BMW



share

Nie mogło być dzisiaj felietonu na inny temat, po prostu nie mogło. Najważniejsze ze wszystkich ważnych rzeczy jest to, żeby znów się nie dać zaszczuć „spiskiem”. W krajach, gdzie ludzie traktują się poważnie procedury zabraniają durnym „dowcipnisiom” kpić z takich wypadków, jak ten Prezydenta Andrzeja Dudy. Jeśli na grzywkę prezydenta USA narobi gołąb to połowa ochrony łapie bydlaka i odwozi do koronera, aby przebadał go na obecność toksyn, a druga połowa wiezie prezydenta USA do kliniki. W zrusyfikowanej i zgermanizowanej kolonii nadwiślańskiej proporcje są w zasadzie te same, tylko reakcje odmienne. Połowa narodu to tłuszcza, która rży i puka się w czoło, bo przecież „to normalne, że opony pękają”. Pozostali nawet jeśli czują smród, zapobiegliwie apelują, aby głośno nie mówić o zamachu i nie narażać się na drwiny. A takiego! Drwiną to jest głupkowate stwierdzenie, że normą w przyrodzie są wybuchające opony w limuzynach prezydentów.



share

Kto choć raz w życiu nie słyszał, że mogliśmy wygrać, tylko sędzia nas skrzywdził, albo nawierzchnia była zbyt mokra?

Każdy słyszał choćby nawet nie chciał, ale są takie sytuacje w życiu sportowca kiedy nie pozostaje nic innego jak wyć do tak zwanych czynników obiektywnych. W takim położeniu znalazł się nasz kierowca F1 Robert Kubica. Robert to człowiek, który nie bardzo pasuje na Polaka i dlatego wielu Polaków ma mu to za złe. Rzadko się Robert żali i tym większy „szacun” dla tego kierowcy, bo każdego normalnego Polaka już dawno krew by zalała gdy miał kursować taką furą jak nasz jedynak w F1.



share

Nie ma szczęścia Robert Kubica, albo ma nieszczęście jeździć BMW. Dziś „beemka” zrobiła dwa razy brum, brum i rozkraczyła się jak kreskówkowy samochodzik.

Robert na pytanie dziennikarzy; „Co się stało Robert?” zrezygnowany odpowiedział krótko: „Ja mu w gaz, a on zgasł”. Odpowiedź Roberta była wyrazem bezsilności i sportowej złości połączonej z metaforą zdarzeń. Tak naprawdę „beemwica” nie zgasła, w wręcz przeciwnie zjarała się na proch. Z taką furą nawet „renówki” dały sobie radę. Zespół BMW pracuje nad ustaleniem przyczyn awarii i przebiciem silnika na nowe numery.