnych przypadkach (ciężkie uszkodzenie płodu) pozostawiałem decyzję matce. Łatwo się domyślić, że taką oceną dla jednej i drugiej strony osobnik jest trędowaty. Wspominam o aborcji i swojej samotności nie w celach terapeutycznych, ale po to, by nawiązać do inżynierii społecznej. Choćby się człowiek nie wiem jak zarzekał, nie jest w stanie przejść obojętnie wobec podrzucanych konfliktów społecznych i ideologicznych. Jeden z pierwszych „podziałów Polaków” to była właśnie aborcja, która pociągnęła za sobą termin „ciemnogród”.

Młodsi Polacy nie mogą tego pamiętać, ale ciemnogród nie powstał w czasach PiS i Smoleńska, tylko w czasach ZCHN i aborcji. Co to ma wspólnego z In vitro i obecną sytuacją społeczno-polityczną? No właśnie na szczęście niewiele. Tak chłodnej debaty i takiego wyciszenia medialnego, jak przy uchwalaniu ustawy o in vitro dawno nie widziałem. Jeśli się komuś wydaje, że pojedyncze wypowiedzi poszczególnych posłów i senatorów, czy też przedstawicieli mediów były ostre, to chyba nie widział tego, co się działo z aborcją na początku lat 90-tych ubiegłego wieku i nie pamięta, jakie emocje towarzyszyły światopoglądowym debatom jeszcze w roku 2006, gdy Marek Jurek odchodził od PiS. Ostatnie zdanie jest kluczem do całego felietonu i końcowych wniosków. Byli PZPR-owcy ośmieszyli obóz Solidarnościowy przy pomocy aborcji, PO przez osiem lat tłukło w PiS in vitro, związkami partnerskimi i przede wszystkim Smoleńskiem. Stało się jednak tak, że PO w przeciwieństwie do PZPR zamęczyło wszystkie socjotechniki i tematy, a PiS nie zachowywał się jak ZCHN, w którym notabene byli obecni członkowie PO, między innymi Niesiołowski i Kamiński. Mamy też zupełnie inną temperaturę społeczną, Polacy patrzą na dyskusje zastępcze z coraz większym znużeniem, pomimo wysiłków medialnych, słowem skończyła się inżynieria społeczna na prymitywnym poziomie. Gdy się połączy te wszystkie mniej lub bardziej zaskakujące zmiany wychodzi jeden wynik – Polska oczekuje generalnej zmiany, nie rytualnych wygłupów ideologicznych.

Podsycanie emocji dyżurnymi tematami odeszło w dal, a w każdym razie nie ma tej sprawczej siły, która zapewniała wygranie wyborów lub poważne osłabienie przeciwnika. PO ledwie przepchała in vitro przez senat i jeszcze nie wiadomo co zrobi Komorowski, któremu na koniec kadencji potrzeba mocnego akcentu, by mógł wystartować do senatu z jakąś zaliczką. PiS nie starci na swoim konserwatywnym stanowisku jednego punktu procentowego, wyborcy przywykli kto jakie ma poglądy i poza radykalnymi postawami nie kierują się tym kryterium przy wyborze partii. Zresztą PO albo kompletnie traci instynkt albo sama nie wierzy, że może coś na „obyczajówce” ugrać. Gdyby in vitro miało zdecydować o wyniku wyborów, należało rzecz odłożyć na ostatnie tygodnie kampanii, a nie forsować w czasie wakacji. Podsumowując jestem niezwykle zadowolony z dzisiejszego głosowania i przede wszystkim z marnego odzewu medialnego. Sama ustawa podobnie jak ta aborcyjna będzie jeszcze ze 30 razy przerabiana, przez kilka instytucji, zatem nie ma o czym mówić. Najważniejsze jest to, że skończyła się benzyna, którą spadkobiercy PRL-u podpalali nastroje społeczne, wygrywali wybory i blokowali wszelkie zmiany, pokazując jaki „ciemnogród” nam grozi.

