Społeczeństwo



share

Ktoś znów wrzucił w przestrzeń publiczną słynne słowa towarzysza Winnickiego „nie ma kim robić” i tym jednym zdaniem da się podsumować kolejną próbą wzniecenia rewolucyjnego ognia. Przyznam się, że z lenistwa nie sprawdziłem jak się nazywa najnowszy Lenin namaszczony przez Żakowskiego i sprawdzać nie zamierzam, bo zaraz go nie będzie, a właściwie już go nie ma. Z okazji 80 miesięcznicy miał być majdan, a wyszło „chodź się bić na długiej przerwie”. Rewolucja puściła cichego za to mokrego bąka. Najmocniej przepraszam za obrazowość porównań, ale nic mądrzejszego z tej biedy wydobyć się nie da. Ile by tych nowych zapowiedzi „mamy dość, zrobimy porządek” nie było, tyle będzie kompromitacji i każda z nich coraz bardziej kompromitująca.



share

UWAGA! PONIŻSZY ARTYKUŁ ZAWIERA
TREŚCI NIEODPOWIEDNIE DLA DZIECI!

Józef/Jacek Różański (właśc. Goldberg) - polski działacz komunistyczny żydowskiego pochodzenia, dyrektor Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, zbrodniarz stalinowski. Odpowiedzialny za aresztowanie, torturowanie i mordowanie tysięcy bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego. Czy był sadystą… sensu stricto? Wszystko na to wskazuje. Najpierw sprawdźmy, czym jest sadyzm i kim są ludzie dotknięci tą przypadłością. Później przejdźmy do biografii jednego z największych katów Polaków lat 40. i 50. XX wieku, którego związki z NKWD sięgają jeszcze czasów międzywojennych. Ostrzegam: w niniejszym wywodzie nie ma miejsca na sentymenty rodem z “Zaćmy” Ryszarda Bugajskiego (absurdalnego filmu fabularnego o rzekomym nawróceniu Krwawej Luny - Julii Brystygierowej, dyrektorki Departamentu V MBP)! To nie jest lektura dla przewrażliwionych pensjonarek!



share

Nie rozumiem i nie podzielam pesymizmu analityków, w tym takich, których bardzo szanuję i daleko mi do ich wiedzy. Czarne scenariusze rozpisywane przez pesymistów mówią, że w Trybunale Konstytucyjnym ciągle będzie walka i nic się nie zmieni. Dobrze się to czyta, jak każdą sensację, ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że Trybunał Konstytucyjny już jest „opanowany” i w najmniejszym stopniu nie zagraża wyczekiwanej ustawie o sądownictwie. Wczoraj wprawdzie doszło do desperackiej i jednocześnie żałosnej próby powołania kandydatów na prezesa, ale kto się orientuje w niuansach prawnych, ten wie, że to była biała flaga wywieszona przez Rzeplińskiego.

Strony