Jak możecie nie znać Mikołaja Barczentewicza?!

Prześlij dalej:

Znacie jedną z tych durnych zabaw, która nazywa się wkręcanie? Pewnie tek, ale na potrzeby felietonu chciałbym przywołać jedną z wariacji, zresztą dość często wykorzystywanych w kabaretach i komediach. Skecz polega na tym, że jakiemuś mądrali, który się zna na wszystkim, a w każdym razie chce za takiego uchodzić, zadaje się trudne pytanie z pułapką. Dobre wkręcenie to takie, w którym jest kupa śmiechu już na starcie, dlatego znawców literatury wkręca się znaną islandzką pisarką Nadijką Rekinowsky. Gdy już mamy start dowcipu zaczepiamy mądralę niewinnym pytaniem. Słuchaj, a czytałeś oczywiście „Skrzyżowanie płetw” Nadijki Rekinowsky? Pierwsza odpowiedź zwykle jest milcząca i wyrażona kwaśną miną, ale czasami wyrwie się – Co? No jak, no co ty nie znasz wybitnej islandzkiej pisarki Nadijki Rekinowsky, przecież tylko to się teraz czyta. Aha! Nadijka, widzisz, takie nazwisko, że się ciężko kojarzy, jasne, jasne. To czytałeś? Co? Czytałeś „Skrzyżowanie płetw”? A, nie, nie, wiesz jestem teraz pochłonięty zupełnie innymi lekturami, ale leży to u mnie na półce. Chyba nawet od Michała dostałem, wiesz, także, no ten, na pewno przyjdzie czas, wezmę się za to. Od tego momentu mamy speca od literatury na patelni i tylko od nas zależy jak długo będziemy go smażyć. Nigdy mnie specjalnie takie przysmażanie nie bawiło i w tym miejscu porzucam zabawę.

Przywołałem wkręcanie, bo niemal identyczną techniką rozmaite światłe media sprzedają nam nagle rozbłyskujące gwiazdy, a tak naprawdę mądrali od tajemnej wiedzy. Wczoraj wszyscy się podniecali Brexit i pomimo skrajnie odmiennych opinii oraz nastrojów, co do jednego panowała powszechna zgoda – to koniec członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Zgoda nie przetrwała jednego dnia, gdyż pojawiła się Nadijka Rekinowsky ze swoim dziełem „Skrzyżowanie płetw”, a tak naprawdę pojawił się Mikołaj Barczentewicz. Niby zwykły Mikołaj i zwykły Barczentewicz, ale jak mu się doda prawnik? Inna rozmowa, prawda? Inna, ale to ciągle za mało, żeby wkręcić. Dodajemy – polski prawnik z Oxfordu! Są jakieś pytania? Nie widzę, nie słyszę! Wkręcamy! Polski prawnik z Oxfordu zburzył spokój maluczkim swoją glosą (komentarzem) do Brexitu. Z reguły szkoda mi życia i zdrowia na weryfikowanie podobnych mądrali, ale zacząłem od poszukiwania dorobku polskiego prawnika z Oxfordu i znalazłem takie coś:

Na dzień dzisiejszy nie ma to jeszcze miejsca – wciąż jest prawdą, że jedna strona (Trybunał) ma rację co do ważności i skutków wyroku K 47/15 a druga (obóz rządowy) jest w błędzie. Moim celem nie było wykazanie, że ten konflikt jest błahy lub że jest zjawiskiem pozytywnym. Chciałem jedynie pokazać, że porządek prawny, przez swoje organiczne powiązanie z życiem wspólnoty, jest znacznie bardziej wytrzymały na kryzysy i rewolucje niż mogłoby się wydawać bez głębszej refleksji.

Dalej nie ma sensu szukać, wszystko jasne i jeszcze dodatkowo Samuel Pereira wygadał się, że zna Nadijkę, przepraszam Mikołaja, jeszcze z czasów gdy pracował dla Leszka Balcerowicza. Pomimo wszystko zmarnowałem kolejny kawałek czasu i zdrowia, przyglądając się glosie Barczentewicza. Za Magierwoskim spuszczam zasłonę litościwego milczenia, że Oxfordczyk pomylił Irlandię Północną z Irlandią i Kraj Basków z Katalonią, bo łatwiej będzie przejść do meritum. Pan Mikołaj Barczentewicz w kilku punktach zabarwionych żargonem prawnym zawarł jeden banał, że Brexit musi być zatwierdzony przez brytyjski parlament. Wystarczyło, żeby natychmiast został gwiazdą i jednocześnie brawurowym prawnikiem, który odkrył sensację. Tymczasem każde brytyjskie dziecko wie, że Brexit to było referendum, a nie akt prawny stwierdzający wyjście Wielkiej Brytanii z UE.

