Społeczeństwo



share

Odpoczniemy od polityki? No dobrze, nie tak do końca, ale dziś będzie o życiu i potrzebach życiowych. Nie ma dla mnie gorszej katorgi niż to, co się przydarza każdemu Polakowi raz na jakiś czas. Trzeba kupić samochód! Stare Tico małżeńskie wyczerpało swoje możliwości, a gdy się mieszka pod lasem i to takim, gdzie się dosłownie asfalt kończy, bez samochodu prawie się nie da. Piszę prawie, bo połowę życia spędziłem na wsi i jakoś się dało, ale wiadomo, człowiek nie świnia, do dobrego szybko się przyzwyczaja. Odkąd pamiętam samochód zawsze był polskim luksusem, a pamiętam strasznie zamierzchłe czasy, w których za jazdę samochodem w polu się odrabiało.



Ściśle przestrzegam dwóch zasad, które w sumie nie bardzo pasują do felietonu, bo jak wiadomo jest to gatunek lekki i nieco przerysowany, tymczasem trzymanie się faktów i realiów to straszna nuda. Kosztem felietonowej formy staram się jak mogę, aby zasada fakty i zasada realia stały ponad wszystkim. Wymaga to odrobiny wysiłku, przede wszystkim trzeba ominąć medialne nagłówki i sięgnąć do źródeł. Tak też zrobiłem, gdy tylko pojawiło się sensacyjne orzeczenie sędziego Tuleyi, który przyznał bandziorowi Boguckiemu 300 tysięcy odszkodowania za niesłuszne aresztowanie. Od razu powiem, że zgadzam się z głównymi tezami wyroku i nie daj Boże, żeby kiedykolwiek sądy w Polsce owe tezy podważały.



share

“Przesłuchiwanie zatrzymanych
odbywało się już po zebraniu
materiałów obciążających,
którym trzeba było nadać oprawę”

Stanisława Michalik-Kowalska
(cyt. za: Tomasz Kurpierz, IPN)

Wyjątkowa hybryda

Strony