bezrobocie



share

Byłem w bezrobotniaku, przywitał mnie kolejkomat, tablice świetlne słowem high tech. Kilkudziesięciu (na oko) pracowników, i trochę takich jak ja, smutnych, przegranych, nieudaczników ubranych w szare ciuchy, zadeptane buty. Załatwiłem wszystko, czyli ok 700 pln/ miesiąc przez parę miesięcy mam dostawać. Po 21 latach pracy – z dumy mało nie spuchłem. A może z rozpaczy. Szansa na znalezienie pracy jak na wyleczenie z raka. Jestem z miasta które liczy niespełna 200 tyś. mieszkańców. W sklepach tandeta, oferta głównie dla biednych. Na głównej ulicy miasta banki i lichwiarskie firmy ze swoją ofertą kredytów głównie dla biednych… W centrum miasta pałac – Urząd Miasta. Nie wygląda, żeby czegoś tu brakowało. Kilkuset pracowników, oczywiście wszyscy wyjątkowo niezbędni, od sprzątaczki do Prezydenta. Tu etat znajduje się z chwilą pojawienia takiej potrzeby, pstryk i jest. Pracuje tu tylu niezbędnych biednemu społeczeństwu, że mało nie pęknie w szwach.



share

W Polsce często słyszę narzekanie na brak innowacji w przemyśle. Zastanawia mnie kto miałby te innowacje tworzyć: operatorzy w zagranicznych montowniach? Owszem mogą, niemniej te innowacje nie zmienią obrazu polskiego przemysłu. W państwach tzw. „wysokorozwiniętych” to krajowe przedsiębiorstwa, niekiedy również placówki naukowe, są głównym źródłem wszelkich innowacji i patentów. W zakładach tych pracownicy starsi, bardziej doświadczeni przekazują swoją wiedzę i umiejętności młodszym. Tworzą zespoły, w których połączenie praktyki i świeżego spojrzenia na problem, daje spektakularne efekty.



share

Jak kraj „rozwinięty” może spaść do poziomu „rozwijających się”?

Strony