demonstracja



share

Są masowe zachowania, jest robota dla socjologa. Zacznę od rytualnych obliczeń i innych statystyk, czyli „przyszły tłumy”. W przeciwieństwie do ekspertów, reporterów i komunikatów z magistratu, dla mnie matematyka jest istotna i nie podlega interpretacji. Uczciwie licząc, było jakieś 8 do 10 tysięcy ludzi. Takie „tłumy” jest w stanie zorganizować praktycznie każde środowisko liczące się w strukturze społecznej i mam na myśli na przykład górników, dowolną partię z pierwszej piątki i nawet siódemki. Aby wyznaczyć proporcje musimy najpierw przedstawić reprezentację. Kto brał udział w tej manifestacji? Przede wszystkim pięć partii: PO, Nowoczesna, PSL, Zjednoczona Lewica, Partia Razem. Po nich jeden ruch społeczny, o ile tak można nazwać złogi po Palikocie i esbecję peerelowską. Mamy zatem 5 partii i jakoś tam zorganizowaną grupę społeczną. Dzieląc 10 tysięcy na 6 wychodzi nam w zaokrągleniu 1700 demonstrantów na szyld.



share

Towarzystwo zbudowane na KPP, Bund, KPU, PRL, komunizmie i lewackich bojówkach żydowskich pozycjonuje się jako ofiary i robią to genialnie. Na starcie, zanim cokolwiek się zacznie, jest jasny podział ról, manifestacja totalitarnych organizacji lewackich i szowinistycznych środowisk żydowskich nazywa się Kolorowa Niepodległa. Z tej zbitki wiadomo tylko tyle, że mamy do czynienia z czymś niezwykle sympatycznym, bo kolorowym i niepodległym od wszystkiego. Ale kto, co i o czym konkretnie? O jakie kolory chodzi i czyją niepodległość? Nie wiadomo i to kolejny klasyczny zabieg propagandowy. Kolorowa Niepodległa i dalej już słowo przez usta nie przejdzie, bo Polska wzbiera na wymioty, natomiast żydowska, komunistyczna, niemiecka, anarchistyczna, stalinowska powiedziałby wszystko o zbieraninie. Co daje takie wstępne pozycjonowanie?