Polityka



share

Właśnie na świeżo skonsumowałem wyjątkowo niesmaczną konferencję ministra Drzewieckiego i po konsumpcji przysiadłem sobie przygnieciony niestrawnosciami. Zastanawiam się teraz na siedząco, czy istnieje coś takiego w przyrodzie jak refleksja dziennikarska. Nic wielkiego, nie jakiaś tam rzetelność, uczciwość, etyka, ale po prostu mała niepozorna refleksja. Obserwując Panów dziennikarzy, którzy prześcigali się w dowcipnych pytaniach i tezach dotyczących nowej komisarycznej sytuacji w PZPN, dochodzę do wniosku, że przeciętny polski dziennikarz, wybitnych widzę coraz mniej, to tak naprawdę lektor, a dosadniej rzecz ujmując papla. Dziennikarz w moim naiwnym mniemaniu powinien dociekać tego co jest istotą problemu, dziennikarz zaangażowany i takich przecież w Polsce nie brakuje, powinien wspierać to co służy dobru tego w co się angażuje.



share

Lech Wałęsa obchodzi dziś 65. rocznicę urodzin, a jednocześnie dziś rozpoczyna się cykl imprez, mających uświetnić otrzymanie przez niego pokojowej nagrody Nobla, w roku 1983.

Nie ma co kryć - rozmach imprez, uwaga obserwatorów i mediów (poza telewizją Andrzeja Urbańskiego, tylko z nazwy już ?publiczną?) nie są implikowane tylko zasługami jubilata, lecz są również odpowiedzią części środowisk na atak na niego, rozpoczęty książką duetu Cenckiewicz - Gontarczyk. Dzisiejsze spotkanie na Zamku Królewskim, koncert w Teatrze Wielkim, a także finałowy bal w grudniu, w rocznicę wręczenia nagrody dla Wałęsy, na ręce jego żony, Danuty, ma głębsze znaczenie.

Kilka tygodni temu Jarosław Kaczyński, na tak zwanej konferencji poświęconej 30. rocznicy powołania Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, powiedział;

?Piszmy swoja historię sami?



share

Chcąc nie chcąc zrobi mi się tryptyk o tym jak Lechowi Wałęsie życzeń i gratulacji udzielano, bez udziału nie-prywatnych kamer. Określenie nie-prywatne nie jest moim, ale bardzo mi przypadło do gustu, dlatego ukradłem. W poprzednich dwóch częściach było o tym co zabawne i godne szacunku, w tym będzie o tym co smutne i godne potępienia. W ostatniej odsłonie, w ostatnim akcie, rzut oka na drugą stronę medalu. Drugą stroną medalu pokazał Bronisław Komorowski. Trzeba przyznać, że Pan Komorowski nie ma ostatnio powodów aby patrzeć spokojnie na to co mu się zarzuca i co się z nim usiłuje zrobić, ale chyba nie jest aż tak źle, jak Pan Komorowski raczył był na uroczystości narzekać. Nieznośna polska obyczajność, przy każdej możliwej okazji powiedzieć coś co na wątrobie zalega. Przy okazji takiej uroczystości wątków i tematów godnych poruszenia są dziesiątki i mówię tylko o wątkach głównych, niestety Pan Komorowski, jak obojętnie który Kaczyński, zaczął wylewać osobiste żale i urazy.

Strony