chaos



share

Nieważne jak się ten bajzel zakończy, ważne co ludzie zobaczyli! Muszę się przyznać do błędu i zawracania głowy Czytelnikom. Jednym wielkim błędem były próby racjonalnego wyjaśniania chaosu, czego jak wiadomo z definicji zrobić się nie da. Mam za to żelazne alibi, chaos moich interpretacji wynikał tylko i wyłącznie z chaosu decyzyjnego wewnątrz PiS. Po 15 latach obecności w Internecie i wyrobieniu sobie jako takiej marki, nie chcę nikogo przekonywać, że docierają do mnie rozmaite informacje, które się świadomie lub życzliwie podrzuca. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wielu chce uruchomić ciche teksty sponsorowane u „blogerów”, które będą udawać obiektywizm, bo to się najlepiej sprzedaje. W takiej akcji nigdy nie wziąłem i nie wezmę udziału, ale same informacje zostają.



share

Taki… bałagan, że nawet ośrodki badania opinii publicznej nie wiedzą jakie wyniki podawać. Co tydzień mamy nowe rewelacje, był Kukiz ze swoimi lokalnymi klikami na poziomie 29% i zajmował 1 miejsce. Była PO, która po aferze taśmowej odrobiła straty, a czemu nie. No i był PiS, który przegrywał z Kukizem i ledwie remisował z PO. Dawne i niezatapialne gwiazdy odchodzą upokorzone w świetle kamer, tak skończył Sienkiewicz, Grabarczyk, Sikorski i paru innych. Nieomylni dziennikarze podzielili się na dwa obozy, w jednym okopali się najwięksi przegrani: Lis, Michnik, Paradowska, Mrozowski itp. W drugim obrotowi redaktorzy udają, że zawsze byli co najmniej obiektywni i tutaj prym wiedzie funkcjonariuszka Olejnik, która jako pierwsza uznała PO za totalny obciach nie do uratowania. Eksperci i autorytety zachowują się bardzo podobnie, kompletnie skompromitowani ciągną kompromitację do końca, reszta usiłuje normalnie mówić o PiS, Szydło, Kaczyńskim i Andrzeju Dudzie.



share

Brakuje mi czasu na uważne śledzenie ostatnich wydarzeń, ale wyczynom Arłukowicza przyglądam się regularnie i wnioski przygnębiają. Nie jest niczym nowym, że do polityki garnie się największa miernota, karierowicz, cynik cwaniak, jednak kogoś takiego, jak Bartek linoskoczek jeszcze nie było. Pomijam konflikt z Porozumieniem Zielonogórskim, które darzę podobnym „szacunkiem” i przede wszystkim skupiam się na nieprawdopodobnym kabotyńskim bełkocie, jaki płynie z ust ministra. Skala tandetnych socjotechnik, parawanów propagandowych i wybiegów służących tylko i wyłącznie mąceniu ludziom w głowach, nawet na mnie robi wrażenie, chociaż widziałem już wiele. Z drugiej strony jest to robione tak topornie i niewiarygodnie, że oczy pieką. Zadanie każdej propagandy polega na odwracaniu ludzkiej uwagi od spraw, które chce się ukryć i przykuwaniu uwagi do rzeczy nieistotnych albo wygodnych dla propagandzisty.

Strony