Jak Wiaczesław Mosze Kantor z towarzyszem Stolzmanem u Krzyśka i Donalda Azoty „reprywatyzowali”

Prześlij dalej:

W wielu sytuacjach staram się jak mogę by dotrzeć do takich źródeł, które powiedzą coś więcej niż tubylcze tarabany propagandowe. Rozpaczliwie wyciszana afera z udziałem towarzysza „Alka” Stolzmana vel Kwaśniewski, który dogadywał się z Donaldem Tuskiem i Krzyśkiem Bieleckim w kwestii przejęcia „Azotów” przez Rosję Radziecką, jak zwykle w komunikatach medialnych pozbawiona jest istoty rzeczy. Z tej okazji, która wysadziłaby w kosmos władzę niemiecką, francuską, austriacką, a kto wie czy nie włoską, poszperałem w anglojęzycznych oraz rosyjskich źródłach i łupami dzielę się z Czytelnikiem. Zacznijmy od tak zwanego lobbysty i na wstępie wyraźnie podkreślmy, że Wiaczesław Mosze Kantor chociaż, nie rzucał się dotąd w oczy jest wystarczająco silnym „lobbystą”, aby Donald i Krzysiek robili o co się ich „prosi”. Prawdy nie dowiemy się wcześniej niż po zmianie kadencji o ile dowiemy się w ogóle, ale fakt, że sprawy wypłynęły choćby w zdawkowej formie świadczy, że nie interes strategiczny Polski, tylko biznesy „układów zamkniętych” się pokrzyżowały. Kim jest „lobbysta”? Najmniej istotne w życiorysie Wiaczesława Mosze Kantora jest to, że zna towarzysza Stolzmana vel Kwaśniewski i nawet wspólne zasiadanie realnych socjalistów w zarządzie Europejskiej Fundacji Tolerancji i Pojednania, która powstała za kasę Wiaczesława nie ma wielkiego znaczenia. Najistotniejszy w układance biznesowo-politycznej, ciągle mającej pełne szanse przejąć Azoty, są kontakty i posiadane obywatelstwa przez Wiaczesława Moszewicza. Pan lobbysta z Rosji Radzieckiej jest do bólu klasycznym produktem „Made i Russia”, który przeszedł wszystkie charakterystyczne etapy produkcji i kontroli jakości. Wiaczesław Mosze Kantor urodził się w 1953 roku, w Moskwie, gdy trochę podrósł i skończył szkoły został zatrudniony na stanowisku radzieckiego naukowca projektującego stacje orbitalne.

W tamtym czasie i tamtej wersji Rosji Radzieckiej sprawowanie naukowych funkcji wiązało się z prestiżem i daczą pod Moskwą, ale po pierestrojce wszystko uległo gwałtownym zmianom i Wiaczesław Mosze Kantor postanowił pójść w biznesy. Gdy w Polsce ideowy marksista Balcerowicz przekuwał się na neoliberała i wyprzedawał wszystko co się dało, w ramach jednej jedynej oferty „polskie jest tyle warte ile warte”, w Rosji Jelcyna rozpoczęła się „szalona prywatyzacja”. Identyczna myśl ekonomiczna dopadła bratnie narody i w taki sam sposób pierwsi „biznesmeni” wywodzący się ze służb specjalnych i państwowych posad prezesów, przejmowali za bezcen najlepsze rosyjskie firmy. Wiaczesław Mosze Kantor w 1993 roku kupił 35% akcji „Azotów”, nie tych polskich, ale z Wielkiego Nowogrodu na północnym zachodzie Rosji. Był to największy producent nawozów w ZSRR, a mimo to Wiaczesław zapłacił za potężną fabrykę dowcipną kwotę 200 tys. dol. Po roku miał rosyjski biznesmen w swoim posiadaniu kolejną fabrykę, nawozową – Dorogobuż. Z tych dwóch zakładów produkcyjnych powstał Acron, holding nawozowy numer jeden w Rosji Radzieckiej, który przy pomocy Alka Stolzmana usiłował dotrzeć do Krzyśka i Donalda. Poważnym nie trzeba tłumaczyć, śmiesznym nie wytłumaczysz, ale zawsze warto przypominać, że tak jak w Polsce żaden duży biznes nie powstał bez politycznego wsparcia, z ubecją w tle, tak w Rosji od lat nic w tej skali nie dzieje się bez błogosławieństwa Putina i KGB.

