Polityka



share

Tytuł ukradłem z komentarza Jacka Liziniewicza, dziennikarza w dosłownym tego słowa znaczeniu, który mógłby pracować w zawodzie pół wieku temu, bo wie bez Google na czym ten zawód polega. Cóż więcej mogę dodać do słów Jacka Liziniewicza? Powiedział wszystko w jednym zdaniu i nie pozostaje nic innego, jak tylko rozwinąć ze wszech miar słuszne podsumowanie. Zacznę do tego, że powodów do takiej, a nie innej oceny Polacy mają tysiące, ponieważ 1000 razy orzeczenia sądów nie miały nic wspólnego z literą prawa, logiką i doświadczeniem życiowym. Podejrzewam jednak, że Jacek Liziniewicz zainspirował się dwoma ostatnimi „postanowieniami”.



share

Muszę zacząć od złośliwości, bo inaczej się uduszę! Złośliwe słowa kieruję nie tylko w stronę najgorszego sortu, ale dzieci i młodzieży, bez względu na wiek, które jeszcze nie wyrosły z bredni krzewionych przez Balcerowicza i Korwina-Mikke. Liberalne i pseudo liberalne doktrynerstwo ma się nijak do rzeczywistości i zdrowej ekonomii opartej na realnych i uczciwych działaniach. W 2015 roku publicznie złożyłem ofertę każdemu chętnemu, o ile pamiętam oferowałem milion w złocie za przyjęcie zakładu, że budżet za 2016 rok nie tylko się nie załamie, ale będzie nadwyżka. Nikt zakładu nie przyjął, nawet najbardziej zagorzały liberał i wróg polityki socjalnej, pewnie podskórnie czuli, że wygrać się nie da.



share

Brałem udział w kilkudziesięciu posiedzeniach sądu, obserwowałem kilku pełnomocników w akcji i jedno mogę powiedzieć, bez złośliwości. Nie mam pojęcia kto wmówił Romanowi Giertychowi, że jest wybitnym mecenasem. Podczas posiedzenia komisji sejmowej przecierałem oczy i uszy ze zdziwienia, tak słabego, pogubionego i nieskutecznego adwokata nie widziałem nigdy. Podobne zaskoczenie wywołały we mnie tylko zeznania Owsiaka przed sądem w Złotoryi, który w 1% nie przypominał tego Owsiaka z ekranów telewizorów i pogubił się tak mocno, że zapomniał czy jest prezesem „Złotego Melona”.

Strony