Polityka



share

Jakieś półtora roku temu, jak wielu komentatorów, zasiadałem przed komputerem do pisania kolejnego felietonu, a na przeglądarce internetowej miałem otwartych kilka krat z zapisami prawnymi. Polska żyła wówczas takimi tematami, jak wzrok Rzeplińskiego, który „nie widział” nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym i wydawał orzeczenia niezgodne z obowiązującym prawem. Przypomnę jedną taka prawną sytuację, żeby pokazać skalę tego, co się dzieje dziś i jak bardzo nie ma to żadnego znaczenia.



share

Nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać, po zwyczajowych pogawędkach w telewizji i przy piwie o polskim honorze wspieranym przez bohaterstwo. Zacznę od siebie, żeby nie było. Parę lat temu nie chciałem lamentować i rozsiewać czarnych wizji, bo taką miałem strategię, ale prawda o tamtych czasach była bardzo dramatyczna. Seria procesów z Owsikiem doprowadziła do takiego punktu, w którym zastanawialiśmy się rodzinnie, czy nie sprzedać domu i nie zacząć wszystkiego od nowa. Sprawy wyglądały bardzo źle, jednak szczęśliwie się wszystko zakończyło i dziś jest kilka razy lepiej.



share

Przyznam się bez bicia, że na mnie kompletnie już nie działa, nie oburza i nie śmieszy bieganie najgorszego sortu po brukselskich salonach. Uważam też za całkowicie chybioną inwektywę kierowanie pod adresem tak zwanej opozycji porównania do targowicy. Wystarczy sobie trochę przypomnieć historię, aby zauważyć, że targowiczanom jednak o coś chodziło i przede wszystkim, byli to Polacy z dziada pradziada i niestety można by rzec elita narodu. Najbardziej przykre w tamtej historycznej zdradzie było właśnie to, że nie byle margines społeczny, ale szlachta i magnateria poszła na układ z Rosją.

Strony