artyści



share

Który to już raz jakieś beztalencia bez nazwisk organizują prowokację z udziałem chrześcijańskich symboli religijnych unurzanych w ideologicznych ekskrementach? Nikt chyba tego nie jest w stanie policzyć, podobnie jak podawania złotych recept na takie zjawiska. Nie reagujmy na to, bo im tylko o to chodzi, tak brzmi jedna z najczęściej powtarzanych i niestety mało rozsądnych propozycji. Identyczne głosy słyszę po „sztuce” w Teatrze Powszechnym i stanowczo się tej szkodliwej naiwności sprzeciwiam. Czym innym jest mimowolne, czy świadome nagłaśnianie szmiry, a czym innym egzekucja prawna, moralna i intelektualna. Nie ma w tym żadnego przypadku, że „artystycznie” jest profanowana nie religia jako taka, ale konkretna religia chrześcijańska. Bezkarnie można na warszawskiej scenie teatralnej za pieniądze publiczne udawać seks oralny z papieżem i ocierać się gołą dupą o krzyż.



share

Trendy lecą na twarz, kolejne notowania oglądalności, poczytności i sprzedaży toczą się po równi pochyłej. Jest to jedna z najważniejszych informacji i wskazówek na przyszłość. Cała RPIII opierała się na złodziejstwie, ideologia była zaledwie hobbystycznym dodatkiem. Gdy kończy się szmalec, a kończy się w bardzo ostrym tempie, pierwsi niecierpliwi zaczynają się nerwowo rozglądać na boki. Pewien typ mentalny nie potrafi żyć godnie i na wolności, dlatego wcześniej niż później złoży swoją ofertę ludziom, którzy teraz decydują o podziale kasy. W najbliższym czasie należy się spodziewać zakręconego ogonka ustawionego przed domem Jarosława Kaczyńskiego, chociaż oczywiście mam tu na myśli pewną symbolikę nie rzeczywiste obrazki. Skąd te optymistyczne wnioski? Pani Krysia Janda, której PO utrzymywała dwa teatry, jeden należy do niej, drugi do córki, zaczęła wylewać lamenty na łamach upadającej prasy. Fakt ten w jakimś stopniu przeczy moim prognozom, ale to tylko pozory.



share

Poniósł się lament po prawej stronie dyskusji, że prokuratura w Poznaniu odmówiła wszczęcia postępowania, w związku ze „spektaklem” i tutaj mam problem, bo naprawdę nie wiem i nie chce wiedzieć, o który „spektakl” chodzi. O ile dobrze rozumiem zawiadomienie musiało powstać na mocy art. 212 k.k. albo 216 k.k., bo w przeciwnym razie prokuratura nie zajmowałby się sprawą. Jakby nie było wymienione artykuły są kompromitacją w polskim prawie i to pierwszy argument przeciw lamentowi. Po drugie do pasji mnie doprowadzają tego rodzaju histerie, jak bieganie do prokuratury z każdym pajacowaniem „artystycznym”, czy innym brzydkim słowem. Dla mnie granica jest jedna – realne groźby pozbawienia życia lub zdrowia, każdy inny spór powinien się odbywać na drodze cywilnej, jak w szanującym się narodzie przystało.

Strony