8 marca



share

Wiosna. Wyszły już psie kupy spod śniegu. Muszą zatem i feministki. Zgodnie ze starym zwyczajem feministki próbują wmawiać, że reprezentują wszystkie kobiety i w związku z tym czują nieodpartą potrzebę zademonstrowania tego miastu i światu.

Nieco zapyziałe Święto Kobiet jest ku temu świetną okazją a więc nasze rodzime feministki  nie próżnują i planują wyjście na ulice polskich miast i miasteczek. Ciągnie wilka do lasu? Skoro jednak wychodzą to zapewne coś chcą nam, prostemu ludowi pracującemu miast i wsi, powiedzieć coś ważnego. Czyżby pragną objawić tłuszczy wiekopomne przemyślenia dotowanych z pieniędzy publicznych feministycznych mędrzyc? Mędrzyca to taki żeński odpowiednik mędrca, wymyślony na feministyczną modłę.  



share

W mijający nieśpiesznie dzień Św. Walentego, nieogarnięty walentynkowym szałem, muśnięty zaledwie, doznałem znienacka olśnienia: musi za tym stać jakaś baba. A jeśli baba, to ani chybi - modliszka. I natychmiast pojawiło się objawienie następne, zapalające nikłe ślady aureoli na strzępach szarych komórek: oto skrada się ukradkiem, zimowo-wiosennymi na Wyspach krokami, czczony niegdyś obłudnie jednogoździkowo w Peerelandzie, niby międzynarodowy, tzw. Dzień Kobiet. Czy istnieje ciągłość w celebrowaniu tego dnia, czy nie, może reaktywowano to święto - nieistotne. Faktem jednak jest obecność w przyrodzie grupy starych wiarusek, które ze łzą w oku na ów dzień czekają, stąd na wszelki wypadek duże litery. A jeśli stoją za tym baby, to na stówę modliszki! Zgroza!!