Sport

Sport


  • Kategoria publikacji: Sport

share

Bardzo ciekawe zjawisko społeczne, żeby nie napisać socjologiczne, miało miejsce w niedzielę, ale zaczęło się kilka dni wcześniej. W pierwszym odruchu broniłem się przed udziałem w medialnym spektaklu, bo niemal odruchowo kojarzył mi się z „Idolem”, czy innym show kulinarnym, ale w niedzielne, leniwe, popołudnie miałem trochę czasu, żeby się przyjrzeć wszystkiemu na spokojnie. Wnioski z obserwacji są dość pozytywne, na stracie odrzuciłem porównanie do tandetnych spektakli dla gawędzi, a powód odrzucenia okazał się dość elementarny, mianowicie kryteria wyboru. Jakby nie patrzeć takiego przedsięwzięcia nie da się zorganizować przy pomocy Joli Rutowicz, Katarzyny W., ani też z udziałem Bartka Arułkowicza i nawet peerelowski komandos Dziewulski by odpadł. Felix Baumgartner jest kimś wyjątkowym i dokonał rzeczy wyjątkowej, niedostępnej dla telewizyjnych pajacyków.


  • Kategoria publikacji: Sport

share

Leśny dziadek, Grzegorz Lato odpadł z leśnego domku, nie będzie startował w wyborach na szefa PZPN i tym bardziej to bolesne, że najprawdopodobniej nie udało mu się nawet zebrać 15 głosów baronów. W tej sytuacji faworytami na tron leśnych dziadków okrzyczano Zbigniewa Bońka, znanego adoratora Sportfive, czytaj ebsbeka Andrzeja Placzyńskiego i posła PO Romana Koseckiego, adoratora państwa, które nieustannie zdaje egzamin. Na fali radości związanej ze słuszna degradacją Laty, chciałbym tylko sceptycznie przypomnieć, że takich euforii przeżyliśmy już kilka i zawsze kończyły się kacem. Pytanie jest proste, a właściwie pytania są dwa, bo jedno jest formalne. Co się zmieniło w strukturze decyzyjnej PZPN? Tam się znaleźli nowi ludzie, szlachetni, rozsądni, inteligentni, pasjonaci piłki? Otóż nie, Boniek i Kosecki są faworytami tego samego esbeckiego grona "działaczy", a skoro tak to warto zadać drugie pytanie.


  • Kategoria publikacji: Sport

share

Daleki jestem od reprezentowania TVP w roli pełnomocnika, adwokata, mecenasa, czy też zwykłego obrońcy dokonań, ale za zerwanie rozmów z polskim przedstawicielstwem Sportfive mam głębokie wyrazy szacunku. Prawdopodobną przyczyną odesłania Sportfive wcale nie były szlachetne intencje, raczej widmo bankructwa TVP, które zagląda firmie od czasów światłych rządów Donalda Tuska, mimo wszystko efekt jest zbawienny. Wśród komentarzy odnoszących się do niewątpliwego skandalu występuje spore bogactwo, co mnie akurat cieszy, bo zwykle linia podziału jest czarno-biała. Piszą ludzie, że TVP ma obowiązek transmitować mecze reprezentacji i takie zawody muszą być bezpłatnie dostępne, w końcu płacimy abonament. Bardzo słuszne stanowisko, w pełni popieram, pod warunkiem, że z jednej kieszeni obywatela nie wyjmuje się żywej gotówki, by do drugiej wrzucić ochłap w postaci zakładowego biletu do cyrku.

Strony