Brytyjskie dziecko również wie, że nie ma takiej opcji, aby parlament podważył wynik referendum. Gdzie zatem szukać rewelacji i sensacji? No właśnie w Nadijce Rekinowskiy i „Skrzyżowaniu płetw rekina”. Wyobrażacie sobie, że niejaki Matka Kurka absolwent LO w Chojnowie pisze, że Brexit musi być zatwierdzony przez parlament i po tej wypowiedzi w Gazecie Wyborczej pojawia się wielki tytuł: „Pilne!!! Nasz ekspert Matka Kurka z LO w Chojnowie, wyjaśnia – Brexitu nie było!”. Nie wyobrażacie sobie? A szkoda, bo człowiek musi się każdego dnia natyrać i tysiące razy stukać w klawiaturę, żeby się co najwyżej na kolejną wokandę dostać, do prasy i pozostałych mediów nie biorą. Jak możecie nie znać Matki Kurki, to ten co napisał, że Brexit to referendum, nie !?

4.608
21085 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

8 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    no właśnie..ze swojej strony móglbym tez pójśc na żywioł..i zapelować równie n.p...do pana od demokracji o to aby sie końcu wykazał wolą walki o prawdziwie wolną;jedynie demokratyczną Polskę..niech w koncu wyjdzie na ulice miast i wprowadzi swoich ludzi do prawdziwej walki o wolnośc!!łacznie z "kryteruim ulicznym"!!!( z całym szacunkiem w jego mniemaniu)..skonfrontuje sie z nami..z ludzmi kultywującymi tradycje NSZ..(n.p.wywiad wojskowy ziem zachodnich..) albo z ONR-em..albo z ludzmi ze Związku Jaszczurczego..ilez mozna jezdzic na te brukselskie konultacje..i nawoływac do demokracji..w koncu sie to komus moze naprawde znudzić...

    dlaczego tak przycichł..?ktos wie?ktos go w ogóle widział w ciagu ostatnich 2-3 dni?

    a'propos..
    (wszystko co napisałem powyżej...to.... paralela;przenośnia...."literacka"............)

  2. są dziś w żałobie. Nie mogą przeżyć, że Polska jest już w ćwierćfinale, bo to rozbudza nacjonalistyczne emocje, mogą być pogromy, rewizje, ranne najścia, Maciora z bykowcem i Szarikiem u nogi, krótko mówiąc: będzie tu zachwilę Oświęcim, na dodatek ten traumatyczny dla nich Brexit, jest czym karmić nienawiść. Bolszewia.

  3. Pan Brzęczyszczykiewicz jest nie byle kim. "prawnik, wykładowca na Uniwersytecie Oksfordzkim, ekspert Fundacji FOR, absolwent MISH UW oraz Oksfordu. Jako, że uczę brytyjskiego prawa konstytucyjnego na Oksfordzie, czuję się w obowiązku napisać kilka słów wyjaśnienia obecnej sytuacji...."

  4. ...dziecięciem będąc pobierałam stosowne nauki od dziadka, który mawiał, że nie ma gorszych głupców niż głupcy uczeni, czuję się w obowiązku nadmienić, że  ów wykładowca brytyjskiego prawa konstytucyjnego z Oxfordu powinien zafundować sobie kalendarzyk z mapą polityczną Europy.

    Obawiam się, że "przedwojenna matura" nie będzie łatwa do odtworzenia w krótkim czasie. Dobra wiadomość jest taka że zważywszy na poziom wykładowców wyższych uczelni - musimy się uczyć sami!

  5. Ale nasz gospodarz byl juz w GW za "eksperta od opon"!

    Brexit is an abbreviation of "British exit", which refers to the June 23, 2016 referendum by British voters to exit the European Union.

    Brexit to skrot powstaly z "British exit" czyli nazwa. Zreszta bardzo chwytliwa i podswiadomie sugerujaca wybor.

    Referendum to glosowanie.

    Wyniki referendum w praktyce sa dla parlamentu obligujace. Teoretycznie nie.

    Teraz musi byc przeglosowany Artykul 50 Traktatu Lizbonskiego, ktory jest formalnym zgloszeniem sie do opuszczenia wspolnoty.

    Tylko tyle napisal ow Barczentewicz w punktach.

    Anglicy chca/chcieli zwlekac nawet do 2 lat, o czym oficjalnie mowili czyli w praktyce kolejny raz oglosili sie pepkiem swiata. Nie na dlugo bo na jeden wieczor tylko.

    Do wdrozenia Artykulu 50 od rana wzywaja ministrowie spraw zagranicznych panstw wspolnoty (6 zalozycielskiej): natychmiast lub tak szybko jak to tylko mozliwe. Chca, azeby zrobil to jeszcze Cameron albo aby ustapil od razu i zrobil to jego nastepca.

