Społeczeństwo



share

Cudów nie ma, gdy tylko bezrobocie spada do 7.7% albo PKB rośnie do 4% musi o sobie przypomnieć jakiś lebiega, który chce zrobić Jarosławowi Kaczyńskiemu niechciany prezent. Jako zadeklarowany radykał jestem gorącym zwolennikiem odcięcia od koryta wszystkich przyrośniętych od lat. Mam na myśli nie tylko polityków i „biznesmenów”, ale autorytety, ekspertów i artystów. Ciąłbym bez żadnej litości i z wyraźnym sygnałem, że dobre czasy się skończyły, ale jednocześnie ciąłbym tak, żeby się samemu nie pokaleczyć, a wycinanym nie dać szansy pisnąć. Wydaje się, że taką techniką gardzi biegający na Nowogrodzką drugi i trzeci garnitur PiS, który czuje się w obowiązku dostarczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu prezenty, których On wcale nie oczekuje i jednocześnie darczyńcy ogłaszają całemu światu, jak hojne dary zostały zaniesione.



share

Za jakie wykroczenie Policja może podać obywatela do sądu, a sąd skazać? Bez wcześniejszego zaproponowania mandatu?

Pewnie nigdy bycie na to nie wpadli. Policja może podać obywatela do sądu za brak nalepki kontrolnej na przedniej szybie samochodu. I to za rzekomy brak, a sąd za ten rzekomy brak obywatela skazać. Dlaczego rzekomy? - bo auto miało aktualny przegląd, a Policja nawet nie pokusiła się o zrobienie zdjęcia telefonem komórkowym, żeby przed sądem swój zarzut móc poprzeć „twardym” dowodem. Sędzi Sądu Rejonowego Monice Maciejewskiej-Banasiak do wydania wyroku skazującego wystarczył dowód w postaci tzw. „słowa policjanta”. „Twarde” dowody w postaci aktualnego przeglądu, zdjęcia pojazdu z widoczną nalepką sprzed  zdarzenia oraz zdjęcie z chwili obecnej nie miał dla Pan sędzi najmniejszego znaczenia. 

Pod jakim warunkiem taka sądowo-policyjna farsa może się wydarzyć?. Farsa, którą zaczęła Policja, a spolegliwy sąd ciągnął przez 13 miesięcy.



share

Tak żeby Niemki nie musiały jeździć „za potrzebą” do Maroka, Tunezji, czy Grecji

I przy okazji zwiększyć niemieckie PKB. Czyli niemiecki przepis na „jak zjeść ciastko i mieć ciastko”

 

Problem był taki – jak chętne na arabskie, młode ciała Niemki, które masowo co roku podróżują „za potrzebą” do „ciepłych krajów” zatrzymać w Niemczech, żeby na miejscu wydały swoje pieniądze?.

Rozwiązanie okazało się bajecznie proste, a na dodatek genialne pod względem ekonomicznym.

A mianowicie- należy Niemkom „w potrzebie” sprowadzić arabskich żigolaków do Niemiec. Oczywiście nie jakichś staruchów, ale młodych osobników. Dla "przykrycia" można pozwolić przyjechać np. kilkunastu procentom arabskich kobiet i dzieci, żeby miał kto żigolakom prać, sprzątać, gotować i po „fajki skakać”. Oraz żeby był „pod ręką” jak się nagle żigolakowi „zachce”.

 

Gdzie tu biznes?- ktoś spyta.

Strony