Sport

Sport


  • Kategoria publikacji: Sport

share

Źle spałem - miałem cały czas przed oczyma Felainiego i tego drugiego IDIOTĘ, którzy nie mogli wyjść ze zdziwienia, że nie są nie do przejścia
Przejścia, przejechania, przemaszerowania, przestepowania czy przetańczenia, właśnie - całą noc mogliśmy tańczyć z radości, ciesząc się na wielce prawdopodobny FINAŁ, zamiast podskakiwać zachwyconym byle czym januszowym pospólstwem na Okęciu. 
Niektóre zagrania naszych piłkarzy znamionują dobry, poważny futbol. 
Klasę. 
Poza wszystkim defensywa (Fabiański, Jędrzejczyk, Glik, Pazdan, Piszczek, Krychowiak) nie miała na tych ME sobie równych. Nie, nie "równej", bo z innych reprezentacji (lekka być może przesada) trudno podobnych walczaków wyłuskać. 
No, chyba, że ze "złotego pokolenia" Belgów.Wink 
Nawałka złą taktyką spieprzył historyczną szansę. 


  • Kategoria publikacji: Sport

share

Nad tytułowum pytaniem, głowią się dzisiaj rzesze ekspertów, budując wokół Barcy wręczy mityczną moc. Wystarczy przytoczyć baśniowe analogie - trójgłowy smok - Messi, Neymar, Suarez.

Ja chciałbym się odwołać do pewnej, zapomnianej postaci, która w swej dziedzinie (może to nie piłka sensu stricte, ale blisko), bił wszystkich na głowę, w tym aboslutnie uważanego za wirtuoza piłki, Diego Maradonę.

Janusz Chomontek (bo o nim mowa) bił 19 razy rekordy Świata we wszelkich sposobach żonglowania piłką. Kilka z tych rekordów, odebrał właśnie Maradonie. Ciekawych szczegółów, odsyłam do netu, a na zanętę przytoczę tylko jeden rekord - przejście 100 kilometrów, ciągle podbijając piłkę (notabene w Berlinie - miejscu dzisiejszego finału). Zajęło to 18 godzin non stop :) . Oczywiście, piłka nie dotknęła ziemi.


  • Kategoria publikacji: Sport

share

– Dzień dobry Panie Egzaminatorze Sprawnego Państwa, pozwoli Pan, że dla pewnego porządku i oszczędności czasu antenowego, będę się do Pana zwracał, Panie ESPE – zaproponował redaktor.
– Dzień dobry Panie redaktorze, dzień dobry Państwu. Z całym szacunkiem Panie redaktorze, ale dla zachowania powagi urzędu, bardzo bym prosił, aby Pan się zwracał do mnie pełnym tytułem. Wolałabym naturalnie luźniejszą rozmowę, ale proszę pamiętać, że w tej chwili reprezentuję najwyższy urząd.
– W takim razie Panie Egzaminatorze Sprawnego Państwa, proszę wytłumaczyć mnie i kibicom dlaczego doszło do tak kuriozalnej sytuacji w trakcie meczu Polska-Anglia, który się de facto nie odbył.
– Przede wszystkim Panie redaktorze prosiłbym o precyzyjne określenie stanu rzeczy, sytuacja nie jest kuriozalna, jest jak najbardziej naturalna, powiedziałbym wręcz, że przebiegała w odwiecznym porządku naturalnym.

Strony