Polityka



share

Grubo ponad rok temu, zareagowałem na nominacje dla Kurskiego z umiarkowanym optymizmem, ale wyłącznie z tego powodu, że miała to być zupełnie inna misja niż obecny stan rzeczy. Przypomnę, Kurski miał wejść do TVP na pół roku, zrobić czystki, a dalej Telewizja Narodowa przechodziła w ręce fachowca, który zbuduje nowe media od podstaw. Mój optymizm zgasł w ułamku sekundy, gdy się okazało, że Kurski nie zamierza rezygnować z posady prezesa i co więcej PiS, po serii kompromitujących decyzji Rady Mediów Narodowych, ostatecznie pozostawił starego prezesa TVP, potem jeszcze pozwolił mu wygrać konkurs. Uprzedzałem, że ten człowiek będzie jedną wielką porażką dla PiS i dokładnie tak się dzieje. Trzeba naprawdę nie znać ani trochę Kurskiego, żeby dostrzegać w nim bojownika „dobrej zmiany”.



share

Lekceważenie tego, co ludzi naprawdę wkurza, wbrew ocenom światłych umysłów, które wyjaśniają, co ludzie myślą, zawsze kończy się tak samo. Gdy przeciwnicy WOŚP krzyczeli, że wraz z zamknięciem drzwi do TVP posypie się cały projekt uprzedzałem, że będzie rekord, jakiego świat nie widział. I tak się stało, bo taka jest ludzka natura, człowiek zawsze pokazuje, że jest pępkiem świata i nikt mu nie będzie mówił, co ma robić. Afera wokół Opola 2017 rozpętana i podsycana wyłącznie przez Jarosława (Jacka?) Kurskiego, być może nie ma większego znaczenia w skali ludzkich trosk. Nic wielkiego, kolejna burza w sedesie wywołana prze tych samych apologetów sloganu „żeby było tak jak dawniej”. Wszystko prawda, ale nie z punktu widzenia masowego popytu na tandetę.



share

Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu, bo tak brzmi pełna nazwa tego jednego z wielu komunistycznych „wentyli bezpieczeństwa”, organizowany jest od 1963 roku. Maryla Rodowicz zadebiutowała na nim w roku 1968. Dziś rano, trochę z przekąsem a trochę z dumą, napisałem na Twitterze: „Głupia sprawa… nigdy nie oglądałem festiwalu w Olszt…, przepraszam w Opolu”. Piłem oczywiście do dętej awanturki wokół bojkotu zabetonowanych w postkomunie polskojęzycznych celebrytów. Znajomy na fejsie słusznie zauważył, że Marii Antoninie Rodowicz jakimś dziwnym trafem nie zdarzyło się bojkotować festiwalu w czasach głębokiej komuny. I na tym w zasadzie mógłbym poprzestać – ten fakt mówi więcej niż tysiąc felietonów.

Strony