analizy



share

Na początek przypomnę wszystkim analitykom z bożej łaski, że mamy 2017 rok, a to oznacza, że wybory prezydenckie odbędą się za 3 lata. Z braku innych sensacji od kilku dni grupki desperatów organizują kampanię prezydencką Tuska, a jej kręgosłup stanowią dwa, jakże znamienne żebra. Nagle wyrósł nam stary nowy faworyt bo: a. 27:1 w Brukseli, b. Pendolino z Gdańska do prokuratury. Biorąc pod uwagę jedynie wskazane okoliczności, czas i miejsce akcji, można się srogo puknąć w głowę na widok wszystkich sondaży, analiz i prognoz, które odnoszą się do wyborów prezydenckich 2020 roku. Naprawdę podziwiam skalę głupoty polityków, dziennikarzy i ekspertów, którzy przykładają obecne wydarzenia i realia polityczne, do kampanii wyborczej w 2020 roku.



share

Oszołom to słowo wypromowane przez Michnika i jak wszystko, co wypromował albo napisał Michnik, jest dokładnym przeciwieństwem właściwej definicji. Oszołomem można nazwać każdego, kto uważa, że w Polsce po 1989 roku największych biznesów nie robiło SB, WSI i obcy kapitał kupujący narodowy majątek za grosze. Oszołomem można nazwać każdego, kto się śmieje z oczywistych faktów, jak choćby tego, że polityką rządzą służby specjalne, spiski i intrygi, że świat finansjery jest zmonopolizowany przez Żydów, że media, sztuka i nauka zostały zdominowane przez lewacką ideologię. Wszystkie te fakty, nie żadne tezy, czy oceny, człowiek inteligentny przyjmuje do wiadomości i z nimi nie dyskutuje. Czymś zupełnie innym jest wyciąganie wniosków, na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego i tutaj objawia się inny gatunek oszołoma.



share

Niezwykle podoba mi się czujność społeczna, zdecydowanie wolę gdy człowiek doszukując się prawd 134 razy zbłądzi, niż raz jeden weźmie każdą oficjalną blagę za pewność. Czujność jest niezwykle ważna, błądzenie jest kosztem weryfikowania wersji wydarzeń, ale jeśli całość umieścimy w kontekście politycznym, to się zaczyna robić niebezpiecznie. Wszelkie prowokacje z grubsza da się podzielić na słowa i czyny. W przypadku aktów terroru poważni ludzie najpierw wysadzają lub podrzynają gardła, potem tłumaczą w jakim celu dokonali prowokacji i na co chcieli zwrócić uwagę. Kategoria czynu powakacyjnego zwykle jest łatwiejsza do zlokalizowana, natomiast słowa prowokacji mają to do siebie, że pozostawiają do wyboru nieograniczoną liczbę autorów.

Strony