6
18805 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

19 (liczba komentarzy)

  1. to co się liczy to złodziejstwo i marnotrastwo grosza publicznego, koloniializm, i niedowład instytucji państwowych, a także olewanie patriotyzmu, ale to ostatnie może nawet i nie należy wrzucać na plan pierwszy bo można dawać paliwo szeroko pojętym komuchom 

  2. Ja jako stary katol ortodox zastanawiam się gdzie są ci wspaniali purpuraci ( nazwisk przez litość nie wymienię) którzy przez 8 lat pompowali tę do cna skurwiną platformę. Gdzie oni dzisiaj są? Gdyby nie ich poparcie, PO nie wygrałoby by wyborów 8 lat temu i nastepnych...
    Ciekaw jestem ich zdania na ten temat. 

  3. avatar

    parafrazujac slowa ferdka..."...ja jako jedyny prawdziwy polak i katolik na takie rzeczy nie zezwalam.."..gdyby stanowisko naszych purpuratów bylo bardziej osadzone na duchu matki kosciola..to juz dawno nasze zycie publiczne wygladalo b y innaczej..wystarczylo by w kilku waznych momentach naszej historii rzucic z ambony ze ten a ten urzednik lub "cwelebryta"..nie ma prawa przystepowac do sakramentów (lacznie z pogrzebem-nierzadko z asysta kardynalska i kompania reprezentacyjna WP)..jedno kluczowe slowo ekskomunika LATAE SENTENTIAE...wystarczy przypomniec tylko jeden fakcik ze doktorowa1metrszpadla zawiozla 15letnia dziewczyne RZĄDOWĄ LIMUZYNĄ!!!!do szpitala...zarówno sama nastolatka i ojciec dziecka i rodzice tych nastolatków robili wszystko by zachowac to dzieciątko)...

  4. "zarówno sama nastolatka i ojciec dziecka i rodzice tych nastolatków robili wszystko by zachowac to dzieciątko"

    O ile pamiętam właśnie matka tej dziewczyny właściwie zmusiła ją (jeśli chodzi o tzw. "sprawę Agaty"). 

  5. Może to też bierze się z tego, że kwestia aborcji dotyka lub może dotykać osobiście znacznie większej grupy ludzi niż in vitro.

  6. tylko przepchnięcie wszyskich megazyskowanych biznesów żeby zostawić pustą spiżarnię?

    Władze Warszawy nie mogą znaleźć miejsca na nowe centrum biznesowe bilionerów z zatoki perskiej, którzy chcą tu zrobić nowe centrum biznesu Europy? A pałac stalina? chyba dużo więcej niż 20 hektarów.

    • Brakuje mi "funduszu wczasów pracowniczych" , dokładnie jego powszechności .    I woda byla w mieście za darmo . To nieprawda , że za wodę trzeba płacić . W irlandii jest za darmo do dzisiaj ... pozdrawiam .

  7. Moim zdaniem cały ten chocholi taniec, jaki zafundowała nam Partia Matka wespół ze swoim przedłużaczem medialnym TVN 24, był tanim teatrzykiem, odegranym dość marnie. Główni aktorzy w osobach Ewki Kłapacz Peron i tuza intelektu Grupińskiego, co mu Donek wytarł buty w marynarkę, oraz pomniejsza swołocz w osobach kilku senatorów PełO, w których nagle obudziło się sumienie. Ta tragifarsa miała bardzo dokładnie rozpisany scenariusz niby kryminalny, w którym przeważnie pistolet pokazany w pierwszym akcie, w ostatnim wypala. Tak więc najpierw była zapowiedź ustawy, potem przepychanie jej kolanem przez Sejm, następnie Senat, napięcie rośnie, są głosy, że ustawa może nie przejść, media wrzą, słabszym puszczają nerwy, żeby w finale uzyskać postać potworka legislacyjnego i  "sukces" Ewki Kłapacz Łopaty. Jako Guest Star wystąpił buc nad buce, który wysłał list, że ma obiekcje i być może ustawę zamiast podpisać, prześle do Trybunału Konstytucyjnego. Koń by się uśmiał, a błazen rozpłakał. Wyglądać to wszystko miało niczym bitwa pod Stalingradem i tylko żelazny upór firera w spódnicy dał milionom Polakom nadzieję oraz optymizm wiodący ich wprost do urn wyborczych z mocnym postanowieniem: do trzech razy sztuka. Wszystko to bardzo łatwe do rozszyfrowania, funta kłaków warte, błazenada i tanie komedianctwo. Szkoda tylko, że część ludzi dała się na to nabrać.
    Komorowski podpisze to w cuglach, a "niepokorni" senatorzy znajdą miejsca na listach wyborczych, takie jest moje zdanie.