    Wzbudzilo to "szok" u Anglikow. "Mocna", "stanowcza reakcja", "twarda pozycja", "zimny prysznic" tak na BBC trabia od rana. Chcieli wyjsc po angielsku i sie nie udalo? Glupi czy tylko udaja? Good try - jak mawiaja tubylcy.

    PARLAMENT MOZE ZIGNOROWAC referendum ale po pierwsze, jest to wielce malo prawdopodobne oraz przede wszystkim, klamka juz zapadla. Caly swiat slyszal.

    Wracajac do tematu felietonu: generalnie facet mial racje. Teoretycznie i praktycznie nawet z tym ZE TYLKO PRZEZ KILKA GODZIN. Ale sam proces rozlozony w czasie nazwany Brexitem sklada sie z kilku faz i jeszcze sie nie zakonczyl chociaz w deklaracjach juz sie rozpoczal.

    Nie zapominajmy, ze jest nie tylko wykladowaca, prawnikiem ale i filozofem prawa. Trzeba wziac na to poprawke. Moze filozofowac. Ale nie w tym rzecz.

    Czy jest DEBILEM czy tez tylko NIEDOUKIEM? Nie sadze. Robi sobie PR? Ma parcie na szklo (monitory, wyswietlacze)? Juz to mial choc w mniejszej skali.

    Stal sie ekspertem "prawnikiem z Oxfordu". Meteorem. Jest po stronie GW, KOD-u i Balcerowicza. Pisal "zagranicom" o TK zajmujac stanowisko po stronie Rzeplinskiego. Tyle z felietonu MK.

    Ale to nie wszystko.

    Zaczynal od budowy stron www (kodowanie) czyli ma leb jak sklep.

    Pozniej studiowal prawo i pracowal (praktyka) jednoczesnie w kancelarii prawniczej Domanski Zakrzewski Palinka zalozonej w 1993 roku w Warszawie:

    Do grona naszych klientów należą inwestorzy działający m.in. w następujących branżach: budownictwo, energetyka i surowce naturalne, instytucje finansowe, nieruchomości, sieci handlowe i towary konsumpcyjne, sektor farmaceutyczny i służba zdrowia, sektor publiczny, technologie, media i telekomunikacja oraz transport.

    Byl ekspertem Balcerowiczowskiego think tanku Forum Obywatelskiego Rozwoju

    oraz

    zalozycielem portalu Antitrust.pl.

    Kontynuowal studia w Oxfordzie gdzie zostal wykladowca.

    Przez chwile myslalem ze BYC MOZE to kolejny as z rekawa. KOLEJNY OXFORDCZYK.

    I ze wlasnie zostal pokazany szerokiej publicznosci na fali Brexitu.

    Czym wiekszy szum medialny tym lepiej. Bo o czym mialby pisac? O TK ktorym nikt juz sie nie interesuje? O alimentach?

    Ale po namysle dochodz do wniosku ze raczej nie. Na kolejnego Petru za madry, na kolejnego Kijowskiego no coz...za ladny.

    Tak ze tego...zazdroscic nie ma czego Barczentewiczowi. Nawet urody. Pisal cos na tematy prawnicze zwiazane z malzenstwami tej samej plci...nie zebym cokolwiek sugerowal.

  6. "Tymczasem każde brytyjskie dziecko wie, że Brexit to było referendum, a nie akt prawny stwierdzający wyjście Wielkiej Brytanii z UE. Z tym stwierdzeniem to MK niestety nie trafił dobrze. Bo cóż może wiedzieć każde brytyjskie dziecko skoro dorosły brytyjczyk nie za bardzo wie co to jest Unia Europejska. A już takie pytania jak: kto jest jej członkiem, ile krajów liczy, czym się różni od EEA, są nie do przejścia.

    A jaka jest prawda o brytyjczykach. kawałek filmu widziałem, rzecz w USA się rozgrywa. Grupa terapeutyczna AA.
    Terapeuta: Jesteś alkoholikiem
    Pacjent: Nie
    Terapeuta: Jesteś alkoholikiem
    Pacjent: Nie
    Terapeuta: Jesteś alkoholikiem
    Pacjent: Nie, ja jestem Anglikiem, a u nas mamy taki live style.

  7. Jesteś homofobem i faszystą, bo jesteś Polakiem!

  8. Komisarze europejscy zapomnieli, że w dolnej części kręgosłupa posiadają relikt przodków, którego nigdy się nie pozbędą, podobnie jak ich potomkowie.
    Postęp jest efektem ewolucji opartej na doświadczeniach przodków.
    Każda próba zmiany tego procesu kończy się tragedią (faszyzm, komunizm).
    Nowoczesność jest dla ludzi rozumnych, a nie dla fanatyków eksperymentalnych koncepcji.
    PseudoNowocześni... Wypierdalać... Na rozmowy z Wami szkoda czasu.