Od początku rządów pułkownika KGB, Wiaczesław Mosze Kantor znajdował się w najbliższym otoczeniu radzieckiego cara i podpowiadał, kto przeciw carowi spiskuje. Jeden z bardziej znanych radzieckich bojarów, niejaki Chodorkowski popadł w niełaskę i w konsekwencji trafił do lagrów, miedzy innymi dzięki działaniom Wiaczesława. Do Chodorkowskiego należała spółka Apatyt, która dostarczała surowców do Acronu Wiaczesława Mosze Aarona. Chodorkowski usiłował zaszkodzić swojemu bratu w wierze i zaczął podnosić ceny na surowiec potrzebny do produkcji nawozów. Po aresztowaniu właściciela akcje Apatytu przejęło państwo i wprowadziło ceny regulowane, korzystne dla Acronu. Wiaczesław Mosze Kantor zdaje sobie sprawę jak się w Rosji Radzieckiej prowadzi biznesy, dał car, trzeba oddać carowi i tak się dzieje, choćby w 2011 roku, gdy premier Putin zwrócił się do radzieckiego przemysłu, aby kołchozom z powodu suszy nie podnosić cen nawozów. Pierwszym posłusznym był oczywiście Kantor, jeden z ulubionych biznesmenów pułkownika KGB. Jak widać Mosze Kantor posiada wystarczające kompetencje, żeby towarzysz Alek dostawał od niego kieszonkowe, a halabardnicy Krzysiek i Donald robili co im się każe, jednak gdyby komuś było mało, jest jeszcze jeden argument. Wspomniałem o obywatelstwach Wiaczesława Mosze Kantora i nie pomyliłem się, radziecki biznesmen, jak na radzieckiego biznesmena przystało pochodzi z narodu wybranego i jest obywatelem Izraela.

Szlachetna krew i odpowiednie umocowanie polityczne, daje w świecie spore, a w Polsce nieograniczone możliwości. Tacy wybrańcy losu władają interesami międzynarodowymi, zaś po godzinach radzieccy biznesmeni pochodzenia izraelskiego zwykle kupują sobie klub piłkarski albo stadninę koni, żeby oddać się filantropii. Mosze Kantor podtrzymuje tradycję, ale poszedł w bardziej społecznym kierunku i zgodził się zostać prezesem Europejskiego Kongresu Żydów. Wiaczesław Mosze Kantor pomimo wielu sukcesów i kontaktów na najwyższym szczeblu doskonale zna życie i jeszcze lepiej zna życie w Rosji Radzieckiej. Z wyboru przeniósł się za granicę, żeby nie narzucać się z bogactwem i nie budzić podejrzeń o ambicje polityczne. Wiaczesław Mosze Kantor nie szpanuje złotymi zegarkami, nie ma parcia na szkło, milczy na temat swoich interesów, jest skromnym hodowcą koni i kolekcjonerem dzieł rosyjskich awangardzistów . Jego żona nie jest słynną modelką, ale Panią domu, która urodziła mu trzech synów i córkę. Wiaczesław Mosze Kantor nie łapie się również na podium ani w Rosji, ani w Nigerii, w rankingach bogaczy zajmuje dalekie 39 miejsce ze skromną sumą 2,3 miliarda dolarów. Wiaczesław Mosze Kantor po prostu robi swoje i wbrew groteskowym doniesieniom medialnych tarabanów, jak najbardziej Acron przejmuje Azoty, w tej chwili ma już 15%. Ile w ty zasługi Alka Stolzmana i rozmów z Donaldem, któremu „doradza” Krzysiek? Podejrzewam, że Alek miał tylko sprawdzić, czy Donald z Krzyśkiem mają swoich kandydatów do kupna „Azotów” i co to za jedni, bo do niczego innego Wiaczesławowi Mosze Kantorowi ci dwaj potrzebni nie są.