  8. Oczywiście tzw. "nasze media" weszły w to jak w masło. Właśnie czytam tytuł we wPolityce: "Dzisiejsze głosowanie to porażka praw człowieka. Ustawa o invitro kreuje w gruncie rzeczy kategorię „podludzi”".
    Właśnie o to chodziło, żeby pudło rezonansowe waliło po oczach takimi tytułami.

  9. To juz nie szlo o benzyne a o drobne na waciki dla kolezanki ktora prowadzi klinike...
    Tak do tego wlasnie poziomu doszlismy. Bedzie sie zabijac dzieci aby bylo na waciki.
    I to nie jest bynajmniej zabawne...

    Przy okazji nikt tego nie zauwaza i nie rozglasza ale PO zajmuje ste teraz gremialnie podkladaniem min. Trzeba te miny identyfikowac i rozglaszac. Inaczej zabija nowy rzad.
    Z tego co widze wiekszosc jest ustawiana juz na poczatek nowego roku. Przykladowo od nowego roku moze sie nie dac zrobic przegladu samochodu, nie da sie pewnie zlocyc papierow o budowe domu, zrobi sie dziura w dostepie do niektorych lekow, moga byc problemu z rozliczeniami b2b. 
    Kto sledzi zmiany w prawie wie o co chodzi. Ale ile osob o tym wie i ile osob jest w stanie zajmowac sie sledzeniem prawa produkowanego w olbrzymiej ilosci? Nie chce wiec straszyc ale nowy rzad moze miec bardzo pod gorke.

    Przy okazji prosba - PROSZE WYLAPUJCIE TAKIE MINY i prosze rozglaszajcie je - chocby anonimowo ale w jakims miejscu gdzie przeczyta to wiele osob... I to juz, teraz a nie za kilka miesiecy... Bo wtedy pozostanie nam tylko wyc z rozpaczy. Prawie wolverine

  10. Nie wchodzę w kwestie ideolo, przynajmniej nie teraz. Więc.

    Po pierwsze, in vitro to nie jest "zabobon, który napędza obroty prywatnym klinikom", to jest zwyczajna medycyna, dobrze przebadana i generalnie bezpieczna. (Wszyscy, którzy chcą napisać, że "IVF nie leczy" mogą sobie dać spokój.)

    Po drugie, ustawa - choć przy rządach PO trzeba zachować daleko idący sceptycyzm - nie napędzi prywatnym klinikom obrotów, a już na pewno zysków a je poważnie ograniczy, jeśli w ogóle wejdzie w życie (mam wrażenie, że pierwszą ustawą po wyborach będzie zakaz IVF). Ktoś będzie za to płacił i ktoś na tym zarabiał, to jasne, ale też całkiem normalne. Natomiast ustawa wprowadza jednak sporo wymagań dotyczących przechowywania i zabezpieczenia zarodków i danych, a także wymóg, żeby IVF stosować dopiero gdy inne metody zawiodą (co i tak powinno być robione, ale nie zawsze było...)

    Jakby ktoś chciał zapytać "dlaczego kliniki popierają ustawę skoro im wcale tak dobrze nie robi", z góry odpowiadam: wprowadzenie przepisów jest tak czy inaczej konieczne i kwestią czasu, lepszych dla nich na pewno nie będzie, liczą na to, że po wyborach uda im się (zobaczymy) torpedować zmiany czy tym bardziej całkowity zakaz.

