Społeczeństwo



share

Jedno z bardziej popularnych zawołań internetowych brzmi, jak druga część tytułu dzisiejszego felietonu. O tym, że prawdy nie da się zakrzyczeć, nomen omen krzyczą wszyscy, nie wyłączając ostatnich łgarzy, a może właśnie to oni najczęściej są obrońcami prawdy. Walka o prawdę rozpoczęła się zaraz po tym, jak człowiek nauczył się wykonywać pierwsze gesty, które były zalążkiem komunikacji. W tym samym momencie pojawiło się kłamstwo, bo w przeciwnym razie nikt nie musiałby chronić prawdy. Po latach ewolucji człowieka i kłamstwa, prawda nabiera coraz mniejszych rozmiarów i coraz bardziej uszy prawdę bolą.



share

Rok 1956. Niemcy (wówczas “zachodnie”). Karlsruhe. Zimmerle & Co (firma – przykrywka Bundesnachrichtendienst – tajnej niemieckiej agencji kontrwywiadowczej).

Alfred Benzinger, były sierżant Geheime Feldpolizei (tajnej policji polowej), wspomina jednego z największych spin-doktorów XX wieku, mistrza nowoczesnej propagandy – ministra m. in. „oświecenia publicznego i informacji” – Josepha Goebbelsa. Ten, oczywiście, od ponad 10 lat nie żyje ale idee i pomysły byłego ministra wydają się wiecznie żywe i ciągle użyteczne. Kłamstwo, które Benzinger będzie powtarzał przez 50 lat stanie się rzeczywistością. Naprawdę.

Alfred, nazista, ma specyficznych pracowników – większość z nich to...mordercy. Byli funkcjonariusze Gestapo oraz SS.



Nadzieja na to, że po upadku KOD i partii opozycyjnych, na rynku politycznym PiS pozostanie bezkonkurencyjną siłą, jest nadzieją głupich. Działa tutaj taka sama zasada i to samo zaklinanie rzeczywistości, które działało przy wróżbach głoszących, że PiS się kończy, bo elektorat moherowy jest na wymarciu. PiS przetrwał i elektorat ma się świetnie, co więcej wbrew „społecznym diagnozom” nie są to bezzębne moherowe babcie. Przy okazji! Pogarda dla tych Babć i Dziadków to wyjątkowe zbydlęcenie, najczęściej to Oni pakują „nowoczesnym” słoiki, ale wystarczy, że taki wyjedzie poza płot prowincji, natychmiast staje się światowy. Wracając do wątku głównego, trzeba powiedzieć, że nie ma w przyrodzie takiego zjawiska, które się nazywa brak zapotrzebowania.

Strony