Przedstawiony wybór faktów obrazujący potencjał lobbysty w moim przekonaniu, graniczącym z pewnością, jest nie tylko wystarczający, ale wydaje się armatą wytoczoną na wróble: Donalda i Krzyśka. Niestety tajemnicą pozostanie dlaczego Donald i Krzysiek tak rozpaczliwie zaprzeczają, że biznesmen radziecki i prezes EKŻ robi w Polsce jakiekolwiek interesy. Pojęcia nie mam o co tu chodzi, ale na pewno problemu nie stanowi oddanie kolejnego cielaka z polskiej obory w łapy izraelskiego sponsora Putina, bo tacy jak Donald i Krzysiek nie są w stanie odmówić lokalnym kolegom Alka Stolzmana, co dopiero mecenasom tej rangi. Stało się po drodze coś takiego, że akcja została wstrzymana, może nie było ostatecznego porozumienia na dworze cara i Wiaczesław Mosze Kantor wyszedł poza swoje 39 miejsce w hierarchii. A może ludzie WSI i UD zasiadający w pałacu Bronisława mają swojego lobbystę, wyżej postawionego zarówno w Rosji Radzieckiej jak i Izraelu, stąd też patriotyczne uniesienie w obronie polskich Azotów w wykonaniu przypadkowego prezydenta. Jedno w każdym razie jest pewne, przejęciu Azotów można zapobiec tylko i wyłącznie wykładaniem potężnej kasy na podbicie cen akcji, bo pan marksista Balcerowicz ten i wiele innych kur znoszących złote jaja doprowadził do stanu, w który wszystko załatwia „niewidzialna ręka rynku”, zwykle radzieckiego lub izraelskiego, rzadziej niemieckiego.

6
11800 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

4 (liczba komentarzy)

  1. Azoty Tarnów i Puławy, które przejmie Kantor pod jakąś przykrywką (obecne 15 proc. akcji  to zapewne wersja mega optymistyczna - tylko dane oficjalne, Mosze może już mieć swoje słupy); polski system gazowy, który przejmie Gazprom, to jeszcze nie wszystko. Z uporem maniaka przypominam , że odrzucono Ostrołękę (rykoszetem oberwała przez to Bogdanka) na rzecz atomu z Kaliningradu, a wręcz jawnym lobbystą w temacie radzieckiego prądu jest niejaki Antoni Mężydło. W uwalaniu Ostrołęki decyzje podejmował np. Budzanowski, a więc wówczas człowiek prorosyjski. Jest jeszcze nieprzejęty przez Rosję (jeszcze przez chwilę) Lotos i radziecki bank Sbierbank dobijający się do KNF.
    Zdaje się, że w przyszłym tygodniu Jarosław Kaczyński będzie mógł wyjść na podest i powiedzieć "a nie mówiłem?". Po wywaleniu Budzanowskiego, który powiedział jedno niemiłe słówko o Rosji (choć wcześniej w 2012 Kaliningradowi rozłożył czerwony dywan), za niemiłe słówko o Niemcach tym razem już chyba jednak Gowin naprawdę poleci. Tym sposobem hasło Kaczyńskiego o kondominium dwóch podstawowych graczy na terenie Kraju Priwislanskiego nie powinno śmieszyć ani wkurzać.

  2. O ile dobrze pamiętam lekcje ekonomii, to w kapitalizmie zysk z firmy pobiera jej właściciel.
    Czyli te wszystkie byłe krajowe fabryki z nowyni międzynarodowymi właścicielami, jak i te przez nich tutaj otworzone, są właściwie bez znaczenia dla skarbu państwa, i dla nas?
    Dostarczają nielicznych, tanich miejsc prostej pracy, i trochę groszy na ZUS.
    Bez zysków z gospodarki za cholerę nie da się utrzymać 38 mln. Strach pomyśleć czym to się skończy.

  3. avatar

    ale  zrobiło  to  na  mnie  wrażenie:

    http://wpolityc...

    Homoterroryści  kręcą  bat  na  swoją  d.... Kiedyś  zajdą  o  jeden  most  za  daleko  i  będą  płakać  jakie to  z  nich  ofiary  prześladowań  są.

  4. avatar

    Ta po prawej krótko ścięta ma fajne cycki, żal że homoseksulane.