Polityka



share

Do napisania całego felietonu skłoniło mnie nagle zauważone podobieństwo prezesa Kaczyńskiego do prezesa Korwina-Mikke, w jego destrukcyjnych i niepohamowanych erupcjach politycznych. Pomyślałem sobie, że w gruncie rzeczy są bardzo do siebie podobni, z tym, że jednak Kaczyński to przynajmniej poziom level 3.

Przysłowiowe są już akcje prezesa Korwina – Mikkego, który, gdy tylko jego aktualnej formacji grozi przebicie się przez próg 5% włącza momentalnie „opcję zerową” czyli zaczyna wygadywać takie rzeczy i w taki sposób, że kubeł pomyj oraz spadek notowań w okolice zera jest gwarantowany.

Prezes Kaczyński to przy nim gruba ryba, ale i tak jedyne co potrafi, to pięknie brać w dupę. Już, już prawie wygrał, no wygrał prawie wszystko – prezydenta, większość rządową, za pasem już wybory samorządowe, już zbliżył się do 50% poparcia, więc za chwilę byłaby większość konstytucyjna, i nie byłoby wyjścia – faktycznie trzeba by wtedy zmienić Polskę.



share

Nieważne jak się ten bajzel zakończy, ważne co ludzie zobaczyli! Muszę się przyznać do błędu i zawracania głowy Czytelnikom. Jednym wielkim błędem były próby racjonalnego wyjaśniania chaosu, czego jak wiadomo z definicji zrobić się nie da. Mam za to żelazne alibi, chaos moich interpretacji wynikał tylko i wyłącznie z chaosu decyzyjnego wewnątrz PiS. Po 15 latach obecności w Internecie i wyrobieniu sobie jako takiej marki, nie chcę nikogo przekonywać, że docierają do mnie rozmaite informacje, które się świadomie lub życzliwie podrzuca. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wielu chce uruchomić ciche teksty sponsorowane u „blogerów”, które będą udawać obiektywizm, bo to się najlepiej sprzedaje. W takiej akcji nigdy nie wziąłem i nie wezmę udziału, ale same informacje zostają.



share

Odpowiem od razu! Tam gdzie zaczynają się kadry. O Kaczyńskim można powiedzieć dosłownie wszystko i rozpływać się w zachwytach, ale jednego daru Bozia mu z jakichś powodów poskąpiła. Praktycznie wszystkie decyzje kadrowe Kaczyńskiego dotyczące najwyższych stanowisk w państwie i w partii, wcześniej niż później kończyły się albo porażką albo tragedią. Nie włączę do tego zestawienia Leppera i Giertycha, bo to nieuczciwe nadużycie, tutaj nie było alternatywy, poza wcześniejszymi wyborami, ale dla długiej listy kadrowych porażek Kaczyńskiego i tak nie ma to większego znaczenia.

Strony