Polityka



share

Lech Kaczyński zrobił sobie przerwę w objeździe kraju z gospodarskimi wizytami, aby, jako de facto przedstawiciel partii opozycyjnej, przedstawić swój pogląd na sprawę szpitalnictwa i ochrony zdrowia.

Janusz Palikot ostatnio stwierdził, że urząd prezydencki, sprawowany przez Lecha Kaczyńskiego przypomina trupa na wrotkach, lub łyżwach, którego się obwozi po kraju, jako małomiasteczkową atrakcję. Mnie to raczej przypomina obwożenie wiele lat temu Mieczysławy Ćwiklińskiej, w słynnym przedstawieniu ?Drzewa umierają stojąc??
Nie wiem, czy Kaczyński miał na nogach wrotki, ale zapewne znów coś go uwierało, ponieważ w warstwie werbalnej jego przemówienie znów było bełkotliwe i ledwo zrozumiałe. Niestety, nawet cięcia, ujęcia z dwóch kamer i montaż nie są wstanie ukryć niezborności prezydenta.



share

Wystarczyło nic nie robić, wystarczyło siedzieć cicho i reszta sama się zrobi. I nie wytrzymał, nie dał rady, musiał. Po tym jak Pan Donald jednego dnia został znokautowany przez PZPN i jakby po cichu przemycono informację, że w kwestii pedofilów nie zmienia się nic, ponad to co parę lat temu zapisało w kodeksie SLD, można było siedzieć cicho. Można było nie mówić słowa i głośno się śmiać. Jednak nie skorzystał z tej możliwości i wyszedł przed kamery. Lech Kaczyński, którego kamera nie kocha, wyszedł przed kamerę i wygłosił orędzie. Kto widział chociaż jedno orędzie w wykonaniu Lecha Kaczyńskiego, ten wie, że Lech Kaczyński nie jest urodzonym oratorem, nie jest urodzonym aktorem i być może Bozia dała mu do czegoś talent, ale nie jest to talent mówcy.



Strony