Afery



share

Dwa smrodki, radomski układ i taśma Morawieckiego, puszczone na trzy tygodnie przed wyborami, pokazują jak bardzo zużyte jest to całe towarzystwo. Modne słowo „frustracja” pasuje do śmiesznej opozycji i medialnego zaplecza idealnie. Gdy człowiekowi nic nie idzie, to siłą rzeczy wpada we wściekłość i bezsilność, tak się właśnie dzieje w obozie niegdysiejszych władców. Najbardziej musi boleć poczucie utraty wpływów. Kiedyś Gazeta Wyborcza, czy TVN potrafiły zdecydować o losach wyborów i poprowadzić debatę publiczną w dowolnym kierunku. Dziś większość tej mocy została zniwelowana przez Internet i toporną, bo toporną, ale jednak w pewnym wymiarze skuteczną Telewizję Publiczną.



share

Bardzo łatwo wyczuć, kiedy mediom zaczyna się nudzić i rozpaczliwie poszukują nowych tematów. Symptomy są jednoznaczne, najpierw w TVN24 pojawia się portret jakiegoś nieszczęśnika, który wyszedł z domu i słuch o nim zaginął. Z braku laku może być łoś spacerujący po autostradzie albo szalony wynalazca wysyłający w kosmos świnkę morską. Potem w GW idzie seria artykułów o księżach pedofilach, tudzież incydencie „rasistowskim” na studniówce w Jarocinie, gdzie maturzystka przyszła na bal z Murzynem. Tak się właśnie w tej chwili dzieje i w TVN24 i na Czerskiej.



share

Trochę z kronikarskiego obowiązku, ale bardziej ze względu na codzienną polityczną robotę, jestem zmuszony odnotować wydarzenie, o którym prawdę mówiąc nie chce mi się pisać. Do tego stopnia jestem zdegustowany i pozbawiony motywacji, że nie sprawdziłem, co tam chodzący kabaret Ryszard Petru wymyślił. Proszę mnie poprawić, jeśli piszę rzeczy podobne do Petru, ale wydaje mi się, że stworzył jakiś ruch własnego imienia, czy coś w tym stylu. Gdzieś też widziałem kawałek konferencji, ale ze względu na wykonywane w tym czasie inne prace, wiele do moich uszu nie dotarło.

Strony