Polityka



share

Jeszcze raz musiałem sprawdzić jak wyglądała wizyta kanclerz Niemiec w Polsce, bo w mediach jakoś strasznie cicho, przynajmniej w kwestii konkretów. Poza jedną frazą o pluralizmie niczego się z Wiertniczej, ani z Czerskiej dowiedzieć nie można. Zupełna flauta, żadnych przecieków od niemieckich przyjaciół, żadnej histerii wokół marginalizacji Polski. Można odnieść wrażenie, że siły postępu najchętniej o wizycie kanclerz by zapomniały i nie bardzo wiedzą, jak tę żabę ugryźć. Na początku poszedł jakiś paszkwil gastarbeitera Wielińskiego, gdzie padły dramatyczne słowa o tym, że Merkel wskaże Polsce miejsce w szeregu, ale szybciutko GW ramotę zwinęła. W TVN też bez rewelacji, nie pokazano Kaczyńskiego z bezzębnym uśmiechem, nie było Prezydenta „łapiącego hostię”, a zamiast tego chłodna i nudna relacja.



share

Według Schetyny, podczas spotkania z Angelą Merkel mowa była też o napływie ludności do UE ze wschodu. "Mówiliśmy o koniecznym jeszcze większym zaangażowaniu agencji Frontex, żeby chronić polską granicę, bo to przecież granica Unii Europejskiej, przed napływem nielegalnych uchodźców z krajów Dalekiego Wschodu" - zaznaczył Schetyna.
  Dla przypomnienia :
Daleki Wschód – nazwa stosowana dla określenia obszaru wschodniej Azji, ciągnącego się wzdłuż wybrzeży Pacyfiku. Najczęściej do tego regionu zalicza się Japonię, Koreę Południową, Koreę Północną, Republikę Chińską (Tajwan) oraz wschodnie tereny Chińskiej Republiki Ludowej. Niekiedy włącza się również Mongolię, kraje Azji Południowo-Wschodniej położone na Archipelagu Malajskim i Półwyspie Indochińskim, wschodnie obszary Rosji oraz rzadko Tybet.



share

Poniedziałki zazwyczaj są ciężkie i niewiele człowieka cieszy, choćby najlepszy obiad i jeszcze lepszy dowcip. Zdarzają się wyjątki, dziś nie ma szewskiego poniedziałku, dziś wszyscy czytają wywiad Kaczyńskiego dla „Do rzeczy”. Mnie ta lektura szczególnie cieszy, bo znajduję w niej niemal wszystkie własne recenzje politycznej rzeczywistości, które przedstawiałem w ostatnim czasie. Daleko nie szukając Jarosław podsumował akcje z nieszczęsnym Misiewiczem dokładnie tak, jak sam piszę od dawna, ale zostawmy te drobiazgi. Tematem numer jeden stała się „kontrolna funkcja” prezesa PiS wobec władzy, którą sobie osobiście nadał. Trudno się dziwić, skoro opozycja totalna nie była w stanie wyłonić lidera, a jej wysiłki przypominają sztubacki kabaret, jednak poważnie rzecz ujmując mamy do czynienia z czymś arcyciekawym i trochę niebezpiecznym.

Strony