  11. nie rozumie pan istoty sprawy, wokół której toczy się spór. Spór na kilku poziomach, podczas gdy Peło sprowadza tę sprawę wyłącznie do prokreacji, jako danie szczęścia rodzicom bezdzietnym. Nikt nie jest przeciwko in vitro, ani Andrzej Duda, ani Beata Szydło, ani tym bardziej ja sam. Roztrząsanie kwestii związanych z in vitro mija się z celem i nie jest tematem artykułu Matki Kurki.
    W mojej rodzinie jest kobieta około trzydziestki, praktykująca katoliczka, mężatka, która dzięki in vitro, za drugim podejściem, stała się szczęśliwą mamą. I nikt nie ma z tym problemu, wszyscy cieszymy się, że spełniło się jej i jej męża marzenie.

  12. "Nikt nie jest przeciwko in vitro, ani Andrzej Duda, ani Beata Szydło"

    Bolesław Piecha wnosił projekt ustawy zakazującej, jakaś obywatelska inicjatywa też, więc zdecydowanie nie jest prawdą, że nikt nie jest przeciwko.

    To, co napisałem to raczej drobne sprostowania do tekstu MK a nie polemika z jego główną tezą.

  13. Co do przykładu in vitro... Co nie zmienia faktu, że in vitro nic nie wyleczyło, a istnieje ryzyko że mogło zaszkodzić. Byłem raz na wykładzie traktującym o naprotechnologii i dowiedziałem się, że jest bardzo wiele czynników (nawet błahych) które mogą mieć wpływ na płodność (np. niedawno przebyta lub niewyleczona choroba, stres itd.) wystarczy nie ulegać manipulacji i darmowej reklamie w mediach...

  14. to nie jest kolego kwestia ideolo. to kwestia tego czy chcemy byc ludzmi czy nie.
    bez odzewu.

  15. Zajmij się może selekcją przeprowadzaną w gabinetach lekarzy decydujących kogo leczyć skutecznie za pomocą nierefundowanych a dostępnych w ramach "bezpłatnych testów" terapii czy też powszechnie dostępnych zdecydowanie mniej skutecznych terapii chorób śmiertelnych (WZWc, nowotwory etc.....)
    To zdecydowanie bardziej przypomina selekcje na rampie niź IV
    Również bez odbioru.....

  16. Ja mam paskudny zwyczaj czytać różne takie kwity zanim się wypowiem. Stąd np. mogę powiedzieć, że ustawa zabrania selekcji i przewiduje odpowiedzialność karną (chociaż moim zdaniem należałoby to ostrzej). Ale co tam...

  17. avatar

    Mnie przy całym mini zamieszaniu z in vitro smuci tylko słabość polskiego Kościoła. Życzyłbym sobie wymienienia z imienia i nazwiska wszystkich posłów i senatorów którzy głosowali za tą ustawą i jasnego stanowiska że ci panowie i panie są ekskomunikowani bez prawa do jakichkolwiek sakramentów w Kościele katolickim. Wiem że dla autora tego tekstu ekskomunika to puste słowo i szanuję to ale jako KATOL życzyłbym sobie żeby mój Kościół zajął w końcu jasne i przejrzyste stanowisko. A jeśli Bronek bez wąsa podpisze ustawę to bez wyjątku. Prymas publicznie ogłasza że Bronek bez wąsa jest poza Kościołem. I git...

  18. avatar

    aborcja i in vitro dotyczą rodzaju żeńskiego. Wpływają, ze tak powiem na jakieś tam samostanowienie bab, czyli połowy ludzkości.(piękniejszej może, ale jakoś tak w człowieczeństwie, rozwoju, zarobkowaniu zostającej w tyle, bo biologią ograniczonej. Bo baby jak krówki się cielą, kotki się kocą, suczki się szczenią ). I te właśnie te babskie sprawy stają się najważniejsze, kiedy zawalczyć trzeba o władzę. Nie gospodarka (głupcze) nie dobrobyt, nie udział w wypracowanym dochodzie, nie podatki od rozmaitych rekinów, tylko właśnie to, czy baby mogą sobie coś tam w życiu zaplanować i ułożyć.

    Do rozmnażania potrzeba warunków niekoniecznie dobrych, ale stabilnych, jako, ze jest to inwestycja długoterminowa
    Jak się te dyżurne tematy wypalą, znajdzie się nowy, też z tej dziedziny.