artyści



share

Jako stały bywalec internetowych forów mogę z pełną odpowiedzialnością i bez żadnych sztuczek retorycznych powiedzieć, że coraz więcej fanatycznych przeciwników PiS, dostrzega bezsens przyjętej formuły protestu. Takie opinie są swego rodzaju rytuałem, przecież na każdym kroku można przeczytać „nawet najgłupsze lemingi zaczynają coś kumać”, ale potem lemingi odpowiadają „wypad pisiorze”. Nie o tym mówię, chodzi o to, że sami krytycy PiS piszą jakie działania szkodzą, zamiast być skuteczne, a ostatnio nawet padają ostre sformułowania o „debilach”, szkodzących „sprawie”.



Pierwsza część tytułowego zdania to już niemal związek frazeologiczny. Jak się dobrze przyjrzeć i wsłuchać w wypowiedzi celebrytów hołdujących nowoczesnym wartościom, to chyba nie dostrzeże się jednego, który by się tą frazą nie popisał. Rzeczywiście dla wielu jest gorzej jak za komuny, bo wielu z nich jako dorośli albo dzieci obserwowali świat zza żółtych firanek. Starsi wiedzą o czym mowa, młodszym wytłumaczę, że za „żółtymi firankami”, członkom PZPR i zasłużonym dla ludowej ojczyzny, sprzedawano towary reglamentowane, których zwykły Polak nie mógł nawet powąchać.



share

Jeden z TVN-owskich programów po prostu uwielbiam, zakochałem się od pierwszego wejrzenia i jestem wierny do dziś. Na „Drugie śniadanie mistrzów”, prowadzone przez kelnera Marcina, czekam jak 30 lat temu czekałem na kolejny odcinek „Stawki większej niż życie”, a 25 lat temu na Benny Hilla w „Bliżej świata”. Zdaję sobie sprawę, że tylko niewielka część Czytelników ogląda TVN, ale od razu powiem, że nie podejmę się opisu i tym bardziej wykładni fenomenu „Drugiego śniadania mistrzów”. Niestety trzeba to zobaczyć, żeby wiedzieć o czym mowa. Postaram się za to zilustrować moją ulubioną część rytuału, która się przy telewizyjnym stoliku odbywa i chodzi o tytułowe tłumaczenie ciemnogrodowi świata.

Strony