Polityka



share

Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu, bo tak brzmi pełna nazwa tego jednego z wielu komunistycznych „wentyli bezpieczeństwa”, organizowany jest od 1963 roku. Maryla Rodowicz zadebiutowała na nim w roku 1968. Dziś rano, trochę z przekąsem a trochę z dumą, napisałem na Twitterze: „Głupia sprawa… nigdy nie oglądałem festiwalu w Olszt…, przepraszam w Opolu”. Piłem oczywiście do dętej awanturki wokół bojkotu zabetonowanych w postkomunie polskojęzycznych celebrytów. Znajomy na fejsie słusznie zauważył, że Marii Antoninie Rodowicz jakimś dziwnym trafem nie zdarzyło się bojkotować festiwalu w czasach głębokiej komuny. I na tym w zasadzie mógłbym poprzestać – ten fakt mówi więcej niż tysiąc felietonów.



share

W katowickim Spodku od godz. 8.30 do godz. 17.00 obywał się Kongres Prawników Polskich. Nazwa imprezy to klasyczna dla wielu prawników kazuistyka, ucieczka od logiki, doświadczenia życiowego i prawdy materialnej. Pełna i właściwa nazwa powinna brzmieć Kongres Prawników Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Na sali zebrał się kwiat peerelowskiej palestry, sędziów i prokuratorów oraz drugie pokolenie synów i cór PRL-u. W pierwszym rzędzie widzieliśmy tęczowego polityka Ryszarda Kalisza i aktora Jerzego Stuhra, który znalazł się w tym gronie chyba tylko z tej racji, że jego ojciec był stalinowskim prokuratorem. Na to towarzystwo wystarczyło popatrzeć, na ich wyraz twarzy, na sposób w jaki się rozsiadali w fotelach, aby dostrzec syndrom „najwyższej kasty”.



share

Nie jest żadną sztuką mówić i pisać post factum, dużo trudniej jest napisać coś, co w konkretnej chwili jest tak mało popularne, że spotyka się z jednym wielkim śmiechem. Zaraz po „porażce” 27:1, byłem jednym z nielicznych, którzy twierdzili, że to sukces Polski w kilku aspektach. Przede wszystkim byłoby rzeczą dyskwalifikującą dla polskiego rządu, gdyby się godził na stare „zasady” – my wam wybierzemy przyszłość, a wy się pod tym grzecznie podpiszecie. Żaden poważny rząd nie może się godzić, aby wbrew jego woli zaszczyty zdobywał polityk opozycji, który w dodatku szkodzi nie tylko partii rządzącej, ale całemu państwu. PiS nie mógł też Tuska poprzeć z innego oczywistego powodu. Gdyby Kaczyński zgodził się na Tuska rozgrzeszyłby go za śmiertelne grzechy z przeszłości i co więcej musiałby wziąć odpowiedzialność za przyszłe niegodziwości.

Strony