bajzel



share

Ludzie się dziwią mojemu ateizmowi, który nie walczy z religią, ale to zdziwienie jest niedorzeczne i zwykle wynika w konkretnych nieporozumień kreowanych przez propagandę i ideologię. Ateizm z definicji i natury rzeczy nie powinien walczyć z religią i jest dla religii zupełnie nieszkodliwy, ponieważ religia nie leży w kręgu zainteresowań ateisty. Natomiast to, co mamy powszechnie serwowane w telewizji, Internecie i prasie, nie jest ateizmem i nawet świeckością, tylko zwyczajnym i coraz bardziej prostackim antykatolicyzmem. Proszę zwrócić uwagę, że w Polsce, najbardziej rozkrzyczani „ateiści” nie zwalczają religii jako takiej, ale tępią Kościół, w dodatku konkretny Kościoł i tę propagandową walkę dla niepoznaki nazywa się laicyzacją. Trzeba również wiedzieć, że ci śmieszni „ateiści”, których pełno na łamach, bardzo często trenują rozmaite odmiany wschodnich mód religijnych.



share

Dziś przeczytałem parę zdań z notki służbowej, jak to minister Norwegii pochwalił tamtejszą policję za cudowną akcję… po tragedii. Natomiast co większe oszołomy zaczynają w Internecie snuć, jakżeby inaczej, teorie spiskowe. Jak zwykle przy okazji takich dywagacji padają jak najbardziej kluczowe pytania, które traktuje się jak najbardziej prześmiewczymi odpowiedziami. Listę pytań i wątpliwości, tylko na podstawie pewnych relacji medialnych, można zbudować imponującą. Po pierwsze tan „szaleniec”, bo to już jest oficjalny tytuł wymyślony przez ekspertów, biegał po wyspie przez półtorej godziny.