Polityka



share

Wołanie na puszczy, tyle można powiedzieć o wszelkich próbach namawiania opozycji do przedstawienia programu. Nowoczesna i PO to dzieci tej samej patologicznej matki, dlatego nie ma sensu się rozwodzić oddzielnie nad jednym i tym samym, a dla uproszczenia warto wrzucić PSL. Jedyna forma opozycji, która pozostaje to Kukiz’15. Dorosły człowiek nie ma wątpliwości, co to za jedni i że bliżej im do tego co było, niż do jakiekolwiek alternatywy. Biorąc jednak pod uwagę, że jest to klasyczna zbieranina „postpolityczna”, czyli taki wentyl i jednocześnie rezerwuar dla wszystkich zbłąkanych wyborców, twór ten może sobie pozwolić na pseudo program. Tak też się dzieje, Kukiz’15 to tak zwany „antsystem”, czytaj oportuniści, którzy wydłubują swój kawałek tortu. JOW-y i referenda, walka z partiokracją, tak wygląda ulotka Kukiz’15.



share

Za komuny krążył taki dowcip, przynajmniej tak mi się wydaje, no chyba, że coś sobie wymyśliłem. Dowcip brzmi następująco. Kto to jest ORMO-wiec? To jest ten, który był za głupi, żeby go przyjąć do ZOMO. Patrzę na gigantów intelektu z opozycji i słucham ich prawie nieustannie, takie mam zawodowe obowiązki, i jakbym rekrutację do ORMO widział. Coś nieprawdopodobnego, co jeden to „ciekawszy egzemplarz”. Skąd oni ich biorą chciałoby się zapytać, bo trudno uwierzyć, że na przykład taki poseł Misiło, czy Szczerba są stypendystami bodaj zaocznej politologii. Chciałbym być dobrze zrozumiany, tutaj naprawdę nie chodzi o sympatie polityczne, przecież ślepy nie jestem i też widzę posła Suskiego albo ministra Jurgiela, ale to nie to samo.



share

Gest w polityce to powinna być oddzielna dziedzina paranauki zwanej politologią. Generalnie unikam jak ognia analizowania tego typu bzdur, bo chociaż w życiu zachowanie człowieka mówi bardzo wiele o człowieku, to w wydaniu politycznym te analizy stały się farsą. Grono ekspertów potrafi godzinami rozprawiać o krawacie w grochy tego, czy tamtego polityka i rozbierać na czynniki pierwsze owal, kolor i rozmieszczenie grochów. W naszym krajowym wydaniu mieliśmy kilka takich speców wychowanych przez resort, jednym z nich był niejaki Tymochowicz, zwykły prostaczek, z którego wrzeźbiono fachowca od mowy ciała. W 95 na 100 przypadków nie warto się podobnymi głupotami przejmować i zajmować, ale ostatnia podnieta „salonów”, z kilku powodów jest warta uwagi.

Strony