Agnieszka Radwańska



share

Jest taka pokusa wśród blogerów, którzy naśladują skłonności rozmaitych liderów opinii poczuwających się do zabrania głosu na każdy temat, ale wszyscy bogowie i ludzie przebywający w moim pobliżu zaświadczą, że w sprawie sesji zdjęciowej Agnieszki Radwańskiej nie zamierzałem się odzywać. Wybrałem milczenie z bardzo prostego powodu – kompletnie mnie nie interesuje jaką decyzję, w kwestii swojego prywatnego życia, podejmuje dorosła i świadoma swoich wyborów kobieta. Zmieniłem zdanie i otwieram dziób, sprowokowany głupotą małomiasteczkowych moralistów, rzucających się na wybitną Polkę, której niegodni są skarpetek prać. Dostało mi się nieraz i nie dwa ciężkim feministycznym słowem, o ile dobrze pamiętam „mizoginem” i choć nie wiem na czym miałaby się opierać moja nienawiść do kobiet, raczej przejawiam przeciwne uczucia, dziś nadszarpnę swój wypielęgnowany wizerunek. Staję w obronie czci niewieściej atakowanej przez…jak im tam… „mizoginów”.



share

Czuję się jakoś szczególnie upoważniony, aby wszcząć proces o znieważenie Polek i katoliczek, przez żydowskich kiboli, rasistów i najpewniej mizoginów, po tym jak „państwo polskie”, w osobie pani prokurator, przypisało „ruskiego cwela” do prezydenta Rzeczypospolitej, a mnie wskazało jako sprawcę tej haniebnej charakterystyki. Spadł na mnie ten ciężar, chociaż mamy w Polsce całą armię profesorów etyki i docentów poszanowania mniejszości, dość wspomnieć „etyczkę” Środę, czy etyka Hartmana. Frekwencja etyczna bogata, ale nie ma chętnych do wrażania zbulwersowanych opinii, do pisania listów i wygłaszania płomiennych tyrad karcących żydowskich „faszystów”, tak jak karcono tych „faszystów” z pochodniami pod pałacem. Być może absencja etyczna wiąże się z niepełnym przekazem medialnym, bo liberalne i lewicowe media przekazały taki trochę połowiczny komunikat.