Kultura



share

 

Dziś w reprezentacyjnym kinoteatrze „Polonez”, moja pięcioletnia córeczka wyrecytuje jako solistka wiersz Juliana Tuwima pt: „Lokomotywa”. I nie wiem w związku z tym kto ma większą tremę, ona czy ja? Czy aby da sobie radę moja kruszyna, sama na największej scenie w mieście z tą ciężką, ogromną i nie kończącą się lokomotywą?

Uff jak gorąco... Ich przedszkole przygotowało doroczne przedstawienie dla dziadków, z okazji dnia dziadków, i właśnie... Buch jak gorąco i pot z niej spływa tłusta oliwa!

Zaprowadziłem dziecko dziś do przedszkola wcześniej niż zwykle, ubrałem na galowo, dałem instrukcje co do obchodzenia się z butami, spodniami (bo zimno jak w psiarni przecież), kurtką zimową itd... i przekazałem z drżącym sercem największy mój skarb zaufanej przedszkolance. Ta zaś uśmiechnęła się uspokajająco i zapewniła, że Ania z pewnością poradzi sobie.



share

But it's on the table, the fire's cookin'
And they're farmin' babies, while the slaves are all workin'
And it's on the table, their mouths are all chokin'

Chris Cornell

                                                                                W hołdzie bezimiennym bohaterom

      Żaden intelektualny korsarz, nigdy nie napadłby na Josepha Conrada Korzeniowskiego i nie postawił mu najcięższych zarzutów - zdrady Polski oraz braku zainteresowania losem Rodaków gnębionych wówczas butem trzech zaborców, gdyby polski pisarz, umarł na emigracji w zwyczajnym zapomnieniu. Korsarz taki, darowałby sobie zainteresowanie losem szarego emigranta z Polski, bo cóż miałby do złupienia i czymże miałby się obłowić w przypadku zarabiającego na suchy chleb bezimiennego rodaka?



share

    Zanim odpowiemy na to pytanie, warto w kilku słowach przypomnieć, w jakim celu została założona Radiowa Trójka przez komunistyczne władze, pod rządami Władysława Gomułki. Jak wszystko, co tworzono w tamtych ponurych czasach, „Trójka” miała być radiem dla ludzi młodych, którzy nie chcieli już słuchać muzyki z festiwali piosenki radzieckiej, a zamiast tego swoje radia lampowe przestawiali na kultowe „Luxy”, czyli Radio Luksemburg. Tam mogli usłyszeć piosenki Beatlesów, czy Rolling Stonesów, które niektórzy z nas nagrywali na szpulowe magnetofony z mikrofonem zewnętrznym lub w późniejszych czasach na kasetowe, by móc potem poszpanować przed swoimi rówieśnikami. Ci najzdolniejsi, brali gitary i z tak zwanego słuchu uczyli się zagrywać słynne riffy, czy solówki.

Strony