Społeczeństwo



share

Cudów nie ma, gdy tylko bezrobocie spada do 7.7% albo PKB rośnie do 4% musi o sobie przypomnieć jakiś lebiega, który chce zrobić Jarosławowi Kaczyńskiemu niechciany prezent. Jako zadeklarowany radykał jestem gorącym zwolennikiem odcięcia od koryta wszystkich przyrośniętych od lat. Mam na myśli nie tylko polityków i „biznesmenów”, ale autorytety, ekspertów i artystów. Ciąłbym bez żadnej litości i z wyraźnym sygnałem, że dobre czasy się skończyły, ale jednocześnie ciąłbym tak, żeby się samemu nie pokaleczyć, a wycinanym nie dać szansy pisnąć. Wydaje się, że taką techniką gardzi biegający na Nowogrodzką drugi i trzeci garnitur PiS, który czuje się w obowiązku dostarczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu prezenty, których On wcale nie oczekuje i jednocześnie darczyńcy ogłaszają całemu światu, jak hojne dary zostały zaniesione.



share

Przed trzema laty (2 października 2013r.) zanim wtargnął do mojego domu Jarosław Rosłon, funkcjonariusz skierniewickiego MOPR, byłem przekonany, że należą mi się tzw prawa, tylko z racji iż tu się urodziłem, tu mieszkam, tutaj spoczywają prochy moich przodków, jestem Polakiem i czuję się obywatelem Rzeczpospolitej. Jakiż byłem naiwny! Zwłaszcza że należy mi się prawo do nietykalności sacrum domowego ogniska... No i ochrony dobrego imienia i godności, uczciwego i sprawiedliwego procesu, korzystania z praw rodzicielskich, prywatności, wolności słowa i sumienia...

Sporo tych praw... Trzeba dodać, że w złudnym przekonaniu „że nam się owe należą” tkwi wciąż większość moich rodaków. Nawet jeśli się teoretycznie należą to w praktyce, że się tak wyrażę: „w praniu” okazuje się zawsze że tego nie ma, nie istnieje.



share

Nie zdechła żadna wiewiórka przygnieciona stuletnim dębem, nie trafiła rządowa limuzyna w zderzak samochodu prowadzonego przez feministkę w ciąży, to się zrobiło nudno w debacie publicznej. Jakieś tam atrakcje się anonsowały, ale zbulwersowani dziennikarze i artyści, którzy płakali nad cenzurowaniem WOŚP w TVP, nie uronili ani jednej łzy z powodu cenzurowania w TVN i GW targów w Hanowerze, a przecież tak nam brakuje potwierdzenia, że Polska nie jest marginalizowana. Gdzieś widziałem przebitki, że meksykański heros Alberto z narażeniem życia odmówił przyjęcia orderu od Prezydenta Andrzeja Dudy, mam jednak wrażenie, że poza mną niewielu się załapało na tę łamiącą wiadomość. Dla „odmiany” ciągle piłuje się temat Caracali, ale ogólnie to flauta i trzeba czekać, aż znów Beata Szydło założy żółty żakiet albo Agata Duda zrobi półszpagat.

Strony