czas



share

Publicysta to ma dobrze, papier i klawiatura wszystko przyjmą. W dowolny sposób można sobie snuć plany i produkować recepty, ale życie to coś innego niż pisanie bez większych zobowiązań. Między powiedzonkiem „wszyscy won”, a realizacją skomplikowanego projektu istnieje przepaść. Kto by nie chciał, żeby przy pomocy czarodziejskiej różdżki nagle zrobił się porządek. Hokus-pokus i mamy uczciwe sądy, czary mary i wszyscy złodzieje idą siedzieć. Tylko w bajkach takie cuda się zdarzają, w twardych realiach czarodzieje i różdżki nie istnieją, a sprawy toczą się według procedur.



share

Od wielu miesięcy, może lat, stosuję zabieg, który jest ulubioną taktyką propagandystów „25-lecia wolności”. Z tym, że w moim wykonaniu wygląda to odwrotnie proporcjonalnie przy podawaniu faktów i zaklinaniu rzeczywistości. Zbieram odpowiednią dawkę faktów, część mnie przeraża, część pociesza, ale na końcu staram się krzyknąć „jeszcze będzie normalnie”. Gdzieś już chyba zdradzałem swoją tajemnicę, że pewne powtarzające się zaklęcia stosuję nie tyle z przekonaniem, co z myślą o budowaniu morale. Dlatego maniakalnie ogłaszam koniec Tuska, przynajmniej raz w miesiącu, co zapewne musi irytować, jednak poirytowanych odsyłam do dzisiejszego epizodu z sejmu. W pewnym momencie z ust Szczerskiego padło, że PO obdarza pogardą wszystkich i na sali rozległ się rechot, jak z taśm „Sowy”. Dlaczego? Bo PO udało się wbić Polakom do głowy, że od pogardy i nienawiści to jest PiS, oni przez lata zagrzewali swoje watahy do boju.



share

Donald Tusk oświadczył, że jest socjaldemokratą i zaczęły się sypać przypuszczenia z rozmaitych stron, co też najlepszy polityk wśród piłkarzy LZS miał na myśli. Język polityki jest jak język obcy, tego się trzeba po prostu nauczyć, bo w przeciwnym razie ani polityka nie zrozumiemy, ani się z nim nie dogadamy. Proszę wybaczyć śmiałość i jednocześnie być pewnym, że znam swoje miejsce w szeregu, ale gdy przeczytałem co ten i ów starszy kolega po fachu ma do napisania, trochę mi się zrobiło żenująco na duszy. Po co rozbierać na czynniki pierwsze najnowszą deklarację Tuska, która nie ma absolutnie nic wspólnego z językiem ludzkim, tylko pokazuje polityczną desperację zagubionego Donalda. Pan premier tysiąclecia równie dobrze mógł powiedzieć, że jest trochę księdzem albo satanistą, deklaracja nie ma najmniejszego znaczenia. Wrzucił w media socjaldemokratę, bo akurat tak mu pasowało, takie dobrał narzędzie, żeby zweryfikować nastroje, których kompletnie nie rozpoznaje.

Strony