Społeczeństwo



share

Cudów nie ma, gdy tylko bezrobocie spada do 7.7% albo PKB rośnie do 4% musi o sobie przypomnieć jakiś lebiega, który chce zrobić Jarosławowi Kaczyńskiemu niechciany prezent. Jako zadeklarowany radykał jestem gorącym zwolennikiem odcięcia od koryta wszystkich przyrośniętych od lat. Mam na myśli nie tylko polityków i „biznesmenów”, ale autorytety, ekspertów i artystów. Ciąłbym bez żadnej litości i z wyraźnym sygnałem, że dobre czasy się skończyły, ale jednocześnie ciąłbym tak, żeby się samemu nie pokaleczyć, a wycinanym nie dać szansy pisnąć. Wydaje się, że taką techniką gardzi biegający na Nowogrodzką drugi i trzeci garnitur PiS, który czuje się w obowiązku dostarczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu prezenty, których On wcale nie oczekuje i jednocześnie darczyńcy ogłaszają całemu światu, jak hojne dary zostały zaniesione.



share

Już dawno jeden księżyc przeminął, i opadły tumany kurzawy po wichrze, co zaszumiał w borze i w mieście borowiackim, co oberwał tysiące drzew w lesie, a nawet obalił odwieczne dęby, gdy pompier Kaźmierz, wpadł jak burza w drzwiach Kasztelana Kujawskiego i zakrzyknął:

- Brukselskie, brukselskie Pany Posły, idą! -

Porwali się na te słowa wszystkie rządcy. A Kasztelan, który kołacza dożynkowego wespół z administracyjnymi na podobiadek dokańczał, zmienił się na twarzy, zamilkł przez mgnienie oka, po czym zawołał:

- Gdzieś ich widział i ile chorągwi?

- Widziałem jedną chorągiew przy Chojnicach, ale kurzawa szła, jakby ich więcej ciągnęło! - odpowiedział zdyszanym głosem Kaźmierz.

Kasztelanowi krew uderzyła do twarzy, oczy poczęły się żarzyć jak węgle, podszedł do okna, objął wzrokiem cały widnokrąg, gdzie drzewiej osiki, dęby, graby i lipa mocno stała, i rzekł posępnym tonem jakby do siebie bardziej, niż do garstki zebranych:



share

Między smrodem i zgnilizną, czyli wypracowanie nie na temat! Braciszkowie moi mili! Nie pierwszy już raz w mojej siwej łepetynie, teorie spiskowe kłębią się jak szalone i sam już nie wiem, wierzyć, czy nie wierzyć! Z jednej strony jak tu wierzyć, że tak wszystko na tym łez padole załatwia się w cieniu, pod stołem, za kotarą i szeptem, albo całkiem po cichu? Przecież demokracja, Państwa, Prezydenty, Premiery i Ministrów hałastra, pomniejszych urzędowych Paputcików nie wspominając, to i kontrola że mysz się nie prześliźnie być winna! Z drugiej no jak nie wierzyć, no jak, skoro nawet w telewizjach niemieckich "gadajo, że Oświecone tego Świata się spotykajo i ustalajo, co z owym Ludem czynić będą, ale  Ludowi Prostemu nie ogłaszajo".  No czyli tajemnica, a jak tajemnica to i spisek być musi, tym bardziej, że tam podobno Prawego Człeka  nie uświadczysz, Lewactwo same, we wszystkich kolorach tęczy!

Strony