Polityka



share

Parę tygodni temu popełniłem felieton pod jakże „homofobicznym” tytułem, Biedroń będzie „gejowskim” Zandbergiem i okazało się, że tekst nie stracił na wartości, a stał się profetyczny. Zgodnie z plotkami i przewidywaniami Robert Biedroń olał, żeby nie powiedzieć wydymał Słupsk i poszedł sobie do innej politycznej piaskownicy. Już oficjalnie nadzieja tęczowej demokracji oświadczyła, że nie będzie się ubiegać o reelekcję i nie jest zainteresowana fotelem prezydenta Słupska.



share

Czy wolno jeszcze chama strzelić w pysk!? Kolejny raz osłabia mnie prawicowe rozmemłanie, które jest wynikiem wieloletniej tresury i inaczej tego się wytłumaczyć nie da. Proste zestawienie powinno dać do myślenia wielu, ale na cud raczej nie liczę i tylko z pedagogicznego obowiązku podaję przykład. Ludzie, którzy protestowali na cmentarzu, bo wokół grobów bohaterów pałętali się esbeccy kapusie i inni zdrajcy, zostali nazwani bydłem i objęci ostracyzmem. Media i „elity” III RP nie zostawiały na nich suchej nitki, chociaż w tym gronie było wielu opozycjonistów i nawet Powstańców Warszawskich. Zebrało się protestującym także od wytresowanych „swoich”, którzy powtarzali frazesy o tym, że na „cmentarzu się nie gwiżdże”.



share

Chciałbym już na początku uspokoić wszystkich podnieconych pasjonatów, którym się wydaje, że większość Polaków nie ma nic lepszego do roboty, tylko w niedzielę ogląda konwencję polityczną PiS. Oczywiście tak nie jest, kiedyś napisałem tekst odnoszący się do konwencji politycznych i ich znaczenia, a zawartą w nim tezę podtrzymuję do dziś. Takie imprezy są ważne dla polityków i zaplecza politycznego, natomiast szerszy elektorat jeśli się w ogóle zapozna z treścią przekazu, to jedynie w formie skrótów w głównych wydaniach dzienników albo w internetowych brykach.

Strony