Społeczeństwo



share

Cieszą sukcesy sportowe Polaków i nastroje patriotyczne kibiców, tak odmienne od tych z 2001 r. kiedy paru przygłupów obrzucało skaczącego Hannawalda śnieżkami i chamskimi okrzykami, ale...

Czy musicie drodzy rodacy maziać po fladze narodowej? Flaga, godło i hymn są objęte ochroną prawną. Mają wyglądać tak a nie inaczej. Flaga biało-czerwona bez dopisków MIłomłyn, Kostrzyń, czy Puck. Patriotyzm lokalny proszę sobie uskuteczniać na herbach regionalnych i lokalnych. Równie dobrze można by Orła Białego wyposażyć w okulary przeciwsłoneczne, albo dorysować mu "dymek" z dzioba: Ustronie pozdrawiają. Hymn z kolei można by zaśpiewać zaznaczając lokalne pochodzenie śpiewających tak: Jeszcze Polska nie zginęła póki my - z Wołomina - żyjemy! Albo stadionowo: Szablą odbierzemy - Legia Pany!



share

Zdaję sobie sprawę z tego, że ten tekst może przysporzyć mi wrogów. I nie mam na myśli tylko i wyłącznie pracowników socjalnych, polityków, czy dziennikarzy. Zapewne również część rodziców uzna, że to co mam do powiedzenia nie odzwierciedla rzeczywistości, a moje podejście do tematu jest cyniczne. Postaram się jednak przedstawić ten problem w maksymalnie obiektywnym świetle. A wydaje mi się, że znajduje się w dość komfortowej sytuacji, choć słowo „komfort” nie do końca tutaj pasuje. Z jednej strony znam i utrzymuję kontakty z rodzicami, których dotknęła tragedia odebrania dziecka, a z drugiej znam i muszę utrzymywać kontakty z pracownikami socjalnymi. Żeby nie było nieporozumień: nie staram się siedzieć okrakiem na barykadzie i dzielić włosa na czworo. To nie jest żadne „hamletyzowanie” i „ważenie racji”. Piszę po prostu jak jest (skojarzenia z Maxem-Kolonko przypadkowe).



share

Istnieją takie dyżurne dyskusje, które zawsze zaczynają się tak samo, przebiegają identycznie i kończą bez zaskoczeń. Jedną z nich jest debata o wyższości wymiaru kary nad jej egzekucją. Jak tylko pojawiło się 25 lat dla wyłudzających VAT, natychmiast zaczęło się klepanie tych samych argumentów i oczywiście na czoło wysunęło się zamęczone na śmierć zdanie. Nie ważny jest wymiar kary, ważne, czy prawo będzie skutecznie egzekwowane. Ów bełkot urósł niemal do sentencji prawnej, coś jak res iudicata, czyli powaga rzeczy osądzonej. Tymczasem wystarczy się chwilę zastanowić, aby dostrzec ewidentny absurd tego typu rozważań. Mamy do czynienia z modelowym dylematem, który odnosi się do mycia kończyn.

Strony